Pokazywanie postów oznaczonych etykietą azjatycka pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą azjatycka pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Barbara Kwiatkowska Skóra, czyli niekoniecznie azjatycka pielegnacja, ale na pewno po polsku

Barbara Kwiatkowska Skóra, czyli niekoniecznie azjatycka pielegnacja, ale na pewno po polsku


Ostatnio na polskim rynku pojawiły się dwa autorskie poradniki o pielęgnacji skóry. Jeden pięknie wydany i z poważnymi błędami, nudny i baz polotu oraz drogi znacznie skromniejszy graficznie, ale za to wysycony wiedzą, ciekawy i inspirujący. Pierwszy to „Skin Coach” Bożeny Społowicz, którego recenzję znajdziecie tutaj klik a drugi „Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku” Barbary Kwiatkowskiej, którym zajmę się dzisiaj.
Paczka z Japonii, pierwsze testy i mini - rozdanie:)

Paczka z Japonii, pierwsze testy i mini - rozdanie:)


Pamiętacie mój post o azjatyckiej pielęgnacji https://kosmostolog.blogspot.com/2017/04/azjatycka-pielegnacja-magia-czy-sciema.html? Został odebrany jako krytyczny, choć nie takie było moje zamierzenie. Potępiałam w nim wymyśloną przez marketingowców metodę nakładania na skórę wielu warstw kosmetyków, natomiast nie powiedziałam złego słowa na temat samych produktów, ba, wyraziłam nawet chęć przetestowania co niektórych:) To, czego sama się nauczyłam dzięki temu artykułowi stanowi fakt, że produkty japońskie, czy koreańskie zostały dostosowane do tamtejszego specyficznego klimatu i różnią się często znacząco od naszych. Muszą być bardzo trwałe i wodoodporne a co za tym idzie i metody ich zmywania powinny być bardziej zaawansowane. Dwuetapowe oczyszczanie to nie fanaberia, a zwykła konieczność. W naszych warunkach nie zawsze jest potrzebne i osobiście polecam delikatniejsze metody wieczornego demakijażu, ale myślę, że w okresie letnim, kiedy pokrywamy skórę grubą warstwą filtrów, może być pomocne. Produkty chroniące przed słońcem posiadają często gęste, kryjące formuły, mające zapewnić jak najlepszą protekcję, a kiedy dodamy do nich jeszcze matujący podkład i porządną dawkę pudru, zmycie całości staje się dużym wyzwaniem.
Azjatycka pielęgnacja magia, czy ściema?

Azjatycka pielęgnacja magia, czy ściema?


Często pytacie mnie o koreańską pielęgnację, po przeczytaniu "Sekretów urody Koreanek" Charlotte Cho mogę się już wypowiedzieć i powiem krótko, jest to kolejny sposób na zwiekszenie sprzedaży kosmetyków. Czytając książkę, która jest zresztą naprawdę ciekawa, z każdą stroną nabierałam coraz większego przekonania, że coś tu nie gra, a kiedy trafiłam (za pośrednictwem bloga 1001 pasji) na ten artykuł klik, wiedziałam już co dokładnie. Ania znana jako Dwa Koty, która mieszka w Japonii twierdzi, że azjatycki rytuał urodowy nie istnieje i jest tylko kolejnym pomysłem na sprzedaż produktów:


Copyright © Kosmostolog , Blogger