poniedziałek, 30 czerwca 2014

Nawilżanie skóry problematycznej

Witajcie:)

Dziś chciałabym opowiedzieć  Wam o nawilżaniu skóry problematycznej.

Nawilżanie jest najważniejszą zasadą w pielęgnacji skóry, każdy rodzaj skóry wymaga nawilżenia.
No właśnie, czy oby na pewno? Jak to jest z tym nawilżaniem skóry mieszanej/tłustej i trądzikowej? Nawilżać czy nie nawilżać? Oto jest pytanie.


W sieci utrwala się właśnie kolejny mit, że kremy matujące (czytaj regulujące i mikrozłuszczające) działają wysuszająco, w związku z czym skóra się broni i produkuje więcej tłuszczu, wystarczy ją zatem dobrze nawilżyć, by pozbyć się trądzika. Spróbujmy przyjrzeć się problemowi głębiej.

Podstawowym problemem skóry tłustej/mieszanej/trądzikowej jest nadmierny łojotok, który zaburza cykl naskórkowy. Sebum zalega na skórze i utrudnia martwym komórkom oderwanie się od jej powierzchni. W przypadku prawidłowo funkcjonującej skóry, komórki naskórka wędrują sobie z warstwy podstawnej ku górze, tracąc po drodze jądro komórkowe i ulegają rogowaceniu, by potem oderwać się od powierzchni. Proces taki trwa około miesiąca i w przypadku skóry tłustej jest niestety zaburzony, bowiem zalegający na niej łój, skleja komórki i utrudnia ich wymianę. W efekcie skóra ta pokryta jest zalegającą warstwą korneocytów, co widoczne jest często w postaci łuszczenia i nierównego, szarego kolorytu.

Zaniepokojeni łuszczeniem, sięgamy po krem do skóry suchej, pokrywając tym samym i tak już tłustą cerę kolejną warstwą tłuszczu i mocno utrudniając jej zrzucanie martwych komórek. Oczywiście, skóra robi się po takim zabiegu miękka i gładka, ale jest to złudne i chwilowe- problem zostaje jedynie "przyklepany" i kiedy wraca po chwili, zniechęceni odstawiamy krem w przekonaniu, że jest kiepski, bo nie poradził sobie przecież z nawilżeniem. Oczywiście, że nie, bo nie brak nawilżenia leży u podłoża tego procesu, tylko nadmierne rogowacenie. Powinniśmy raczej wspomagać skórę w zrzucaniu martwych komórek a nie jej utrudniać, dlatego podstawą jej pielęgnacji jest mikrozłuszczanie, delikatna eksfoliacja i regulowanie a odpowiedni krem nawilżający musimy dobrać bardzo starannie. Cały zaś sekret pielęgnacji polega na synergii pomiędzy nawilżaniem i złuszczaniem. Pisałam o tym więcej tutaj i tutaj 

Bardzo często nasze niezadowolenie z jakiegoś kosmetyku, jest spowodowane jego nieprawidłowym użyciem, błędnymi oczekiwaniami i kiepską diagnozą. W przypadku tłustej kompletnie rozregulowanej skóry, która jednego dnia okropnie się świeci, by już następnego potwornie się łuszczyć, kolejnego zaś ściągać i pokrywać wysypem zapalnych zmian- w przypadku takiej skóry o zła diagnozę bardzo łatwo.

Oczywiście, że skóra tłusta potrzebuje nawilżenia, ponieważ wiemy już, że sebum wcale go nie zapewnia a jest tylko przyczyną wszelkich problemów. Skóra tłusta bywa bardzo często odwodniona, ściągnięta i uwrażliwiona i jest to związane zarówno z nieprawidłowym składem sebum (za mało kwasu linolenowego), jak i nadmiernie wysuszającymi zabiegami kosmetycznymi i regulującymi.

Dlatego niezmiernie ważne jest dobranie odpowiedniego preparatu, który odpowie na potrzeby rozpaczliwie wołającej o pomoc skóry.

Dla mnie niezmiennie jest to Hydraphase intense legere. Jak wiecie mam skórę mieszną w kierunku tłustej, trądzikową i bardzo wrażliwą. Cera taka ma niesłychaną tendencję do komedogenezy a źle dobrany preparat może ją jeszcze pogłębić. Jakże często czytamy na blogach, czy słyszymy od koleżanek, że jakiś krem "zapycha" i choć problem ten jest stanowczo nadmiernie rozdmuchany, co spowodowane jest niezrozumieniem dla procesów zachodzących w skórze, to jednak nie zmienia to faktu, że istnieje cała lista mocno podejrzanych kosmetycznych ingredientów i wiele kremów nieodpowiednich dla tłustej skóry. Siegając po Hydraphase legere mamy gwarancję, że krem ten nie ma własciwosci komedogennych, co zostało dokładnie zbadane przez producenta. Obecnie testy komedogenności przeprowadza się na plecach osób z tendencją do łojotoku.  I choć takie działania nie dają nam 100 % gwarancji, to jednak, możemy się czuć znacznie bezpieczniej, sięgając po produkt renomowanej marki aptecznej.


Uwielbiam Hydraphase intense za cudownie lekką konsystencję, która w ogóle nie obciąża mojej skóry. Ten krem po prostu znika z twarzy, pozostawiając jednak po sobie uczucie miękkości i nawilżenia. Lubię go zwłaszcza latem, kiedy tak naprawdę każda warstwa na skórze, to kolejne obciążenie- Hydraphase jest niewyczuwalny. Bardzo go lubi również mój mężczyzna, więc krem znika z tubki równie szybko, jak zimne piwo z lodówki.  Poleciłam go koleżance- znanej makijażystce, która teraz nie wyobraża sobie kufra bez jego niebieskiej obecności. Lena mówi, że zawsze pokrywa skórę modelki kremem Hydraphase przed nałożeniem podkładu, dzięki czemu uzyskuje efekt gładkiej, wypoczętej i promiennej cery.

Kluczowym składnikiem kremu Hydraphase jest mocno sfragmentaryzowany kwas hialuronowy- substancja wszystkim dobrze znana, substancja fizjologiczna, która naturalnie znajduje się w skórze. Kwas hialuronowy łączy w sobie właściwości okluzyjne- czyli zapobiega utracie wody własnej jak i wiąże wodę w naskórku.

Generalnie w kosmetologii stosuje się obecnie trzy grupy substancji nawilżających:
1. Związki o działaniu okluzyjnym, czyli takie, które zapobiegają przeznaskórkowej utracie wody i są to chociażby oleje mineralne.
2. Substancje właściwie nawilżające, czyli np. humektanty- związki, które wyciągają wodę ze skóry właściwej i wiążą ją w naskórku. Takim najbardziej populanym humektantem jest gliceryna.
3. Emolienty- substancje zmiękczajace i takie, które zaklejają mikropękniecia pomiędzy korneocytami np.masło karite.

Widać tutaj wyraźnie, że działanie nawilżajace kremu obejmuje górne warstwy naskórka, nie przenika głebiej i skupia się głównie na utrzymaniu wody w warstwie rogowej. Zatem krem nawilżający nie dostarcza skórze wody- zresztą woda nie wchłania się w ludzką skórę a raczej zapobiega utracie wody własnej.

Jak wiecie jestem dermokonsultantką Cosmetic Active i pracuję m.in. dla La Roche- Posay, które to jest moją ukochana marką i dlatego chciałabym Wam dzisiaj przybliżyć produkty nawilżajace z tej firmy.

Hydraphase

W tej gamie znajduje sie mój ulubiny Hydraphase intense legere, o którym pisałama już wyżej a także w kilku innych postach. Krem Hydraphase intense występuje w dwóch konsystencjech riche do skóry suchej i legere do skóry normalnej, mieszanej i przetłuszczającej się. Różne konystencje są tym, za co bardzo cenię dermokosmetyki, bo światczą one o ich wysokiej specjalizacji, produkty te odpowiadaja na potrzeby każdego rodzaju skóry. Innego bowiem  nawilżenia wymaga skóra sucha, czyli mówiąc w dużym uproszczeniu, taka która produkuje za mało tłuszczu- wymaga ona konsystencji bogatej, treściwej, odżywczej- wymaga konsystencji riche a innego nawilżenia potrzebuje skóra mieszana i tłusta, na powierzchni której zalega gruba warstwa sebum. Taka skóra potrzebuje kremu niezwykle lekkiego, nieobciążającego i takiego, który nie będzie powodował powstawania zaskórników- potrzebuje Hydraphase intense legere:).
Hydraphase to również genialne serum- Hydraphase intense serum. Zdarza się bowiem, że nasza problematyczna skóra, jak i każdy inny rodzaj skóry, potrzebuje bardziej intensywnego nawilżenia. Wówczas warto wzmocnić codzienny krem- nawilzajacym serum. W ogóle skóry tłuste bardzo lubią minimalistyczne i ultra lekkie formuły serum. A moja skóra wyjatkowo lubi serum Hydraphase intense- stosuję je albo solo, albo łącznie z kremem Hydraphase.
W gamie również Hydraphse intense UV- wersja typowo na dzień z filtrami SPF 20 i PPD 7 w konsystencji riche i legere.

Hydreane

Wśród preparatów nawilżającyh La Roche- Posay znajdziecie również zgrabna tubkę kremu Hydreane, tubkę w wersji legere, riche a także extra riche. Często pytacie mnie o różnice pomiedzy Hydrpahase i Hydreane. Mówiąc w dużym skrócie Hydraphase to gama dla skóry mocno odwodnionej, krem błyskawicznie nawilża i utrzmuje to nawilżenie przez wiele godzin. Natomiast Hydreane to preparaty bardziej kojące, zwiekszają nawilżenie dzień po dniu, ale i sprawiają, że skóra staje sie mniej wrażliwa. Doskonale sprawdzają się jako codzienny nawilżacz, ale także jako ukojenie skóry po Atredermie, czy innych podrażniających kuracjach. Można sięgnąć zarówno po lekką konsystencję legere (najlepsza do codziennej pielegnacji), ale również riche i extra riche- ten ostatni świetnie sprawdza się zimą. Jako długoletnia alegiczka mam kompletnie zniszczone i wysuszone śluzówki, zwłaszcza w nosie, bardzo czesto nakładam również krem nawilżający na śluzówkę nosa właśnie- Hydreane riche to jeden z niewielu preparatów, który mnie nie szczypie. Jest to zresztą taka moja metoda na sprawdzenie delikatności kosmetyku- testuje go w nosie:). Hydreane ma  bardzo przystępną i bardziej przyjazną dla studenckiej kieszeni cenę- ok 45 zł.

Effaclar H

Kiedy klasyczne lekkie nawilżacze się nie sprawdzają, czyli np w trakcie doustnej kuracji izotretinoiną (Izotek) lub podczas głębokich regulacji retinoidami i kwasami, wówczas warto zaopatrzyć się w specjalnie do tego celu stworzony Effaclar H. Przy okazji muszę powiedzieć, że krem tan bardzo czesto jest stosowany nieprawidłowo- używacie go np. do codziennego rutynowego nawilżania skóry tłustej, co prowadzi potem do niezadowolenia i krytyki preparatu. Mówicie chociażby, że jest za ciężki i nie matuje-  słusznie, bo nie takie jest jego zadanie. Effaclar H jest preparatem specjalnym, nie jest on kremem nawilżającym do cery tłustej, czy mieszanej a kremem nawilżającym do cery tłustej i mieszanej w trakcie mocno wysuszającej kuracji. Skórę taką traktuje się wówczas jak suchą, stąd krem ten jest po prostu dość tłusty i nie nadaje się do codziennej pielegancji problematycznej skóry w normalnych warunkach. Przeznaczony jest do pielegnacji kuracyjnej w tej konkretnej sytuacji.


Podsumowując skóra tłusta/mieszana/trądzikowa potrzebuje nawilżenia, choć nie należy jej go zapewniać na siłę:
1. Nawilżamy- jeśli skóra daje wyraźne sygnały typu sciągnięcie, pieczenie, zaczerwienienie, pamietając, że nadmiene nawilżanie upośledza prawidłową wymianę komórek oraz, jak pisze dr. Zoe Draelos, może prowadzić do atypii korneocytów (dotyczy to zresztą każdego rodzaju skóry).
2. Nawilżamy w trakcie codzinnego schematu pielegnacyjnego nawilżanie- złuszczanie, gdyż nawet delikatne preparaty mikrozłuszczające mogą skórę nieco wysuszać. Możemy to robić systematycznie i zapobiegawczo lub pulsacyjnie, jak poleca Patryk. Jego opinię na temat nawilżania zanjdziecie tutaj klik
3. Nawilżamy podczas mocno wysuszających kuracji przeciwtrądzikowych i przeciwstarzeniowych (wysokie stężenia kwsów i retinoidów, lasery itp.). Wówczas możemy sobie nawet pozwolić na klasyczny preparat do skóry suchej, czyli bardziej treściy i otulający lub typowy krem przyspieszający regenerację np. Cicaplast.

Od dawna myślałam o poście na temat nawilżania a decyzję tę przyspieszyła propozycja La Roche- Posay, bym napisała o Hydraphase. Dlatego podobny tekst, choć bardziej skupiajacy się na zaletach Hydraphase intense znajdiecie tytaj http://www.laroche-posay.pl/artyku%C5%82/Blogerki-Testuj%C4%85/a14651.aspx. Polecam też filmik Kasi D- o pielegnacji skóry naczynnkowej powyżej 25 roku życia. Kasia bardzo zgrabnie połączyła informacje znalezione na moim blogu z własnymi przemyśleniami a wszystko to okraszone jej żywiołową gestykulacją:). Sama zresztą też miałam nakręcic filmik i nawet podjęłam taką próbę- zimne oko kamery okazało sie jednak dla mnie niezbyt łaskawe a film wyszedł po prostu sztucznie. Ponieważ jednak włożyłam w niego troche pracy, dzisiejszy post ilustruje zdjecie z tego właśnie filmiku- specjalnie dla Was wyjatkowo starannie sie umalowałam:)



                                                                                 Buziaki!

246 komentarzy:

  1. Hydraphase stosuje już nie wiem ile lat. Zawsze ! jest on w moim domu. Zimą wspomagam się Nutritikiem. Hydreane za to mi nie podpasował :( Ponieważ stosuje to tym bardziej ciekawie czyta mi się wszystkie informacje o tych produktach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez zdecydowanie wole Hydraphase, ale i Hydreane ma wielu miłosników- dla mnie konsystencja nie jest wystarczajaco lekka, ja nie mogę czuc kremu na twarzy, mam obsesje unikania wszystkiego, co tłuste, no chyba że błyszczyk do ust:)

      Usuń
    2. Hydraphase jest zemną już od 2 lat i powiem tyle, że nigdy nie zamienię go na nic innego, jest wspaniały. Ogromna prośba do LRP aby nigdy nie zaprzestali produkcji tego cuda:)

      Usuń
  2. Stosuję Hydraphase. Jest bardzo wydajny. Uwielbiam jego nawilżanie, ale żałuję, że skóra delikatnie piecze po jego użyciu, bo gdyby nie to częściej stosowałabym go pod oczy. Jeżeli się skończy wypróbuję Hydreane.
    Zawsze się tak strasznie cieszę, kiedy na pulpicie nawigacyjnym wyskakuje mi nowy post "kosmostolog" :) Wyglądasz zabójczo!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje moja kochana wierna czytelniczko:)

      Usuń
  3. Osobiście bardzo lubię kosmetyki La Roche-Posay i z chęcią zapoznałabym się z opisanymi kosmetykami. Na pewno przy najbliższej okazji spróbuje kupić Hydraphase intense legere, ale to dopiero za kilka miesięcy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam nowa czytelniczke:)

      Usuń
    2. Ja miałam okazje niestety tylko testować ten krem, ale nie ma słów, które wyrażą moją miłość do niego:)

      Usuń
  4. Bardzo lubię czytać Twoje posty. Zawierają dużo cennych informacji :)
    Zapraszam Ciebie do mnie na ulubieńców czerwca - http://lifefashionandcosmetics.blogspot.com/2014/06/ulubiency-czerwca.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety posiadam taką cerę i nijak sobie z nią nie mogę poradzić.
    Mnie wszystkie kremy dosłownie zapychają.
    :( może u mnie też sprawdzi się Hydraphase intense legere? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesli oprócz nawilzacza stosujesz tez jakis preparat regulujacy np. z kwasami i jesli w Twojej pielegnacji osiagniesz równowage pomiedzy nawilzanie a złuszczanie, oraz ograniczysz nabiał i węglowodany- powinnas w znacznym stopniu oganiczyc komedogenezę.

      Usuń
  6. Jak tylko zobaczyłam, ze blogerki zaczynają współpracę z LRP, to z niecierpliwością czekałam na Twój film! Wielka szkoda, ale kadr też cieszy oko, bo pięknie wyglądasz :-)

    Ostatnio zużyłam ostatnią kroplę Effaclaru H... Korzystałam z gorszej pogody i trochę mocniej się pozłuszczałam. A teraz oczywiście Hydraphase Intense Legere na przemian z żelem aloesowym :) Choć w SP jest -30% na Uriage, więc myślę żeby wrócić do Flavo C.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *Auriga
      Pomyślałam o wodzie termalnej i napisałam Uriage :-D

      Usuń
    2. Jaki film? Też chce obejrzeć.

      Usuń
    3. Miło Cie "widzieć" Ann. Jest promo na Aurigę? to biegne po Flavo C.

      gossipgirl92me- nie ma filmu i na razie nie bedzie, nie sprawdziłam sie jako vlogerka:)

      Usuń
    4. W końcu mam wakacje, więc trochę się rozgoszcze i w miare możliwości poudzielam ;-)

      Specjalnie poleciałam po ulotkę:

      Vichy i LRP: -25%
      Uriage i Auriga: -30% (Flavo C 8% wychodzi coś ok. 54 zł)
      Avene: -25%
      Dermedic: -30%
      SVR: -45%
      Bioderma: -50% (poza produktami do oczyszczania twarzy)
      AHAVA: -40%
      Eucerin: -30%
      Iwostin: -30%
      SIQUENS: -50%

      Także jest w czym wybierać ;-)

      Usuń
    5. Cudownie Kochana- rozgość się:)

      Usuń
  7. A czy nawilżać można bezpośrednio po nałożeniu kremu złuszczającego, czy należy robić to w dwóch różnych porach dnia? Pięknie wyglądasz, bardzo twarzowy makijaż :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beato,

      Oczywiście, że można - ale to trochę mija się z celem! ;-) W ten sposób osłabiasz działanie kremu złuszczającego. (Mam tu na myśli głównie produkty typu Effaclar Duo, czy K).

      W przypadku innych preparatów (między innymi tych na receptę, typu Differin, Epiduo) nie jest wskazane nakładanie kremu nawilżającego.

      Poza tym na blogu poadało to już wiele razy - rano/w dzień nawilżanie (jeżeli odczuwasz taką potrzebę), a na noc kremy złuszczające. I tego najlepiej się trzymać ;-)

      Usuń
    2. Tak jak pisze Ann, najlepiej nawilzac skórę w ciągu dnia, a nocą sie złuszczać. Mozna ewentualnie krem nawilzający nałozyc pod preparat regulujacy, to zmniejszy nieco efekt drazniacy, ale rownie dobrze mozna poczekać 10-15 min po umyciu twarzy, az skóra odtworzy bariere naskórkowa i wówczas nałożyc eksfoliator.

      Usuń
  8. Świetnie wyglądasz Ziemolino, może kiedyś "oko kamery" będzie łaskawsze ? i zaszczycisz Nas filmem (nie tylko jednym).

    Ja po tych wszystkich zmaganiach/testowaniach w końcu znalazłam swój schemat pielęgnacyjny jak i kosmetyki. Po 1,5 miesiąca widzę, że żel do mycia twarzy ma też bardzo duże znaczenie. Regeneracja mojej cery dobrze dobranymi kosmetykami przerosła wręcz moje marzenia. Dosłownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry żel to podstawa! Ja nigdy nie zrozumiem jak można katować dzień w dzień buzię silnymi i wysuszającymi preparatami ;-)

      Usuń
    2. Zgadzam się ja juz dawno przerzuciłam sie na delikatny żel dla dzieci Lipicar, nie umiem sie też obyć bez kojacego działania wody termalnej.

      Usuń
    3. Z wód to tylko Avene i Uriage, choć przyznam szczerze, że z lenistwa wybieram właśnie tą drugą ;-)

      Usuń
  9. Witaj. Chciałam zapytać czy skórę tłustą, naczynkową ze stałym rumieniem można na codzień nawilżać mieszanką oleju z kwasem hialuronowym?? czy to jej nie odwodni czy to wystarczy?? I czy na ten stały rumień moge w okresie wiosenno-letnim uzywac na wieczór tonik pha 12% a w okresie jesienno zimowym kuracje np Atrederm 0,05 lub 0, 025 albo Retin A czy Locacid?? Czy to nie pogorszy mojego rumienia bo nie chciałabym sobie zaszkodzić a wiem że kilka postów wcześniej polecałaś te preparaty naszej kolezance, która ma skórę tłustą, naczynkową ale nie wiem czy ma stały rumień. I jeszcze jedno jak Twoja naczynkowa skóra reaguje na kwas migdałowy?? bo z tego co widzialam stosujesz dość wysokie stężenia a ja raz czytam, że ten kwas nadaje sie do skóry naczynkowej a raz, że sie nie nadaje, wiec juz sama nie wiem. Poki co największe stężenie migdała jakie stosowałam to tonik 10% i było ok ale troche boję sie wiekszego i chciałabym znać Twoją opinie. Z góry dziekuje i pozdrawiam Sylwia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozowolę sobie odpowiedzieć na jedno z pytań...

