Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż. Pokaż wszystkie posty
Moja aktualna pielęgnacja retinolem

Moja aktualna pielęgnacja retinolem


Tegoroczna kuracja retinolem idzie mi jak po grudzie. Zaopatrzona w świeżutką buteleczkę serum Liq CR rozpoczęłam ją już we wrześniu, jednak po pierwszej aplikacji pojawiła mi się jakaś kaszka na twarzy, a pozbycie się jej zajęło mi dobry tydzień. Po tym czasie zastosowałam oczywiście serum ponownie, bo nie takie akcje przerabiałam na swojej twarzy- wiedziałam, że to minie. Minęło, choć nie tak szybko, jak przewidywałam, kaszka pojawiała się uparcie po kolejnych trzech aplikacjach. Cóż skóra to żywy wciąż zmieniający się narząd i bywa nieprzewidywalna. Może różnie reagować na dobrze sobie znaną substancję, czy preparat. Jeśli coś nam służyło przez wiele lat, nie musi tak być do końca życia.
Czy makijaż jest zdrowy dla skóry?

Czy makijaż jest zdrowy dla skóry?


Witam po dłuższej przerwie! Wróciłam już z pięknego Łagowa i prześlicznej Stolarni, by rzucić się na całego w wir blogowania:) Mam w zanadrzu kilka ciekawych artykułów a rozpocznę od wpływu makijażu na skórę. Tematu niezamierzonego, do którego sprowokowała mnie jedna z czytelniczek, a który już dawno powinnam była poruszyć. Wszystkich, którzy do tej pory nie otrzymali odpowiedzi na swoje komentarze, bardzo przepraszam, ale uprzedzałam, że będę zajęta. Możecie zapytać ponownie pod tym postem.

W "Journal Dermatological Treatment" właśnie ukazało się badanie „Factors affecting the course and severity of adult acne. Observational cohort study” (Czynniki wpływające na przebieg i nasilenie trądziku ludzi dorosłych. Badanie kohortowe) dr n.med Ewy Chlebus- dermatolożki, współwłaścicielki kliniki Nova Derm. Gratuluję pani doktor, bo jest to rzeczywiście duże ociągnięcie. Doktor Ewę Chlebus poznałam kiedyś osobiście, podczas jednego z firmowych szkoleń. Zawsze lubiłam jej wykłady i słuchałam dosłownie z wypiekami na twarzy, zawzięcie notując. Zgadzam się z większością jej opinii, ale nie ze wszystkimi. Próbowałam kilkakrotnie wejść z nią w polemikę, ale co ma do powiedzenia jakaś tam dermokonsultantka w starciu z wybitnym lekarzem. Pani doktor na pewno nie należy do tych ciepłych i niewytwarzających dystansu specjalistów, ale przecież nie o tym jest ten wpis. Ponieważ kilka dni temu ukazał się w Wysokich Obcasach wywiad z lekarką, chciałabym się do niego odnieść. Zostałam o to poproszona przez jedną z czytelniczek, a temat jest rzeczywiście ciekawy, bo dotyczy stosowania podkładów przez osoby z trądzikiem dorosłych, zwanego również acne tarda a w badaniu określanym jako TLD, czyli trądzik ludzi dorosłych.

Bajeczny ślub Justyny:)

Bajeczny ślub Justyny:)


Jakiś czas temu prosiłam kosmetyczki i kosmetologów o pomoc w napisaniu artykułu o zabiegach polecanych przyszłej pannie młodej. Odzew był bardzo niewielki i post ostatecznie nie powstał, może wrócę do tematu za rok a kosmetyczki zdecydują się na zdradzenie swoich sekretów.

Tymczasem chciałam się pochwalić zdjęciami ze ślubu mojej kuzynki, ślubu w który byłam bardzo zaangażowana bo przygotowywałam dekoracje sali, śpiewałam Ave Maria w kościele, no i robiłam makijaże całej rodzinie, w tym ten  najważniejszy panny młodej. Impreza była bardzo udana, wciąż robi mi się ciepło na sercu, kiedy pomyślę o tym przepięknym czerwcowym dniu. Było wiejsko, sielsko, lekko i beztrosko, bardzo urokliwie i przepysznie a na poprawinach Polska wygrała z Niemcami, albo z kimś innym... w każdym razie było dużo emocji. 

