wtorek, 14 maja 2019

Niebezpieczne związki


Od pierwszych artykułów na tym blogu piszę o konieczności ochrony skóry przed promieniowaniem słonecznymi i zachęcam Was do stosowania kremów z filtrami. Nigdy nie należałam jednak do filtromaniaczek i zawsze apelowałam o rozwagę również w kwestii stosowania substancji promieniochronnych. Dziś wiem, że słusznie, bo choć ochrona przeciwsłoneczna jest konieczna, to substancje, których do tego używamy, pozostawiają wiele do życzenia. Co jakiś czas pojawiają się informacje na temat ich przenikalności, właściwości proestrogennych, neurotoksyczności i szkodliwości dla środowiska. Wiecie, że daleka jestem od uskuteczniania teorii spiskowych, straszenia i ekoterroryzmu, ale obok tych doniesień nie można przejść obojętnie.

W dzisiejszym artykule zaprezentuje Wam najnowsze informacje na temat niebezpieczeństw związanych ze stosowaniem kremów do opalania, wcześniej jednak w skrócie przypomnę informacje związane z zagrożeniami, jakie niesie promieniowanie słoneczne oraz bardzo szybko wyjaśnię mechanizmy fotoprotekcji stosowanej w kremach z filtrami. Mimo wszystko będzie długo, możecie parzyć kawę, albo lepiej herbatkę z melisy:)


Rozpocznę od paradoksu, pomimo że świadomość ochrony przed słońcem jest bardzo wysoka i coraz większą ilość ludzi sięga po kremy z filtrami UV, wciąż rośnie  zachorowalność na czerniaka. Nie świadczy to o tym, że filtry czerniaka powodują, ale na pewno przed nim nie chronią i takie informacje można już znaleźć na kartonikach niektórych produktów z filtrami (głównie wyrobów medycznych). Większość z nas jednak o tym nie wie i po posmarowaniu się kremem przeciwsłonecznym czuje się w pełni bezpieczna, ba, uważa że może bezkarnie wylegiwać się na plaży i nie szczędzi sobie uroków kąpieli słonecznych. A przecież żaden krem nie chroni nas w stu procentach i o ile jeszcze nakładając odpowiednią ilość kosmetyku ochronnego (2ml na cm kwadratowy), możemy w znacznym stopniu zablokować promieniowanie UVB (98%), to ochrona UVA w przeciętnym kremie do opalania jest na poziomie 18-19%.

Słońce emituje trzy rodzaje promieniowanie ultrafioletowego UVA, UVB i UVC. Ponieważ UVC jest w całości pochłaniane przez warstwę ozonową (przynajmniej dopóki ona istnieje), promieniowanie docierające do ziemi składa się w 5% z UVB i 95% z UVA.


Promieniowanie UVB 


Pomimo że promieniowanie UVB dociera go do nas zaledwie w 5%, to jest jednak bardzo aktywne biologicznie i sieje spustoszenie. Jego fala jest krótsza niż UVA i penetruje głównie naskórek oraz górne warstwy skóry właściwej. Odpowiada za rumień, oparzenia słoneczne, a także nowotwory skóry. Dociera do komórek i niszczy ich DNA. Jest odpowiedzialne za opaleniznę, która pojawia się po 48 do 72 godzin. Opóźnienie jest związane z aktywacją melanocytów, z których następnie jest uwalniana melanina, która ma chronić DNA komórki.
Pamiętajmy, że nie ma bezpiecznej opalenizny, zawsze jest ona mechanizmem obronnym naszej skóry przed groźnym promieniowaniem. Ilość UVB jest zmienna, jego natężenie zależy od pory roku, dnia, a także szerokości geograficznej, inna też będzie nad na nizinach a inna w wysokich górach. Jest w dużej mierze pochłaniane przez chmury, choć nie wszystkie, bo cumulusy mogą nawet zwiększać promieniowanie UVB o 25 do 30% z uwagi na odbicia od ich krawędzi.


Promieniowanie UVA


Promieniowanie UVA jest mniej energetyczne od UVB, dlatego przenika głębiej i penetruje do skóry właściwej, a nawet warstwy podskórnej. Posiada dwie długości fali UVA długie i UVA krótkie. Jego natężenie jest stałe przez cały rok, przenika przez chmury, szyby, a nawet niektóre tkaniny. Nie niszczy DNA komórki bezpośrednio, ale może wywołać reakcje fotochemiczne przyczyniające się do tworzenia wolnych rodników, które niszczą ważne struktury komórkowe łącznie z DNA. Degraduje kolagen i elastynę powodując zmarszczki i utratę jędrności, prowadzi do zaburzeń pigmentacji. Ponieważ promieniowanie UVA nie wywołuje bezpośredniego widocznego wpływu na skórę, przez wiele lat sądzono, że jest ono bezpieczne i dlatego miedzy innymi powstały solaria, łózka z założenia mające zapewnić bezpieczną opaleniznę. Dziś wiemy, że efekty działalności UVA są widoczne około 40 roku życia w postaci tzw. fotostarzenia a solaria możemy nazwać niczym innym, jak łóżkami postarzającymi. Opalenizna w wyniku UVA jest szybko widoczna, ponieważ uwalnia do naskórka już istniejącą melaninę, ale równie szybko znika. Między innymi dlatego solarium nie nadaje się do hartowania skóry przed słońcem, ponieważ do wytworzenia prawidłowej opalenizny potrzebne są oba rodzaje promieniowania UVA i UVB. Więcej na temat wpływu UVA na skórę wraz ze zdjęciami, w tych artykułach klik klik


SPF i PPD


Ochronę przed promieniowanie UVB oznacza wskaźnik SPF i maksymalny to 50+. Co ciekawe SPF 30 chroni naszą skórę w 96,7%, a SPF 50 w 98%. Mimo wszystko jednak powinno się stosować produkty o SPF 50+ ze względu na ochronę UVA. Ochronę UVA oznacza PPD lub IPD i jego minimalny wskaźnik został ustalony przez UE, jako trzykrotnie niższy od SPF. Jeśli produkt spełnia wymogi unijne literki PPD są w kółeczku i jest na poziomie 19-20%, choć są producenci deklarujący ochronę UVA nawet 48%. W produktach azjatyckich ochronę UVA oznacza się PA++++


Promieniowanie podczerwone IR 


Szkodliwe działanie promieniowania UV zostało bardzo dobrze przebadane i posiada ugruntowaną pozycję w nauce. Obecnie jednak coraz więcej się mówi o szkodliwym wpływie promieniowania podczerwonego IR. Promieniowanie to oddziaływuje na skórę w postaci ciepła i przenika najgłębiej do jej wnętrza. Odparowuje wodę, odwadniając skórę a poprzez zwiększenie aktywności niektórych enzymów, wpływa na degradacje kolagenu i przyczynia się do fotostarzenia. Nie dysponujemy systemem obrony przed IR, choć producenci kremów z filtrami komunikują, że owszem. Najczęściej umieszczają w swoich produktach antyoksydanty i substancje nawilżające, które działają profilaktycznie, ale nie stanowią mierzalnej ochrony, nie można jej przedstawić w cyfrach, jak to ma miejsce w przypadku filtrów UVA i UVB. Nie mniej jednak każde krem z filtrem powinien zawierać zestaw przeciwutleniaczy, co do tego nie ma żadnych wątpliwości.