      Sam w sobie olej faktycznie mógłby nie nawilżać, bo nie takie jego zadanie, ale z kwasem hialuronowym to bardzo dobre rozwiązanie i nie powinnaś bać się odwodnienia. Oczywiście to moja subiektywna opinia i myślę, że najlepszym rozwiązaniem jest po prostu przetestowanie takiej mieszanki. Nikt z nas nie jest jasnowidzem, a każda skóra zachowuje się inaczej ;-) Najważniejsze, aby wybrać odpowiedni olej!

      Z kolei jeżeli chodzi o tonik PHA 12% to, "pozbawiony jest on właściwości drażniących, może więc być stosowany do pielęgnacji skóry wrażliwej i suchej, zatem są polecane dla osób o bardzo wrażliwej skórze oraz przy chorobach skóry przy których nie może być efektu podrażnienia (rozszerzone naczynka krwionośne, trądziku różowatego itp." - podsumowując, tonik nie powinien zaszkodzić ;-)

      I znów będzie, to moja osobista opinia, ale przy stałym rumieniu nie rzucałabym się na Atrederm (szczególnie w stężeniu 0,5). Obawam się, że Twój rumień będzie milion razy silniejszy, niż zawsze. Ja nie mam problemów z naczynkami (poza płatkami nosa), a przy 0,25 jestem meeeegga burakiem ;-)

      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. ok dziekuje za odpowiedź ciekawe czy Ziemolina podziela Twoją opinię???
      A swoją drogą ciekawa jestem tych kwasów pha bo czytałam na stronie internetowej ktoregoś ze sklepów z półproduktami, że regularnie stosując preparaty z tym kwasami można nawet pozbyć sie naczynek i rumienia( choć sama nie wiem czy w to wierze) może ktoś kto używał bądź ma wiedzę w tym zakresie sie wypowie???

      Usuń
    3. Podzielam- Ann jest moja ulubina asystentką:)
      Trzymaj sie z daleka od Atredermu. Jesli masz powazny i oporny tradzik, mozesz wypróbowac Retin A, czy Locacid, ale bardzo ostroznie. Toniki PHA są tym z czym zdecydowanie powinnas sie zaprzyjażnic, polecam też kwas azaleinowy- Skinoren- genialny i przy naczyniach i tradziku. Zresztą zerknij kilka postów wczesniej masz szczegółowo opisana pielegnacje skór tłustej, naczyniowej.

      Usuń
    4. Dziekuje Wam za pomoc dziewczyny!!! właśnie w oparciu o ten post nasuneły sie moje pytania tylko nie jestem pewna czy bohaterka przedstawiona jako przykład ma stały rumień czy tylko cerę naczynkowa... U mnie najgorsza faza trądziku minęła teraz pojawiają sie wypryski od czasu do czasu ale właśnie chciałam ją troszke podreperować w okresie jesienno-zimowym tylko nigdy nie stosowałam tych preparatów i myslę ze spróbuję Skinoren, tylko jeszcze musze sie dowiedzieć czy można go stosować podczas karmienia piersią...może Wy wiecie??

      Usuń
    5. Aha i jak to jest z tym kwasem migdałowym- można przy naczynkach i rumieniu czy lepiej z dala???

      Usuń
    6. Witaj,
      Czy polecasz jakiś peeling dla osoby, której łuszczy się skóra po kwasach?

      Usuń
    7. Migdałek jest delikatny, więc myślę że nic złego nie zrobi. Jak rozumiem, przy 10% było OK? Czyli jakie stężenie chciałabyś teraz stosować? :)

      Usuń
    8. cc-d

      Ja uwielbiam La Roche-Posay Physiologique delikatny peeling fizjologiczny dla cery wrażliwej - uwielbiam zapach tej gamy! ;-) Niestety cena dość wysoka.

      Jednak przy kwasach najlepiej zaprzyjaźnić się peelingami enzymatycznymi (kilka linków):

      - https://www.biochemiaurody.com/sklep/peelenzymaticEKO.html
      - http://www.e-naturalne.pl/pl/p/Peeling-enzymatyczny-z-owocow-tropikalnych/111

      Ewentualnie korund:

      - http://www.zrobsobiekrem.pl/pl/p/Korund-mikrodermabrazja/60

      I inne: http://www.zrobsobiekrem.pl/pl/searchquery/peeling/1/full/5?url=peeling

      Z aptecznych:

      - Pharmaceris A, Puri - Sensipil, Delikatny peeling enzymatyczny
      - Flos Lek, Pielęgnacja Cery Naczynkowej, Peeling enzymatyczny
      - Organique, Basic Cleaner, Enzymatic Peeling & Herbal (Peeling enzymatyczny z ziołami)

      Usuń
    9. Myślalam, ze skoro przyzwyczaiłam skóre do preparatu 10% z kwasem migdałowym chciałabym kolejno rozpocząć serie peelingów zaczynajac od 15% i obserwować reakcję skóry jednak sama nie wiem troszke sie boję, aczkolwiek z drugiej strony 10% migdał ladnie czyści skórę z zaskórników i nie pogarszał rumienia.

      Usuń
    10. Sylwio,

      Trudno stwierdzić jakie stężenie byłoby najlepsze dla Twojej skóry... Zazwyczaj o takich sprawach decyduje dermatolog (ja np. miałam serie peelingów migdałowych (+coś tam) 60% i bardzo dobrze je znosiłam (z tym, że to były jakieś nowoczesne(?) substancje i nie było mowy o jakichkolwiek podrażnieniach).

      Myślę, że możesz spróbować z 15% i przede wszystkim obserwować skórę. Jeżeli rumień się pogłębi, to wracaj do 10% (tym bardziej, że jak sama piszesz - byłaś zadowolona!).

      Z ciekawości zapytam - sama kręcisz te toniki z półproduktów, czy coś gotowego?

      Usuń
    11. Kręce sama bo jak wiadomo cena jest nieporównywalnie niższa, no i w razie nietolerancji zawsze można zaprzestać używać nie tracąc zbyt wiele, jednakże jestem świadoma że mogą ominąć mnie profesjonalne preparaty (z którymi np. Ty miałas styczność i byłaś zadowolona) które mogą działać bardziej kompleksowo, jedynym problemem jest znalezienie profesjonalnej i doświadczonej osoby, co jest chyba najtrudniejsze w tym wszystkim a bez czego nie ma mowy o pozadanych rezultatach. Dziękuje Ci Ann za poświecony czas:-)) Pozdrawiam

      Usuń
    12. Sylwio,

      Ja miałam chyba 6-8 zabiegów kwasem migdałowym (każdy po 160zł), robione w gabinecie u dermatologa... Faktycznie przebarwiena ładnie poschodziły i buzia ładnie wyglądała, ale nie wiem czy jeszcze raz zdecydowałabym się. Niestety efekty są krótkotrwałe (a cena kosmiczna!) - mimo systematycznej pielęgnacji. Zaskórniki i pryszcze jak się pojawiały, tak i nadal sie pojawiają.

      Usuń
    13. Hmm to faktycznie cena jest naprawde kosmiczna bo sam kwas migdałowy niewiele kosztuje ale rozumiem że w gabinetach mają bardziej złożone produkty stąd cena. A co do efektów to mnie zdziwiłaś bo myślałam ze to długotrwała inwestycja w skórę tym bardziej jak wiadomo kwas migdałowy sam w sobie ma działanie przeciwzapalne. U mnie problemem jest wszystko naraz- blizny- dziurki po trądziku, przebarwienia,ogromne pory, tłusta skóra i żeby nie było nudo to jeszcze rumień:-))) A jak pielęgnujesz swoją skóre żeby zminimalizować niespodzianki??? Chociaż po odwiedzinach Twojego blogu to szczerze mówiąc żadnej nie zauważyłam;-)

      Usuń
    14. Sylwio zaden zabieg pielegnacyjny nie daje trwałych efektów w przypadku trądzika, ten blog jest własnie o tym, ze jeśli chcemy mieć ładna cenę to musimy ją SYSTEMATYCZNIE pielegnować. Jesli oczyścisz i wygładzisz skórę kwasem, to po jakimś czasie znów zacznie się zanieczyszczać, w kazdym razie dopóki hormony bedą stymulowac nadmierny łojotok i rogowacenie. Pielegnacja usuwa objawy, ale nie likwiduje przyczyny nieprawidłowo funkcjonujacej skóry. Jedyna substancja, która daja trwałe efekty to doustna izotretinoina- Izotek.

      Usuń
    15. Tak wiem, ze to tak działa na szczęście mamy taki blog jak Twój po którym nareszcze zakumałam co do czego, po co i jak:-))

      Usuń
    16. Sylwio,

      Dziękuję :-) Ja mam trądzik typowo zaskórnikowo-gródkowy. Widoczny przede wszystkim z bliska i pod światło - także na zdjęciach skóra może wydawać się idealna :-) Choć od wczoraj czuje, że coś robi mi się podskórnego na policzku :-D

      Ja mam o tyle szczeście, że po moim dość zaawansowanym trądziku (miałam go jakieś 1,5-2 lata temu) nie pozostały mi blizny i dziurki. Moją największą zmarą są głównie przebarwienia i te nieszczęsne zaskórniki! A że z każdej strony jesteśmy bombardowani zdjęciami z idealnie gładką skórą, to czuję że czasem trochę mi odbija. Być może kiedyś miałam podobne zaskórniki, ale nie zwracałam tak na nie uwagi.

      Co do mojej pielęgancji... - trochę tego dużo, ale staram sie jakoś wypracować moje niezbędne minimum.

      Demakijaż:
      - Bioderma Sensibio H2O (zmywam makijaż, a potem żel)

      Oczyszczanie:
      - Ziaja Med, Kuracja Lipidowa, Fizjoderm, Żel (rano)
      - La Roche Posay, Physiological Cleansing Gel (wieczorem)

      Wieczorami (przy mocniejszym makijażu) używam do tego szczoteczkę Clarisonic. A czasem sięgam też po coś mocniejszego (raz na jakiś czas): Ziaja oczyszczanie - liście manuka pasta do głębokiego oczyszczania przeciw zaskórnikom albo żel z tej samej serii)

      Maseczki:
      - Zielona glinka (z dodatkie kilku kropli olejku herbacianego), a teraz zamówiłam sobie jeszcze spirulinę (podobno jeszcze lepsza niż glinka)

      Filtry:
      - Vichy Matująca emulsja do twarzy SPF 50
      - A ostatnio ukochany ANTHELIOS XL SPF 50+ Ultra lekki fluid do twarzy LRP

      Kremy do twarzy (na co dzień):
      - Żel aloesowy Gorvita
      - Organique, Dermo Expert, Anti Acne Cream (Krem do cery trądzikowej)
      - I w kolejce jeszcze czeka Hydraphase Intense Legere, ale na wakację wrócę chyba do serum z witaminą C (Flavo C 8%, bo rok temu dobrze sprawdzało sie z filtrem)

      Dermokosmetyki:
      - Oczywiście Effacl Duo + i K
      - Nie mogę wykończyć tubki Acedermu (jakoś nigdy nie mogłam się z nim polubić)
      - Na podskórne góle mam Isotrexin z antybiotykiem
      - A po wakacjach wracam na pewno do Atredermu

      Toniki:
      - Tonik 10% z Biochemi Urody AHA/BHA
      - A w poczekalni czeka mikrozłuszczający z LRP (ale ten akurat dostałam w prezencie)

      Makijaż:
      - Krem CC LRP
      - Albo minerały Annabelle Minerals (ostatnio jestem w nich zakochana)

      I to tyle, albo aż tyle! ;-) Oczywiście nie wszystko na raz. Ciągle obserwuję i uczę się potrzeb swojej skóry.

      Usuń
    17. Wkradło się kilka literówek, za co z góry przepraszam :-)

      Usuń
    18. Dzieki Ann!! Naprawde kompleksowa pielęgnacja, można dzieki niej porównać ze swoją i nieco zmodyfikować wedle własnych potrzeb. Myślę, że najważniejsze to znać potrzeby swojej skóry i dobrze ją zdiagnozować wkońcu my sami najlepiej wiemy co jej służy. Przypomniało mi się dziś jak około 2 lata temu byłam u pewnej pani dermatolog która powiedziała mi, że na pewno nie mogę mieć trądziku hormonalnego( co jej zasugerowałam będąc pewną na 90% że to trądzik hormonalny) bo co by powiedziała mężczyznom w moim wieku którzy przychodzą do niej z tym samym problemem. Bardzo mnie to zdziwiło. Przestałam do niej chodzić i oczywiście po czasie okazało sie, że mialam rację.... Czasami mam wrażenie, że lekarze bardzo stereotypowo podchodzą do każdego pojedynczego przypadku a tak naprawde każdy jeden to indywidualna sprawa i nie ma drugiego takiego samego. I zazdroszcze tym co mówią, że wreszcie trafili na dermatologa, który im pomógł. Mnie się niestety to nigdy nie przytrafiło a odwiedziłam już sporo.

      Usuń
    19. Ja w swojej trądzikowej karierze byłam tylko albo aż u 4 dermatologów (dwie panie w Lublinie i dwie w Warszawie).

      Pierwsza to była porażka - obejrzenie buzi przez biurko, wizyta 5-10 min i lista leków na kilka stów. Zero jakiegokolwiek wywiadu, pytań, skierowania na badania. Faszerowała mnie przez kilka miesięcy Tetralysalem (znikome efekty), a po kilku miesiącach (kiedy trądzik według mnie nadal był dość zaawansowany) wypisała mi Effaclar Duo!

      Druga Pani (u której robiłam między innymi peelingi migdałowe) była już nieco bardziej kompetentna, faktycznie zainteresowała się moją "historią", wizyty trwały ponad 30 minut. Ogólnie zaproponowane przez nią leczenie bardzo mi pomogło (trądzik już nigdy nie wrócił taki nasilony).

      Po przeprowadzce do Warszawy zaczęłam szukać tu na miejscu. Pierwsza faktycznie od razu stawia na badania, czym prędzej zrobiłam wyniki i ostatecznie to zaniedbałam. Trochę chorowałam i "problemy trądzikowe" zeszły na drugi plan. A potem buzia dość mocno się poprawiła i dałam sobie spokój. Postanowiłam powalczyć na własną rękę.

      A w marcu tego roku udało mi się wygrac na fanpage LRP wizytę u dermatologa - byłam u bardzo miłej i młodej Pani... Wizyta trwała 1,5 h, więc trochę sobie pogadałyśmy. Nawet nieśmiało zaproponowała mi izotrotenine (wówczas miałam problemy z ramionami i łopatkami), ale ostetecznie padło na Atrederm 0,25 i Isotrexin. Obecnie plecy mam czyściutkie (Atrederm naprawdę zdziałał cuda), a z buzią (tak jak mówiłam) raz lepiej, raz gorzej.

      W październiku znów się do niej udam po kolejne buteleczki. Myślę, że zaryzykuję z 0.5 ;-)

      I masz 100% rację, że znalezienie dobrego dermatologa to już duży sukces ;-)

      Usuń
  10. Jak ładnie wyglądasz Ziemolino !:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Michale! Dawne Cię tutaj nie było. Co słychac kochany?

      Usuń
    2. Troszkę (bardzo) zaniedbałem blogosferę, wiem! Ale postaram się poprawić! Aaaaaa duuużo zmian, ale miło, ze wszystko się tak dobrze "kręci", stęskniłem się za Wami:)

      Usuń
    3. Chyba zanim nadrobie braki, to kolejne pół roku minie, haha

      Usuń
  11. Twój blog plus Kasia D to bezpłatna i przyjemna forma wiedzy na temat pielęgnacji.
    Muszę jednak przyznać, że moja cera cały czas pozostawia wiele do życzenia ale mam nadzieję, że to się kiedyś zmieni.
    Pięknie wyglądasz w tak pomalowanych ustach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję:)
      Tak Kasia jest swietna, bardzo lubię jej żywiołowy styl:)

      Usuń
  12. witaj Ziemolino;) z utęsknieniem czekałam na kolejny post i warto było czekać:) ja używałam Hydreane Legere ale za bardzo się po nim świeciłam i czułam go cały czas na twarzy. Po komentarzach Patryka i blogu Basi przerzuciłam się na Aknicare i jestem mega zadowolona:) używam go rano i wieczorem i nie potrzebuję niczego więcej:) dopiero na jesień zafunduje mojej skórze kwasik:)

    PS. Wyglądasz bosko

    Pozdrawiam buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Aknicare działa- to swietna linia.
      Dzięki za komplementy:)

      Usuń
  13. Akurat kupiłam krem nawilżający z firmy Kiehl's. Nie nic, akurat na jesień pewnie mi się skończy ;-) bo skusiłaś mnie na La roche :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Wielki powrót, Ziemolino.

    Dorzucę coś od siebie.

    > "Podstawowym problemem skóry tłustej/mieszanej/trądzikowej jest nadmierny łojotok, który zaburza cykl naskórkowy. Sebum zalega na skórze i utrudnia martwym komórkom oderwanie się od jej powierzchni. W przypadku prawidłowo funkcjonującej skóry, komórki naskórka wędrują sobie z warstwy podstawnej ku górze, tracąc po drodze jądro komórkowe i ulegają rogowaceniu, by potem oderwać się od powierzchni. Proces taki trwa około miesiąca i w przypadku skóry tłustej jest niestety zaburzony, bowiem zalegający na niej łój, skleja komórki i utrudnia ich wymianę. W efekcie skóra ta pokryta jest zalegającą warstwą korneocytów, co widoczne jest często w postaci łuszczenia i nierównego, szarego kolorytu"

    Bardzo logiczny ciąg, ale zawiera klasyczne przejaskrawienie: jeśli chcemy już mówić o trądziku w kategoriach zaburzonego cyklu naskórkowego, to trzeba wyraźnie zaznaczyć, że problem dotyczy tylko porów skóry.

    Epicentrum zjawisk trądzikowych są mieszki z rozwiniętymi gruczołami łojowymi - i tylko tam mamy do czynienia z patologicznymi procesami z przedrostkiem "hiper-" - hiperproliferacją i hiperkeratynizacją keratynocytów.

    Gdyby cała powierzchnia skóry trądzikowej miała globalnie rozregulowany cykl naskórkowy i retencję korneocytów, to trądzik można by kategoryzować podobnie jak choroby z kręgu rybiej łuski, a panaceum byłoby permanentne złuszczanie i doustny retinoid Neotigason.

    A wiemy, że to w ten sposób nie działa. Wszystkie efekty, które opisujesz - ogniskowe łuszczenie, tendencje do podrażnień, nierówną taflę, koloryt dający estetyczny efekt "zmęczenia" i "braku witalności", etc. - nie wynikają z plastra zalegających komórek.

    Od 20 lat wiemy, że skóra trądzikowa to skóra z defektywną barierą skórną i wyraźnie większą ucieczką wody (TEWL).

    Można obrazowo napisać, że skóra trądzikowa straciła zdolność do kontroli równowagi lipidowej - produkuje za dużo np. skwalenu, a za mało ceramidów czy sfingozyny.

    Skóra trądzikowa to skóra schizofreniczna - z jednej strony pragnie regularnego złuszczania okolic porów, z drugiej - potrzebuje regeneracji nieszczelnej, cieknącej bariery.

    A do tego po wielu latach ciągnących się w nieskończoność zapaleń i stosowania inwazyjnych preparatów miejscowych powstaje coś w rodzaju quasi-rosacea.

    Sumując to wszystko - klasycznym zmianom trądzikowym towarzyszy zwykle wiele niekorzystnych efektów powierzchniowych/globalnych, które są rezultatem defektu bariery skórnej.

    I w sumie nie dziwi mnie powszechny brak wiedzy na temat tych zjawisk, skoro nawet ex-konsultant krajowy w dziedzinie dermatologii i wenerologii nie czyta klasycznych prac naukowych dotyczących biologii acne i powtarza formuły pasujące raczej do starego podręcznika dermatologii: http://vimeo.com/78051144

    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli na blogu jest lekarz to pozwolę zadać sobie pytanie:-) Co jeśli po trądziku młodzieńczym który konczy się około 20 kilku lat jest przerwa, skóra się uspokaja, ale pozostaje tłusta i lekko zanieczyszczona (zaskórniki) ogólnie trądzik mija i wtedy po około roku lub dwóch zaczyna się trądzik hormonalny?? W końcu za trądzik młodzieńczy tez odpowiedzialne są hormony a jednak ten drugi wygląda już calkiem inaczej. Co je różni tak naprawdę?? I w czym tkwi problem?? Zaburzenia hormonalne w dorosłym życiu?? Biorąc pod uwagę to, że ta skóra oczywiście cały czas jest zaburzona bo nadal pozostaje skórą tłustą.