Ale nie zanudzam przydługim wstępem, zobaczcie zdjęcia z makijażu, kilka z samego ślubu i sesji zdjęciowej. Ślub fotografowała firma z Poznania- Bielińscy a sesję zrobił Ziemek w asyście mojej i mamy Gosi. Zobaczcie jak wszystko się pięknie udało;)

Kosmetyczki i kosmetolodzy potrzebuję Waszej pomocy!

Kosmetyczki i kosmetolodzy potrzebuję Waszej pomocy!


Ponieważ wiem, że mój blog czyta wiele osób z branży kosmetycznej, chciałabym poprosić je o kontakt. Pracuję nad postem o makijażu ślubnym i chciałabym zapytać Was, co polecacie aby przygotować cerę do takiego makijażu? Jakie zabiegi wykonujecie w swoich gabinetach, co szczególnie polecacie? Chodzi mi o skórę tłustą i trądzikową, ale i tę nieproblematyczną. Przed tym wyjątkowym wydarzeniem warto zadbać o każdą cerę:)

Sama nie pracowałam nigdy w zawodzie i nie orientuję się zbyt dobrze w obecnej ofercie gabinetów kosmetycznych a bardzo chciałabym polecić czytelnikom coś dobrego. Osoby, które chciałyby mi pomóc proszę o kontakt mailowy kosmostolog@gmail.com lub w komentarzach.

O wymianę doświadczeń proszę również Was kochane czytelniczki. Piszcie w komentarzach o zabiegach i gabinetach, które polecacie, ale i o tych, które okazały się niewypałem. Bardzo cenię Waszą wiedzę i doświadczenia:)

Liczę, że przy Waszej pomocy uda mi się stworzyć ciekawy i pomocny artykuł o makijażu ślubnym oraz przygotowaniach do niego.

Pozdrawiam Was serdecznie Ziemolina
Z wizytą u  Zoë

Z wizytą u Zoë


Dziś mam dla Was fotorelację z wizyty u Zoë Daez. Poznaliście już kiedyś moją zdolną przyjaciółkę w tym poście klik. Zoë jest fotografikiem, ale ostatnio zajęła sie też rękodziełem- wytwarza własnoręcznie gadżety do sesji zdjęciowych- biżuterię, nakrycia głowy, dekoracje itp.

Przepysznie się bawiłam asystując przy jej sesjach, oraz robiąc makijaże modelkom, którym zresztą bardzo dziekuję za pozwolenie na publikację tych zdjęć. Pozdrawiam Andżelę i Bambi:) A Was zapraszam na wizytę u Zoë :)


PS. Wszystkich, którzy nie otrzymali odpowiedzi na swoje pytania, proszę o umieszczenie ich ponownie pod tym postem. Pod poprzednim jest ich już za dużo i trzeba ładować kilkakrotnie, o czym nie każdy z Was wie i nie możecie potem się odnależć. Przypominam o przejrzystej formie pytań (najlepiej w punktach) i robieniu licznych przerw.
W poszukiwaniu extremalnego matu-  makijaż ślubny tłustej cery

W poszukiwaniu extremalnego matu- makijaż ślubny tłustej cery



Sezon ślubny w pełni, wizażystki zacierają ręce a posiadaczki cer problematycznych drżą pełne obaw, czy oby ich piękny i bardzo drogi makijaż przetrwa do nocy poślubnej.