Promieniowanie widzialne HEV


Nie bez znaczenia dla naszej skóry są również promienie HEV emitowane przez słońce, ale również sztuczne źródła światła. Smartfony, komputery czy telewizory emitują widzialne promieniowanie  również odpowiedzialne za przyspieszenie starzenia skóry. W telefonach można sobie ustawić filtr promieniowania niebieskiego.

Obecnie stosuje się dwa rodzaje substancji chroniących przed promieniowaniem UV: filtry fizyczne, które odbijają i rozpraszają światło, oraz chemiczne, które je pochłaniają i zamieniają w promieniowanie cieplne.


Filtry fizyczne (nieorganiczne, mineralne)


Filtry te są nazywane również mineralnymi, jednak nie zapominajmy, że to także substancje chemiczne, różniące się od filtrów chemicznych jedynie sposobem działania. Filtry mineralne to tlenki metali, najczęściej dwutlenek tytanu i tlenek cynku, które występują zwykle w stężeniu 5-10% (max to 25%). Spotkamy je najczęściej razem, ponieważ dwutlenek tytanu lepiej chroni przed UVB a tlenek cynku przed UVA. Obie substancje są uznawana za bezpieczne, ponieważ penetrują skórę w nieznacznym stopniu, jednak przy normalnym rozmiarze cząsteczki bardzo bielą i tworzą na skórze ciężki film. Aby poprawić ich właściwości kosmetyczne substancje te się mikronizuje. 


Nanocząsteczki dwutlenku tytanu i tlenku cynku


Nanocząsteczki są łatwiejsze w zastosowaniu i niewidoczne na skórze. Jednak proces rozdrabniania zmienia ich właściwości. Są mniejsze więc mogą przenikać do skóry w większym zakresie, przede wszystkim zaś część pochłanianego przez nie promieniowania może generować wolne rodniki a im cząsteczka jest mniejsza tym zjawisko to zachodzi intensywniej. Badania potwierdziły, że nanocząsteczki przenikają do skóry w niewielkim stopniu, jednak ryzyko przenikania wzrasta, kiedy skóra jest uszkodzona (poparzenia słoneczne, stosowanie kwasów i retinoidów, choroby skóry), poza tym mogą znaleźć się w ustroju innymi drogami, np. wraz z wodą pitną, do której wtórnie trafiają, bo oczyszczalnie nie są w stanie ich usunąć. Zważywszy na fakt, że zarówno cząsteczki dwutlenku tytanu, jak i tlenku cynku są bardzo rozpowszechnione w naszym środowisku, staje się to coraz większym problemem.

Nanocząsteczki tlenku cynku są wykorzystywane nie tylko w filtrach przeciwsłonecznych, ale także w pigmentach (np. kosmetyki kolorowe) i sprzęcie elektronicznym (tranzystory cienkowarstwowe, półprzewodniki, wyświetlacze ciekłokrystaliczne, diody elektroluminescencyjne) a ze względu na właściwości aseptyczne również w leczeniu zakażeń bakteryjnych. Dwutlenek tytanu natomiast oprócz właściwości promieniochronnych jest ceniony jako biały pigment (biel tytanowa) przejrzyjcie swoje kosmetyki, myślę, że w wielu go znajdziecie, ale bieli nie tylko kosmetyki, a także farby, tusze, plastik oraz papier. Ponieważ według FDA związek ten jest niskotoksyczny, dodaje się go do żywności, past do zębów i jako wypełniacz masy tabletkowej oraz w lekach stosowanych na skórę. Nanocząsteczki dwutlenku tytanu są jednak szkodliwe w formie wdychanej dlatego nie należy stosować sprayów z ich zawartością.

Podsumowując nanocząsteczki dwutlenku tytanu i tlenku cynku przenikają przez skórę w niewielkim stopniu, ale ryzyko wzrasta w przypadku uszkodzonej bariery skórnej a przecież bardzo często stosujemy filtry właśnie w takich przypadkach. Chronimy nimi skórę poparzoną przez słońce oraz w trakcie kuracji kwasami czy retinoidami. W takich przypadkach bariera skórna jest zawsze uszkodzona i zwiększa się jej przepuszczalność. Ponadto nanocząsteczki  generują wolne rodniki, co  jest już bardzo niepokojące. Mogą przenikać do naszego organizmu przez przewód pokarmowy oraz oddechowy, a kiedy już się tam dostaną są w stanie przekroczyć barierę krew mózg i choć ich neurotoksyczne działanie wciąż nie jest dobrze udokumentowane, to jednak jest realne. Przede wszystkim jednak wciąż wzrasta ich wykorzystanie i stężenie w środowisku naturalnym, dla którego są szkodliwe i to nie ulega żadnej wątpliwości.


Benzofenon źródło Wikipedia

Filtry chemiczne (organiczne)


Przenikalność


Filtry chemiczne są absorbowane przez skórę i docierają do układu krwionośnego a ze względu na dużą lipofilność, mogą się gromadzić w tkance tłuszczowej, wątrobie, a nawet mózgu, ich obecność wykryto również w ludzkim mleku. Skóra nie jest niestety jedynym źródłem ich przenikania, mogą dostawać się do ustroju również przez przewód pokarmowy wraz z zanieczyszczoną wodą oraz zjadanymi organizmami wodnymi, w których się kumulują a także podczas kapieli w zanieczyszczonej wodzie. Cóż, ponieważ większość ludzkich brudów trafia do mórz i oceanów ryby już dawno przestały być zdrowe.


Zaburzenia gospodarki hormonalnej


O toksyczności endokrynologicznej filtrów organicznych świadczy wiele badań. Dotyczy ona zarówno ludzi, jak i zwierząt. Filtry wpływają na aktywność estrogenów, androgenów i progesteronu, zaburzając, chociażby aktywność reprodukcyjną (niektóre gatunki ryb, nie chcą się rozmnażać), a także czynności tarczycy, wątroby czy nerek.
oktokrylen źródło Wikipedia

Filtry fizyczne i chemiczne


Neurotoksyczność


Ponieważ udowodniono, że filtry UV mogą przenikać przez barierę krew- mózg posiadają też właściwości neurotoksyczne. Nie zostały one dobrze zbadane, jednak są bardzo niepokojące i na pewno wymagają dalszych opracowań.


Blokowanie syntezy witaminy D3


Zarówno filtry chemiczne, jak fizyczne blokują też oczywiście syntezę witaminy D i jest to logiczne, bo w skórze opalonej, czyli pokrytej naturalnym filtrem w postaci melaniny, ta synteza również maleje. Jednak stosowanie filtrów na co dzień, tak jak to robimy, nie stanowi zagrożenia, bo według wskazań wystarczy 15 minut na słońcu z odsłoniętymi łydkami i ramionami, by uzyskać dawkę witaminy D porównywalną do 2000- 4000 IU z suplementu. W naszej strefie klimatycznej dotyczy to miesięcy od maja do września i ten akapit nie oznacza, że jestem przeciwniczka suplementacji kalcyferolem, wręcz przeciwnie stosuję i polecam, szczególnie w postaci leku, nie suplementu, Vigantol lub Devicap.


