wtorek, 8 maja 2012

O co chodzi z tą Naturą i co robił mężczyzna podczas mojej nieobecności


W ten słoneczny majowy weekend bawiłam a jakże we Młynku:)

Lubie spędzać tam wolny czas, często jednak te wypady bardzo mnie frustrują. Nie wiem bowiem, jaką niespodziankę tym razem zgotowały mi Lasy Państwowe, która  połać starych borów przestała właśnie istnieć, ile urokliwych  ścieżek rozjeździł ciężki sprzet, ile czarownych zakątków zdeptały wielkie buciory.

I niby wiem, że lasy to uprawa i sama mam w domu drewniane meble czy podłogę, ale czy nie można by objąć ochroną miejsc wyjatkowo pięknych? Młynek jest położony na podmokłych terenach, stad roślinność rozwineła się tu wyjatkowo bujnie a leśne ostępy na swoje kryjówki wybrały tabuny ptactwa i leśnej zwierzyny. Mnóstwo tu rzadkich drzew i chronionych kwiatów czy owadów- komarów też mnóstwo niestety :) Myślę też, że nigdzie w Polsce nie ma takiej ilości grzybów.

W sezonie wszyscy chodzą na grzyby, okoliczne wioski się wyluludniaja a sąsiada najpewniej spotkasz w lesie z koszykiem prawdziwków. Czy uwierzycie, ze moi rodzice potrafią w ciagu jednego dnia oddac do skupu 100 kilo białych prawdziwków?! A jeśli mam ochote na prawdziwkową potrawkę lub pizze z borowikami, to wychodzę kawałek za dom i już po chwili mam pełne wiaderko- no chyba, że brat mi wyzbierał :) Ale nawet po nim i po stadzie innych grzybiarzy jeszcze można sie nieźle obłowic.

Więc jak zawsze jechałam do Młynka pełna obaw a tu proszę- miła niespodzianka. Tuż przed skrętem z asfaltu w leśna drogę prowadzącą do mojego domu czerwieni się wielka tablica:


Moja radośc nie trwała jednak długo, bo tuż za tablicą ktoś urządził sobie wysypisko śmieci...


I następne




                                               Leśnicy też nie próżnowali

                                   
                                  Sprawcy odpoczywali na łączce przy podwórku


To o co chodzi z ta natura 2000?!  jakoś nie bardzo mi się to zgadza z „zapobieganiem pogorszeniom stanu siedlisk i znaczącemu niepokojeniu gatunków będących w danym obszarze przedmiotami ochrony”?!

A wierzcie mi, że opublikowane  zdjęcia to "lajcik". Bałam się zapuścić w głąb lasu, gdzie nieustannie wyły pilarki a stare drzewa padały jedno za drugim aż trzęsła się ziemia, nie pokazałam wam kilkusetletniej dębiny, którą leśnicy postanowili się zająć właśnie teraz, gdy w drzewach zaczynaja krążyć soki a w ich koronach ptaki wiją sobie gniazda, pod nogami zawilce układają się w pachnący biały dywan a stareńkie kasztanowce obsypały się właśnie kwieciem.

Jak mawiał Hitchcock należy zacząć trzęsieniem ziemi a potem napięcie ma jeszcze rosnąć. Zaczęłam ostro, ale wbrew tej zasadzie teraz będzie coraz delikatniej i bardziej nastrojowo.
Zły humor zaczął mnie stopniowo opuszczac kiedy stanęłam na młynkowym podwórku a oszalełe z radości psy, prawie mnie nie przewróciły w wielkim entuzjazmie, zaś moje zakatarzone nozdrza wypełnił słodki zapach kwitnących jabłoni. Trzeba mieć dystans do rzeczy, na które nie mamy wpływu. Stopniowo więc dawałam się ponieść młynkowemu nastrojowi a poddałam się zupełnie, kiedy stanął przede mną talerz maminych naleśników...

Zapraszam zatem do młynkowania:)




Do Młynka pojechałam sama, tymczasem tęskniący nieutulony w żalu mężczyzna tak oto zabijał czas licząc dni do mojego powrotu:




                    I nie muszę chyba mówić, że ta długonoga blondynka to nie ja...
                                                                ...



5 komentarzy:

  1. Nie wiem o co kaman z tą Naturą.. my mamy problem z ludziskami, którzy korzystają z plaży położonej tuż przy naszym domu. Zostawiają puszki, wjeżdżają autami do jeziora. Walka z wiatrakami. Nie mam już sił uświadamiać kogoś, że niszczy przyrodę. A śmieci zbieramy, bo jak tu plażować gdy obok sterta aluminium... zazdroszczę Wam tych grzybków! Oj już czuję ich zapach :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smieca a potem oczekuja czystosci- ja przestalam juz chodzic nad pobliskie jeziooro, zeby sie nie denerwowac. Ludzie plywaja we wlasnych odchodach:(

      Usuń
  2. ja też Cię rozumiem, jak kiedyś będzie mnie stać, kupię dom razem z lasem obok,żeby takich niespodzianek nie mieć, a co do wysypisk śmieci, też mnie trafia, kiedyś tak żałowałam, że nie mam aparatu, gdy z bagażniki wyrzucała opony kobieta, która kilka dni wcześniej została odznaczona orderem Przyjaciel Środowiska....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zdecydowanie jestes osoba, ktora nosi w sobie las- musisz sie kiedys z miasta wyprowadzic:)
      Jesli chodzi o te babe z oponami, to chyba bym nie wytrzymala i zrobila jej afere, uzywajac najgorszych przeklenstw a wierz mi znam takie, ktorych by sie najlepszy kloszard nie powstydzil...

      Usuń
    2. powiedziałam ;), a mój M. z lasu,więc to by był taki ukłon w Jego stronę ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...