Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Locacid. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Locacid. Pokaż wszystkie posty
Ciemna strona retinoidów

Ciemna strona retinoidów


Trudno nie popaść w zachwyt nad retinoidami, wynalezione w 1976 roku przez najwybitniejszego światowego dermatologa Alberta Kligmana, bezsprzecznie królują w dzisiejszej dermatologii. Są najsilniejszym narzędziem w leczeniu trądzika, ale również substancjami stosowanymi w profilaktyce starzenia. Ich skuteczność została potwierdzona w licznych badaniach.

Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o ich ciemnej stronie.
Skóra tłusta naczyniowa, czyli o skórnej diagnostyce i niekompetencji kosmetologów

Skóra tłusta naczyniowa, czyli o skórnej diagnostyce i niekompetencji kosmetologów

Ostatnia aktualizacja 13.12.2018

Pod jednym z postów pojawił się ostatnio taki komentarz:

Witaj, pewnie będę kolejną osobą z wielu, ale Twój blog (mam nadzieje, że mogę mówić po imieniu?) jest moim osobistym odkryciem! :) Trafiłam tutaj po ostatniej wizycie w SPA, gdzie zabrała mnie koleżanka i miałam robiony peeling kawitacyjny i sonoforezę. Od przemiłej Pani kosmetyczki usłyszałam, że wcale nie mam cery tłustej, jak zawsze sądziłam, ale cienką, wrażliwą i naczyniową, a przetłuszczenie cery, pryszcze, wągry i zaskórniki są efektem słabego nawilżenia.


 To, że mam cerę płytko unaczynioną wiem od dawna - wieczny rumieniec i podrażniania od ręcznika chociażby znam na co dzień. Ale słabe nawilżenia? Pani myślała, że nie używam kremów... I powiedziała, że mam bardzo cienka i delikatną skórę na policzkach (a nie gruba, jak u cer tłustych). Ale ja nie odczuwam ściągnięcia skóry po myciu, tak jak myślała. Mam rozszerzone pory, masę zaskórników, krostek, przebarwień po zmianach i często 'mi coś wyskakuje' i po ok 2 godzinach od wstania świecę się, jak przysłowiowa latarnia. :)
Atrederm- pogromca zaskórników

Atrederm- pogromca zaskórników

Ostatnia aktualizacja 29.10.2017

O historii moich problemów ze skórą pisałam Wam tutaj klik. A w skrócie- od lat zmagam się z trądzikiem i najgorszy jego wysyp miałam około 30tki. Kiedy poznałam dermokosmetyki oraz zaczęłam systematycznie złuszczać się kwasami, udało mi się opanować trądzik na twarzy a po odkryciu pudru dermablend nauczyłam się też dobrze i trwale go maskować. Natomiast pozostał problem na plecach i dekolcie-duży problem.  Przez wiele lat nie miałam w szafie żadnego ciuszka z dekoltem i stałam się z konieczności wielką fanką golfów. Unikałam odkrywania ciała jak diabeł święconej wody.
No i wtedy się zakochałam...tak naprawdę, mocno, do utraty tchu.  Jak wiadomo trudno jest dawać dowód miłości w ubraniu, więc początkowo smarowałam się do łóżka podkładem, ale ile można, powiedziałam dość i udałam się do doktora Kuczyńskiego: "Panie doktorze, albo ja albo pryszcze, proszę mnie oblać najmocniejszym kwasem jaki pan posiada" i dostałam tajemniczą buteleczkę płynu z ostrzeżeniem, że mam się nim smarować nie częściej niż raz w tygodniu. Ostrzeżenie oczywiście zbagatelizowałam- byłam bardzo zdesperowana i chciałam szybkiego efektu. Nałożyłam płyn pierwszego dnia i nic, drugiego- nic trzeciego i czwartego- podobnie. Dnia piątego aałłaaa! nie mogłam oprzeć pleców- były czerwone, zaognione, palące, jakby poparzone...i tak zapoznałam się z Atredermem:)
Copyright © Kosmostolog , Blogger