      Usuń
    2. Dzięki Kochany:)

      Jak zwykle czytałam z wypiekami na twarzy, ostatnio zreszta towarzyszą mi coraz częściej (to już chyba menopauza :)). Wspaniałe uzupełnienie mojego tekstu i kolejny duży krok, ku zrozumieniu nieobliczalnej skóry tłustej!

      Nie mam dostepu do naukowych publikacji, nie wiem nawet gdzie znaleźć jakieś sensowne informacje, jako dla osoby starej daty, internet jest dla mnie wielka tajemnicą. Jesli zas chodzi o moje wykształcenie, to sam wesz jaki jest poziom na uczelniach kosmetycznych. Ja zresztą swoją kończyłam jakieś 15 lat temu- kosmetologia wówczas raczkowała. Swoja wiedzę czerpię z firmowych szkoleń, ale w tym momencie to głównie markting a moja praca coraz mniej ma wspólnego z rzetelna poradą i kompetencją- jestestem w tej chwili może nieco bardziej wyrafinowanym sprzedawcą:(

      Próbuję szukać, cos tam czytam- ostatnio artykuły Draelos. Ogromną wiedzę czerpię na podstawie obserwacji własnej skóry, którą rozpaczliwie pragne zrozumieć, oraz doswiadczeń moich pacjentek a także dociekliwych czytelników tego bloga. Najwięcej jednak uczę sie od Ciebie- za co raz jeszcze bardzo Ci dziękuję.

      Ajlowju:)

      PS. Widziałeś? Michał K powrócił:)

      Usuń
    3. Już odpowiedziałam sobie na pytanie (odnośnie trądziku młodzieńczego i dorosłego) czytając wcześniejsze posty:-) Bardzo rzeczowy blog Ziemolino na pewno zostane na dłużej bo muszę przestudiować wszystkie posty, spadłaś mi z nieba w najbardziej odpowiednim momencie:-) pozdrawiam
      Ps. dzięki Tobie zakupiłam emulsję matującą Vichy spf 50 i jestem oczarowana, dziekuję!!!

      Usuń
    4. > W końcu za trądzik młodzieńczy tez odpowiedzialne są hormony a jednak ten drugi wygląda już calkiem inaczej. Co je różni tak naprawdę?

      Różnią się przede wszystkim klinicznie. Trądzik młodzieńczy jest biologicznie tym samym co trądzik noworodkowy czy niemowlęcy. Jest to zjawisko efemeryczne i najczęściej samo wygasa. U noworodków mamy krótkotrwały peak stężenia androgenów nadnerczowych; u młodzieży mamy albo peak nadnerczowy, albo gonadalny i najczęściej następuje adaptacja i problem zanika.

      Adult acne jest czymś dużo bardziej złożonym, podłoże może być różne.

      W Polsce mamy ten problem, że bardzo rzadko bada się kobiety z acne tarda - lekarze nie chcą kierować na badania hormonalne w ramach NFZ, bo nic ich do tego nie zmusza. Polskie Towarzystwo Ginekologiczne opracowało wytyczne diagnostyczne w 2011 roku (są dostępne w sieci), ale większość lekarzy poza dużymi ośrodkami ma je gdzieś.

      A bez tych badań nie da się racjonalnie rozmawiać o adult acne.

      Usuń
    5. Dziekuje za wyjaśnienia. Czy w przypadku rosacea przed 30stką też należałoby zrobić badania?

      Usuń
    6. W przypadku rosacea nie mamy na tę chwilę absolutnie żadnych biochemicznych/hormonalnych narzędzi diagnostycznych; hormony płciowe mają tylko wpływ modulujący i w większości przypadków są w normie.

      Nie udało się też powiązać rosacea z zaburzeniami funkcji tarczycy.

      Rosacea wymyka się prostym schematom - są pacjenci, u których pomaga eradykacja H. pylori, u innych ważnym mechanizmem spustowym jest zespół rozrostu bakteryjnego jelita cienkiego, u niektórych pacjentek radykalna poprawa nastąpiła po wprowadzeniu Madinette, a u innych pomógł spironolakton. Ale to tylko przykłady z bogatej literatury.

      Rosacea to enigma. Fundamentem jest jednak dobrze skomponowana pielęgnacja i unikanie czynników zaostrzających/spustowych + cykliczne zabiegi z użyciem IPL.

      Usuń
    7. Hmm szczerze mówiąc nie mialam nawet pojęcia ze może byc aż tyle przyczyn rosacea. Żaden lekarz mi nigdy tego nie sprecyzował.
      Sama nie wiem co spowodowało ją u mnie, w zasadzie czuję sie trochę jak na szpilkach bo przed zajściem w ciąże mialam ją dość zaawansowaną, później troszkę się polepszyło a następnie zaszlam w ciążę.

      Od około 6 miesiąca ciąży moja cera jest ogólnie w dobrym stanie, stosowałam tonik migdałowy 10%, który w miarę dobrze oczyścił skórę, rumień sie zmniejszył ale nie znikł, obecnie używam pha 12% które działa pozytywnie na rumień.
      Dziś zakupiłam Effaclar Duo+ aby trzymać ją w normie.
      Karmię piersią od 4 miesięcy cera jest ok czasami cos się pojawi. I tak naprawde nie wiem czego się spodziewać po zakończeniu karmienia, cały czas zastanawiam się czy tradzik wróci gdy hormony sie unormują.

      Usuń
    8. Słowo "przyczyny" nie jest odpowiednie w kontekście przykładów, które wymieniłem. Przyczyną jest specyficzne przestrojenie układu immunologicznego skóry, który niepotrzebnie szaleje w kontakcie z bodźcami, które u innych ludzi są odczytywane jako neutralne. Przejawem tego szaleństwa jest np. rumień i inne dysregulacje naczyniowe.

      Niespecyficzne jest natomiast spektrum mechanizmów spustowych. Stres, konkretne potrawy, zaburzenia mikroflory jelit, UV, ciąża, rozplem nużeńca, etc. Dlatego zawsze trzeba porozmawiać z pacjentem cierpiącym z powodu rosacea.

      Obłęd pielęgnacyjny pojawia się w momencie, kiedy adult acne nakłada się na klasyczny trądzik różowaty lub coś, co ja nazywam quasi-rosacea, bo z jednej strony skóra bywa hiperwrażliwa, z drugiej - wszyscy krzyczą "złuszczać, złuszczać".

      Dla mnie tysiąc razy ciekawszym preparat niż nowy Effaclar Duo jest Glamid stosowany rotacyjnie z metronidazolem i czymś mocno ukierunkowanym na wygaszanie reakcji naczyniowych.

      Usuń
    9. Glamidu nie znam. Na metronidazol i rozex miałam kilka lat temu straszne uczulenie, jeśli to wogóle bylo uczulenie. Na początku metronidazol uspokoił rumień a po około tygodniu pogorszył, doszły do tego maleńkie krosteczki lekko swędzace jakby wypełnione cieczą. Po odstawieniu wszystko wróciło do normy i od tego czasu już nie wróciłam do tych preparatów. Nie wiem jak by teraz skóra zareagowała.

      Obłędu pielęgnacyjnego doświadczyłam na początku, skórze nie pasowało dosłownie nic dopiero z czasem po obserwacjach nauczyłam sie co jej mniej szkodzi i gdzie iść na kompromis.

      Czy oprócz unikania sytuacji pogorszającej rosacea można coś jeszcze robić aby chociaż nie doprowadzić do nawrotu/pogorszenia?? Np. Witaminy, zioła itp?

      I czy na takiej skórze jest wogóle możliwe usunięcie blizn pozapalnych? Dołków, dziurek i brunatnych przebarwień, czy ona to wogóle zniesie i jest się w stanie po tym zregenerować?

      Usuń
    10. Aha i jeszcze jedno. Leczyłam sie i w Polsce i we Fancji. Podejście jest ogolnie to samo- strzelanie na oślep. Być może miałam pecha...Dałam sobie spokój.

      Usuń
    11. > Na metronidazol i rozex miałam kilka lat temu straszne uczulenie, jeśli to wogóle bylo uczulenie. Na początku metronidazol uspokoił rumień a po około tygodniu pogorszył, doszły do tego maleńkie krosteczki lekko swędzace jakby wypełnione cieczą

      Opis wskazuje na wyprysk kontaktowy. Szkoda, bo metronidazol to świetny lek. Osobiście jeszcze nigdy spotkałem się z alergią kontaktową na metronidazol, ale zdarza się.

      > Czy oprócz unikania sytuacji pogorszającej rosacea można coś jeszcze robić aby chociaż nie doprowadzić do nawrotu/pogorszenia??

      Tak jak pisałem: "dobrze skomponowana pielęgnacja i unikanie czynników zaostrzających/spustowych + cykliczne zabiegi z użyciem IPL".

      Szalenie ciekawymi substancjami wydają się sole kwasu dobesylowego (dobesylany) stosowane miejscowo (być może również systemowo). Jestem zdziwiony, że nikt do tej pory nie zdecydował się na duże badania.

      O suplementach napiszę wkrótce na blogu.

      > I czy na takiej skórze jest wogóle możliwe usunięcie blizn pozapalnych? Dołków, dziurek i brunatnych przebarwień, czy ona to wogóle zniesie i jest się w stanie po tym zregenerować?

      Na pewno da się w znaczący sposób wpłynąć na te problemy. Podstawą jest jednak ogarnięcie adult acne, bo ciężko operować estetycznie na skórze, na której cały czas pojawiają się świeże zmiany zapalne.

      Usuń
    12. Dziekuję za odpowiedzi i poświęcony czas:-) Pozdrawiam

      Usuń
  15. Teraz jest dla mnie jasny fenomen kosmetyków, które tak zauważalnie i w szybkim tempie regenerują mi cerę a pustoszą niestety skarbonkę ;) ceramidy, cholesterol i inne składniki.
    Patryku nie chcesz stworzyć konkurencyjnej produkcji kosmetyków w znośnych cenach ?:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Popieram wypowiedź Ann,trafić na dobrego w swojej dziedzinie dermatologa to większa połowa sukcesu.
    Mam prawie 28 lat,powinnam w tym wieku zapomnieć o trądziku w ogóle,a prawda jest zupełnie inna,moja cera woła pomocy.Trafiam od dermatologa do dermatologa,ostatnio poszłam do dermatologa prywatnie zapłaciłam 70 zł.Lekarz wypisał receptę na witaminki i maść robioną,oczywiście mówiąc że mam zapomnieć o czekoladzie,wodzie gazowaniej,ostrych potraw.Sory ale nie wierzę w takie cuda jak maść robiona.Gazowanych napoi również nie pije,czekoladkę nie jadam.
    Na dzień dzisiejszy leczę się LOCACIDEM od dobrych paru miesięcy ale efektów brak.Sądzę że moja skóra przyzwyczaiła się do tego specyfiku.Z trzy lata temu ten lek mnie wyleczył ale że nie wiedziałam jak mam pielęgnować swoją cerę to problem powrócił i muszę powiedzieć że powrócił z nasiloną siła.A mianowicie moja cera jest bardzo tłusta, mam trądzik gródkowo-zaskórnikowy,problem również mam z plecami i ramionami.Mam silny łojotok więc problem dotyczy również moich włosów.
    Wnioski: muszę jakoś wytrzymać do jesieni,wtedy będę mogła sięgnąć po atrederm,wypróbuje go może i mnie pomoże i zdziała cuda z moją cerą.
    Szkoda troszkę że jest na recepte,wiadomo jak to bywa z lekarzami nie każy chce wypisać receptę.
    Ale się rozpisałam ;-) mam nadzieję że Was nie zanudziłam


    P.S. Po mojej głowie również przeszła myśl aby zażyć środki doustne( izotek) w celu pozbycia się problemów z cerą ale stwierdziłam że najpierw wypróbuję atrederm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 70 zł to i tak nie wiele jak za takie "świetne" porady :)) Maści robione wcale nie są takie złe - właśnie taka niepozorna jedyna maść pomogła zniwelować długo zalegająco- uśpione zapalenie. Antybiotyki nie skutkowały.
      Do tego mojego cudownego dermatologa poszłam o tak z ulicy. Nie ma najlepszych opinii - a to m.in, dlatego, że "naciągał" ludzi na specyfiki z USA - łysienie androgenowe. Wypisuje najdroższe antybiotyki. Pamiętam jak po porodzie sypały mi się włosy, witaminki centrum nie działały, kazał mi kupić jakieś witaminy merc special jakoś tak, 15 lat temu kosztowały 40 zł, ale efekty były.
      Ja nie odczułam na sobie absolutnie jakiegoś naciągactwa kiedyś jak i teraz, nawet odradzał mi laser czy kwasy - a oferuje takie zabiegi. Ludzie potrafią skrzywdzić opinią lekarza, który posiada świetne rozeznanie w danym czasie.
      Oczywiście praktyka weryfikuje, też miałam wizyty u dermatolog, które określę jako nieporozumienie za jedyne 100 zł i 10 minut, bez obejrzenia - ale jak to pani lekarz mi powiedziała - "ona widzi swoim okiem" problem". Znamiona z wielką łaską obejrzała tym razem z lupą.
      Koniec końców dzisiaj byłam u dermatologa w sprawie służbowej -poznał mnie, powiedział, pani to była u mnie chyba z buzią :) słowo "chyba" potwierdziło obecny stan mojej cery, gdzie prawie nie miałam nic na twarzy :)

      Usuń
    2. Ja w Lublinie i w Warszawie za każdą wizytę płaciłam 150zł ;-( chlip!

      Usuń
    3. Problem z cerą mam od 10 lat ale teraz to bardzo się nasila.Widzę jak z dnia na dzień skóra coraz bardziej mi się zapycha.
      Następną wizytę mam w sierpniu u innego dermatologa więc mam trochę czasu na wypróbowanie tej maści robionej. Zobaczę jakie będą efekty po jej stosowaniu .

      Lekarz u którego byłam prywatnie zapisał mi na problem z włosami szampon dziegciowy.Jeszcze go nie kupiłam,może używał go ktoś?

      Usuń
  17. A może Ziemioninka i kochane dziewczyny pomogą mi zapanować nad moją cerą abym się nie świeciła jak żarówa? Nie ukrywam że jestem zielona w tym temacie jak mam pielęgnować swoją cerę.Zawsze myłam twarz żelem, nigdy nie używałam kremów nawilżających.
    Tym razem zakupiłam żel do twarzy ZIAJA MED, nie wiem jaki krem wybrać abym się tak nie świeciła(co chwilę muszę wycierać twarz) i aby również mnie nie zapychał?
    Zakupiłam sobie w tym celu ABE, krem do pielęgnacji skóry z nadmiernym złuszczeniem i rogowaceniem ale teraz sądzę że przyda mi się dopiero przy kuracji z adrederm, prawda?

    Ziemiolina ślicznie wyglądasz w tym makijażu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi na świecenie skóry pomógł Aknicare. Wcześniej strasznie się świeciłam, a teraz już nie mam z tym problemu.

      Usuń
    2. Dzięki,Kupię i wyprobuję

      Usuń
    3. Malwo a który konkretnie krem Aknicare ???

      Usuń
    4. zamierzam kupić sobie aknicare cream,jest to krem do cery tłustej ze skłonnością do łojotoku

      Usuń
  18. Kochana Ziemolino,

    Zgadzam się z Patrykiem - wielki powrót. I jak zwykle bezmiar nowych, ważnych informacji o prawidłowej pielęgnacji cery. Dzięki wielkie za wspomnienie o moim filmiku - tak jak pisałam w mailu i jak sama zauwazylas, nie powstał by w takiej formie i z takimi informacjami bez wiedzy zdobytej na Twoim blogu. Dziękuję za taką wszechstronną edukację w zakresie jaśnie pani cery naczyniowej i możliwość przekazania wiedzy dalej:)
    Buziaki!
    Kasia
    P.S. Piękny kadr - szkoda ze nie ma filmu ale cieszę się na post który zaraz przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochan Kasiu!

      Kadr piekny, bo na tym filmiku tylko wygladałam- reszta była żenujaca. Kurcze prowadziłam juz tyle szkoleńi i prelekcji a przy zetknieciu z kamerą w swoim własnym pokoju, kompletnie się wyłożyłam- masz moze jakies rady dla nowicjuszki?

      Usuń
  19. Ziemolino, świetny post, jak każdy zresztą. Szkoda tylko, że tak rzadko piszesz. Od dawna jestem czytelniczką, ale jeszcze nigdy się nie wypowiadałam.

    Mam cerę mieszaną ze skłonnością do trądziku. Udaje mi się ją utrzymać w miarę w ryzach dzięki stosowaniu Effaclaru Duo/K na noc oraz enzymatycznemu peelingowi dotleniającemu z Bielendy (polecam!) i okresowemu złuszczaniu tonikiem z kwasem mlekowym. Moim nawilżającym ideałem jest lekki krem brzozowy z Sylveco, następny w kolejce do wypróbowania będzie prawdopodobnie Aknicare.
    Udało mi się znacząco ograniczyć przetłuszczanie twarzy i włosów, dzięki Patrykowi, który w którymś z komentarzy polecał picie mięty, wierzbownicy i pokrzywy oraz suplementację witaminą B5. Bardzo dziękuję. :)

    A teraz prośba bezpośrednio do Patryka: mój trzyletni siostrzeniec ma problemy dermatologiczne. Urodził się z brodawkami na głowie, niedawno w Centrum zdrowia matki i dziecka zostało to zdiagnozowane jako znamię brodawkujące poprzeczne. . Stwierdzono, że jest do usunięcia, ale dopiero gdy dorośnie i będzie mógł sam o tym decydować, ponieważ wiąże się to z przeszczepem skóry. Gdzieś w internecie dotarłyśmy do informacji, że lepiej wykonywać to laserowo w wieku dziecięcym. Może zechcesz rzucić okiem na zdjęcia i się do tego odnieść? Przepisano maść Hasceral, która działa i "zasusza" brodawki.

    Obecnie problemem jest podrażniona, zaczerwieniona, sucha i lekko łuszcząca się skóra na brodzie. Trwa to od około dwóch lat, wcześniej w obrębie całej twarzy. Dermatolog w Siedlcach nawet nie zbliżyła się do dziecka i stwierdziła, że to od tego, że dotyka do twarzy rękami. W międzyczasie był stosowany Cicalfate, Alantan, Dermosan, Cetaphil, wszystko bez skutku. Ostatnio został przepisany Pimafucort, który pomógł na tydzień, później wszystko wróciło. Czy mógłbyś coś doradzić? Może znasz godnego polecenia dermatologa na Mazowszu?
    Dziecko jest prawdopodobnie uczulone na białko, nie zostało to jeszcze zdiagnozowane. Bardzo często robią mu się zajady.
    Będę wdzięczna za wszelkie rady.

    Pozdrawiam,
    Katarzyna Wojnowska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę rzucić okiem na zdjęcia, ale zupełnie niezobowiązująco - ciężko podejmować jakiekolwiek decyzje w taki sposób.

      Laserowe usuwanie tego typu znamion wciąż nie jest powszechną strategią, choć cały czas przybywa literatury opisującej bardzo dobre efekty użycia laserów CO2, argonowego i Er:YAG. Oczywiście efekt jest szalenie indywidualny, zależy od struktury samej zmiany, rozległości zabiegu, reakcji skóry (może dojść do powstania blizn), etc.

      Lasery to przyszłość medycyny inwazyjnej, ale laserowe usuwanie znamion skórnych wciąż budzi kontrowersje. Dlatego najlepiej byłoby skonsultować to ze specjalistą mającym spore doświadczenie w laserowym leczeniu różnych znamion. Tylko ktoś taki może racjonalnie odnieść się do opinii lekarzy z CZD. Niestety, nie mogę nikogo polecić, zupełnie nie moje rejony.
      ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
      Jeśli chodzi o zmiany o zmiany na brodzie (a wcześniej na całej twarzy) - ktokolwiek przez te 2 lata próbował postawić diagnozę?

      W najbliższej rodzinie chłopca ktoś ma problem z chorobami alergicznymi skóry albo z łojotokowym zapaleniem skóry?

      To zaczerwienienie (rumień) występowało regularnie w ciągu 2 lat? Zmiany sączyły? Swędziały?

      Brak podobnych zmian w innych okolicach ciała?

      To będzie totalny strzał, ale ja bym zastosował taki schemat:

      *Hascofungin - przez 2-3 tygodnie, 2 razy dziennie;
      *do nawilżania tej okolicy - maść Linomag;
      *olej z ogórecznika: http://www.doz.pl/apteka/p4530-Olej_z_ogorecznika_plyn_100_ml

      Siostrzeniec otrzymuje jakiś preparat z witaminą D? Jeśli nie, to polecam włączyć witaminę D.