Szkodliwość dla ludzi i środowiska


W ostatnich latach bardzo wzrosła s wiadomość szkodliwości promieniowania słonecznego. Jeszcze kilka lat temu na słowo filtry UV ludzie wzruszali ramionami i trudno było namówić kogokolwiek na krem chroniący przed słońcem, dziś nikogo namawiać nie trzeba i już od wczesnej wiosny szukamy dla siebie kremu ochronnego. Tym samym zużycie preparatów przeciwsłonecznych bardzo wzrosło i wzrosło zanieczyszczeni nimi ekosystemów. Stwierdzono, że zarówno filtry fizyczne, jak i chemiczne są wszechobecne w morzach, rzekach, jeziorach a szczególnie skoncentrowane są w basenach. Kumulują się również w organizmach wodnych, wykryto je u ryb i małży, ale także u skorupiaków, ssaków i ptaków wodnych. Ponieważ konwencjonalne oczyszczalnie ścieków nie są w stanie usunąć filtrów podczas uzdatniania, są one obecne również w wodzie pitnej i zanieczyszczają wody gruntowe. Substancje promieniochronne są szkodliwe dla nas oraz naszego środowiska. Badania potwierdzają ich toksyczność dla wielu organizmów wodnych. Mineralne i chemiczne filtry UV wykryte w wodach przybrzeżnych Majorki okazały się toksyczne dla lokalnego fitoplanktonu. Natomiast substancja Oxybenzon (Benzophenone 3) i oktinoksan (ethylhexyl methoxycinnamate) stosowana w kremach do opalania, którymi suto traktują się plażowicze, powoduje bielenie raf koralowych i może doprowadzić do śmierci wielu gatunków koralowca. Rząd Hawajów jako pierwszy na świecie podpisał w 2018 roku ustawę (która będzie obowiązywała od 2020 r.) zabraniającą używania produktów kosmetycznych zawierających te oraz kilka innych substancji. Faktem jednak jest, że wszystkie substancje promieniochronne, również dwutlenek tytanu i tlenek cynku są za to odpowiedzialne. 


otyl methoxycinnamate źródło Wikipedia
Cóż ochrona słoneczna jest konieczna, ale konieczne jest również szukanie alternatyw dla aktualnie stosowanych substancji promieniochronnych. Ponieważ Wasze opinie są dla mnie zawsze bardzo cenne, chciałabym abyśmy wspólnie zastanowili się, co można zrobić, aby chronić swój organizm przed szkodliwym wpływem słońca, a jednocześnie być w porządku dla planety. Nie ukrywam, że dla mnie najważniejsze są zagrożenia związane z zanieczyszczeniem środowiska. Zanim zatem wielcy tego świata podejmą wiążące decyzje, my maluczcy możemy działać już teraz i poprzez banowanie pewnych substancji, zmniejszyć ich emisję do środowiska. Udało mi się ustalić następujące rzeczy:

1. Unikanie substancji najbardziej podejrzanych i o udowodnionej szkodliwości:
- Metoksycynamonian oktylu, nazwa handlowa Octinoxate w INCI Ethylhexyl Methoxycinnamate
- Benzofenon 3, nazwa handlowa Oxybenzon, w INCI Benzophenone-3
- Benzofenon 4, nazwa handlowa Sulisobenzon, w INCI Benzophenone-4
- 3-methylbenzylidene camphor, Enzacamene, INCI 3-methylbenzylidene camphor
- 4-benzylidene camphor, Mexoryl SD, INCI 4-benzylidene camphor
- Oktokrylen, Octocrylene ,INCI Octocrylene
- Dwutlenek tytanu w nanocząsteczkach, INCI Titanium dioxide(nano) ZnO
- Tlenek cynku w nanocząsteczkach, INCI Zinc oxide(nano) TiO2

2. Zmniejszenie ilości stosowania filtrów
Myślę że należy ograniczyć ilość stosowanych filtrów w ogóle, bo inne związki też nie są bezpieczne, w końcu wszystkie filtry (organiczne) to substancje o strukturze chemicznej obejmującej związek aromatyczny sprzężony z grupą karbonylową. Nie zamierzam przekonywać Was do zupełnej rezygnacji z filtrów, bo w wielu przypadkach są one konieczne. Najważniejsze to nie stosować ich na duże powierzchnie ciała. Ja w dalszym ciągu używam kremu z filtrem na twarz, szyję i dekolt, ale tylko w słoneczne dni, oraz wtedy, kiedy dużo przebywam na dworze, co również Wam polecam, przynajmniej dopóki nie pojawią się alternatywy.

3. Skrócenie ekspozycji słonecznej
Należy po prostu skrócić czas ekspozycji na słońce i unikać go w godzinach od 10 do 15tej, kiedy promieniowanie jest najsilniejsze i najbardziej rumieniotwórcze.


Azjatki w Egipcie

4. Stosowanie odzieży ochronnej
W zależności od użytej tkaniny można wyliczyć ochronę, jaka daje nam odzież, oznacza ją współczynnik UPF. Najlepsza zapewniają luźne, kolorowe tkaniny. Dobrze jest też ubierać kapelusze z szerokim rondem, rękawiczki i oczywiście okulary przeciwsłoneczne. Warto też zaobserwować, jak przed słońcem chronią się Azjatki. 

5. Szyby samochodowe
Szyby samochodów też chronią nas przed UV. Przednie szyby zawierają cynk, chrom, nikiel i inne metale, które blokują UV. Przednie szyby chronią mocniej niż boczne.

6. Stosowanie antyoksydantów
Antyoksydanty to jedne z kluczowych substancji wykorzystywanych w pielęgnacji skóry, neutralizują wolne rodniki i zwiększają naturalny potencjał ochronny skóry. Bogate w przeciwutleniacz są wszelkie wyciągi roślinne, bo rośliny wytworzyły własny system ochrony przed UV. Szukajcie w kremach czy serum witaminy C, E, likopenu, sylimaryny, polifenoli z zielonej herbaty czy arbutyny. Znane są właściwości ochronne różnych naturalnych olejków, szczególnie tego z pestek malin, ale pamiętajmy, że nie uchroni on nas przed poparzeniem w trakcie intensywnej ekspozycji na UV. Makijaż i zawarte w nim pigmenty też w niewielkim stopniu chroni przed słońcem. 

Tematykę wyciągów ziołowych polifenoli, flawonoidów i zawartych w nich przeciwutleniaczy zamierzam jeszcze zgłębić. W poszukiwaniu idealnego produktu na dzień wysłałam właśnie zapytania do kilku producentów kosmetyków naturalnych. Będę jeszcze o tym pisać, ale już teraz chętnie poznam Wasze typy, bo szukam inspiracji. 

7. Stosowanie ochrony UV u dzieci
Dzieci promieniowanie UV jest wyjątkowo szkodliwe dla maluchów, w zasadzie do trzeciego roku życia dzieci w ogóle nie powinny przebywać na słońcu, bo do tego czasu kształtuje się układ odpornościowy ich skóry. Skóra dziecka jest też bardziej przepuszczalna niż u dorosłych. Chrońmy ich skóry filtrami najlepiej klasycznymi mineralnymi (bez naonocząsteczek) w ekstremalnych sytuacjach, ale raczej postarajmy się, by dziecko nie przebywało przez dłuższy czas w pełnym słońcu, stosujmy ochronną odzież i parasolki.

8. Co na to naukowcy?
Świadomi zagrożeń naukowcy też szukają inspiracji w świecie roślin. Pewne gatunki glonów morskich wytwarzają substancje chemiczne- aminokwasy mikosporynopodobne, które posiadają zdolność ochrony przed słońcem, pochłaniają promieniowanie UV o wysokiej energii i rozpraszają je jako ciepło. Może już niedługo pojawią się w kremach do opalania.