Dziś chciałabym się zająć technikami utrwalania makijażu tłustej skóry a natchnęła mnie do tego Natalia, która kilka dni temu odwiedziła mnie w aptece, szukając skutecznych metod na ograniczenie łojotoku i licząc że pomogę jej wyglądać świeżo w dniu ślubu- nie mogła trafić lepiej :)

Informacji na temat makijażu ślubnego jest mnóstwo, trudno jednak znaleźć naprawdę skuteczne  rady jak ten makijaż utrwalić, w jaki sposób zachować nieskazitelny mat na tłustej, łojotokowej skórze. Sama bardzo lubię filmiki instruktażowe na Youtubie i znajduję w nich mnóstwo inspiracji, ale zauważyłam, że żadna z vlogerek nie poświęca zbyt dużo uwagi technikom utrwalania podkładów.
Koki i loki Karoliny

Koki i loki Karoliny


Witajcie po wakacjach!

Wróciłam cała i zdrowa a nawet trochę opalona:). Wkrótce zabiorę się do pracy i pisania a dziś chciałabym przedstawić Wam moją przyjaciółkę Karolinę, oraz jej studio fryzur, mieszczące się na poddaszu starej willi przy Konfederackiej w Poznaniu.

Do salonu „ Loki Koki Maski” trudno jest trafić z ulicy, gdyż znajduje się na piętrze i wiedzą o nim tylko osoby wtajemniczone- dziś, chciałabym wtajemniczyć również Was. Właścicielce udało się stworzyć naprawdę unikatowy fryzjerski zakątek w czasach, gdy usługa ta jest szeroko rozpowszechniona  i pospolita a na każdej ulicy jest przynajmniej jedna leniwa fryzjerka ze spalonym balajażem i koniecznie jeden zniewieściały fryzjer stylista.

U Karoliny dostaniecie wymarzoną fryzurę, ale i miło spędzicie czas w jej klimatycznym saloniku, którego okna z jednej strony wychodzą na spokojną i cichą ulice Konfederacką z drugiej zaś na stary sad. Wnętrze jest urządzone ze smakiem, ale bez wszechobecnego obecnie dizajnerskiego zadęcia. Kolorowe wstążki i poduszki, swobodnie opadające tkaniny, książki na parapecie i wieszaki wypełnione ciuchami, nadają mu charakter kobiecego buduaru, przy czym dziewczyńskich drobiazgów jest akurat tyle, by swobodnie poczuł się tutaj również prawdziwy mężczyzna.

Doskonałe cięcie i błyszczący kolor to standard, ale moja przyjaciółka jest przede wszystkim mistrzynią upięć a niewielu fryzjerów potrafi naprawdę dobrze czesać, co widać zresztą na głowach Polek, gdzie królują misterne chryzantemy i tapirowane bombki. Wybierając się do Karoliny możecie też być pewni, że umówiony czas gospodyni poświęci tylko Wam, nie będzie pisać esemesów, ani strzyc pięciu facetów, podczas gdy wasza farba pali się już na włosach. Poczujecie się jak na kawie z koleżanką a i kawa w salonie przy Konfederackiej jest przednia.

W "Loki Koki Maski" możecie spotkać również mnie, ponieważ gościnnie wykonuję tam makijaże. Dziś chcę wam pokazać kilka zdjęć z mojej ostatniej wizyty, kiedy malowałam Kasię, którą już znacie stąd klik, mamę Kasi oraz Agnieszkę. Atmosfera tej wizyty była dokładnie taka jak ją uchwyciła na zdjęciach Agnieszka, której zresztą za te piękne ujęcia bardzo dziękuję.

Jestem bardzo dumna z mojej przyjaciółki, że stworzyła takie przyjazne i inspirujące miejsce, trochę jej też zazdroszczę a Was zapraszam na Konfederacką 5 w Poznaniu.Telefon: 881 701 101.

https://www.facebook.com/pages/Loki-Koki-Maski/440008799417236?fref=ts

Uwaga, Karolina przeniosła swoje studio w nie mniej klimatyczne miejsce na ul. Włodkowica 32.