      Jeśli chodzi o zajady - koniecznie jakaś multiwitamina, np. http://www.iherb.com/Now-Foods-Kid-Vits-Berry-Blast-120-Chewables/5140#p=1&oos=1&disc=0&lc=en-US&w=now%20children&rc=141&sr=null&ic=3

      Do tego świeże owoce, może coś z witaminą C i rutyną.
      ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
      Domyślam się, że w ciągu tych 2 lat stosowane były tylko emolienty i preparaty łagodzące, mimo że ich stosowanie nie przynosiło żadnych rezultatów. Wielka szkoda, bo kiedy mamy do czynienia z przewlekłym procesem zapalnym, nie powinniśmy czekać.

      Wiem, że panuje ogólna sterydofobia, ale bardzo często przynosi to opłakane skutki. Racjonalne stosowanie preparatów przeciwzapalnych jest nie do zastąpienia w wielu przypadkach.

      Reakcja na Pimafucort cieszy, ale z drugiej strony martwi szybki nawrót. Jeśli mój schemat nie przyniesie wymiernych rezultatów przez te 2-3 tygodnie, wtedy trzeba będzie pomyśleć o lekach przeciwzapalnych.

      Nie sądzę, żeby wyprysk, który tak długo się utrzymuje, powstawał z dotykania czy mechanicznego drażnienia.

      > Dziecko jest prawdopodobnie uczulone na białko

      Bez testów nie mogę się do tego odnieść. Poza tym w wielu przypadkach dzieci z wypryskiem skazuje się bezsensownie na diety eliminacyjne, odpuszczając szalenie ważne leczenie miejscowe.

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za odpowiedź. :)
      Diagnoza dermatologa zawsze kończyła się na stwierdzeniu stanu zapalnego. Już wcześniej była stosowana jakaś maść sterydowa, ale nie przyniosła żadnego rezultatu.
      Młodsza siostra chłopca ma zdiagnozowane AZS, na szczęście nie jest nasilone.
      Na początku zaczerwienienie pojawiało się na całej twarzy co kilka miesięcy, po kremach poprawiało się, a następnie powracało z większym natężeniem. Obecnie jest przez cały czas, ograniczone tylko do brody. Skóra jest podrażniona, sucha, tworzy się na niej "skorupa", która pęka, pojawiają się strupki. Swędzi. Brak innych zmian na ciele.
      Wprowadzimy suplementy do diety i spróbujemy zastosować polecone przez Ciebie środki. Na pewno będziemy szukać nowego dermatologa.

      I jeszcze mam pytanie o siebie. Czy stosowane przeze mnie suplementy są w porządku/przesadzam/czegoś brakuje?
      Dodam, że mam 18 lat. Jak już wspominałam cera mieszana ze skłonnością do trądziku. Staram się jeść w miarę zdrowo i nie zapominać o owocach i warzywach. Ostatnio dołączyłam też nieco więcej ryb i mięsa, za którymi nie przepadam. W morfologii sprzed kilku tygodni miałam mały niedobór erytrocytów (3,9*10^6).
      6x dziennie Calcium pantothenicum
      1x tran z witaminami A,D,E firmy Colfarm
      1x magnez z witaminą B6 Filomag
      1x witamina B mega complex firmy Avet pharma

      W tym roku rozpoczynam studia na kierunku lekarskim. Może masz jakieś rady? ;)

      Usuń
    3. I jeszcze jedno - olej z ogórecznika stosowany doustnie czy miejscowo na skórę?
      Czy masz na myśli te produkty:
      http://www.doz.pl/apteka/p1925-Hascofungin_1_krem_30_g
      http://www.doz.pl/apteka/p8042-Linomag_masc_30_g
      Z góry dziękuję za odpowiedź.

      Usuń
    4. > Diagnoza dermatologa zawsze kończyła się na stwierdzeniu stanu zapalnego

      To nie jest żadna diagnoza, to stwierdzenie objawu. Wszyscy wiemy, że czasami bardzo ciężko postawić jednoznaczną diagnozę w dermatologii, bo obrazy bywają niesamowicie podobne, ale tak lakoniczne wypowiedzi to porażka.

      > Już wcześniej była stosowana jakaś maść sterydowa, ale nie przyniosła żadnego rezultatu

      Bardzo często dermatolog musi improwizować i kombinować - próbować leczyć w schematach mono, próbować kombinacji leków miejscowych, ale jedno jest pewne - jeśli zapalnie cały czas się utrzymuje, nie można opierać się na samych emolientach.

      Bardzo często rodzice ulegają sterydofobii lub ogólnie farmakofobii i próbują delikatnych metod - "może zapalenie w końcu się wycofa". Ale jeśli zapalnie jest chroniczne i ciągnie się miesiącami, to nie ma na co czekać. Nie można pozwalać na długotrwałe utrzymywanie się aktywnych procesów zapalnych. I ta reguła dotyczy bardzo różnych chorób, nie tylko dermatoz.

      > Obecnie jest przez cały czas, ograniczone tylko do brody. Skóra jest podrażniona, sucha, tworzy się na niej "skorupa", która pęka, pojawiają się strupki. Swędzi. Brak innych zmian na ciele

      Jest to klasyczny wyprysk - nie wiemy, jakiego pochodzenia. Być może jest to ognisko AZS z dużym rozplemem bakterii. Gdybym ja zajmował się chłopcem, zrobiłbym wymaz z ogniska, sprawdził, czy nie ma tam grzybów i zaczął długie leczenie różnymi kombinacjami.

      Leczenie Pimafucortem sporo nam mówi, zarówno o składowych zapalenia, jak i tendencji do nawrotów.

      Usuń
    5. > I jeszcze mam pytanie o siebie. Czy stosowane przeze mnie suplementy są w porządku/przesadzam/czegoś brakuje?

      Wiele razy pisałem, że nie umiem odpowiedzieć na tak stawiane pytania - nie znam rozkładu tego, co wyciągasz z diety.

      A czy czegoś brakuje? Zależy, jak na to patrzeć. W świetle "modernistycznej" wiedzy o różnych substancjach można spokojnie napisać, że wielu rzeczy.

      Jednak do suplementacji nigdy nie podchodzimy na zasadzie "wszystko albo nic" i zaczynamy od podstaw, czyli witamin i minerałów.

      1 x Filomag, czyli 40 mg magnezu to DUŻO za mało. Myślę, że każdy przeciętny współczesny człowiek odniósłby metaboliczne korzyści z przyjmowania > 400 mg Mg.

      6 x B5, czyli 600 mg B5 - jeśli widzisz efekt skórny, to super. Nie ma schematu jednego dawkowania w przypadku acne, ale generalnie dawka dzienna > 2 gramów daje lepsze efekty.

      Rynek suplementów w Polsce jest coraz lepszy, ale to dalej pustynia. B5 dużo lepiej wychodzi np. w taki sposób: http://www.myprotein.com/sports-nutrition/vitamin-b5-powder/10530130.html?vwo_ac=true

      Uwaga: Brak kwasu askorbinowego.

      > W tym roku rozpoczynam studia na kierunku lekarskim. Może masz jakieś rady?

      Co do czego? ;) Jak zdać I rok? Dużo czytać i wysypiać się ;) A tak serio - nie mam żadnych złotych rad. Uważam, że studia medyczne kształcą aroganckie maszyny, które kończą studia totalnie wymęczone po tych 6 latach i mają mało energii, by zacząć prawdziwą naukę. No, w sumie akumulatory padają tuż po wymęczeniu specjalizacji.

      > olej z ogórecznika stosowany doustnie czy miejscowo na skórę?

      Doustnie.

      +++ Jeśli Hascofungin nie przyniesie większych efektów po 2 tygodniach, wprowadzamy Fucidin w schemacia 2-3 razy dziennie, przez tydzień.

      Usuń
    6. Bardzo dziękuję za odpowiedzi. :)

      Usuń
  20. Już któryś raz spotykam się na tym blogu z wierzbownicą.Czy picie jej nie namiesza mi czasami więcej w organiźmie?Czytałam że wskazana jest przy prostacie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wierzbownicy było sporo, przeklejam z komentarzy:

      Pyt.: czy mogę go [napar z wierzbownicy] włączyć na stałe do mojej diety czy też trzeba zrobić jakąś przerwę w piciu? Czy codzienne picie wierzbownicy nie szkodzi?

      Odp.: Nikt na świecie nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Przyczyna jest prosta: brak długofalowych badań. Co do skuteczności wyciągów/naparów z wierzbownicy w leczeniu acne i/lub łojotoku - brak nawet krótkodystansowych badań klinicznych.

      Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że wierzbownica jest rośliną o olbrzymim potencjale farmakologicznym i całkiem sporo ludzi z powodzeniem stosuje ją regularnie (trądzik, łojotok, łysienie androgenowe, łagodny przerost prostaty, etc.).

      Generalnie nie szkodzi, ale zaszkodzić może. Efekt jest szalenie indywidualny. I zależy, między innymi, od wyjściowej równowagi hormonalnej. Wierzbownica jest postrzegana jako skuteczny antyandrogen, ale badania pokazały, że substancje czynne wierzbownicy są też silnymi inhibitorami aromatazy, enzymu, bez którego ciało kobiety (mężczyzny też) nie jest w stanie produkować estrogenów.

      Pamiętam, że jakiś czas temu (zresztą z polecenia Ziemoliny) napisała do mnie dziewczyna, u której po regularnym piciu naparu z wierzbownicy (z tego, co pamiętam, stosowała też inne roślinne antyandrogeny, ale mniej regularnie niż wierzbownicę) doszło do rozregulowania cyklu. Wiadomo, że w takim przypadku trzeba rekomendować odstawienie naparu i zobaczyć, czy cykl wróci do normy. Nie wiem, jaki był efekt odstawienia, bo dziewczyna już nie napisała. Myślę, że to historia warta odnotowania.

      Ogólnie nie wiemy, czy taki efekt to rzadkość, ponieważ nie mamy badań, na których można by się oprzeć. Ale uważam, że wierzbownica ma tak dużo ciekawych właściwości, że jest mega cennym narzędziem.

      Jest dobrym antyoksydantem, świetnym antyandrogenem, ma działania immunomodulacyjne i przeciwzapalne - hamuje syntezę komedogennych cytokin, etc.

      Nie jest panaceum pozbawionym działań niepożądanych, jest po prostu fajnym narzędziem. W śmiesznej cenie.
      ====================================================================
      Plus: Pomagałem też chłopakowi, u którego zbyt intensywne stosowanie ziołowych miksów antyandrogenowych wywołało lekką ginekomastię jednostronną (wszystko wróciło do normy po zredukowaniu dawek).

      Żyjemy w epoce medycyny opartej na faktach i zioła w wielu przypadkach nie są na dzień dzisiejszy dobrze zbadane w warunkach klinicznych. Znamy ich ogólne dobroczynne właściwości, ale nie wiemy dokładnie, jak działają globalnie.

      Generalnie te wszystkie fitoantyandrogeny są jednak bardzo dobre i stanowią często pomocne narzędzie.

      Połączenie mięty z wierzbownicą wydaje się bardzo fajnym narzędziem, ale nie żadnym panaceum.

      Usuń
  21. Dziękuje Patryku za wyczerpującą odpowiedź.Na początek zaprzyjaźnię się z miętą.Zobaczę jak pomoże na moje problemy

    OdpowiedzUsuń
  22. Jesteś przepiękna!!! Kocham kocham :-*

    OdpowiedzUsuń
  23. Witam serdecznie,
    Tyle tu madrych osob z wiedza,ze zwracam sie do Was z zapytaniem i prosba o pomoc,ktorej nie otrzymalam od lekarzy, ktorych odwiedzalam. Byc moze tu znajde odpowiedzi i wskazowki.

    Mialam okroony tradzik swego czasu i przy pcos skorzystalam z pomocy diane35. Po odstawieniu poratowal mnie davercin,jednak na dluzsza mete podraznia.

    Pryszcze udalo mi sie wyeliminowac na twarzy,jednak wciaz mam problem z potocznymi gulami,ktore wyskakuja mi na calen zuchwie i podbrodku,od wysokosci uszu zaczynajac.
    Najpierw pojawia sie podskorna gulka i niemilosiernie swedzi. Po 2-3 dniach dopiero zaczyna transformowac sie w pryszcza z ropnym czubkiem. Uzywam regularnie effaclar duo + i dzieki niemu zanim wpryszcz dojrzeje, goi sie i znika po jakims czasie.

    Jednak najgorsze i najbardziej frasujace jest to swedzenie. Czesto bezwiednie drapie sie i tym samym roznosze bakterie. I naokraglo mam nowe watpliwie przyjemne niespodzianki. Nie potrafie i nie wiem jak sobie z tym poradzic,co powinnam dodac do pielegnacji,by swedzenie ustalo.

    Uprzejmie prosze o jakies wskazowki,ktoredy nalezy podazac by zlikwidowac problem. Wiem,ze jest to problem natury hormonalnej,jednak moe istnieja jakies niesterydowe i nie tsbletkowe rozwiazania?

    Bede wdzieczna przeogromnie za pomoc zarowno Ziemiolinie jak i innym z wiedza czy doswiadczeniem w tym temacie.

    Pozdrowiam cieplo.
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że effaclar to za słabe narzędzie. Retinoid + antybiotyk. Na takie szybko rozrastające się zapalenia dobry jest Baneocin.

      Usuń
    2. Najgorsze jest to, że mam krosty na żuchwie, czubku brody i skórze głowy. Okropnie mnie to swędzi. Kompletnie nie rozumiem.

      Nie jest to może mega wysyp krosty na kroście, ale czasami jak się podrapię mam jakby uczulenie, które pojawia się na chwilę ,potem znika i na przykład z 8 krosteczek zostają 2-3 i tworzą się z nich pryszcze.

      Natomiast na skórze głowy te krosty pękają i są wypełnione jakby wodą.
      Czy orientuje się ktoś, bądź poznał przyczyny i sposoby leczenia / zapobiegania temu?

      Usuń
    3. Jeśli zdiagnozowano u Ciebie zespół policystycznych jajników, to praktycznie nie ma szans na redukcję zmian trądzikowych bez systemowej korekcji zaburzeń hormonalnych związanych z PCOS. To tak na wstępie, bo o PCOS można by długo pisać.

      Plus taka dygresja - "leczenie" PCOS przy pomocy czegoś takiego jak Diane 35 jest szalenie krótkowzroczne, do niczego nie prowadzi.

      Jeśli chodzi o świąd w przypadku acne, to nie jest to wcale rzadkie zjawisko. Nie ma klarownych wskazówek co do tego, jak radzić sobie ze świądem trądzikowym, ale ja zazwyczaj odwoływałem się do badania, w którym wykazano skuteczność terfenadyny - leku przeciwhistaminowego. Bez problemu możesz wypróbować preparat z aktywnym metabolitem terfenadyny, np. Allegrę lub Fexofast. Można do tego dołożyć miejscowo żel, np. Fenistil.

      Nie znamy dokładnego patomechanizmu powstawania świądu w acne, ale podejrzewa się, że u niektórych pacjentów głębokie zmiany zapalne prowadzą drastycznych zmian pH w mikrośrodowisku mieszka, które z kolei stymulują bakterie P. acnes do wydzielania substancji pro-świądowych/histaminopodobnych.

      Równie dobrze może chodzić o naciek komórek tucznych do zmian zapalnych i wyrzut histaminy.

      W każdym razie warto wypróbować lek przeciwhistaminowy.

      A na dłuższym dystansie zająć się po prostu PCOS.

      Usuń
    4. Dziekuje za odpowiedz. Troche mi pojasnialo dzieki temu;-) bede dzialac. A przy pcos uslyszalam jedynie ze tego wyleczyc sie nie da, nkt mi nic konkretnego nie powiedzial.

      Czy zajecie sie pcos wiaze sie z braniem odpowiednio dobranych hormonow? Czy polecilbys zrodla w ktorych moglabym sie doksztalic w tym zakresie?

      Usuń
    5. Nie dodalam istotnego szczegolu,iz lecze niedoczynnosc tarczycy euthyroxem 88. Juz sam fakt zadbania o ta sprawe zniwelowal tradzik na czole i okolicach. Pozostala ta nieszczesna zuchwa..

      Usuń
    6. powinnaś leczyć się u endokrynologa-ginekologa. Częste kontrole, a co u Ciebie z badaniami w kierunku cukrzycy ?

      Usuń
    7. ja mogę Tobie polecić stronę http://www.endokrynologia.net/, napisaną prostym językiem.
      Patryk to kochany cudowny mężczyzna, pewnie coś Tobie poleci z konkretnych stron.

      Usuń
    8. Moja bardzo dobra pani endokrynolog pomogla mi z tarczyca,pcos zostaje w stanie nierozwiazanym,jesli chodzi o cukrzyce tata ma pierwszego stopnia, u mnie stwierdzono insulinoopornosc.

      Trzymam diete, kontroluje wszystko badaniami i chodze z wynikami do lekarza. Dziekuje za polecenie strony. Zaraz sie biore za lekture;-)

      Dziekuje Wam serdecznie.

      Usuń
    9. > A przy pcos uslyszalam jedynie ze tego wyleczyc sie nie da, nkt mi nic konkretnego nie powiedzial
      > Moja bardzo dobra pani endokrynolog pomogla mi z tarczyca,pcos zostaje w stanie nierozwiazanym

      Czyli żaden lekarz nie proponował żadnych metod kontroli PCOS?

      Poza tym, trzeba być absolutnym bezmózgiem, żeby w XXI wieku mówić młodej kobiecie, że z PCOS trzeba żyć, bo wyleczyć się nie da. PCOS ma bardzo mylącą nazwę, sugerującą, że problem leży w jajnikach, a prawda jest taka, że jajniki to wierzchołek góry lodowej. PCOS to schorzenie ogólnoustrojowe, będące potężnym czynnikiem ryzyka rozwoju cukrzycy typu 2, nadciśnienia, miażdżycy, etc.

      Wiedząc tak wiele (choć wciąż mało) żaden lekarz nie ma prawa zostawiać pacjentki samej.
      ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
      > Czy zajecie sie pcos wiaze sie z braniem odpowiednio dobranych hormonow?

      Hormonalna antykoncepcja nie powinna być lekiem I rzutu w kontroli PCOS. Utarło się, że jak PCOS, to automatycznie OC, ale to wynika z głupoty wielu ginekologów. Mamy inne narzędzia, od których zaczynamy.

      > Czy polecilbys zrodla w ktorych moglabym sie doksztalic w tym zakresie?

      Nie polecam żadnych konkretnych stron. O podstawach można bez problemu przeczytać choćby w angielskiej Wiki. Reszta to nowoczesne podręczniki endokrynologii ginekologicznej i fachowa literatura.

      No i kluczem jest znalezienie dobrego lekarza.

      > Trzymam diete, kontroluje wszystko badaniami i chodze z wynikami do lekarza

      To odnośnie PCOS? Czyli jednak jakaś kontrola jest?

      Usuń
    10. Kontrola jest odnośnie insulinooporności oraz tarczycy. Początkowo jeśli chodzi o tarczycę miałam wizyty co kwartał aby dobrać odpowiednią dawkę Euthyroxu, obecnie co jakieś pół roku pokazuję się z wynikami badań w celu ewentualnego skorygowania dawki.
      Cukier mierzę sobie sama w domu, jako że tato ma cukrzycę mam wszystkie potrzebne ku temu narzędzia.

      Jeśli chodzi o PCOS, to tak naprawdę mój ginekolog powiedział, że może to mieć powiązanie z niedoczynnością tarczycy i żebym robiła sobie badania kontrolne. I mimo podwyższonego androstendionu i testosteronu prawie przy górnej granicy, nie polecił mi nic. Chciał przepisać jakieś dianopodobne proszki. Podziękowałam i wyszłam.

      Po odstawieniu Diane 35 zrobiła mi się w zawrotnym tempie torbiel średnicy prawie 12 cm, dostałam skierowanie na operację, jednak zanim doszło do konkretów, torbiel pękła.
      Na wizycie u innego ginekologa, który stwierdził, że cudem medycznym jest fakt, że u niego siedzę, nie usłyszałam ponownie nic konkretnego.

      Później chodziłam regularnie na USG i w przeciągu roku po przygodzie z torbielą nie pojawiła się nowa, natomiast na ostatnim wyniku usg miałam opisane, że mam wiele drobnych torbielików wokół jajników. Poszłam z tym do ginekologa i nic. Totalnie nic. Żadnych wskazówek propozycji leczenia, kontrolowania bądź rad.

      Także po prostu zniechęcona do podejścia lekarzy, gdzie pozostało mi jedynie poczucie zmarnowania pieniędzy, skupiłam się na tarczycy i pilnowaniu cukru we krwi.

      Czytałam na poleconej przez Angelika F stronie, że pomoc może przynieść metformina. Zarówno w kwestii poprawienia metabolizmu oraz PCOS.

      Pozostaje mi tylko znaleźć dobrego lekarza od PCOS...

      Usuń
    11. Jak kontrolowana jest wrażliwość insulinowa? Regularnie badasz poziom cukru i insulino po obciążeniu glukozą?