Pisząc ten artykuł spędziłam wiele godzin czytając publikacje naukowe, badań jest naprawdę dużo i nie udało mi się zapoznać ze wszystkimi. Mimo wszystko, jeśli coś mi umknęło a może nawet coś błędnie zinterpretowałam, to w ogólnym rozrachunku tak wiele informacji przemawia na niekorzyść filtrów, że po prostu nie można tego ignorować.

Substancje organiczne i nieorganiczne stosowane w preparatach promieniochronnych są niebezpieczne dla nas i naszego środowiska. Musimy jednak pamiętać, że kremy do opalania nie są ich jedynym źródłem. Związki te są szeroko stosowane w przemyśle i to on stanowi największe zagrożenie. Nanocząsteczki filtrów organicznych są wykorzystywane w sprzęcie elektronicznym, dodawane do farb, lakierów i plastiku a nawet żywności, past do zębów i leków. Benzofenon stosowany jest przy produkcji plastiku, tekstyliów, żywic, farb i lakierów. Tony tych substancji trafiają rocznie do mórz i oceanów. Chciałabym, abyśmy wspólnie przyczynili się do zmniejszenia emisji tych chemikaliów do środowiska, przez ograniczenie stosowania kremów z filtrami. Wyjdzie to nam wszystkim na zdrowie, zwłaszcza że katastrofa ekologiczna nie jest odległą apokaliptyczną wizją, jest faktem i wszyscy jesteśmy za nią odpowiedzialni.

....................................................

Jeśli po przeczytaniu wszystkich moich wpisów, wciąż nie wiesz, jaka pielęgnacja będzie najlepsza dla Ciebie, zapraszam na indywidualne konsultacje przez skype dotyczące skóry i włosów. Podczas takich konsultacji odpowiem na wszystkie Twoje pytania i zaproponuję indywidualny schemat pielęgnacji cery https://kosmostolog.blogspot.com/p/dermo.html


Źródła :
1. M.S. Latha, Jacintha Martis,  V Shobha,  Rutuja Sham Shinde, Sudhakar Bangera,  Binny Krishnankutty, Shantala Bellary,  Sunoj Varughese, Prabhakar Rao, B.R. Naveen Kumar Sunscreening Agents, J Clin Aesthet Dermatol. 2013 Jan; 6(1): 16–26.
2. Melissa Pandika Looking to Nature for New Sunscreens, ACS Cent Sci. 2018 Jul 25; 4(7): 788–790.
3. Joanna A. Ruszkiewicz, Adi Pinkas, Beatriz Ferrer, Tanara V. Peres, Aristides Tsatsakis and Michael Aschnera Neurotoxic effect of active ingredients in sunscreen products, a contemporary reviewToxicol Rep. 2017; 4: 245–259.
4. Sarah Gabros; Patrick M. Zito. Sunscreens And Photoprotection, StatPearls [Internet].
5. Janjua N.R., Mogensen B., Andersson A.M., Petersen J.H., Henriksen M., Skakkebaek N.E., Wulf H.C. Systemic absorption of the sunscreens benzophenone-3, octyl-methoxycinnamate, and 3-(4-methyl-benzylidene) camphor after whole-body topical application and reproductive hormone levels in humans. J. Invest. Dermatol. 2004;123:57–61.
6. Janjua N.R., Kongshoj B., Andersson A.M., Wulf H.C. Sunscreens in human plasma and urine after repeated whole-body topical application. J. Eur. Acad. Dermatol. Venereol. 2008;22:456–461.
7. Gulson B., Mccall M.J., Bowman D.M., Pinheiro T. A review of critical factors for assessing the dermal absorption of metal oxide nanoparticles from sunscreens applied to humans, and a research strategy to address current deficiencies. Arch. Toxicol. 2015;89:1909–1930.

52 komentarze:

  1. Czy możesz podać nazwę produktu z filtrem, który uważasz za najbezpieczniejszy/najmniej szkodliwy?

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana co myślisz o podkładzie biodermy touch 50spf teraz go używam zawiera filtry mineralne ale nie znam się tak jak Ty na tym, ja uwielbiam się opalać eh ale teraz mnie zmartwiłaś bo dzieci swoje zawsze avenem anthelios smaruje 50spf ale jak on jest szkodliwy to powiedz co polecasz dla nich?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Netko, nie wiem to dla mnie nowa sytuacja i szukam alternatyw. Najbezpiczniejsze wydają mi się tradycyjne filtry mineralne, nie te w nanocząsteczkach, no i odzież ochronna.

      Usuń
    2. Kivhana wszystko rozumiem ale po to jest lato i po to człowiek ma urlop żeby wlansie pojechać na jakąś wyspę poleżeć wygrzać się i dlatego dla mnie ta ochrona przeciwsłoneczna jest ważna przede wszystkim dla dzieci i tu bym chciała zapewnić im bezpieczeństwo ale też beztroskę w zabawie piaskiem i woda bo to uwielbiają 😪

      Usuń
    3. Wybierz zatem filtry mineralne Netko.

      Usuń
    4. znalazłam cos takiego https://kurza-twarz.pl/produkt/azeta-bio-organiczne-mleczko-ochronne-na-slonce-z-filtrami-mineralnymi-i-spf-50-dla-dzieci-od-0m-100-ml/

      Usuń
  3. Czytałam ostatnio artykuł, który mówił, że aby ochrona kremów z filtrem była skuteczna, trzeba ich nałożyć bardzo dużo i co kilka godzin powtarzać aplikację. Jest to dla mnie logiczne. Jednak ilość kremu, którą miałabym nałożyć przeraża mnie. Zdecydowałam, że w tym roku po prostu kupię kapelusz, okulary przeciwsłoneczne i będę nadal używać kremu z filtrem, ale nie dam rady wytrzymać okropnej, tłustej warstwy na skórze, więc pozostanę przy średniej jego ilości. Nie stosuje makijażu, więc ponowna aplikacja nie będzie dla mnie problemem.
    Od roku używam kremu non chemical sun block skin 79 i jestem z niego dość zadowolona, ponieważ nie jest typowo tłusty, choć w zależności od dnia i humoru mojej skóry, potrafi się świecić. W takie dni nakładam dodatkowo puder bambusowy z filtrem mineralnym.
    Dodam, że nie jestem zwolenniczką opalania się, ale mam małego pasiaka, który ciągle chce wychodzić na spacer. Czy taka ochrona w przypadku 0,5-1h spaceru jest odpowiednia?
    Filtr we wspomnianym kremie wynosi 50+. A w pudrze ok. 35 (jest to puder z BU).
    Moja skóra nie jest blada, ale jeżeli już się opalam, to na lekko czerwono i po jednym dniu, opalenizna zmienia się w brzoskwiniowy odcień, nigdy na brąz.
    Serdecznie pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak 2 ml na cm kwadratowy, w poscie też jest taka informacja. Ja nakładam takie ilości tylko w ekstremalnych warunkach (Afryka), bo wtedy juz mnie nie obchodzi czy sie świecę czy nie. Na spacer z pieskiem normalna ilośc wystarczy, a kiedy jest pochmurny dzień, najlepiej w ogóle zrezygnować z filtrów.

