 |
| foto digart.pl |
Tak wiem, miało być o naczynkach i trądziku różowatym, ale jak kiedyś powiedziała Jo u mnie co w sercu to na blogu,więc muszę się Wam dziś wyżalić.
Bardzo cieszy mnie każdy komentarz z wielką radością otwieram również każdy mail od Was. Tak było i tym razem, mój uśmiech zgasł jednak równie szybko, jak się pojawił gdy dotarło do mnie, że czytam właśnie skierowany do mnie pierwszy podły, złośliwy i pełen jadu komentarz.
Wiedziałam, że mnie to kiedyś spotka- w internecie roi się od złych, prymitywnych i najzwyczajniej pustych ludzi, podobnie zresztą jak w życiu tylko, ze internet daje tym złośliwcom ochronę pod postacią anonimowości. W tej chwili każdy przypadkowy anonim, który nawet nie zadaje sobie trudu, żeby dokładnie przeczytać kto tu pisze o czym i dlaczego, może zjechać cię od góry do dołu. Wylać wiadro pomyj na twoją głowę, bo czegoś tam nie doczyta, albo ma inny światopogląd, albo jest po prostu małą zlośliwą gnidą. A najgorsze jest to, że ów osobnik po wyżyciu się na twoim blogu idzie sobie dalej, nie dając ci szansy by się obronić, wykrzyczeć, skopać go i opluć, rzucić o ścianę, oblać kwasem solnym, czy co tam jeszcze w napadzie furii jesteś zdolna zrobić.
Jedna z moich koleżanek przez takie indywidua zawiesiła możliwość komentowania w ogóle, inna ustaliła haslo do bloga, by zaoszczędzić sobie nerwów. Myślę też, że większość z Was również kiedyś czegoś takiego doświadczyła. Ja natomiast niby wiedziałam, że istnieje taka możliwość, ale wciąż jednak się łudziłam, że mnie to ominie, bo jestem życzliwa, pełna dobrej woli i mam w zyciu wyjatkowe szczęście spotykać tylko cudownych ludzi- niestety licho nie śpi i dopadło również mnie.
Ten wyjątkowo niemiły komentarz pojawił się pod postem, w którym pokazywałam Wam, jak nie należy się ubierać. Post usunęłam nie chcę więcej kusić losu- mam nauczkę:
Ofiary mody??? Każdy ma prawo wyglądać jak chce i nosić co chce...A najbardziej irytujące w naszym społeczeństwie są pseudoznawcy, którzy tak naprawdę wcale lepiej nie wyglądają (mowa o autorce tego jakże pouczającego artykuliku)... Szkoda moich słów...Ogólnie nigdy nie weszłabym na stronę tego typu, tym bardziej gdy autorką jest kosmetyczka o wiedzy...poniżej przeciętnej...ale ciekawość była większa...Bardzo mnie interesowało, co osoba po kosmetologii? (nie jestem nawet Pewna czy Pani posiada takie wykształcenie) ma do powiedzenia na temat filtrów...i si dowiedziałam...że właściwie wiedze posiada ubobą...Pozdrawiam
Przecież można było wyrazić swoją opinię w bardziej kulturalny i mniej zjadliwy sposób, prawda? I jakim prawem ta pani ocenia moją wiedze po przeczytaniu dwóch raptem postów? I mówię sobie, nie przejmuj się może tę babę właśnie zdradza mąż i kiedy zobaczyla Twoja ładną młoda buzie to ja szlag trafil i pod byle pretekstem postanowiła wylać na ciebie swoja frustracje. Mimo wszystko jest mi przykro, bo wcale sobie na to nie zasłużyłam.
Piszę ten blog bo wciąż sprawia mi to wielka frajdę i bardzo się cieszę, że jest tyle osób spragnionych mojej porady- udzielamj jej z przyjemnością, rozpisuje sie szeroko w komentarzach, pilnie odpisuje tez na dziesiatki maili od Was, aby pomóc każdej zagubionej, zakompleksionej dziewczynie w odkrywaniu swojego piękna i radości życia.
Moja wiedza jest bardzo duża (co nie znaczy oczywiście, że wiem wszystko) i nie jest to tylko zasługa kierunkowego wykształcenia, ale przede wszystkim prawie dziesięcioletniej praktyki- pracy w aptece i kontaktu z Wami . Zawsze słucham z uwaga Waszych historii i chociaż to Wy przychodzicie do mnie po porade to również ja wiele się od Was uczę. A bogatsza w Wasze doświadczenia jeszcze lepiej doradzam kolejnym osobom. Jestem dobrą dermokonsultantką, ponieważ sama również mam problemy ze skóra i większość polecanych metod przerabiałam również na sobie. Uważam sie też za wystarczjacego fachowca w dziedzinie filtrów by być zapraszaną przez renomowane firmy w charakterze eksperta.
Zresztą nie wiem po co się tłumaczę, przecież ja to wszystko wiem i wiedza o tym moje klientki a także przekonałyście sie o tym Wy-powierzając mi pod opiekę swoje cery. Z wielkim zaangażowaniem odpowiedziałyście na moją ostatnią prośbę i skrupulatnie sfotografowałyście swoje niedoskonałości a przede wszystkim okazałyście mi wielkie zaufanie przesyłając swoje fotografie bez makijażu, często w brzydkich zbliżeniach. Pokazałyście mi swoje nieumalowane buzie, które na co dzień stracie sie ukryć przed światem, bo są one przyczyną Waszych kompleksów. Bardzo Wam za to dziękuję:)
PS. Post o naczynkach i trądziku różowatym będzie wkrótce, ale właśnie kupiłam nowy, śliczny, różowy i zepsuty komputer, więc nie bardzo mam na czym pisać. proszę o odrobinkę jeszcze cierpliwości i pozdrawiam Was serdecznie:)