      > Jeśli chodzi o PCOS, to tak naprawdę mój ginekolog powiedział, że może to mieć powiązanie z niedoczynnością tarczycy i żebym robiła sobie badania kontrolne

      Kolejny przykład braku podstawowej wiedzy u ginekologów. Niedoczynność tarczycy może dawać podobny obraz morfologii jajników jak w przypadku PCOS, obie jednostki mogą występować u jednej pacjentki (ponieważ są to bardzo częste schorzenia), ale nie trzeba być geniuszem endokrynologicznym, żeby na podstawie całości obrazu klinicznego, wyników badań laboratoryjnych i obrazowych ułożyć spójny obraz, a dzięki temu opracować racjonalną strategię terapeutyczną dla pacjentki, czyli taką, która nie tylko pomoże doraźnie, ale pozwoli też pozytywnie spoglądać w przyszłość.

      Bardzo dobrze, że wyszłaś. Przykro to pisać, ale mnóstwo ginekologów to prostaki, które myślą, że doustna antykoncepcja to złoty środek na wszystkie ginekologiczno-endokrynologiczne problemy kobiet.

      Mam nadzieję, że w końcu trafisz do ginekologa czy endokrynologa z prawdziwego zdarzenia, bo naprawdę da się PCOS bardzo dobrze kontrolować. Czasami nie da się tego osiągnąć natychmiast, ale na dłuższym dystansie efekty mogą być kapitalne.

      Usuń
    12. >Jak kontrolowana jest wrażliwość insulinowa? Regularnie badasz poziom cukru i insulino po obciążeniu glukozą?

      Po "oględzinach' oraz jak to zgrabnie ująłeś utworzeniu spójnego obrazu na tle całości wyników badań, moja endokrynolog zaleciła dodatkowo sprawdzić się pod kątem insulinooporności.
      Przez prawie tydzień codziennie na czczo brałam glukozę ( w przychodni - odpłatnie) ,gdzie potem sprawdzano mi stężenie glukozy i insuliny w surowicy krwi.

      Obecnie sama co jakiś czas sprawdzam jedynie poziom cukru we krwi na czczo i po posiłku za pomocą glukometru. Raz na 6-8 m-cy robię cały zestaw badań i pędzę z nimi do endokrynolog, która pilnuje by wszystko trzymało się norm.

      Bardzo dziękuję za słowa otuchy. Nie będę siała defetyzmu odnośnie napomkniętej ignorancji lekarzy, skupię się na tym, by znaleźć tego dobrego ginekologa, który mi pomoże. Nie można tracić wiary, jestem już mądrzejsza o pewne kwestie, więc będę potrafiła zweryfikować podejście lekarza. Heh. Bo nie mogę się doczekać tych kapitalnych efektów ;)

      Pozdrawiam.
      Marta

      Usuń
    13. Początkowa diagnostyka była w porządku, a czy obecnie w tych interwałowych badania kontrolnych znajdują się też poziomy insuliny po obciążeniu glukozą?

      Ciekawi mnie też, czy nastąpiła jakakolwiek poprawa na płaszczyźnie insulinooporności. Endokrynolog wspominała o magnezie, witaminie D, chromie, inozytolu, etc.?

      Jasne, nihilizm i defetyzm tu nie pomogą, także lepiej skoncentrować się na konstruktywnych działaniach. Trzymam mocno kciuki.

      Usuń
    14. >Początkowa diagnostyka była w porządku, a czy obecnie w tych interwałowych badania kontrolnych znajdują się też poziomy insuliny po obciążeniu glukozą?

      Raczej nie sugerowano mi, abym powtarzała co jakiś czas badań z glukozą, za to na skierowaniu oprócz badań odnośnie tarczycy, mam także badania na pomiar poziomu triglicerydów i cholesterolu całościowo, HDL, LDL.

      >Ciekawi mnie też, czy nastąpiła jakakolwiek poprawa na płaszczyźnie insulinooporności. Endokrynolog wspominała o magnezie, witaminie D, chromie, inozytolu, etc.?


      Tak, poprawa jest. Wraz ze zmianą stylu życia i utratą kilogramów poprawiła się cera między innymi, dlatego nie odczułam tragicznych skutków po odstawieniu Diane35. Badania też wychodzą lepiej. Oczywiście lekarz wspominała mi o suplementacji i tak to, codziennie biorę selen, magnez, kwasy omega3, piję zieloną herbatę i morwę białą.

      O inozytolu i witaminie D nie kojarzę żadnej dyskusji. Ogólnie odnoszę wrażenie, że gawiedź środowiska lekarskiego ( oczywiście jest to moja subiektywna opinia i postrzeganie poprzez pryzmat własnych doświadczeń) opiera się na arbitralnym wnioskowaniu i podchodzeniu do pacjenta jak do panikarza i hipochondryka, któremu wypisuje się byle coś, byle mógł sobie łyknąć i żyć szczęśliwie dalej. Odpowiedzi na coraz bardziej dociekliwe pytania pacjentów ( heloł, google prawdę ci powie) wywołują tylko skrzywienie na twarzy specjalisty, uniesienie brwi i nierzadko lekceważące traktowanie. Szczęśliwcom kręcącym kasę w tym interesie, dodatkowo mają $$. Czy w gestii lekarza nie powinno być naprowadzenie na prawidłową ścieżkę, którą należy podążać? Oczywiście od pacjenta zależy czy nią pójdzie, ale widzę wśród znajomych i nie tylko, że lekarz, który wykaże zainteresowanie i inicjatywę a następnie zajmie się pacjentem w sposób rzetelny, gdzie to leczenie przynosi wymierne skutki, pacjent taki zostanie przy swoim lekarzu i zrobi mu lepszą reklamę niż Doda Saturnowi.

      Dlatego jeśli nie jest się zadowolonym ze swojego lekarza, bo czuć ignorancję już u progu drzwi, polecam odwrócić się na pięcie i szukać dalej, w końcu tu chodzi o nasze zdrowie.

      Dziękuję za kciuki ;)


      Ale już pomijając

      Usuń
    15. > O inozytolu i witaminie D nie kojarzę żadnej dyskusji

      Dla mnie sprawa jest oczywista. Większość lekarzy nie czyta, nie drąży problemów, nie rozwija się, nie ma parcia na cokolwiek poza zdobywaniem pieniędzy. Ego, bardzo często rozmiarów katedr, pompowane jest w ordynarny sposób, na zasadzie: "Ja jestem lekarzem, a ty nie, więc wszystko zależy tu ode mnie".

      > Czy w gestii lekarza nie powinno być naprowadzenie na prawidłową ścieżkę, którą należy podążać?

      Medycyna nigdy nie opierała się (i chyba nigdy opierać się nie będzie) na sztywnych wytycznych, które dodatkowo byłyby zewnętrznie kontrolowane przez niezależny zespół. Mamy dwa główne problemy. Pierwszy polega na tym, że nie istnieje żadna kontrola działań lekarzy, a drugi to opieszałość organów tworzących wytyczne w dopisywaniu nowych rozwiązań i rekomendacji. Trzeci to problem z absurdalnie rozbudowanym systemem medycyny gabinetowej, który poprzewracał lekarzom w głowach i doprowadził wiele jednostek ochrony zdrowia na skraj.

      Przykładowo, jeśli szef dużej kliniki jest w stanie brać za prywatne konsultacje kwoty z przedziału 300-500, to ja nie mam pytań.

      My tu bardzo często piszemy o badaniach hormonalnych i oporności środowiska w tej kwestii, a przecież to jest tylko wycinek patologii systemu. Systemu, który najchętniej żadnych badań by nie wykonywał. Wszyscy doskonale pamiętamy historię chłopca z białaczką, u którego jakiś współczesny felczer nie zlecił najprostszego badania na świecie, czyli morfologii z rozmazem za kilka złotych. Mimo że chłopiec słaniał się na nogach.

      Także trzeba mieć po prostu szczęście. No i w miarę możliwości trzeba samemu się dokształcać. Wmawianie ludziom, że są bezradni, że lekarze to magicy, to bzdura.

      Good luck! :)

      Usuń
  24. Przez około 2 lata stosowałam Hydraphase intense legere i byłam nawet zadowolona, ale przerzuciłam się na Vichy aqualia thermal i po prostu jestem zachwycona - tak fajnie nawilża ten krem.

    Bardzo dziękuję za próbki kremu, polecenie mi effaclaru k i dobranie podkładu i pudru - makijaż wychodzi bardzo naturalny, także cieszę się, że przyszłam do Pani na dermokonsultacje :)

    Dziękuję i pozdrawiam,
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mogłabym wiedzieć jakie produkty do makijażu zostały Ci polecone ? :)

      Usuń
    2. Oczywiście :)
      Vichy Dermablend podkład korygujący + Vichy Dermablend Fixateur Poudre

      Usuń
    3. Dziekuję Agusiu, wpadnij jeszcze kiedyś:)

      Usuń
    4. O tak! Aqualia Thermal zwłaszcza ta na noc jest super - stosuję na zmianę z Hydrabio Legere Biodermy ( <3 ) + serum HydraQuench Clarinsa i raz na jakiś czas Huile Lotus również tej marki i maska intensywnie nawilżająca Payot (warto też mieć pod ręką zawsze wodę termalną, moja ulubiona to ta od Uriage), zauważyłam, że dołączenie tych kosmetyków do pielęgnacji pomogło mi bardzo z moją wiecznie ściągniętą, odwodnioną skórą - choć oczywiście nie jest to kompletna pielęgnacja (są środki, które pomogły mi z innymi problemami co też rzutuje na ogólnie lepszy wygląd mojej skóry), ale jeśli chodzi o nawilżanie to te kosmetyki mogę polecić z czystym sercem.

      I nie wiem czy to jest istotne, ale jak przerzuciłam się na podkłady mineralne to zaobserwowałam poprawę stanu skóry również - mniej wysuszają moją skórę, chociaż i tak zdarza mi się je zdradzić z bezbłędnym Armani Luminous Silk Foundation ;3

      Usuń
    5. Bardzo lubie Aqualię, choc przeszkadza mi, ze jest w słoiczku.

      Jesli zaś chodzi o wodę Uriagę- bo jest ona osatani hitem i wcale się nie dziwię, bo jest to świetny produkt i dodatkowo w przystepnej cenie- przeszkadza mi natomiast jedna rzecz, woda ta jest wyrażnie słona i po nałożeniu kolejnej porcji, czuję sól na twarzy. Latem wolę klasyczne wody termalne - Vichy, LRP czy Avene, bo zdecydowanie lepiej odświeżają.

      W sezonie pokonuję rowerem setki kilometrów, pocę się przy tym na potęgę, nie wyobrażam sobie spryskać słonej od potu twarzy, słona wodą. Najbardziej lubię LRP i Avene- strumień takiej wody oczyszcza moja twarz z kurzu potu i zmęczenia:)

      Usuń
  25. Dzięki Ziemolino za te wszystkie cenne informacje!
    Powoli zakochuję sie w kosmetykach LRP:)
    Co sądzisz o Hydraphase pod oczy?Jak go stosować?Chciałam dokupić sobie do kompletu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hydrphase pod oczy to krem- zel opracowany szczególnie na problem obrzeków pod oczami. Nawilza dzieki zawartosci kwasu hialuronowego, ale przede wszystkim drenuje i usprawnia przepływ limfy dzieki kofeinie.

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź:)ja rzeczywiście mam obrzęki rano pod oczami i ten krem-żel świetnie sobie z nimi radzi.Jednak po zastosowaniu go mam wrażenie ,że jeszcze coś powinnam na niego nałożyć ale z drugiej strony może być za dużo.

      Usuń
  26. Ja mam pytanie do Patryka,

    mam 28 lat i do niedawna zmagałam się z trądzikiem grudkowo-zaskórnikowym, który dodatkowo przeradzał się w duże wypryski z naciekami ropnymi, brałam na to izotretynoinę doustnie, nieststy trądzik powrócił, co się okazało była to wina hormonów tarczycy (niedoczynność).

    Udało mi się uregulować hormony i zniknęły grudki po leczeniu miejscowym kilku miesięcznym Locacidem oraz serii peelingów kwasem migdałowym - ale mimo to, ze stosuję locacid od ok 8 miesięcy, a co drugą noc biodermę sebium serum, a dzień svr lysalpha activ creme i na to filtr i podkład mineralny, moja skóra nadal jest trądzikowa, i nie pozbyłam się wszystkich zaskórników, a nawet dochodzą nowe.
    Nie wiem czym mam zadziałać, czy powtórzyć doustnie Izotretinoinę wspomagająco, czy coś jest nie tak w pielęgnacji???

    Mam też pytanie o płyny micelarne, kosmetyki z PEGami oraz glikol propylenowy (PEGi, glikol pro... i gliceryna są w właściwie w większości kosmetyków) - podejrzewam alergie kontaktowe, tzn wydaje mi się że po tych składnikach dostaję znowu guli i pryszczy, czy to możliwe?

    Pozdrawiam
    Paulina

    OdpowiedzUsuń
  27. Paulino a badałaś się ginekologicznie ? badałaś inne hormony poza kompletem tarczycowych ? Moja babcia miała niedoczynność, moja mama czy babcia nigdy nie miały problemu z trądzikiem, cery wręcz suche. Ginekologicznie nie miały jak i nadal moja mama nie ma problemu.
    Uregulowałaś poziom hormonów tarczycowych i trądzik nie znikł. To bardziej złożony temat niż problem tylko z niedoczynnością tarczycy.
    ja codziennie używam płynu na bazie glikolu, codziennie nakładam silikony, gliceryna też jest wysoko w składzie. I nic się nie dzieje, a działo się na mojej twarzy b. dużo -np. czyraki. Robiłaś próby płynami, których używasz na innych miejscach na ciele ? Jaka była reakcja ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Angeliko, dziękuję za komentarz,
      mój endokrynolog stwierdził, że nie trzeba innych badań jeśli nie mam problemów ginekologicznych, bo okres i te sprawy chodzą jak w zegarku, a pryszcze tylko na twarzy (jakkolwiek to teraz śmiesznie nie zabrzmi ;p) i nie robił innych badań, bo przyszłam do niego z gotowym złym wynikiem TSH zleconym przez dermatologa, z innych badań - testosteron, prolaktyna, cholesterol, cynk, żelazo i badania krwi rownież ok. Czy powinnam zrobić jeszcze jakieś badania dodatkowe na inne hormony?

      Suplementuję się dodtkowo witaminą D3,cynkiem, magnezem, witaminą a+e, i wapnem dla alergików - jestem alergikiem wziewnym.

      Odnośnie gliceryny i glikolu propylenowego, na innych częściach ciała nie ma tych problemów, ale gdy robiłam próby np z serum z wit C 15% na glikolu propylenowym kilka dni z rzędu w jednym miejscu na boku twarzy i było ok, potem stosowałam na całą twarz, ale to był niestety opóźniony zapłon. Najpierw wychodziły po tygodniu w tym miejscu bolące gule podskórne a potem w kilku miejscach na całej twarzy. Wróciłam do moich sprawdzonych aptecznych kosmetyków i problem zniknął.
      Tak samo mam z podkładami płynnymi - po tygodniu stosowania wychodzą pryszcze i gule. U mnie sprawdzają się tylko minerałki - aktualnie anabell minerals i na to np. puder bambusowy.

      Usuń
    2. Bardzo prawdopodobne, że podrażniają Tobie skórę kosmetyki- pisałaś, że stosujesz Lokacid. Bardzo wiele razy na tym blogu występuje informacja, że skóra trądzikowa jest skórą wrażliwą.

      U mnie miesiączka była i jest jak w zegarku cały czas, wcześniej tylko miesiączki były obfite, jajniki bez torbieli itd.. Hormony w zasadzie w normach (oprócz TSH i przeciwciał) a problem z przerostem endometrium i trądem pojawił się -przerost endometrium teraz hamowany jest przez leczenie hormonalne, trądzik też się bardzo uspokoił, jeśli już coś się pojawi to tylko z podrażnienia od nowego kosmetyku i to jakaś pojedyncza krostka typu mini - dwudniowa. Znika sama bez wspomagania antybiotykiem czy benzacne.
      Kosmetyki "nagle" przestały robić szkody na mojej twarzy.
      Ja mam zapalenie tarczycy, dermatolog kiedyś powiedziała mi, że w moim przypadku tabletki Izo tylko po konsultacji z endokrynologiem, ale temat i tak był wątpliwy- z racji stanu zdrowia.

      wit. D bierzesz w jakich dawkach ? Ja robiłam badania na poziom tej wit. Też wcześniej robiłam badania na elektrolity, B12, ferrytynę (oprócz cynku) i były ok - a problem był ogromny.
      Paulino, polecam udać się do ginekologa i porozmawiać o ewentualnych badaniach hormonalnych + krzywa cukrowa i insulinowa.

      Usuń
    3. Angeliko,
      dzięki za rady. I tak już czas u mnie na ginekologa, więc przy okazji porozmawiam z nim o tych badaniach. Poza retinoidam nic mi nie pomagało na dłuższą metę, więc możliwe, że to jakieś dodatkowe hormony. Miałam przerwę w ich stosowaniu kilku miesięczną i problem nawrócił. Póki co nie mam altermatywy na leczenie - ps: locacid już mnie tak nie podrażnia jak na początku. Stoując co 2-3 dni jet ok, ale zapewne nieco uwrażliwia naskórek, bo czuję, że delikatne obchodzenie się ze skórą mi służy.

      Bo endokrynolog to najlepszy nie jest z tego co słyszałam i idzie po najmniejszej linii oporu i nie chce zlecać badań. A w kwietniu gdy byłam na kontroli, dowiedziałam się, ze na ten rok już nie ma zapisów na kasę chorych i tylko prywatnie. Nawet mój rodzinny jest taki uprzejmy, ze stwierdził iż moje problemy to żadne problemy, ponieważ przychodzą do niego ludzie np. z rakiem. Trafić na dobrego lekarza to cud!

      Witaminę D3 biorę 1000 j.m. na dzień - zalecenie dermatologa tym bardziej, że unikam słońca, mam bardzo jasną karnację i muszę uważać na oparzenia słoneczne ;-( no i pracuję w domu, więc za dużo nie wychodzę (nie robiłam badań na obecność tej wit. D) ani na B12.

      Co sądzicie o zabiegu laserem Fraxel? Mój znajomy polecił mi lekarza med. estetycznej i byłam na konsultacji - polecał to przy trądziku, ale dopiero na koniec października - listopad

      PS.: Taka mała dygresja, mój facet uważa, że powinnam odstawić wszystkie kosmetyki i tylko przemywać buzię rano i wieczorem przegotowaną wodą i to pewnie od tej całej chemii mi wyłazi na buzi... eh... faceci

      Usuń
    4. faceci ;) Teraz sam podbiera mi kosmetyki -żel do mycia twarzy, krem pod oczy. Ostatnio prosił, żeby mu zamówić próbki kremu :) woda po goleniu już nie wystarcza :)
      Paulino ja za wszystko płaciłam prywatnie- wizyty, badania i robię to nadal. Przestałam liczyć w pewnym momencie pieniądze. Myślę, że na dobre i długie wakacje za granicą by się uzbierało :(

      Z lekarzami różnie bywa, ale jesteśmy od nich zależni choćby w kwestii wypisania recepty.
      Ja biorę wit.D 3 tys jednostek -ale to zalecenie lekarza na podstawie jak pisałam badań. Badanie kosztuje 60 zł.
      Taka dawka m.in. trzyma mój organizm w ryzach.
      Patryk pisał, że ta wit. jest konieczna m.in. przy przewlekłych chorobach. Masz niedoczynność, alergie.
      Czasem wahań hormonów nie da się uchwycić z badań krwi a sieją spustoszenia.
      Mój świat kręcił się w okół pryszczy na twarzy i kremików/retioidów. Nie zwracałam uwagi na styl życia, nie zwracałam uwagi jakie sygnały wysyła organizm. Mój kretynizm/przyzwyczajenie/brak użalania się nad sobą.
      Paulino trzeba szukać przyczyn wewnątrz i leczyć/zapobiegać a stosowanie kosmetyków stanie się przyjemnością bez szczególnego zwracania uwagi na INCI :)
      Tu polecam Tobie czytać komentarze Patryka od początku.

      Usuń
    5. Dodam jeszcze, że mój lekarz rodzinny ma 1 stopień specjalizacji w chorobach wewnętrznych i nie widział żadnego problemu. Był nawet zły na mnie, że chodziłam do niego non stop po antybiotyki, ale nie pokierował mną, gdzie udać się do specjalisty. Już współczuję jego chorym pacjentom, których ma kierować do onkologa. Pewnie uzna, że to hipochondrycy, bo na morfologię też mu ciężko dać skierowanie.

      Usuń
    6. Angeliko,
      Faceci - mój nic z twarzą nie robi i sama bym chciała mieć taką cerę jak on ma. A wszelkie kosmetyki, oprócz tych podstawowych typu mycie, dezodorant, szampon, uważa za kobiece i trzyma się od nich z daleka, no może poza moim fluidem do układania włosów :p

      Jak najbardziej.. liczy się wszystko, cały organizm jakoś musi funkcjonować. Trzeba patrzeć na to globalnie.

