Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wizjoskan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wizjoskan. Pokaż wszystkie posty
Zwierzenia kobiety jaszczurki- 11 dni na Atredermie

Zwierzenia kobiety jaszczurki- 11 dni na Atredermie



Na początek anegdota. Odkąd zamieściłam na blogu swoją twarz bez makijażu i jedna z Was napisała, że miło mnie widzieć taką nagą- codziennie mam kilkanaście wyświetleń ze stron pornograficznych oraz kilka propozycji czatów- wyszukiwarki działają bezbłędnie:)

A dzisiaj będzie o postępach mojej atredermowej kuracji.

proces łuszczenia obraz z wizjoskanu
Tretinoinę stosuję już od kilku lat, ale głownie na ciało. Nakładałam parę razy na twarz, ale tylko jednorazowo, albo miejscowo na jakieś większe wykwity. Tym razem postanowiłam pójść na całość i choć Wam to odradzałam zastosować kurację w wersji hard. Pisałam poprzednio, że po dwóch dniach miałam ogromne podrażnienie oraz skóra złaziła mi płatami. Zrobiłam dzień przerwy po czym wróciłam do kuracji, którą prowadzę nieprzerwanie w dalszym ciągu. To już 11 dni i zachęcona świetnymi wynikami postanowiłam, że będę prowadzić kurację przez całą zimę- naprawdę warto! Po pierwszym podrażnieniu skóra się w miarę przyzwyczaiła i nie reaguje już na płyn tak histerycznie. Owszem jest uwrażliwiona i w dalszym ciągu się łuszczy, ale jest to do wytrzymania i stopniowo ustępuje. Właściwie dzisiaj po nałożeniu makijażu w końcu wyglądałam jak człowiek a nie jaszczurka:)

Stosuję Atrederm przeciwtrądzikowo ale także przeciwzmarszczkowo i w celu pojędrnienia skóry.


Smaruję Atredetrmem całą twarz- również okolice oczu oraz plecy dekolt, piersi i brzuch. 

Twarz
Skóra jest wciąż  lekko podrażniona, łuszczy się i jest zaczerwieniona. Pojawiła się też jedna niespodzianka na nosie i boląca gula na brodzie(myślę, że nie jest to związane z kuracją). Najgorsza tolerancja na skrzydełkach nosa oraz w okolicy bruzdu nosowo- policzkowago. Moja twarz jest też ściągnięta i błyszcząca- wygląda jak wypolerowana- to zresztą charakterystyczne po każdym mocniejszym złuszczaniu. Usta , choć ich nie smaruję- bardzo suche. 
Podrażnienie jednak znacznie zelżało i również łuszczenie jest do przyjęcia- każdego dnia coraz mniejsze. Natomiast dawno moja skóra nie była tak gładka i wspaniale 
napięta! Czuję się odmłodzona o kilka lat! Porównajcie ze zdjęciem tutaj klik.

zaskórniki na nosie obraz z wizjoskanu
Pory wyraźnie się zmniejszyły to samo przebarwienia, jeśli zaś chodzi o zaskórniki to zniknęły te na czole i po bokach twarzy oraz na żuchwie i szyi. Na nosie wciąż są, choć na pewno mniejsze. Na zdjęciu z wizjoskanu widać wciąż obszerne zaczopowane ujścia gruczołów łojowych, ale widać też mniejsze kropeczki- w tych miejscach zaskórniki zniknęły prawie zupełnie.  Wydaje mi się, że nos jest taką częścią twarzy gdzie zaskórników nie da się całkowicie pokonać. Nawet osoby o suchej skórze mają wągry na nosie. Cóż trzeba będzie się z tym pogodzić, albo pomyśleć jeszcze później o IPL-u u doktora Kuczyńskiego.

Skóra pod oczami
Nakładam Atre również pod oczy oraz na powieki- ich nieruchomą część tuż pod łukiem brwiowym. To zabawne, ale cieniutka skóra pod oczami znosi kuracje tretinoiną najlepiej z całej twarzy. Nie łuszczy się wcale za to jest gładka i napięta jak po liftingu. Rano wstaję bez worków i obrzęków, które dla mnie alergika już od lat są standardem. Spojrzenie  zaś mam jasne i wypoczęte.


Szyja
W trądziku wieku dorosłego to na szyi i żuchwie pojawia się najwięcej wykwitów- zastosowałam Atrederm również tutaj. No i muszę powiedzieć, że skóra na szyi a zwłaszcza w jej górnej części i pod spodem żuchwy- znosi kurację najgorzej. Wciąż jest w tych miejscach mocno podrażniona, ściągnięta i swędząca- łuszczy się też okropnie- traktuję ja zatem ulgowo i nakładam tam płyn co drugi dzień.