      Usuń
    2. Z tym pochmurnym dniem, to jednak uważałabym ;) bo wszystko zależy GDZIE się znajdujemy. Mam cały czas w pamięci mój urlop w Kornwalii, gdy zlekceważyliśmy z mężem pogodę - bo pada, pochmurno itd. Spacery po klifach w mojej okolicy (i nie tylko) też podczas takiej pogody są zdradliwe.

      Usuń
  4. A co sądzisz o podkładach mineralnych a w zasadzie ich aplikacji? Wtedy przecież chcąc nie chcąc pył wzlatuje w powietrze a my go zapewne w jakimś stopniu wdychamy. A są tam przecież filtry fizyczne.. Masz jakąś radę?
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Badania, które udało mi się znaleźć, dotyczą nanoczasteczek, pigmenty mają normalną wielkość, ale będę szukać dalej, bo też mnie to zastanawia. Nie mniej jednak zawsze warto zatkać nos stosując wszelkie sypkie kosmetyki, talk też jest szkodliwy dla płuc i nie powinno się go wdychać.

      Usuń
    2. Z moich obserwacji wynika, że w pokładach nie ma talku raczej.

      Usuń
  5. Razem ze swoją 15 letnią córką stosujemy krem z filtrem z polecanej tutaj firmy Neutrea. Codziennie. Stosuje krem z retinolem więc ochrona jest dla mnie podstawą. A tutaj takie nowości? Nie chcę zaprzestać korzystania z retinolu gdyż bardzo dobrze działa no moją cerę. Czyli zostaje czapka, okulary i antoksydanty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim najlepiej nie stosować retinolu latem i zostawić sobie kurację na czas, kiedy nie ma silnego słońca.

      Usuń
  6. Droga Ziemolino, no na ten temat można byłoby pisać godzinami.
    Po pierwsze to że filtry fizyczne odbijają promieniowanie to taka trochę już bajka. Odbijają, owszem ale jedynie w 5%. Ponadto niektóre filtry organiczne (wolę tę nazwę) są taką hybrydą, odbijają promieniowanie i pochłaniają jednocześnie (czyli można uznać je za fizyczne np. Tinosorb M
    Tak samo do znudzenia będę powtarzać i obalać ten mit, że spf 30 blokuje tyle a tyle promieniowania a SPF 50 o mały procent więcej. Należy spojrzeć na ilość promieni nie tych blokowanych, ale tych przepuszczanych do skóry. W przypadku spf 30 jest to 3.3% a spf 50 2.0, czyli stosując filtr spf 30, przepuszczamy 1,65 raza więcej promieniowania.
    Dodatkowo przewaga filtrów organicznych jest taka, że mają wyższą ochronę UVA1, nawet jeśli mamy całkowicie nieorganiczny filtr spf 50, to jego PPD jest na poziomie 20.
    Dodatkowo to promieniowanie HEV, na które się wystawiamy, nie jest największe z urządzeń a od słońca. I różnica jest kolosalna.
    Co do naturalnych antyoksydantów - najlepiej obejrzeć ten filmik. https://www.youtube.com/watch?v=dXsJh8pGWwA

    Pozdrawiam Cię serdecznie
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję za cenny głos Justyno, matematyka to dla mnie coś tak abstrakcyjnego, że wolę nie obliczać sama ochrony:) Mozesz podać badania, na których się opierasz, to juz nie będę musiała szukać:) W poscie jest napisane, że mineralne odbijaja i rozpraszają i jest to informacja podana w badaniu z 2018 roku. Wiem, że Tinosorb M odbija i pochłania, ale też jest w postaci nanoczasteczek. Pisałam ten post miesiąc, jest bardzo długi i musiałam niektóre ingormacje pominąć, albo skrócić, a głównym celem tego artykułu jest zwrócenie uwagi na szkodliwość obu grup substancji stosowanych w kremach do opalania a nie szczegółowa analiza ich działania, zwłaszcza że trzeba szukać innych sposobów ochrony przed słońcem i to jest dla mnie kluczowe.
      Dzięki za filmik, obejrzę po sesji, bo teraz mam kupę nauki.
      Buziaki!

      Usuń
  7. Ziemolino ,co sądzisz o żelu Acnatac ,czy ma on podobne działanie jak Atrederm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to ta sama substancja. Na rynku jest też produkt z tretinoiną bez recepty, o którym pisałam tutaj https://kosmostolog.blogspot.com/2017/12/kuracja-tretinoina-na-przykadzie.html

      Usuń
  8. Bardzo Ci dziękuję za ten artykuł. Dobrze sobie uświadomić takie rzeczy. Ja staram się stosować filtry Ale teraz cieszę się że nie robię tego restrykcyjne. Odpuszczam w zasadzie zimę i pochmurne deszczowe dni. No i nie smaruje się cała Ale twarz staram się jednak chronić. Powiedz czy trafiłaś na krem z filtrem który nie zawiera tych szkodliwych substancji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy można powiedzieć nieszkodliwe, czy po prostu mniej zbadane. Ja stosuję nowy Anthelios shaka fluid.

      Usuń
  9. Ziemolinko, chylę czoła. Widać, że dużo pracy włożyłaś w ten artykuł. Ja stosuję filtry na całe ciało tylko nad jeziorem (1 tydzień w wakacje), czy na jakiś dłuższych wycieczkach. Na co dzień smaruję twarz i szyję (jak siedzę w domu to sobie daruję filtry). Muszę pomyśleć i może coś jeszcze ograniczyć...
    Też uważam, że trzeba pomyśleć o naszej planecie. Sami sobie ją niszczymy i to jest przerażające. Nie tylko filtry, ale też plastikowe butelki, woreczki i wiele innych rzeczy.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aguś, bardzo rozsądne podejście. Planeta jest w okropnej kondycji i tak szybko udało sie nam do tego doprowadzić. Oczywiście można wszystko zwalać na wielkie koncerny, ale każdy z nas sie do tego przyłożył i dlatego też liczy się każdy pojedynczy głos w obronie środowiska. Na pewno trzeba oganiczyć stosowanie plastiku, zamienić samochód na rower, unikać samolotów orez palenia węglem i przejśc na dietę wegetariańską a najlepiej wegańską, bo masowe hodowle bydła są żródłam emisji ogromnej ilości CO2 do atmosfery, no i jak można żywić się tak wielką krzywdą zwierząt.

      Usuń
  10. Jak zwykle, potrafisz przełożyć na ,,język ludzki" ten naukowy �� Nigdy nie byłam filtromaniaczką. Pracuję wewnątrz budynku, do pracy dojeżdżam autem. Filtrów używam tylko wtedy, gdy dużo czasu planuję spędzić na powietrzu. W tzw kolorów, jak pisałaś, znajduje się wg mnie, wystarczającą ilość tej przeciwsłoneczne chemii", do takiej zwkłej, codziennej ochrony. Wydaje mi się, że z filtrami to jak ze wszystkim, trzeba zachować rozsądek. Smutno mi tylko,że znowu, człowiek, przez swoją działalność, szkodzi środowisku. Dziękuję za artykuł, w który wlozylas tak dużo pracy i czasu, żeby przybliżyć problem szkodliwości filtrów dla środowiska. Szczerze to pierwszy raz o tym czytam. Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję Aga, mnie też ludzka działalność napawa coraz wiekszym smutkiem:( Wczoraj w faktach mówili, że odnotowano właśnie największe w dziejach ludzkości stężenie CO2 w powietrzu.