      Najgorzej z buzią miałam pracując w Poznaniu na dość odpowiedzialnym stanowisku, a co się z tym wiązało - b. silny stres i ciągle terminy na wczoraj. Jak rzuciłam pracę i zakończyłam leczenie, buzia była cud miód i orzeszki. Potem po jakimś czasie trądzik wrócił przy problemach rodzinnych. Teraz znów względny spokój, ale buzia produkuje zaskórniki otwarte i zamknięte.. hmm

      Jeśli chodzi o dietę: nie jem mięsa czerwonego: wieprzowiny, wołowiny, czasem tylko w mieszanym mielonym. Mam alergię na mleko, więc go nie piję, al np lubię czasem zjeść jogurt naturalny z owocami, kefir, serek grani... A może powinnam odstawić cały nabiał? Lubię też chlebek razowy - chociaż od jakiegoś czasu staram się ograniczać powoli pieczywo i wszelkie pszenne smakołyki, nie jem słodyczy oprócz czekolady gorzkiej - inne sa dla mnie za słodkie, lubię różne kasze i ryż, rzadko jem ziemniaki, jem owoce, ale też bez przesady. Słyszałam, że dobrze jest zrobić sobie przerwę na dietę wykluczeniowa, czyli najpierw pić tylko soki warzywne, potem włączyć owocowe, potem dopiero nabiał, kasze, zboża, mięso...

      Z tego wniosek, że najlepsza byłaby wiejska sielanka i warzywka prosto z pola oraz jajka od wolnej kurki :-)

      Oj, ja także sporo już wydałam na dermatologa, retinoidy, kosmetyki apteczne, peelingi kwasowe, badania... ale widocznie to jeszcze nie to, to wciąż za mało. W każdym razie bardzo dziękuję za rady odnośnie badań, może znajdę kompetentnego lekarza, który mi coś podpowie.

      Patryka komentarze i ogólnie tego bloga czytam od dawna, stąd poszukiwania dobrych lekarzy, badania... ale w tych czasach kiedy lekarze powinni dysponować tak bogatą wiedzą, są moim zdaniem lekko bezużyteczni.. Sam pacjent ma szukać, badać się i dowiadywać, czytać literaturę medyczną, bo lekarze są krótkowzroczni i "leczą" objawy??? I jeszcze trzeba im zapłacić prywatnie za to, ze tylko wypiszą receptę? Oj chore czasy mamy

      Usuń
  28. Moja historia nie różni się chyba zbytnio od tych, które opisują inne czytelniczki. Niedługo będę mieć 30 lat, a tymczasem z miesiąca na miesiąc mam coraz więcej wyprysków. Zawsze miałam problemy z przetłuszczaniem się cery, ale teraz - od ok. roku - jest prawdziwy dramat: już nie tylko tłustość i błyszczenie, ale też zaskórniki, grudki, rozszerzone pory, bolesne gule i ropne krostki. Do tego pierwsze zmarszczki. Jestem załamana :-( Zaczęłam czytać Pani bloga i wiem już że konieczne jest złuszczanie. Dwa miesiące temu zakupiłam TriAcneal, bo od czegoś trzeba zacząć, ale po początkowej dużej poprawie 'paskudy' wróciły ze zdwojona siłą. :-( Najgorzej jest na żuchwie i policzkach oraz po bokach twarzy (skronie). Cerę mam tak nierówną, że nie da się tego nawet zamalować - więc obecnie straszę ludzi bez makijażu :-) A jest czym, bo oprócz ww. problemów mam też zaczerwienioną i miejscami przesuszoną, wręcz łuszczącą się skórę.
    Z nawilżaniem - muszę przyznać - mam poważny problem. Nie umiem dobrać odpowiedniego kosmetyku, bo albo działanie jest ledwie dostrzegalne albo jest tak, jak Pani napisała: że "skóra robi się po takim zabiegu miękka i gładka, ale jest to złudne i chwilowe", a jednocześnie cera się jakby "rozpulchnia" i zaostrza się problem z wypryskami.
    Muszę przyznać, że jeśli chodzi o składy kosmetyków jestem kompletnym laikiem. Zauważyłam jednak że po kosmetykach z gliceryną mój problem z trądzikiem się prawdopodobnie nasila. Dlatego trochę obawiam się próbować polecanego Hydraphase. Ale może niesłusznie?
    Najgorsze jest jednak to, że nie wiem, do jakiego specjalisty powinnam się udać ze swoim problemem. Mieszkam w małym mieście i na wizytę u dermatologa z prawdziwego zdarzenia na miejscu raczej nie mogę liczyć. Lekarz jest tylko jeden, zapisuje leki niemal w ciemno, bardzo rutynowe podejście :-( Nie mam pojęcia jakie badania należałoby wykonać bo nikt mi nigdy takowych nie zalecam. Może hormony? Nie wiem, czy to ma znaczenie, ale mam długie cykle i bardzo bolesne miesiączki. Może ktoś byłby w stanie coś podpowiedzieć albo polecić dobrego specjalistę w Pn Wielkopolsce - takiego który nie przepisuje leków "ot tak", jedynie na podstawie krótkiego wywiadu, nawet nie przyjrzawszy się dobrze pacjentowi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eva P,

      Nie wiem gdzie mieszkasz... Jednak jeżeli zmiany trądzikowe są tak poważne (jak opisujesz) to jak najszybciej powinnaś udać się do dermatologa. Może warto zainwestować i podjechać nawet kilkadziesiąt kilometrów?

      Po Twoim opisie naprawdę trudno cokolwiek stwierdzić ;-) Tylko lekarz jest na tyle kompetentny żeby wiedzieć jakie badania zlecić ;-)

      Trzymam kciuki!

      Usuń
    2. Ewo jesli mieszkasz w Wielkopolsce może wpadniesz do mnie na dermokonsultacje?
      Jeśli zas chodzi o lekarzy to polecam dr. Sebastiana Kuczyńskiego http://medycyna-estetyczna.pl/
      oraz dr. roberta /górskiego (lekarza Basi) http://www.gorski.info.pl/

      Usuń
    3. Zemiolina czy orientujesz się jaka jest cena za wizytę u dr Sebastiana Kuczyńskiego?

      Usuń
    4. Kurczę nie wiem- ja zawsze umawiam sie od razu na jakis zabieg, nie płacę wówczas za poradę.

      Usuń
  29. Hej, ślędzę Twojego bloga od jakiegoś czasu i w końcu postanowiłam się o to zapytać. Mianowicie mam niecałe 22 lata ale moj skóra pod oczami jest naprawdę w złym stanie. I nie chodzi mi o sińce, bo wiem ze z tym nie da się nic zrobić ale mam już bardzo wyraźne zmarszczki mimiczne i pełno malych kropek (które wyglądają jak małe grudki) na skórze w tej okolicy. Od ponad miesiąca używam kremu na noc La Roche Posay Hydraphase pod oczy ale nie zauważyłam poprawy. Czy jest coś, co mogłabyś mi polećić i co do jakiegoś stopnia uelastyczniłoby moją skórę? Chciałabym dodać, że mam problemy z hormonami a wiem, że one mają duży wpływ na wygląd skóry. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. A na zmarszczki może retinol? Obawiam się, że w tym wypadku nawet krem za 2,000 tys. niewiele zdziała.

      Usuń
    2. Na temat hormonów się nie wypowiem, bo nie mam na ten temat wiedzy. Jednak wspomniałaś o małych kropkach... Tylko zgaduję, ale jestem niemal przekonana że masz na myśli tzw. kaszaki. (coś takieg? - http://1.bp.blogspot.com/-8YjzW8YaZM4/UlcM4fRCwWI/AAAAAAAACZE/vxtoTrSMW0s/s1600/SAM_8658.JPG)

      Jeżeli tak, to niestety na to żaden krem nie pomoże. Usunąć to może tylko dobra kosmetyczka (nakłuwanie cienką igłą i delikatne wyduszanie). Na własną rękę oczywiście tego nie polecam!

      Usuń
    3. http://cdn.skincaretalk.com/4/42/500x1000px-LL-42d5f7f6_DSC06684-28706.jpeg miałam to na myśli. Im starsza jestem, tym więcej tego mam pod oczami

      Usuń
    4. Zdecydowanie sa to prosaki, wystepują one w tej okolicy u wiekszości ludzi, jest to tak czeste, ze uznałabym je za naturalne. Ja osobiście juz dawno przestałam z tym walczyć, bo skóra pod oczami jest tak cienka i płytkounaczyniona, ze wyciskanie mechaniczne nie wchodzi w rachubę.

      Usuń
    5. PS. Krem Hydraphase nawilża i drenuje, wiec nie poradzi sobie ani ze zmarszczkami mimicznymi (w tym przypadku tylko botox, ewentualnie róznego rodzaju rozkurczjace substancje w kremach- magnez, mangan, wycig z boswellia serrata itp, ale spektakularnych efektów bym nie oczekiwała) ani tym bardziej z prosakami.

      Usuń
    6. W takim razie, czy jest jakiś preparat, który by Pani poleciła dla młodej osoby do pielęgnacji okolic oczu? Czy to też kwestia indywidualna?

      Usuń
    7. Hydraphase dla osób z problemem "worków" pod oczami i odwodnieniem. Przeciwstarzeniowo polecam Active C z aktywna formą wit C.

      Usuń
    8. Bardzo dziękuję za radę :)

      Usuń
    9. Kurde.. Właśnie zawsze mam problem z rozróżnieniem kaszaków i prosaków ;-)

      Usuń
    10. Choc obie zmiany wystepuję w obrebie mieszka włosowego, róznica jest znacząca-kaszak jest problemem dermatologicznym, może ulec nadkażeniu i wówczas staje się naprawdę grożny jest znacznie większy od prosaka i ma postać torbieli. Kaszak usuwa się hirurgicznie. http://pl.wikipedia.org/wiki/Kaszak#mediaviewer/Plik:Sebaceous_cyst.jpg
      Prosaki są głównie problemem estetycznym, bardzo czesto wystepują w okolicach oczu, ale również na policzkach, czole czy w obrebie narządów płciowych. Maja postać cyst, sa to drobne grudki z twardą białawą treścią, którą mozna usunąć po wcześniejszym nakłuciu. http://pl.wikipedia.org/wiki/Prosaki#mediaviewer/Plik:Milia_big.png

      Usuń
    11. Dziękuję! Będę pamiętać na przyszłość ;-)

      Usuń
  30. z tymi grudkami udaj się najpierw do okulisty. Okulista powinien Tobą pokierować, gdzie udać się dalej. Moja koleżanka ma też takie grudki. Mówiła, że wyszły jej ewidentnie po stosowaniu kremu pod oczy - z firmy Eucerin. Pewnie to nie ma znaczenia jaka to firma i nie wiadomo czy faktycznie to spowodował krem, gdyż w ogóle ma tendencje do tworzenia się kaszaków (wielkich) na skórze głowy. Ostatnio dowiedziała się też, że jest uczulona na konserwanty w kosmetykach.

    OdpowiedzUsuń
  31. Witam serdecznie!

    Na wstępie chcę podziękować za tego fantastycznego bloga. Jesteś przepiękna Ziemolino :)

    Mój problem dotyczy kremu Aknicare, a dokładnie wersji z filtrem SPF 30. Za każdym razem gdy próbuję nałożyć na niego podkład, warzy się niemiłosiernie. Taki sam problem miałam z filtrem Vichy Capital Soleil. Dodam, że w przypadku bardziej "tłustych" filtrów problem ten nie występuje.

    Podkład którego używam to mieszanka Estee Lauder Double Wear Light oraz Healthy Mix.

    Tego samego doświadczam próbując nałożyć sam korektor (Mac Pro Longwear).

    Moja cera jest (prawdopodobnie) naczynkowa oraz mieszana, z tendencją do hormonalnych grudek na brodzie oraz z rumieniem na jednym poliku.

    Bardzo Was proszę o jakieś wskazówki, jak tego problemu uniknąć.

    Pozdrawiam słonecznie,
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem co napisać, bo jestem zaskoczona! ;-) A może problem tkwi w kremie, który stosujesz pod filtr?

      Akurat Aknicare nie miałam przyjemności używać, ale Vichy nigdy nie zważył mi się pod żadnym podkładem. Sama w okresie jesienno-zimowym używałam naprzemiennie DW Light i HM od Bourjois i nigdy nie miałam tego problemu. Teraz używam minerały AM i też nie ma tego problemu…

      Usuń
    2. Nie stosuję kremu pod filtr, najwyżej jakieś serum z witaminą C, a i to nie zawsze.

      Dziękuję Ci za odpowiedź, aczkolwiek liczyłam na to, że otrzymam ją od kogoś, kto zna się na rzeczy- nic nie wniosłaś, tylko wyraziłaś zaskoczenie i napisałaś, że u Ciebie taki sam makijaż wygląda świetnie. Bardzo Ci gratuluję, ale nie pomogłaś mi ani nie podniosłaś na duchu ;-)

      Usuń
    3. Nie krytykowac mi tu Ann, bo jeszcze sie zrazi i ucieknie, a jest nieoceniona pomocą:)

      Filtry mogą sie rolowac w momencie, kiedy sa niekompatybilne z podkładam, nałozymy za duzo kremu pod spód itp. mnie emulsja rolowała sie w trakcie kuracji Atre, bo wówczas po prostu schodziła mi skóra.

      Najlepszym sposobem na unikniecie rolowania jest odczekanie po nałozeniu filtru ok 15 min, żeby dobrze sie wchłonął i dopiero nakładanie podkładu, wówczas tez nie zdestabilizujemu filtrów.
      Pisałam o tym w drugiej częście tego postu
      http://kosmostolog.blogspot.com/2013/04/emusja-matujaca-vichy-spf-50-kontra.html

      Usuń
  32. Witam.Od kilku miesiecy mam problem z ropnymi wypryskami.Zaczęło sie ok.maja tego roku dokładnie rok po odstawieniu antykoncepcji hormonalnej (Marvelon przez kilka lat).W czasie brania tabletek miałam ładna cerę.Po odstawieniu pojawiały sie sporadycznie jakieś wypryski,równiez ropne ale niezbyt często,np.raz na miesiąc.
    W maju nastapiło drastyczne pogorszenie cery.Dermatolog przepisała mi Unidox.Biore go od maja po pół tabletki dziennie.Poprawa nastąpiła po ponad miesiącu.Niestety żołądek ucierpiał bardzo więc lekarka zaleciła brac co drugi dzień pół tabletki.Ropne wypryski znów zaczęły się pojawiać.Powoli zaczynam sie załamywać.
    Miesiąc temu wróciłam do antykoncepcji.Tym razem ginekolog zapisała inny lek (Teenia) twierdząc że bedzie dobrze działał na cerę.Na razie poprawy nie widzę.
    Meczy mnie tez ogromny łojotok.Nie wiem już co robić.Mam 39 lat i wolałabym chyba martwić się zmarszczkami niż trądzikiem.
    Może ktoś poleci jakiś dobry preparat ,który bedę mogła stosować punktowo na pryszcze żeby się szybciej goiły.Mam nadzieję że antykoncepcja w końcu zadziała i będę mogła odstawić całkiem Unidox.
    Pozdrawiam i proszę o rady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwono,

      Poza tabletkami nie dostałaś od dermatologa żadnej maści, np. z antybiotykiem? Myślę, że przy wykwitach ropnych taka maść to podstawa. Nie pamiętam wszystkich specyfików z antybiotykiem, ale może punktowo: Isotrexin (osobiście uwielbiam), Aknemycin (Plus), ewentualnie Epiduo, Zineryt (choć nie opamiętam na 100% czy mają antybiotyki, ale mi służyły).

      Usuń
    2. W maju dostałam Glamid a teraz Acnatac żel ale pani doktor kazała unikać słonca.W piatek wybieram się nad morze więc maści zaczne uzywac po powrocie.Zastanawiam się czy mogłabym uzywać ten Acnatac punktowo na razie?

      Usuń
    3. Pierwszy raz słyszę o Acnatac, ale skład wygląda ciekawie. Tak naprawdę przy wszystkich preparatach antytrądzikowych trzeba uważać na słońce - taki już nas los! ;-)

      Według mnie nie ma żadnych przeciwwskazań do używania żelu punktowo. Jak rozumiem wybierasz sie nad nasze morze? Preparat nakładaj w niewielkiej ilości na noc, a rano oczywiście filtry! ;-)

      Usuń
    4. Dzięki za odp..Tak,jadę nad nasze morze.Spróbuje stosować punktowo i zobaczymy jak zadziała.W tej chwili jestem na takim etapie,ze odstawiłam wszystkie kosmetyki i maści.Wszystko mnie podraznia.Zostawiłam sobie tylko Rabka spa minerale spray zamiast kremu i płyn micelarny oraz Fizjoderm Ziaji do oczyszczania.Może taki detox zrobi cos dobrego mojej skórze bo mam wrażenie że troche ją przekarmiłam stosując co rusz cos nowego.

      Usuń
    5. Niestety każdy produkt musi mieć czas. Ja na początku swojej trądzikowej przygody też co chwilę rzucałam się na coś nowego - oczywiście wierząc w zapewnienia producenta o zbawiennym działaniu produktu. I tak wpadałam w błędne kolo. Ważne żeby wypracować swoje niezbędne minimum (choć wiem jakie to trudne!).

      Akurat klimat w Polsce mamy wszędzie taki sam, ale rozumiem że mimo wszystko będziesz więcej przebywać na słońcu. Stosuj punktowo i obserwuj skórę ;-)

      Usuń
    6. Acnatac to najnowszy lek- połączenie retinoidu tretinoiny i antybiotyku clinndamycyny- noościa jest zresztą połącznie obu substancji w jednym preparacie, bo generalnie sobie substancje są nam dobrze znane i stosowane. Dotychczas mielismy Acnemycin plus czyli połączenie tretinoiny z innym antybiotykiem- erytromecyną.
      Ze wzgledu na tretinoinę nie stosowałabym prepartu punktowo, ponieważ tretinoina, zwłaszcza na początku stosowania powoduje mocny stan zapalny a przeciez własnie stan zapalny pragniemy tą maścia zlikwidować:)

      A jak Glamid? to tez nowy preparat, alu juz zyskał sobie bardzo dobrą opinie:)

      Usuń
    7. Dziękuję Ziemolinko bardzo za odpowiedź.Co w takim razie razie polecasz punktowo na takie ropne krosty?Moze mi sie uda dostac gdzies bez recepty.W tej chwili siedza trzy na mojej twarzy.Jedna z dorodnym czubkiem,przy drugiej majstrowałam niestety i zrobił sie strup a trzecia sie kluje.Pewnie bedzie z tydzien sie wykluwała.
      Glamid bardzo delikatny,fajny,nie podraznia wogóle,skóra jest wygładzona,likwiduje mniejsze stany zapalne ale na ropniaki niestety nie działa.:(

      Usuń
    8. Jednym z njlepszych prepartów jest Duac- podwójne działanie antyzapalne- antybiotyk i nadtlenek benzoilu, moze tez byc jakikolwiek inny antybiotyk Clndacne, acnemycin itp. Bardzo dobrze, przynajmniej u mnie dzaiłaja tez okłady z olejku rycynowego- przyklejam do krosty watke nasaczona olejkiem. To taka moja autorska metoda, która kiedyś przypadkowo odkryłam- działa w przypdku wyjatkowo uporczywych, głebokich zmian i czyraków.

      Usuń
    9. Dziekuje,spróbuję dostać ten duac bez recepty,może się uda.:)
      Może mogłabyś polecić dobrego dermatologa w Poznaniu.Mieszkam we Wrześni i u nas niestety nie mogę liczyc na fachowa pomoc:(
      Jesli chodzi olejek rycynowy to na jakiej zasadzie on działa?Wyciaga na wierzch rope czy raczej zasusza?Jutro mam zamiar kupic i zastosowac na noc.

      Usuń
    10. A ja byłam w niedzielę we Wrześni i przeprowadzałam dermokonsultacje- strasznie sie wynudziłam:)
      Dermatologów polecałam trochę wyżej w komentarzach.
      Olejek rycynowy działa przeciwzapalnie, zastosowany odpowiednio wczesnie, sprawia , że zmian zapalna przestaje się rozwijać.

      Usuń
    11. Wielka szkoda,ze nic nie wiedziałam:(Planujesz jeszcze przyjechać?Jesli tak,daj znac proszę kiedy.Pojawię się na pewno.

      Usuń
  33. Witam.
    Ktoś powyżej wspomniało o serum Clarinsa z serii HydraQuench, o to: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=35214. czy to w ogóle jest coś warte jako nawilżacz? Dodam, że na noc stosuję Skinoren, mam skórę mieszaną, z tendencjami do wyprysków, trądziku (takiego grudkowantego) i zapychania porów. Pytam, bo naczytałam się wiele dobrego na temat tego serum, natomiast sama mam mieszane uczucia. Mam po nim wrażenie jakiejś nienaturalnej śliskości na twarzy. Takiej jak po silikonach, choć w nim ich chyb akurat nie ma. Dory to wybór, czy nie za bardzo?