A na koniec zapowiedź kolejnej sesji:)


foto. Agnieszka Brzegowa
Makijaż łuszczącej się skóry i słówko o składach kosmetyków

Makijaż łuszczącej się skóry i słówko o składach kosmetyków


Dziś o makijażu na Atredermie czyli, jak zrobić sobie make up i nie podkreślać jednocześnie suchych skórek. Chciałam Was też przeprosić, że ostatnio piszę znacznie mniej, ale w pracy zaczyna się właśnie gorący okres a ostatnie dni spędziłam w Warszawie na szkoleniu. Kolejna rzecz- wybaczcie, że nie odpisuje na bieżąco na komentarze, ale mam jakiś problem z bloggerem i blog nie wyświetla się na moim komputerze. Mogę na niego wejść z każdego innego komputera, a na moim domowym error...czyżbym musiała zmienić komputer:). A może któraś z Was miała podobny problem i będzie mogła mi pomóc?

Ale do rzeczy. Odkąd rozpoczęłam kurację retinoidami łuszczenie towarzyszy mi niczym zły szeląg. I niby fajnie bo skóra się odnawia, wygładza i regeneruje, ale ile do cholery można się łuszczyć?! Uporczywe, nieustające, upierdliwe łuszczenie jest najgorszym aspektem kuracji Atredermem a makijaż jeszcze te suche skórki podkreśla.  Nie chcę rezygnować z makijażu, zresztą jest on w mojej pracy obowiązkowy,  zaczęłam więc szukać nowych rozwiązań. I tak oto mój wzrok padł na dawno nie używany podkład mineralny- taki w postaci proszku. I tutaj chcę Wam powiedzieć, że nie jestem wielką fanką tego typu produktów. Miałam dwa podejście do minerałów- oba nieudane. Nie lubię efektu błyszczącej twarzy, który dają, poza tym podkreślają rozszerzne pory i ważą mi się na policzkach, w miejscu gdzie sucha skóra przechodzi w tłustą oraz uwydatniają włoski na twarzy. Natomiast bardzo lubię i od lat używam mineralne bronzery, przede wszystkim ze względu na brak parafiny, która jest podłożem wielu tego typu kosmetyków.

Więc przeprosiłam swój stary podkład mineralny - podczas atredermowania okazał się idealny. Przy czym nie nakładam go pędzelkiem do tego przeznaczonym, ale oprószam twarz, szerokimi ruchami, przy pomocy dużego pędzla do pudru. Jeśli potrzebuję większego krycia nakładam więcej warstw, najpierw jednak na problematyczne miejsca wklepuję odrobinkę korektora. Ostatnio zresztą mam tak ładną skórę, że i korektor nie jest potrzebny:) Przyprószam minerałkami również szyję, bo o ile nigdy nie wykonuję makijażu szyi a aplikacje podkładu kończę na lini żuchwy, o tyle na Atre szyja też się łuszczy i jest upstrzona czerwonymi plackami.

Po nałożeniu mineralnego podkładu stosuję mój ulubiony sypki puder Dermablend. Stosuję na strefę T, ponieważ mam cerę mieszaną. Minerały nie matują wystarczająco, poza tym jak już pisałam bardzo podkreślają rozszerzone pory. Po użyciu " mąki" z Vichy pory po prostu znikają i jestem spokojna, że mój makijaż wytrzyma cały dzień i się nie zważy.

Zatrzymam się jeszcze chwilkę przy pudrze Dermablend- jest to mój ukochany produkt i gdybym miała zabrać jedną, jedyną rzecz na bezludną wyspę, na pewno byłby to właśnie Dermablend. Zapytacie co z filtrami- Dermablend jest biały więc dobrze odbija światło i zapewnia również protekcje UV :)
Na blogach i forach jest mnóstwo opinii o tym produkcie, większość pozytywna. Nieliczne złe opinie są najczęściej spowodowane jego nieprawidłowym użyciem a jak stosować ten specyfik pisałam tutaj klik.