      Usuń
  11. Witaj
    Czytam Twojego bloga w miarę na bieżąco. Zawsze zalecalaś filtry chociaż wiem, że filtromaniaczką nie jesteś. Ten wpis jest bardzo sprzeczny z wieloma poprzednimi. Często też rekomendujesz produkty la rochay. Masz z ta marka coś wspólnego czy ona faktycznie jest lepsza niż inne? Odnośnie olejku z pestek malin to podobno daje ochronę na poziomie spf30. Ale ile to trzeba nałożyć? Czy chroni też przed uva? I podkład to nie ściera?
    P.s. to nie jest wpis negatywny nawet jeżeli tak wybrzmiał. To wpis o dezorientacji 🙈🙆‍♀️🙄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście powiało chłodem:) Cóż, profil bezpieczeństwa związków promieniochronnych nigdy nie był idealny, ale zwykło się mówić, że mimo wszystko jest więcej korzyści niż wad z ich stosowania i słyszałam to z ust wielu medycznych autorytetów. Od jakiegoś czasu jednak pojawia się coraz więcej doniesień na temat niebezpieczeństw z nimi związanych i postanowiłam je prześwietlić. Nauka to dynamiczna, wciąż zmieniająca się dziedzina, raz najzdrowsza była margaryna, teraz jednak masło, kiedyś kawę uznawano za szkodliwą a dziś to samo dobro. Ten wpis nie stoi w opozycji z założeniami tego bloga, zawsze starałem się dostarczyć Wam rzetelnej wiedzy, opartej o najnowsze badania, a te mówią, że filtry są szkodliwe dla nas i naszego środowiska i to jest fakt. Dlaczego miałabym go zatajać, bo nie jestem miłośniczką naturalnej pielęgnacji? Jednak kocham naturę i naszą Ziemię i jeśli coś jej zagraża, będę o tym mówić.


      Jeśli chodzi o La Roche-Posay, to pracowałam dla tej firmy, czego nigdy nie ukrywałam, jednak dawno już się z nią rozstałam i to w bardzo niemiłych okolicznościach, o czym też pisałam. Pomimo tego nadal cenię niektóre jej produkty. Polecam Anthelios, jeśli ktoś mnie o to pyta, bo jest to produkt, którego sama używam, ale polecam też całe mnóstwo innych produktów. Zawsze byłam i jestem obiektywna i przykro mi, że tego nie dostrzegasz.

      PS. ochrony płynacej z olejku nie można oznaczyć w cyfrach i tak, jak pisałam w poście, nie uchroni on nas przed poparzeniem. Jeśli leżymy na tropikalnej plaży, wciąż pozostają nam tradycyjne filtry, albo kapelusz :)

      Usuń
    2. Na plaży uwielbiam leżeć ale pod parasolem. Filtrów używam wieżąc, że mnie chronią a tu ups. Jestem częścią IG dlatego jestem wrażliwa na reklamy często marnych kosmetyków dlatego wybacz moja nieufność. Mimo tego wdzięczna jestem za nowe informacje i jednocześnie przerażona. Dobrze, że trzymasz rękę na pulsie.

      Usuń
  12. Pragnę tu co niektórym przypomnieć, że słońce świeci przez cały rok. Promienie przebijają się przez chmury, deszcz, przez zwykłe szyby, odbijają się od asfaltu, śniegu, piasku. Nie łudźcie się, że "ja tylko jadę autem, to jest spoko", albo "pracuję przy biurku, no to nie ma problemu". Wygooglujcie sobie fotkę; kierowcy ciężarówki czy busa, który jeździł tą samą trasą przez kilka lat i jak wygląda jego połowa twarzy wystawiona na słońce.

    Co do szkodliwości filtrów również mam mieszane odczucia, mianowicie sprawa jest bardzo podobna do parabenów (najlepiej przebadanych substancji kosmetycznych od kilkudziesięciu lat, swoją drogą), że niby się odkładają tu i tam, powodują raki - ale ludzie nie widzą tego, że parabeny znajdują się naturalnie w jagodach, i jakoś je wpierniczają ze smakiem. Nikt za to nie je kremu z filtrem, mam nadzieję.

    Sprawa z wybielaniem raf koralowych również jest taka nie bardzo czarno biała, ludzie rzucili się na te filtry jakby nie wiadomo co to było - ale najlepiej zwalić winę na filtry, bo niby efekt cieplarniany nie istnieje, jak i działalność człowieka w tych rejonach. Rafy się wybielają nawet w dzikich, odizolowanych miejscach, gdzie zwykła oblepiona filtrami Karyna nie ma szans się dostać. Śmiem twierdzić, że o wiele większy wpływ na rafy koralowe i środowisko ma podwyższenie temperatury, większe nasłonecznienie, zakwaszenie wód, wszelkiej maści zanieczyszczenia, np. nawozy z rolnictwa, lub odlewy toksycznych substancji wprost do rzek i oceanów, wycieki ropy naftowej, no można wymieniać. Ale nie jest to na rękę niektórym przemysłom wytwórczym... To wina filtrów! o!

    Niektóre typy skór wymagają ochrony przeciwsłonecznej, i nie ma to tamto. Po laserach, kwasach, na tretynoinie/izoteku, niektórych antybiotykach, lekach światłouczulających, egzema, trądzik różowaty, osoby z alergią słoneczną, czy choćby osoby która jest za pan brat z antiaging. Nie chcesz się starzeć 2x szybciej = stosuj filtry. Fakt faktem, że trzeba mieć skórę w dobrej kondycji do niektórych filtrów, bo one same w sobie też mogą podrażnić.

    Już widzę te osoby, które przeczytały pierwsze zdanie "szkodliwość filtrów" i już paradują na tretynoince bez filtra. No nic na zdrowie ludzie. Chcecie zaprzepaścić całą ciężką pracę, proszę bardzo. Wiedzcie, że słońce jest bezlitosne na nieochronionej świeżutkiej skórze, i nowym kolagenie. Chcecie skóry jak z photoshopa, ale jaaaak najmniejszym wysiłkiem, kombinujecieeeeee, ale genetyki NIE przeskoczycie. Ktoś może codziennie żreć 2 kubełki KFC, zapijać 2l pepsi, dorzucić snickersa i zapchać się frytkami, a inni mogą płakać nad sałatą i jarmużem i tak dostaną trądziku, i tak dostaną raka. Genetyki nie przeskoczycie, może za 20 lat+.