    I jeszcze przy okazji zapytam Cię, Ziemolino, i inne dziewczyny (i oczywiście Panów ;)) znające się na rzeczy: co myślicie o oczyszczaniu mydłami aleppo? Właśnie takiej skóry jaką opisałam, traktowanej codziennie wieczorem Skinorenem? Nie za dużo tu złuszczania?
    Pozdrawiam,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu,

      Mydło Aleppo nie złuszcza ;-) Ma silne działanie antyseptyczne i jednocześnie nawilżajace (oliwa z oliwek i zawarta w niej witamina E). Ja co jakiś czas wracam do stosowania mydła, ale nie wyobrażam sobie żeby to był mój jedyny "czyściciel". Kostka jest naprawdę wydajna (najlepiej od razu przekroić ją na trzy części), a po myciu buzia, aż "piszczy" z czystości. Ogólnie bardzo dobre mydło, ale nie licz na to, że dzięki niemu pozbędziesz się trądziku.

      Zacznę od tego, że cena serum kosmiczna! ;-) Z tego co widzę na zagranicznych stronach, to teoretycznie polecane jest do każdego rodzaju skóry (nie lubię takich uogólnień!). Zerknęłam na skład i faktycznie nie widze silikonów, na początku same emolienty... Na moje oko skład, jak skład - chyba w tym wypadku znów płacimy za markę! (Oczywiście zakładam, że mogę się mylić!) ;-)

      My nie zdecydujemy, czy to dobry wybór. Wiesz.., każda skóra zachowuje się inaczej, a to Tobie ma przede wszystkim pasować (choć z opisu wynika, że nie do końca jesteś zadowolona). Myślę, że w Tej cenie jest przeogromny wybór dobrych produktów (ja wiele dobrego słyszałam o Estee Lauder, Clear Difference, Advanced Blemish Serum).

      Usuń
    2. Bardzo Ci dziękuję!
      A wyjaśnisz jeszcze, dlaczego samo aleppo nie wystarczy? Myślałam sobie naiwnie, że skoro potem stosuję kwasy (skinoren), regularnie peelinguję (korund lub enzymatyczny peeling z Organique), to do zmywania wystarczy coś, co po prostu nie szkodzi.

      A serum Clarinsa dostałam w prezencie ;) Szkoda mi nie zużyć, ale, jak już pisałam czuję się po nim "oblepiona", nie nawilżona... Może to te emolienty? Jakoś im nie ufam, choć nie mam pojęcia czy słusznie ;) A czy zamiast typowego nawilżacza można używać na dzień czegoś z witaminą C? Np. Flavo C z Auriga? Bo nie wspomniałam, że mam już 34 lata na karku i każde przeciwzmarszczkowe działanie wydaje mi się na wagę złota.

      Usuń
    3. Myslę, że Ann chodziło o to, że samym mydełkiem nie wyleczysz trądzika. Jeśli Twojej pielegnacjia jest bardziej złozona i występują w niej elementy nawilzania i złuszczania wówczas mydełko jest jak najbardziej przydatne do codziennej higieny skóry:)

      Usuń
    4. Dziękuję!
      Jejku, jak ja uwielbiam ten blog :)

      Usuń
  34. na wstępię chciałabym Ci podziękować za tego bloga:) stosuję się do Twoich rad i nigdy nie miałam tak ładnej cery

    rano stosuję serum z wit C na to krem z filtrem Vichy 30 [ten do tłustej cery], na noc przemywam twarz płynem z Pharmaceris z kwasem migdałowym i używam Effaclar K [nie mam raczej ropnych wyprysków, ale walczę z zaskórnikami, stąd po przeczytaniu Twoich rad skusiłam się na ten krem, chociaż myślałam też o effaclar duo]. zgodnie z Twoimi zaleceniami kupiłam także wodę termalną a do przemywania twarzy używam plynu micelarnego z Biodermy.

    moja cera - okropnie tłusta strefa T, w lecie policzki są normalne w stronę tłustych, pełno zaskórników, rozszerzonych porów + mam na pewno cerę naczynkową. na policzkach mam takie miejsca czerwone, które mi się zaogniały, gdy jeszcze jakiś czas temu używałam jakichś wysuszających toników itd. od dwóch dni znowu się zagoniły - policzki zrobiły się bardziej czerwone, swędzą i trochę pieką. wczesniej nie miałam żadnych problemów z tym płynem z Pharmaceris, ale wczoraj mnie policzki zaszczypały, więc dziś już nie użyję. dodam, że moja skóra jest 'leniwa', dzięki temu płynowi i effaclar k trochę lepiej wygląda [gdy nałożę podkład to mam suche skórki], ale jeszcze daleko jej do ideału.

    mam dwa pytania - co mogę stosować na te zaognione policzki? mam dwie próbki lrp toleriane ultra, od wczoraj używam i nie pomaga. akurat skończył mi się cicaplast. mogę spróbować emolium? dodam, że unikam słońca, nie wychodzę z domu bez kremu z filtrem

    a drugie pytanie: codziennie rano budzę się ze strasznie tłustą skórą, nawet policzki są tłuste. jestem zadowolona z effaclar k [pomaga mi walczyc z zaskórnikami], ale kompletnie sobie nie radzi z regulacją sebum. czy effaclar duo będzie mocniej matował?
    w/w zestawu używam od 3 miesięcy, czyli effaclar k już na pewno zaczął działać

    z góry dziękuję za odpowiedź

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zaognione policzki możesz stosowac Toleriane ultra- daj mu czas, skóra tez go potrzebuje, by się zregenerować. Możesz też spróbowac Emolium, generalnie cos o prostym i minimalistycznym składzie, moze masz Panthenol? Szkoda, że nie masz Cicaplastu, bo on by najszybciej sobie z tym poradził. Na przyszłośc pamietaj, aby nie draznic za nadto wrazliwych policzków.

      Problem łojotoku jest bardzo trudny do uregilowania. możesz wypróbowac krem Acnicare, o którym pisałam w poprzednim poscie- maja badania, ze łojotok zmniejszcza się nawet o 60%. Mozesz też pokombinowac z roslinnymi antyandrogenami. U mnie herbatka z wierzbownicy zadzaiłała genialnie- poczytaj komentarze Patryka powyżej.

      No i nie ma makijazu skóry tłustej bez sypkiego pudru, odkąd odkryłam Vichy Dermablend puder utrwalający mój makijaz jest świeży cały dzień:)

      http://kosmostolog.blogspot.com/search/label/makija%C5%BC%20sk%C3%B3ry%20t%C5%82ustej

      Usuń
    2. dziękuję bardzo za odpowiedź, podrażnienie już minęło, Toleriane + częste spryskiwanie wodą termalną pomogło. kupilam też nowe opakowanie Cicaplast, tak na wszelki wypadek lubię go mieć w domu

      komentarze czytałam, mam niedoczynność tarczycy, której nie mogę unormować, więc najpierw muszę to skonsultować z moim endokrynologiem

      kiedyś miałam mieszaną cerę i wypryski, teraz mam bardzo tłustą cerę bez wyprysków:)
      a puder kupiłam po Twojej recenzji kilka tygodni temu:) faktycznie to najlpeszy puder matujący, stosuję dokładnie tak jak opisałaś, czyli najpierw 'na mąkę' a po 2 minutach pędzlem strzepuję resztki, tak, żeby nie podnosić włosków na twarzy. niestety po 2-3 godzinach muszę nakładać kolejną warstwę, bo strasznie się świecę. to nie jest wina podkładu, świecę się tak samo, gdy mam nałożony tylko krem z filtrem Vichy [w końcu zakupiłam 50, wcześniej 30].

      czy serum z witaminą C można stosować na noc? stosowałam zawsze tylko na dzień, ale od kiedy zrobiło się tak gorąco, wszystko mi jeszcze bardziej spływa.

      za jakiś miesiąc powinien mi się skończyć Effaclar K, z ciekawości na pewno wypróbuję ten krem Acincare

      Usuń
    3. jaki preparat (nazwa) stosujesz na niedoczynność ? Ile wynosi teraz twoje TSH i jak dawkujesz lek? jakie masz objawy nie unormowanego TSH ?

      Usuń
    4. Euthyrox 88 raz dziennie rano, ale lekarz powiedział, że na pewno będe musiała mieć 100 albo i więcej.
      aktualnie moje TSH wynosi 6,1794 µIU/ml. Moje objawy to przede wszystkim tycie, mimo ścisłej diety i siłowni 6 razy w tygodniu i ogromne zmęczenie, 8 godzin snu to za mało. Kolejna wizyta za 4 tygodnie

      Usuń
    5. 3 raz piszę komentarz, poprzednie wcięło.
      Ogranicz siłownię do minimum na rzecz ćwiczeń cardio. Zmień na Letrox - receptę weź od lekarza rodzinnego.
      Osobiście już bym wzięła 100 i raz w tygodniu (niedziela)125. Do czasu wizyty powinnaś już czuć różnicę.

      Usuń
  35. To znowu ja... Chciałam się upewnić w jednej kwestii. Jako że chcę kupić krem pod oczy, który mi Pani doradziła (la roche witamina C) to potem stwierdziłam, że może spróbuję kremu na dzień też z tej serii. Jednak na każdej stronie pisze, że kosmetyki z witaminą C są przeznaczone dla osób powyżej 25 roku życia a ja mam niecałe 22 lata. Byłabym wdzięczna za wyjaśnienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaminę C mozna stosowac jako preparat antyoksydacyjny u osób znacznie młodszych, wolne rodniki bombarduja nas przez całe zycie. Granicę 25 lat podaje się ze względu na fakt , ze w tym wieku zaczyna spadac poziom kolagenu a wit. C stymuluje synteze tego białka.

      Usuń
  36. A ja mam pytanie dotyczące dobrego dermatologa we Wrocławiu, może ktoś z czytelników mógłby mi doradzić?
    Ja próbowałam zdziałać coś sama, ale raz jest lepiej raz gorzej, czasami aż się płakać chce...
    Wiem, że działanie wymaga cierpliwości, ale wolałabym nie chodzić po dermatologach którzy przepisza krem/lek bez oględzin cery, wywiadu itp. :-)

    OdpowiedzUsuń
  37. dr Barbara Sędlak-Pytrus wrzuć w google i tam znajdziesz namiar na nią. Od ponad roku jeżdżę do niej i jestem zadowolona z efektów.

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja z malym pytaniem na temat nawilzania:) konczy mi sie powoli zarowno Hydrance Optimale Legere i Antirougeurs Fort od Avene. Mam ochote wyprobowac Rosaliac AR Intense, tak go zachwalalas:) mam cere plytko unaczyniona i mieszana, na strefe T uzywam Effaclaru K. Czy Rosaliac sam z siebie bedzie wystarczajaco nawilzajacy, czy tez powinnam dobrac sobie jeszcze dodatkowo jakis nawilzacz? (tak zachwalasz ta Hydraphase Legere ze tez mam na nia apetyt:)
    Pozdrowienia, Olga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz to sprawdzic sama, bo to sprawa indywidualna- mnie Rosaliac nie nawilżał wystarczajaco.

      Usuń
    2. Sprawdze. Ale ja ogolnie bardzo rzadko czuje sie ''niedonawilzona''. Nawet Effaclar nigdy mnie nie przesuszal, nie wspominajac o tym, ze prawie w ogole sie po nim nie luszcze:) a na zaskornikach nie robi zadnego wrazenia, i juz planuje kuracje Retinem-A, na zime i po zaprzestaniu karmienia:)
      Skorzystam z okazji, czy da sie okreslic po skladzie serum czy witamina C jest w nim stabilna? Mam tu w Danii powszechnie dostepne kosmetyki Ole Henriksena i chcialabym w przyszlosci wyprobowac jego Truth Serum Collagen Booster z witamina C, wkleje tu sklad:
      Water (Aqua), Sodium Ascorbyl Phosphate, Calcium Ascorbate, Sorbitol, Glycerin, Tocopheryl Acetate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Euphrasia Officinalis Extract, Rosa Canina Fruit Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Oleth-20, Hydroxyethylcellulose, PEG-12 Dimethicone, Benzophenone-4, Sodium Hyaluronate, Thioctic Acid, Phenoxyethanol, Citric Acid, Caprylyl Glycol, Hexylene Glycol, Limonene, Linalool, Citral, Fragrance (Parfum), Yellow 6.
      Z gory dziekuje za odpowiedz:) Olga.

      Usuń
  39. Właśnie przyszła do mnie paczka z apteki. Zamówiłam Hydraphase do twarzy i pod oczy a na noc Redermic c do twarzy i pod oczy. Ziemolino, mam nadzieję że to będzie właściwa pielęgnacja. Z tego co wiem retinol lepiej stosować porą jesienną, dlatego Redermic R leży i czeka, w lodówce.
    Ziemolino, kupiłam ostatnio kwas hialuronowy 100 % firmy eveline i chciałam go stosować ale przeczytałam wymianę opini na blogu "piekny krakow" że retinoidy można latem a właśnie kwasu hialuronowego nie można. Czy mogłabym uzyskać odpowiedź, od Ciebie, Ziemolino albo od innej kompetentnej osoby?
    Pozdrawiam, Kasia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, oczywiscie, ze retinol mozna stosowac latem- w Afryce też stosują retinol- trzeba jednak skrupulatnie chronic sie przed słońcem. Po co jednak sobie tek utrudniać?. Skoro mamy sprzyjający klimat, lepiej kuracje retinoidowe robic w czasie kiedy nie ma silnego nasłonecznienia.
      Kwas hialuronowy jest substancją nawilzającą i nie uwrazliwia skóry na słońce, więc mozna go stosowac przez cały rok, jest zreszztą składnikiem wielu kremów, mleczek i balsamów , co by oznaczało, ze nie mozemy latem używac większości kosmetyków.

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za odpowiedź :) Filtruję się codziennie, poleconym przez Ciebie Antheliosem ultra lekkim 50+. Jest rewelacyjny.
      Co do kwasu to właśnie mam takie samo zdanie po przemyśleniach ale wolałam się upewnić. Dobrze, że jesteś, Ziemolino:)

      Usuń
  40. Dziękuję za kolejny super post ! naprawdę dużo można się dowiedzieć czytając Twój blog ! Jesteś fantastyczna ! a co myślisz o physiogelu jako kremie nawilżającym do cery mieszanej, naczynkowej ? pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Physiogel jest ok- koi i nawilza, jesli jednak skóra jest mocno nadreaktywna, lepszy będzie typowy preparat do skóry naczyniowej z konkretnymi substancjami aktywnymi typu rutyna, hesperydyna ambophenol wit. C itp

      Usuń
    2. Dzieki bardzo za odpowiedź, używam ruborilu, ktory mi polecilas na zmiane z iwostinem na noc z kwasem laktobionowym - również zaczerpnięte z bloga Twego :) cera się poprawiła - dzięki! ale jakoś teraz - chyba dzięki upałom + klima w pracy - odczuwam napięcie, ściągnięcie - niefajnie,dlatego też szukam jakiegos ratunku :)

      Usuń
  41. Witaj Zmiemolino!!

    Wielki come back. Świetny post, a Ty wyglądasz ślicznie. Miałam okazję z serii hydraphse i hydrane testować krem pod oczy i uważam, że był bardzo dobry. Mam bardzo wrażliwe oczy, a ten krem mnie nie uczulił, odprężył i nawilżył skórę wokół oczu. Polecam.

    Mam pytanie do czytelniczek i autorki, czy znacie może jakiegoś dobrego dermatologa w Łodzi???

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  42. U mnie sprawdził się krem apteczny (nawilżający) do codziennego użytku z firmy Physiogel. Cena zaczyna się od bodajże 37-50 zł. Jest naprawdę wydajny, wystarczy odrobinka kremu aby dobrze nawilżyć skórę, pięknie się wchłania i nie pozostawia na sobie uczucia ciężkości. Ponadto nie posiada żadnych substancji zapachowych i składników które mogłyby podrażnić skórę w jakikolwiek sposób - czyli: nie posiada silikonów i parabenów. Śmiało mogę polecić! Obserwuję go cały czas. Poszukuję idealnego kremu złuszczającego, który nie ma w składzie żadnych retinolów (jestem na ten składnik uczulona). moze ktoś coś poleci?????

    OdpowiedzUsuń
  43. Tak czytam i czytam o tym nawilżeniu... Mam cerę mieszaną w kierunku tłustej z pojedynczymi zmianami trądzikowymi, cera wrażliwa, miesiąc po zakończonej kuracji atredermem, pozostały pojedyncze niedoskonałości, jakieś zaskórniki, jest lepiej, ale jeszcze trochę przed mną, ale to dopiero jesienią. Na chwilę obecną stosuję na dzień effaclar duo+ + filtr, na noc cieniutką warstwę Toleriane Ultra Fluid, ostatnio biorąc kolejną buteleczkę Toleriane jakaś Pani w aptece na opis mojej sytuacji nieomalże krzyknęła, ale ten krem nie jest dla pani - to krem łagodzący dla wrażliwców, a pani potrzebuje nawilżenia i matowienia...
    Zgłupiałam, no zgłupiałam, mogę jednak ozywać tego Tolerian Ultra Fluid, który do teraz naprawdę sprawdzał się całkiem całkiem jako nawilżacza, czy nie, czy to za mało/za dużo/ nie dla mnie?

    OdpowiedzUsuń
  44. Pytanie do Patryka. Wiem, że nie zajmujesz się ortopedią, ale może akurat mi coś doradzisz. Choruję na chondromalację rzepki obu kolan,ostatnio ból się nasilił. Włączyłam do swojej diety więcej zdrowych tłuszczy: ryb (makrela, sardynki), awokado (1 mała sztuka dziennie) oraz łyżeczkę oliwy z oliwek do sałatek. Do obiadu dodaję kurkumę i czosnek.Stosowałam glukozaminę i chondroitynę ale nie odczułam znacznej poprawy. Jak (oprócz rehabilitacji) mogę wspomóc stawy? Co myślisz o suplementacji MSM? Będę wdzięczna za pomoc.Kaja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie znam żadnych czarodziejskich ortopedycznych i reumatologicznych sztuczek. Ortopedią się nie interesuje za bardzo, ale mam obsesję na punkcie olbrzymiego spektrum zapaleń - a fundamentem chondromalacji jest proces zapalny.

      Jeśli suplementacja GC i CS nic nie wniosła, to na pewno warto wypróbować MSM. Bardzo ciekawym preparatem jest też Flexus Booster zawierający świetną formułę BioCell.

      Trzeba też kombinować z antyoksydantami - kwas askorbinowym, witaminą E, selenem, cynkiem, EGCG - tego typu substancji po prostu nie może brakować.

      Dobrej jakości wyciąg z pestek winogron, NAC, ekstrakt z kurkumy to tylko wycinek tego, co można stosować dodatkowo - małych badań jest mnóstwo, ale efekt kliniczny u konkretnego człowieka jest trudny do przewidzenia.

      Na moje problemy ze stawami (zmasakrowanymi przez grę w piłkę nożna i tenisa od najmłodszych lat) znalazłem magiczne trio: krioterapię, duże dawki glicyny/duże ilości zjadanej żelatyny/wszelkiej maści bogate rosoły i BioCell + standardowo wysokie dawki antyoksydantów i pływanie.

      No i eliminacja do absolutnego minimum omega-6 z diety - żadnego badziewia w stylu oleju rzepakowego, słonecznikowego czy z pestek winogron.

      Usuń
    2. Serdecznie dziękuję za odpowiedź.

      Unikam Omega 6, z olejów które stosuję to olej lniany (teraz siemię), oliwa z oliwek i awokado-pamiętam że miałam przepisany przez lekarza preparat z wyciągiem z awokado, ale zdecydowanie wolę tą naturalną wersję:) Chondromalację zdiagnozowano u mnie kilka lat temu, z rehabilitacji korzystam głównie z zabiegów w kriokomorze, dodatkowo regularnie wykonuję ćwiczenia zalecone przez rehabilitantów i staram się być aktywna fizycznie (spacery, joga, basen). Staram się również zdrowo odżywiać (rano piję szklankę wody z sokiem z cytryny i łyżeczką miodu z zaprzyjaźnionej pasieki), piję zieloną herbatę, jem pełne ziarna, warzywa i owoce kilka porcji dziennie, nie jem żadnych fast-foodów, białego pieczywa i słodyczy, unikam nabiału (oprócz jajek z wolnego wybiegu) i mięs, za to jem codziennie rybę. Dotychczas nie stosowałam suplementów witaminowych. Jedynie suplementuję tran w kapsułkach w okresie wrzesień-maj. Z tego powodu mam jeszcze kilka pytań, jeśli można. Czy mógłbyś mi doradzić jak, mniej więcej, połączyć to wszystko razem?

      Czy wysokie dawki antyoksydantów należy przyjmować cały czas czy z przerwami (czy nie wpłyną one jakoś negatywnie w dłuższej perspektywie czasu?).

