Pokazywanie postów oznaczonych etykietą leśniczówka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą leśniczówka. Pokaż wszystkie posty
Arktyczna wiosna

Arktyczna wiosna


Post o najnowszym produkcie Avene okazał się bardziej skomplikowany niż przewidywałam, szczególnie trudno jest dojść do ładu z całym tym produktem medycznym. Chciałabym wyczerpać temat, zajmie mi to więc jeszcze trochę czasu. Ponieważ blog od dawna leży odłogiem postanowiłam, że wrzucę trochę zdjęć z Młynka i tegorocznej arktycznej wiosny, która nagle zamieniła się w upalne lato:). Wszystkich, którzy lubią zdjęcia z Młynka zapraszam na Instagram, bo umieszczam je tam regularnie https://www.instagram.com/kosmostolog.ziemolina/ a tych którzy chcą być na bieżąco z kosmetycznymi nowinkami zachęcam do zaglądania na Facebook, bo jestem tam znacznie bardziej aktywna niż na blogu. https://www.facebook.com/Kosmostolog/ Tymczasem zostawiam Was z czarownym Młynkiem:)
Zamiast życzeń garść świątecznych inspiracji

Zamiast życzeń garść świątecznych inspiracji


Zrezygnowałam ze składania życzeń świątecznych, kiedy po napisaniu sześciu wersji roboczych (jedna gorsza od drugiej), wciąż nie umiałam sklecić nic sensownego:( Chyba już wyczerpałam limit słów na ten rok, bo choć nie na blogu, ale bardzo dużo ostatnio pisałam.

Dlatego tym razem zamiast życzeń, mam dla Was zdjęcia z Młynka- mojego końca świata, miejsca, gdzie diabeł mówi dobranoc i mojego rodzinnego domu oraz propozycje świątecznych dekoracji. Może zainspirują Was, własnoręcznie przeze mnie wykonane, stroiki i świeczniki. Do ich zrobienia wykorzystałam ozdoby z ubiegłych lat, słoiczki po przetworach oraz gałęzie świerka i sosny z pobliskiego zrębu a także tui, bukszpanu i jałowca z ogrodu swojego i sąsiadki. Nie wydałam ani złotówki i mam dużą frajdę, że wykonałam je sama. W przyszłym roku mam plan wykonać ręcznie wszystkie prezenty:) Tymczasem idę do kuchni upiec sernik a Wam życzę po prostu Dobrych Świąt.
Jaki jest najcenniejszy prezent?

Jaki jest najcenniejszy prezent?


Dawno nie gościłam Was w moim Młynku a ponieważ to stąd obecnie piszę, pozwolę sobie na trochę prywaty i post odbiegający od treści bloga oraz uczucia, którymi muszę się podzielic z Wami- moimi czytelniakmi i przyjaciółmi.

Wróciłam do domu i chodź nie ma już mamy, to jednak pomalutku zaczynam czuć, że dobrze wybrałam, jestem na swoim miejscu. Mama już nie cierpi a ja uczę się żyć bez niej. Jest mi ciężko, ale wiem, że zrobiłam wszystko, co mogłam aby jej pomóc. To chyba Magda Mołek w odpowiedzi na zadane przez dziennikarkę pytanie o najcenniejszy prezent, powiedziała, że jest nim czas. W momencie, kiedy wszyscy gdzieś się spieszą, czas jest prawdziwym luksusem. Ja dałam mamie swój czas, opiekę i miłość a ona dała mi jeszcze ostatnią lekcję- lekcję przemijania. A piszę to, aby podzielić się z Wami refleksją, że w obliczu cierpienia i śmierci bliskiej osoby, wszystkie inne rzeczy stają się mało ważne a już najmniej ważna jest cholerna praca w bezdusznym koncernie. Pamiętajcie, że Wasz czas jest najcenniejszym darem dla bliskich i spieszcie się, aby go im podarować.
Wakacyjnie

Wakacyjnie


Bardzo lubię miasto - zgiełk i harmider zatłoczonych ulic oraz urokliwe zakątki starówki. Lubię pójść do teatru, obejrzeć w najnowszej premierze przyjaciół aktorów a potem usiąść z nimi w Zapadni. Lubię szarlotkę w Gołębniku i wypady na zakupy do Starego Browaru. Lubię też poznańskie tramwaje, piękne stare bimby i supernowoczesne Tramino a także industrialną architekturę the city- beton i szklo. Och i jeszcze lubię stukot obcasów o rozgrzany trotuar:)