    Ludzie. Nie ma co popadać ze skrajności w skrajność. Trzeba korzystać ze słońca umiejętnie. To nie te same czasy co kiedyś. Nie mówię, że w hijabie trzeba chodzić, no ale jak jest wysokie promieniowanie UVA to sorry np. w Australii czy gdzie tam ludzie na wakacje jeżdżą, promieniowanie UVA jest tam bezlitosne o czym świadczą bardzo liczne czerniaki skóry. Coraz więcej ludzi ignoruje to słońce w Polsce, a potem a dlaczego mam czerniaka na ustach (bo, ludzie często tam nie nakładają filtra, pół biedy niektóre szminki zawierają pigmenty, które coś tam robią), albo dlaczego mam taką dziwną kropkę na paznokciu (a smaży paluchy pod lampą uva co 2 tygodnie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Uważam post za bdb. i obiektywny, tylko komentarze niektórych co zatrzymali się na 1 zdaniu, wyprowadziły mnie z równowagi. Ludzie filtry warto stosować, umiejętnie, z głową. Nic nie jest czarno białe. Żaden durny olej z pestek malin wam nie ochroni skóry jak filtr przeciwsłoneczny lub zwykły durny kapelusz. Żadne durne pudry z "filtrami" nie ochronią wam skóry tak jak filtr. Takiego oleju z pestek malin musielibyście nałożyć przepisową ilość. Więc ile? No wyszłaby wam porządna łycha. Jak byście wyglądali tak naolejeni? MAŁO tego, ta warstwa musi się utrzymać na twarzy, olej spłynie. Nie po to chemicy kosmetyczni głowią się i troją by filtr utworzył porządną stabilną warstwę, barierę, która się utrzyma na kilka godzin, przez co po to trzeba dokładać by zaszpachlować luki w filtrze, które się zetrą. Nałożycie o połowę mniej filtra, macie o połowę mniejsza ochronę. Pudru też nałóżcie przepisową ilość a to jest parę gramów i zobaczcie jak wyglądacie w lustrze, jak gejsza i tak Wam odpadnie z twarzy. Używajcie głowy moje drogie Karynki co niektóre. Pozdrowionka!

      Usuń
    2. Bardzo celne i trafne podsumowanie Anonimie (szkoda, że się nie podpisałeś). Zgadzam się z tym, co zostało wypunktowane w Twojej wypowiedzi, zwłaszcza z rafami koralowymi/wysokim promieniowaniem oraz popadaniem ze skrajności w skrajność.

      Usuń
    3. Dziękuję drogi Anonimie, no właśnie szkoda, że się nie podpisałeś, za ten głos w dyskusji:)
      To prawda, że najłatwiej zwalić na filtry w obliczu znacznie większych zagrożeń, ale zwracam uwagę, że w ostatnim akapicie tłustym drukiem napisałam, że to przemysł jest największym problemem. Ponieważ jednak nie wygram z żarłocznymi koncernami, to zacznę od własnego podwórka, którym jest kosmetyka i dlatego skupiam się na filtrach.

      Ten post dojrzewał we mnie długo, kilka lat, ale wobec tak wielu doniesień nie mogłam już przejść obojętnie i tutaj nie zgodzę się z porównaniem do parabenów. Cała parabenowa afera rozpoczęła się od jednego nierzetelnego badania z 2004 roku, które było wielokrotnie dementowane, ale szybko podchwycone przez media. Profil bezpieczeństwa filtrów nigdy nie był idealny i wiele badań potwierdza ich przenikalność czy toksyczność endokrynologiczną, chociażby najświeższe z tego miesiąca. Problem istnieje, należy ograniczyć ilość stosowania filtrów i szukać alternatyw.

      Zgodzę się też z tym, że wiele osób wyrabia sobie opinię jedynie po przeczytaniu nagłówka, dlatego postanowiłam go usunąć. Raz jeszcze dziękuję za Twój głos i serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
    4. Witaj Anonimowy. Przeczytalam post od początku do końca. Temat trudny, kontrowersyjny ale bardzo dobrze, że poruszony. Tez uwazam, ze trzeba zachowac rownowage i zdrowy rozsądek.Wspomniałam o oleju z malin a propos pkt.8 o poszukiwaniu naturalnych form ochrony. Nie używam go jako ochronę spf a jedynie czasami jako pielęgnację. Zadalam pytanie co do ilości właśnie dlatego, że ciężko sobie wyobrazić ile trzeba by tego było wylać. Niestety mam znajome, które dają krople tego oleju do kremu i sądzą, że ochronę sobie zapewniły. Pozdrawiam.

      Usuń
    5. Piszesz strasznie chaotycznie. Czy masz jakiś problem ze starością? Bo coś mi się wydaje, że nie pogodziłeś się biologią tego świata. Czy złym jest, że stara osoba wygląda staro? Bo całe swoje życie chodziła uśmiechnięta ,może smutna, pod słonecznym niebem. Czy złym jest, że umieramy? Ciesz się życiem, oddychaj i mniej patrz w lustro. Mateusz.

      Usuń
    6. Spokojnie Mateuszu, bo mi się dziewczyny poobrażają i przestaną tu zagladać a staytystyki i tak już sięgaja dna:) Co jest złego w tym, że dziewczyna chce ładnie wygladać i niekoniecznie studiować od razu biologii molekularnej i że boi się starości? Ja też sie boję, najbardziej raka, udaru i alzheimera. Śmierć jest ok, byleby przyszła szybko i bezboleśnie. Prosze opanuj swoje emocje, bardzo cenię sobie spokojną i taktowną wymianę zdań, za duzo w sieci chamstwa i hejtu, cieszę się że mój blog zawsze był od tego wolny.

      Usuń
    7. Wybacz ale to nie mój wpis był pretensjonalny : "kombinujecieeee...." "płaczą nad sałatą" ," genetyki nie oszukacie....." co to w ogóle ma być? Otóż drogi anonimowe chyba nie jest Ci obce, że na ekspresję genów można wpływać na wiele sposobów. Czasem najprostsze narzędzia są najskuteczniejsze. Nie użyłem słów, które obraziłyby kogokolwiek kto ma chociaż odrobinę dystansu do siebie.

      Ps. Nic złego nie widzę w tym, że kobiety chcą dbać o urodę i zachować ją jak najdłużej, ale bycie na stopie wojennej z biologią może narobić skaz na psychice. Potem mamy wysyp ludzi którzy nie wychodzą z domu bo wyskoczył im pryszcz na środku czoła.

      Dużo dobrego!
      Mateusz.

      Usuń
    8. Mateusz przepraszam! Myślałam, że to Ty jestes Anonimem 14 maja 2019 20:41 a Tówj komentarz był do Moniki Jabłonowskiej. Biorąc pod uwagę calość konwersacji zabrzmiało agresywnie. W kontekście odpowiedzi dla Anonima 14 maja 2019 20:41 Twoój komentarz jest jak najbardziej w porzadku i dziękuję za niego. Pisz częściej:)

      Usuń
  13. A co z HOMOSALTE? Nic o nim nie wspominasz a podobno takie zło?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W badaniach, które czytałam homosalate występował tylko raz, poza tym FDA uznaje go za bezpieczny, a normy w Stanach są znacznie beardziej wyśrubowane niż w UE i zatwierdzają znacznie mniej substancji promieniochronnych niż w UE, dlatego nie umiesciłam go w tym zestawieniu.

      Usuń
    2. dziekuje!