      Znalazłam preparat : Olimp Vitamin Multiple Sport, zawiera duże dawki (powyżej 100% dziennego zapotrzebowania) na witaminy, w tym C i E, plus selen, cynk i EGCG, o których wspominałeś. Do tego dorzuciłabym MSM. Chodzi mi po głowie myśl o tym aby dokupić jeszcze kwas askorbinowy i chlorek magnezu sześciowodny CZDA- rozpuszczać w wodzie rano na śniadanie, oczywiście nie rezygnując przy tym z owoców i warzyw w diecie). Co o tym sądzisz? Taki zestaw będzie dobry na początek?

      I jeszcze jedna rzecz: czy warto przejść na dietę bezglutenową? Tyle złego się słyszy teraz o glutenie np. że zaostrza stany zapalne, że człowiek jest zdezorientowany. Jem mało pieczywa (2-3 kromki dziennie) ale zauważyłam że przy większej ilości >6 kromek dziennie mam lekko wzdęty brzuch. Choć w sumie to już sama nie wiem czy to po prostu spowodowane jest tym że jedząc więcej kanapek będąc poza domem po prostu jem mniej owoców i warzyw które są bardziej lekkostrawne…

      Jeszcze raz dziękuję w swoim imieniu i wszystkich którym bezinteresownie pomagasz. Ten blog i Twoje komentarze to istna skarbnica wiedzy. Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Zgadzam się w 100% - awokado jest mega, jeden z absolutnie moich ukochanych owoców.

      Podoba mi się wielopłaszczyznowość twojego podejścia: regularna fizykoterapia (np. krio-, ale jest też mnóstwo innych metod, które można cyklicznie stosować), dieta, styl życia, ćwiczenia - to jest maksimum tego, co możemy sami zrobić. Kluczem jest regularność.

      Jeśli mimo ciągłych starań nie dostrzegamy poprawę lub odczuwamy progresję zapalenia, albo zmieniamy metody, albo intensyfikujemy dotychczasowy schemat. Totalnie wierzę w regularne zabiegi z użyciem np. pola magnetycznego czy zimna.

      > Czy wysokie dawki antyoksydantów należy przyjmować cały czas czy z przerwami (czy nie wpłyną one jakoś negatywnie w dłuższej perspektywie czasu?)

      Nie jestem Bogiem, ale z całej dostępnej wiedzy można wywnioskować, że antyoksydanty są konieczne przez całe życie. Ich dawki i rodzaje są natomiast pochodną problemów, z jakimi zmaga się dany człowiek.

      Osobiście nie lubię multiwitamin - choć uważam, że są bardzo ważne dla ludzi, którzy nie mają czasu, pieniędzy, etc., żeby bawić się w bardziej skomplikowane schematy suplementacji.

      EGCG w tym preparacie jest bardzo mało. Zdecydowanie rekomenduję też wyższe dawki kwasu askorbinowego i witaminy E. Selenu też mogłoby być więcej i wolę inne formy selenu. Ale ogólnie można od tego zacząć i dorzucić z 600 mg kwasu askorbinowego + http://www.doz.pl/apteka/p1762-Vitaminum_E_kapsulki_100_mg_30_szt - 3-4 kapsułki. Pomyślałbym też o glicynie: http://www.myprotein.com/sports-nutrition/glycine/10530386.html?vwo_ac=true

      Przy każdym zapaleniu dbamy też o optymalny poziom witaminy D - o niej sporo napisałem w komentarzach jakoś w marcu.

      > I jeszcze jedna rzecz: czy warto przejść na dietę bezglutenową? Tyle złego się słyszy teraz o glutenie np. że zaostrza stany zapalne, że człowiek jest zdezorientowany

      Z jednej strony gluten to chłopiec do bicia środowisk związanych z ruchem paleo. Powoli zaczyna być kolejnym kozłem ofiarnym mainstreamowej medycyny, obok soli, cholesterolu czy cukru.

      Z drugiej - rzeczywiście u jakiegoś procenta populacji przejście na schemat bezglutenowy (albo duża redukcja) daje dobre efekty. Ale nie sądzę, żeby można było to ekstrapolować na całą populację, ponieważ ludzie się różnią i inaczej reagują na różne zmiany.

      Sporo badań eksperymentalnych pokazuje, że gluten [w warunkach danego badania] ma sporo demonicznych właściwości - może obniżać wrażliwość insulinową, sprzyja otłuszczaniu, uszkadza barierę jelitową, etc.

      Czy można to w lipcu 2014 przełożyć na konkretne wytyczne i rekomendacje? Raczej nie, bo nie dysponujemy dużymi badaniami. Może w przyszłości. Pewno jest to, że jeśli ktoś chce dmuchać na zimne, to zejdzie z glutenu.

      Mamy też świetny przykład, czyli dietę śródziemnomorską, w której glutenu nie brakuje, a jednak ciężko zakwestionować jej pozytywny wpływ na wiele parametrów metabolicznych.

      Na każdy czynnik trzeba patrzeć w maksymalnie szerokim kontekście: inaczej wyglądają efekty glutenu w przypadku kogoś, kto ogólnie je shitowo, biały chleb popija jakimś badziewiem, nie spożywa owoców, nie stosuje suplementów, etc., a inaczej u kogoś, kto regularnie wcina pełnoziarniste tosty z mozzarellką, obłożone tysiącem owoców, warzyw, etc.

      Kontekst jest wszystkim.

      Także gluten może być diabłem, ale nie musi. Decyduje całość, wypadkowa wielu różnych czynników.

      Poza tym zawsze można wdrożyć prywatny eksperyment, czyli badanie określane jako n = 1. Zmieniasz tylko jedną zmienną w swoim życiu, np. wyrzucasz lub wprowadzasz coś, np. gluten na miesiąc, 3, lub 6 i obserwujesz.

      U wielu ludzi dbających o siebie wprowadzanie lub redukcja glutenu daje efekt zerowy.

      Usuń
    4. Ogólnie w ciągu roku nie odczuwam za bardzo dolegliwości bólowych, mały problem pojawia się zawsze latem, ponieważ więcej się ruszam. W zeszły weekend wybrałam się ze znajomymi na rower i okazało się że to już była zbyt duża dawka ruchu dla mojego kolana (wcześniej trochę pochodziłam po górach i popływałam) i aktualnie boli mnie lewe kolano przy każdym ruchu zgięcia stawu, ale nie jest to ból utrudniający chodzenie.Jak do tej pory stosowałam kąpiel w soli espom i zimne okłady. Jak nie przejdzie za kilka dni wybiorę się do ortopedy.

      Z suplementów na początek wybrałam multiwitaminę, gdyż kompletnie nie wiem jak wybierać i dawkować tyle różnych związków o których wspomniałeś.

      Masz rację, trzeba patrzeć szerzej, myślę że u mnie redukcja glutenu nie będzie miała sensu, gdyż pieczywa jem bardzo mało.

      Pytanie: czy kwas askorbinowy i chlorek magnezu sześciowodny CZD będą w porządku? Chodzi mi o to czy jest jakaś różnica w działaniu od tych w kapsułkach, tabletkach? Nie ukrywam że cenowo wychodzi o wiele korzystniej niż suplementy apteczne w kontekście długofalowego zaopatrywania się w wit C i magnez.

      Usuń
    5. Trzeba patrzeć szerzej, bo później pojawiają się takie absurdy jak np. robiący z fruktozy diabła. Trzeba umieć oddzielić wyniki badań eksperymentalnych od tego, co dzieje się poza laboratorium. Nie sztuką jest wziąć setkę szczurów, wlewać w nie syrop fruktozowy i potem pisać, że fruktoza stłuściła im wątroby. Badania eksperymentalne mają to do siebie, że maksymalnie redukują kontekst - co jest zrozumiałe, ale trzeba o tym zawsze pamiętać, kiedy przenosi się wyniki takich badań na człowieka lub całą populację.

      Ludzie, którzy wypisują na blogach, że gluten odpowiada za osteoporozę, po prostu się ośmieszają. Paleo, ech.

      Kwas askorbinowy jest jak najbardziej ok, chlorku Mg nie stosowałem. Ma dobrą biodostępność, ale mój kumpel skarżył się kiedyś na kiepską tolerancję tej formy (lekkie bóle brzucha, biegunki), także trzeba spróbować.

      Usuń
  45. mój kolega też ma zmasakrowane dwa kolana przez piłkę nożną. W jednym kolanie źle przeprowadzili zabieg, komplikacje ma do dziś (zapalenia). Zrobił mu się torbiel. Leki miejscowe (zastrzyki -sterydy) jak i tabletki nie przyniosły poprawy. Męczy się z trądzikiem po tych zastrzykach (kolega ma 45 lat). Ostatnio był na zabiegu PRP niestety lekarz nie znał się za dobrze na tym (pytał pielęgniarki o obsługę urządzenia) i zrobił zastrzyk bez usg. Efekt- ledwie chodzi zwłaszcza przy takich upałach.

    OdpowiedzUsuń
  46. Witam serdecznie!
    Jestem pod ogromnym wrażeniem, że jest w sieci miejsce takie jak ten blog. Jestem ogromnie szczęśliwa, że tutaj trafiłam, a zarazem przygnębiona bo uświadomiłam sobie jak wiele osób zmaga się z problemem cery trądzikowej.
    Zanim trafiłam tutaj wydawało mi się, że to tylko ja mam problem, że tylko ja nie wiem jak sobie radzić ze swoim problemem i gdzie szukać pomocy.
    Moja gehenna zaczęła się ok. 19 roku życia i trwa już 10 lat (obecnie mam 29).
    Zaczęło się niewinnie od kilku pryszczy w strefie T. W miarę szybko zorientowałam się, że samo to jednak nie zejdzie, więc kierunek dermatolog.
    Rzut okiem lekarskim na moją twarz zza biurka trwający ok. 30 sek. i stwierdzenie, że „jeszcze nie jest najgorzej więc zaczniemy od antybiotyku w tabletkach (Unidox) a jak nie pomoże to się zobaczy”.
    I tak się faszerowałam, oczywiście poprawy brak, jedyne skutki przyjmowania leku to skutki uboczne.
    Po roku czasu bez poprawy, a raczej nasileniu trądziku, podczas wizyty ginekologicznej uprzejma pani doktor z politowaniem na mnie popatrzyła i zapytała się czy nie chciałabym się tego pozbyć. Ja oczywiście błysk w oku z nadzieją w głosie odp. że bardzo. I tak bez żadnych badać czy nawet wywiadu przepisała mi tabletki antykoncepcyjne Jeanine. Biłam się z myślami czy dobrze robię biorąc te tabletki ale po paru miesiącach kiedy problem zniknął z twarzy byłam szczęśliwa i nie myślałam już za wiele. Brałam te tabletki prawie 6 lat.
    Po 1,5 roku od odstawienia problem wrócił i to nasilony a także w niewielkim stopniu pojawił się na plecach i dekolcie. Przez pół roku leczyłam się dermatologicznie dostając to co miesiąc nowe specyfiki które nie za bardzo działały.
    W końcu trafiłam do innego lekarza tym razem endokrynologa-ginekologa z nadzieją, że może zleci jakieś specjalistyczne badania, że spróbuje poszukać przyczyny. Niestety nic takiego się nie wydarzyło po 5 min. przepisał mi Androcur + Cyprodiol również bez zlecenia jakichkolwiek badań czy zrobienia wywiadu. Zastanawiałam się bardzo długo czy wykupić receptę bo bałam się skutków ubocznych tego leków. Ale byłam w tak kiepskiej formie psychicznej, że postanowiłam zaryzykować. Oczywiście tabletki pomogły brałam je przez rok. Pół roku temu odstawiłam, a problem powrócił jeszcze bardziej nasilony. Obecnie nie zażywam nic ale z dnia na dzień cera się pogarsza, a ja wpadam w coraz większy dołek.
    Głównym moim problemem są bardzo bolące zmiany z ropnymi stanami zapalnymi utrzymujące się tygodniami, pojawiające się szczególnie na brodzie, przy nosie i na czole. Do tego okropnie przetłuszcza mi się skóra wygląda jak nasmarowana olejem do smażenia. Problem ten dotyka także skórę głowy na której też mam takie bolące zmiany.
    O ile jestem w stanie znieść te pryszcze, świecącą się twarz, blizny, przebarwienia to ten ból non stop przypominający o tym co dzieje się na mojej twarzy jest nie do zniesienia i powoduje, że nie chce mi się żyć.
    Zdaję sobie sprawę, że być może nigdy na zawsze nie pozbędę się problemu ale ten blog uświadomił mi, że jest coś co mogę zrobić dla swojej obolałej cery – zatroszczyć się o jej prawidłową pielęgnację. Dlatego dziękuję Ci Ziemolino i wszystkim osobom udzielającym się na blogu za rady i wskazówki.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  47. Fantastycznie opisana historia. Przykro się czyta takie komentarze i nasuwa mi się taka myśl: te wszystkie historie to oczywiście indywidualne dramaty, ale wszystkie mają ten sam obraz: mnóstwo młodych kobiet (najczęściej między 25. a 32. rokiem życia) zmaga się z czymś, co nazywamy "adult acne" - najczęściej z bardzo silną składową łojotokową.

    Dwie refleksje na temat enigmantycznego adult acne:

    1. Adult acne to przede wszystkim stan ducha tych młodych kobiet. Wiele kobiet, zamiast żyć na pełnych obrotach, zmaga się nieustannie z poczuciem bezradności. Myśli permanentnie krążą wokół pielęgnacji, strach przed kolejnymi zmianami "zżera duszę", jakby napisał Fassbinder.

    2. Strzelam teraz, ale uważam, że 90% dermatologów, endokrynologów i ginekologów nie rozumie i nie próbuje zrozumieć tego, co dzieje się z takimi kobietami. Ani na płaszczyźnie psychicznej, ani na płaszczyźnie medycznej. To jest wielki, wielki skandal, nie jest o tym głośno, bo przecież trądzik funkcjonuje w zbiorowej świadomości jako niegroźna choroba, która sama w końcu odejdzie. U tych kobiet nie odchodzi.

    Najchętniej brałbym nazwiska lekarzy, którzy nie zlecają prostego pakietu badań u kobiet z adult acne i wpisywał na czarną listę.

    To nie jest moja dermatologiczna fantazja - jest mnóstwo badań, i eksperymentalnych, i klinicznych, które jasno pokazują, że bardzo często w przypadku adult acne mamy do czynienia z dysregulacjami układów hormonalnych. Przyjęło się, że to tylko problem androgenów. Bzdura.

    W Indiach większość kobiet z adult acne ma swobodny dostęp do badań hormonalnych - stworzono specjalne wytyczne.

    U nas też niby są (wydane przez Polskie Towarzystwo Ginekologiczne w 2011 roku): http://polskietowarzystwoginekologiczne.com.pl/pliki/Kompleksowa_terapia_hormonalna_u_kobiet_z_tradzikiem-rekomendacje_2011.pdf - osobiście nie lubię tego tekstu i totalnego braku wątku metabolizmu lipidów oraz insuliny (tylko wzmianka), ale i tak nikt z tych felczerów dermatologicznych tego nie czyta.

    Większość z tych debili nigdy nie zadała sobie pytania: dlaczego, do cholery, w tak wielu przypadkach prędzej czy później dochodzi do nawrotu po klasycznych kursach izotretinoiną?

    Wygląda to tak: zdesperowany pacjent przystaje na warunki lekarza, który najczęściej widzi izo przez różowe okulary - jako przeciwtrądzikowy magiczny pocisk. Pacjent wydaje mnóstwo pieniędzy, na Izotek, na pielęgnację, na kontrolne wizyty, etc. Oczywiście lekarz zazwyczaj planuje zabiegi laserowe po zakończeniu terapii. Interes się kręci, a kiedy spory procent pacjentów wraca, po roku, po półtora, magik rozkłada ręce, mówiąc: "Droga pani, ja nie wiem skąd ten nawrót".

    Nigdy nie będziemy w stanie odpowiedzieć bez robienia badań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Patryku, że odniosłeś się do tego co napisałam.
      To prawda większość lekarzy nawet nie udaje, że problem pacjentów takich jak ja ich cokolwiek obchodzi.
      Taki problem to nie problem wypiszą receptę w ciemno i z głowy, pacjentka będzie wracać regularnie po nowe recepty i interes się kręci.
      Powiem więcej, kiedy przyszłam na pierwszą wizytę do kolejnego „świetnego fachowca” byłam pełna nadziei, przecież to endokrynolog-ginekolog lekarz nauk medycznych ten to się na pewno odpowiednio mną zajmie.
      Po chwili okazało się, że niczym nie różni się od pozostałych specjalistów, których odwiedzałam. Nawet nie dał mi dojść do słowa, miałam ze sobą komplet podstawowych aktualnych badań, które zrobiłam na własną rękę ale nawet nie spojrzał na nie.
      Od razu wiedział co mi przepisać, a kiedy zapytałam jaką mam gwarancję, że kiedy przestanę brać tabletki trądzik nie wróci odpowiedział „żadną, wtedy zajdzie Pani w ciążę i problem sam zniknie”. Wyszłam z gabinetu z poczuciem kompletnej bezsilności…

      Usuń
    2. Nie ma za co, Kamilo. Dzięki za bardzo osobisty komentarz. Warto o tym pisać.

      > Powiem więcej, kiedy przyszłam na pierwszą wizytę do kolejnego „świetnego fachowca” byłam pełna nadziei, przecież to endokrynolog-ginekolog lekarz nauk medycznych ten to się na pewno odpowiednio mną zajmie

      Niestety, to tylko mit, pobożne życzenie. Żyjemy w kraju, w którym nie ma elit, a już na pewno brakuje elit medycznych - w wymiarze intelektualnym i etycznym. Środowisko medyczne straciło kontakt z rzeczywistością - oczywiście nie brakuje fantastycznych lekarzy, ale oni giną w tłumie, są jak brylanty w szambie.

      Lekarze niczym się nie różnią od bohaterów stenogramów z Wprost.

      Arogancka, leniwa, z napompowanym do rozmiarów katedr ego, pogrążona w intelektualnym letargu masa. Przeciętny człowiek nie ma do nich dostępu, to hermetyczna kasta kapłanów zdrowia. Pojmowanego oczywiście nieco inaczej.

      To właśnie środowisko stworzyło absurdalną kulturę robienia badań tylko w sytuacjach, kiedy pojawiają się niepokojące objawy. Kiedy do swojej przychodni przyjdzie raz na rok zdrowy, ale chcący się czegoś dowiedzieć o swoim organizmie człowiek i poprosi o pakiet prostych badań, zostanie wyśmiany.

      > Od razu wiedział co mi przepisać, a kiedy zapytałam jaką mam gwarancję, że kiedy przestanę brać tabletki trądzik nie wróci odpowiedział „żadną, wtedy zajdzie Pani w ciążę i problem sam zniknie”. Wyszłam z gabinetu z poczuciem kompletnej bezsilności…

      Brak słów, z machiną się nie wygra. Trądzik cały czas jest postrzegany bardzo prymitywnie i to rzutuje na to, jak traktowane są pacjentki. Gdyby to była miażdżyca, byłoby inaczej.

      Chyba czas napisać jakiś agresywny artykuł lub post, który wypunktuje błędy dermatologów, ginekologów i endokrynologów w podejściu do adult acne.

      Usuń
    3. Patryku zawsze chętnie czytam Twoje komentarze. Nie pozostaje mi nic innego jak napisać DZIĘKUJĘ i nie tylko za siebie ale i inne osoby, którym POMAGASZ.

      Usuń
  48. Chciałabym Ci bardzo podziękować za ten blog i pracę jaką w niego włożyłaś. Kopalnia wiedzy. Moja pielęgnacja twarzy wyglądała bardzo różnie, od idealnej cery w latach licealnych do strasznych wysypów w latach późniejszych (najprawdopodobniej po odstawieniu hormonów). Wysypem byłam tak szczerze zdziwiona i zniesmaczona, no bo jak to, na mojej idealnej twarzy coś sie pojawiło? i to nie jedno 'coś' ale tłumy, tłumy różności.... Bieganie po dermatologach, czytanie całych internetów, cudowanie i próbowanie specyfików. Dopiero całkowity minimalizm, odstawienie wszystkiego, poprawienie diety pomogło trochę. Wiem, że nie jesteś zwolennikiem oczyszczania skóry olejami, ale własnie one u mnie wiele zadziałały. Do tego mycie mydłem aleppo, przecieranie hydrolatami, nawilżanie żelem hialuronowym w połączeniu z olejem i tak przez pół roku. Czyli na twarzy używałam tylko 5 składników, a czasem w jednym kremie jest ich z 30. Wysyp znikł, ale po pewnym czasie sama natura przestała mi wystarczać. I wtedy zaczęło się próbowanie, szukanie kolejnych informacji, pierwsze próby z kwasami, na razie delikatne, bo nie ukrywam, że trochę mnie przerażają :D I staram się doprowadzić cerę do takiego stanu, bym mogła wyjśc do ludzi bez podkładu i w ogóle o tym nie myśleć.

    Jeszcze raz dzięki wielkie!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...