 Ale moje miejsce to wieś. Bo kocham wstać rano obudzona przez rozdokazywane ptaki i pobiec na bosaka po rzodkiewki do ogródka. Kocham zapach wiosennego sadu, letniej łąki i jesiennego urodzajnego lasu.
Letnie wspominki

Letnie wspominki


Dziś nie będzie kosmetycznie- będzie młynkowo. Nie będzie też recenzji kremu, będzie natomiast recenzja mebli:) Ponieważ w założeniu miało być kosmetycznie i niekosmetycznie, myślę, że mogę od czasu do czasu pozwolić sobie na post o innej tematyce. Tematyce zresztą bardzo kobiecej- bo która z nas nie lubi zajmować się aranżacją swojej przestrzeni.

W ramach wakacyjnych wspominek chciałabym pokazać Wam trochę zdjęć z mojej leśnej kryjówki - Młynka i opowiedzieć przy okazji o zmaganiach z firmą Fatty.

Fatty (klik) to producent mebli relaksacyjnych, o ile worek wypchany styropianem można nazwać meblem. Ale jest to na pewno wygodne siedzisko, które fajnie dostosowuje się do ciała i przyjętej pozycji, oraz całkiem niezły gadżet, urozmaicający wnętrze. Fotele Fatty poleciła mi koleżanka, kiedy szukałam jakiegoś taniego zestawu wypoczynkowego na mój stryszek. Zamierzałam przyjmować w czasie wakacji wielu gości i musiałam załatwić im jakieś miejsca do siedzenia.
Młynkowa krioterapia:)

Młynkowa krioterapia:)

Każdy z nas ma miejsce, gdzie wraca po życiowych zawieruchach, miejsce, które daje mu spokój i siłę. Dla mnie takim miejscem jest Młynek. I choć po powrocie z niego, problemy wcale nie zniknęły - w pracy nadal masakra a facet obrażony- to jednak umiem już na to spojrzeć z dystansem.
Tym razem Młynek przywitał mnie zimowo- a w białej kreacji jest mu wyjątkowo do twarzy, nie mogę się powstrzymać, by się tym z Wami nie podzielić:)
Święta, święta i po świętach

Święta, święta i po świętach

Witajcie w Nowym Roku!

Właśnie wróciłam z leniwej i ubłoconej wsi do tętniącego życiem i równie wilgotnego miasta. Zima niestety nie dopisała a marzył mi się biały Młynek i narty biegowe...cóż i tak było miło:) Wygrzałam się przy kominku, wyleniłam okropnie i przeczytałam książkę o wilkołakach (Anne Rice "Dar wilka"). Wyjątkowo łatwo było mi się wczuć w nastrój, podczas jasnych księżycowych nocy. A w jedną taką noc- noc sylwestrową Ziem zrobił ognisko, rozpalił w piecu chlebowym i upiekł pizze. Sylwester przy ognisku udał się pięknie a noc była absolutnie czarowna. Szemrzący strumień, trzaskający ogień, księżyc w pełni i nocne odgłosy lasu.

A jak Wy spędziliście tę noc?

Napisałam dla Was nowy post, ale muszę go jeszcze dopieścić i zrobić jakieś zdjęcia, tymczasem zdjęcia z Młynka.

Pozdrawiam Kochani:)

 
Młynkowe misie

Młynkowe misie

   W Młynku już bardzo jesiennie i deszczowo, chłodno i dzień krótki taki, ale tym przyjemniej rozsiąść się przy kominku, wygrzać przy prawdziwym ogniu i zjeść tatowe placki ziemniaczane (po poznańsku plendze). Przedstawiam Wam listopadowy Młynek- w roli głównej występują misie- prześliczne drewniane zabawki od Zuzanny mojej kochanej. Ponieważ mężczyzna pozostał w Poznaniu, to misie dotrzymywały mi tym razem towarzystwa a także koty, wspomnienia z dzieciństwa i kryminał Deavere`a:)
Pomłynkujcie sobie zatem a ja biegnę pisać dla Was post- tym razem będzie trochę inny niż wszystkie.

zdjęcia kotów autorstwa Kasi

Copyright © Kosmostolog , Blogger