      Usuń
  14. Ziemolino, przygotowałaś świetny wpis. Poświęciłaś mnóstwo czasu oraz uwagi, by całość była jasna, czytelna i pozbawiona przejaskrawienia - za to zwracająca uwagę na poszczególne elementy.
    Nie należę do filtromaniaczek, co zresztą podkreślam od dawna, ale doceniam rolę filtrów we własnej pielęgnacji. Odkąd zaczęłam aktywnie stosować filtry widzę (i czuję) jak one się zmieniają jeżeli chodzi o samo ich zachowanie/wpływ na skórę oraz formuły. Ciekawe co wydarzy się za kolejne 10-15 lat, jakie wnioski zostaną wyciągnięte z kolejnych badań itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Asiu czekałam na Twoją wypowiedź. Badań jest naprawdę dużo i uważam że nie ma co czekać, tylko już teraz szukać alternatyw i całe szczęście naukowcy już się tym zajmują a badanie nad zawartymi w niektórych glonach aminokwasami mikosporynopodobnymi wydaje się obiecujące:)

      Usuń
  15. Witaj Ziemolino,

    Czy jesteś w stanie polecić dobry filtr do ciała? Nawet filtry dziecięce, naturalne, zawierają np. Octocrylene! Ty piszesz, że jest to składnik o udowodnionej szkodliwości, ale większość filtrów (w tym aptecznych) go zawiera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znalazłam cos takiego https://kurza-twarz.pl/produkt/azeta-bio-organiczne-mleczko-ochronne-na-slonce-z-filtrami-mineralnymi-i-spf-50-dla-dzieci-od-0m-100-ml/

      Usuń
    2. https://www.ekodrogeria.pl/ochrona-uv/233-alphanova-bebe-naturalny-przeciwsloneczny-krem-o-wysokim-filtrze-spf-50-50-ml-3760075070014.html

      Usuń
  16. Droga Ziemolinko czy orientujesz się czy w ciazy można używać kremu że sluzem ślimaka.zastanwiam się nad kremem orientana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem Aniu, nigdy mnie ten składnik nie interesował, bo nie cierpie slimaków:) nie sądzę też, aby były dostepne tego typu badania, najlepiej jednak zapytać producenta

      Usuń
  17. Bardzo czekałam na ten wpis i nie zawiódł mnie. Mam 42 na liczniku i od kilkunastu lat wychodzę na slonce po 17.00 - mam ładną opaleniznę i nie przegrzewam się, czego nie cierpię :/ Od czasu, gdy mój pies (niestety, juz go nie ma z nami) zaczął się powoli starzec( czyli jakieś osiem lat wstecz) zainwestowałam w dobrą parasolkę p.slonaczną. Najpierw miała być tylko dla psa, ale potem kupiłam taką ogromną, która dawała psu i mnie porządną osłonę przed słońcem. Pies się nie męczył, a ja nie musiałam pokrywać dłoni i nóg od wiosny do jesieni filtrami. Taka parasolka to naprawdę dobre rozwiązanie w przypadku, gdy przemieszczamy się na nogach.
    W sezonie wiosenno- letnim na ogół wystarcza mi tubka kremu z filtrem, zimą cicaplast50, również jedna tubka.
    Z tych kremów korzysta również mój mąż, którego nauczyłam chodzenia w czapkach z daszkiem/rondem, więc rzadko zdarza się, że musimy używać konkretnej ilości filtru na twarz - właściwie tylko wtedy, gdy jeździmy rowerem gdzieś w Europie, w trakcie urlopu.
    W tamtym roku pokazalasnablogu filtr SVR 50 i to był dla mnie strzał w dziesiątkę, mimo mieszanej cery mogę spokojnie nałożyć przepisową ilość kremu ( na wycieczkę rowerową w środku dnia), na to lekki makijaż i po 10 godzinach wciąż wyglądam przyzwoicie. W dodatku to pierwszy krem z filtrem, który nie powoduje na mojej twarzy żadnego pieczenia. Teraz zastanawiam się, czy spróbować nowego Antheliosa��
    Jeżeli możesz, to którego z nich skład jest bezpieczniejszy dla skóry i środowiska ( o ile takie porównanie ma sens)?

    Jak już wspomniałam mam 42 i wciąż moje rówieśniczki, bliskie koleżanki, beztrosko nieużywają żadnej ochrony p.slonecznej:/ Efekty są takie, że mają już sporo pionowych zmarszczek na buzi, a ja dopiero niedawno zauważyłam zapowiedź jednej:) Genetyka genetyką, jednak nawet w czasach wczesnej młodości, gdy w lipcu potrafiłam smażyć się trzy godziny pod rząd na słońcu, nigdy nie opalałam twarzy. Zawsze ją zakrywała i zakrywam ( również po 17.00). Oczywiście, cierpię na przesuszoną skórę, szczególnie na szyi, jednak to w dużej mierze efekt po leczeniu onko. Dzięki Twoim tekstom,Twojej wiedzy, dosyć szybko uporałam się z problemową po lekach skórą twarzy, jednak szyja to inna historia ( o dziwo dekold jest bardzo ok).

    Zawsze to powtarzam - dzięki Twojej pracy na blogu odzyskałam swoją twarz ilepsze samopoczucie. A to jest bardzo ważne, gdy tak długo Wałczu sieozdrowie i to na tyłu płaszczyznach. Ostatnio dopadło mnie paskudne ŁZS( fatalny, bardzo ostry atak, pierwszy, po bardzo długiej antybiotykoterapii) - natychmiastowo skorzystałam z Twoich rad, dodałam jeszcze od siebie olejek z czarnuszki i propolis( jedzony,nie wcierany) i dzisiaj, miesiąc po - mam znowu gładką, bez skazy cerę. Dla mnie to cud - cud który zdarzył się dzięki Twojej pracy na rzecz bloga.Dziekuję ����

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenko, dziekuję z a piękny komentarz:)
      Oba filtry są podejrzane dla środowiska, ale Anthelios wydaje się bezpieczniejszy w obu kwestiach (bez Ethylhexyl Methoxycinnamatei Oktokrylenu) tylko nie jest tak leciutki jak SVR, zostawia satynową powłokę na skórze.

      Usuń
  18. W temacie podczerwieni IR- a jak to jest z terapiami anti aging podczerwienią? Czy również jest to dla skóry szkodliwe w dłuższej perspektywie? Chodzi mi o zabieg np. zaffiro? Czy ktoś ma jakieś doświadczenie? opinię? :)

    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To skomplikowane, bo ciepło jest stosowane w lecznictewie, a teraz zostało uznane za powodujaące starzenie. Myślę , ze w dużych dawkach owszem, a w formie kontrolowanej, to juz zależy, jaki chcemy osiagnąć efekt. Ultera np. podgrzewa kolagen, a on sie wtedy "ściąga" i uzyskujemy efkt liftingu, ale jeśli przygrzejemy skórę za mocno to ten kolagen zniszczymy "usmażymy". Tutaj badanie prezentująe dość rozsądne stanowisko https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4745411/

      Usuń
  19. Witam. Czy skład mgiełki do twarzy anthelios jest bezpieczny?

    BUTANE
    AQUA / WATER
    HOMOSALATE
    OCTOCRYLENE
    GLYCERIN
    DIMETHICONE
    ETHYLHEXYL SALICYLATE
    DICAPRYLYL CARBONATE
    NYLON-12
    DIISOPROPYL SEBACATE
    BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE
    STYRENE/ACRYLATES COPOLYMER
    p-ANISIC ACID
    CAPRYLYL GLYCOL
    CARNOSINE
    CYCLOHEXASILOXANE
    DISODIUM EDTA
    DROMETRIZOLE TRISILOXANE
    ETHYLHEXYL TRIAZONE
    METHYL METHACRYLATE CROSSPOLYMER
    PEG-32
    PEG-8 LAURATE
    PHENOXYETHANOL
    POLY C10-30 ALKYL ACRYLATE
    POLYGLYCERYL-6 POLYRICINOLEATE
    SODIUM CHLORIDE
    SODIUM HYALURONATE
    TOCOPHEROL
    PARFUM / FRAGRANCE

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...