Co niektórzy piszą też, że nie będą używać pudru za 90 zł, w którym jest tylko talk i konserwant. Moja odpowiedz brzmi- spróbujcie zatem zwykłego talku a szybko dostrzeżecie różnicę. Wiem, że od czasu, kiedy nauczyłyście się czytać składy jesteście bardzo ostrożne w wybieraniu kosmetyków- i bardzo dobrze, producenci już Was nie oszukają. Jednak dziewczyny- nie tylko skład czyni kosmetyk! Dlaczego jedna gospodyni upiecze pyszną babkę a drugiej wyjdzie zakalec, skoro obie użyły tych samych składników?
Na udany kosmetyk oprócz INCI składają się również: sposób pozyskiwania i oczyszczania składników, proporcje, użyte nośniki, unikalne technologie, patenty, testy kliniczne, zaawansowane technicznie opakowania, które zapewniają sterylność a także postać substancji aktywnej. Na przykład wit C cudowny antyoksydant o działaniu przeciwzmarszczkowym i jedna z niewielu substancji potrafiących przebić się przez barierę naskórkową  jest aktywna tylko w postaci lewoskrętnej a najlepiej jeszcze gdy jest stabilizowana kwasem ferulowym. W składzie jednak obojętnie, czy jest to jej forma aktywna, czy tylko zakwaszacz, będzie figurowała pod nazwą ascrobic acid.

Kolejna rzecz na którą chciałabym zwrócić Waszą uwagę to testy kliniczne- niewiele firm może się nimi poszczycić, ponieważ są bardzo kosztowne i większość dostępnych na polskim rynku kosmetyków i suplementów diety, takich testów nie posiada. Napisze może kiedyś o tym szerzej, bo dzisiaj o makijażu miało być.

Wracając zatem do pudru Dermablend, co różni go od zwykłego aptecznego talku? Otóż proces mikronizacji i unikalna technologia mikropulweryzacji. Dzięki temu Dermablend otula skórę i utrwala makijaż a zwykły talk zapycha pory. Spróbuję wrócić do tematu i zrobić wizjoskanem zdjęcia skóry pokrytej talkiem i Dermablendem.

No dobra więc mamy już podkład i puder teraz czas na bronzer- również mineralny (dopiero teraz widzę, że z jednej sttony nałożyłam go więcej) i tusz do rzęs. Po przygodzie z Lancome Hipnose (odbijał mi się pod oczami) wróciłam do starego dobrego Max Factora. W wersji extra maluję jeszcze brwi i tak wygląda mój codzienny makijaż. Aha na usta trochę błyszczyku lub sztyft natłuszczający i to wszystko. Jak widzicie łuszczenie nie jest zbyt widoczne- ostatnie zdjęcie mocno wyostrzyłam i zostawiam w oryginalnym rozmiarze, po powiększeniu zobaczycie, że skóra jednak się łuszczy i jest trochę ściągnięta.

Przypominam jeszcze o nawilżeniu- skóra na Atredermie jest mocno odwodniona, przed zrobieniem makijażu nakładamy dobry krem nawilżający. Ja stosuję serum Hydraphase intense La Roche- Posay  a w policzki i szyję wklepuję trochę jakiegoś tłuściocha, zwłaszcza w czasie mrozów.



Nie pytajcie mnie jaki mineralny podkład polecam, bo ja używam podkładu Vichy, którego nie ma już w sprzedaży. A ponieważ jak pisałam wcześniej nie jestem wielką miłośniczką minerałów, to i nie mam wiedzy na ich temat. Myślę, że każdy podkład mineralny będzie ok. Zainteresowanym polecam blog Karinam klik

Wybaczcie kiepskie zdjęcia (niektóre są nieostre bo to lustrzane odbicia), ale Z. w ogóle nie wykazuje zainteresowania moim blogiem i kiedy proszę, by zrobił mi zdjęcia odpowiada, że nie będzie fotografował moich pryszczy, bo ostatnio tylko takie prace mu zlecałam:)  Na co ja mówię, że po Atredermie nie mam już pryszczy, więc pstryka mi fotki na odpieprz ze z niecierpliwioną  miną, bo już nie może się doczekać kiedy pójdzie do garażu polerować swoje gruchoty…
Copyright © Kosmostolog , Blogger