Ciało
Ponieważ używam Atre na ciało już od dwóch lat, moja skóra jest już w miarę do tretinoiny przyzwyczajona i mimo, ze smaruję ciało codziennie- znosi kurację bardzo dobrze.  Jest gładka i ładnie oczyszczona. Plecy i dekolt- super, tylko trochę krostek. Skóra łuszczy się raczej niewidocznie, widać to tylko jak założę czarną bluzkę- po wewnętrznej stronie pozostają takie jakby pajęczynki złuszczonego naskórka. Plecy i dekolt trochę mnie swędzą, ale tam nakładam płynu więcej niż na resztę ciała- to moja najbardziej trądzikowa strefa.

Jestem bardzo zadowolona z efektów kuracji i zamierzam stosować ją całą zimę:)

A na koniec jeszcze jedna sprawa, o której napisała mi jedna z Was- termin ważności. Atrederm po otwarciu jest zdatny do użytku tylko przez 30 dni.
zużycie po 11 dniach stosowania: twarz, dekolt, plecy brzuch
Szczerze mówiąc nigdy nie zwróciłam na to uwagi. Oczywiście wiem, że retinol jest substancją wysoce niestabilną oraz wrażliwą na czynniki zewnętrzne i najlepiej jeśli jest zapakowany w tubkę. Początkowo nawet zdziwiła mnie płynna postać preparatu, ale skoro działał, nie zaprzątałam sobie tym więcej głowy. Po komentarzu jednej z Was przypomniałam mi się jednak, że rzeczywiście, kiedy w tamtym roku zastosowałam zeszłoroczny słoiczek Atredermu na ciało, nie czułam jakiejś szczególnej reakcji. Pomyślałam, że pewnie skóra się do niego przyzwyczaiła- teraz wiem, że płyn już nie działał. Tak krótki, restrykcyjny termin ważności jest związany z utlenianiem się tretinoiny i oznacza, że tylko przez 30 dni preparat ma prawidłowe działanie. Z czasem jest ono coraz słabsze. Oczywiście możemy stosować płyn po terminie, ale musimy mieć świadomość, że nie zadziała już równie intensywnie jak na początku a w końcu przestanie działać w ogóle. Podczas nakładania zwróćcie uwagę by szczelnie zakręcać buteleczkę, trzymać ją w kartoniku i nie narażać na silne nasłonecznienie- nie kłaść na przykład na oknie.

A jak Wasze kuracje?

A już zupełnie na koniec dzisiejszy smaczek z cyklu przychodzi baba do apteki:
”Pani klej do protez szybko, bo jezdem nerwowo jak mi loto”
(loto - znaczy proteza się przemieszcza).

                                                             :)
Czy jeśli mam naczynka, to posiadam skórę naczynkową?

Czy jeśli mam naczynka, to posiadam skórę naczynkową?


rumieniec świadczący o płytkim unaczynieniu -foto. jednej z czytelniczek
Na pytanie zawarte w tytule od razu odpowiem- niekoniecznie. Wielokrotnie uświadamiałam panie przekonane, że są posiadaczkami skóry naczynkowej, że wcale tego problemu nie mają.  Nie każda jaskółka czyni wiosnę nie każde pęknięte naczynko to zaraz skóra naczynkowa. Jakiś czas temu prosiłam te z Was,  które maja skóry naczynkowe lub trądzik różowaty o przesłanie zdjęć. Odzew był bardzo duży za coWam bardzo dziękuję- tylko, że większość zdjęć, które od Was dostałam to obrazy trądziku młodzieńczego. Trądzik młodzieńczy a różowaty to dwie zupełnie różne rzeczy. Tym bardziej jestem przekonana, że każdej z Was przyda się dzisiejsza wiedza. Na pierwszym zdjęciu przesłanym przez jedną z Was widać lekki rumieniec świadczący o płytkim unaczynieniu, ale jeszcze nie powód do zmartwień.

Na początku- gdyby przypadkiem jakaś mądrala  już się szykowała do udowodnienia mi ignorancji-informuję, że pojęcie  "skóra naczykowa" to duże uproszczenie na potrzeby tego artykułu oraz diagnozy typowo kosmetycznej- prawidłowe określenie to skóra płytko unaczyniona, podobnie jak użycie słowa "naczynko" dotyczy naczynka rozszerzonego, czyli  fachowo tzw. teleangiektazji.

Podsumuję jeszcze to co już wiemy: skora może być tłusta lub sucha a najczęściej jest mieszana i to jest nasz rodzaj skóry, nasza baza do pielęgnacji. Poza tym cera może być odwodniona, atopowa itp, ale przede wszystkim - bo to jest temat dzisiejszego wpisu- może być płytko unaczyniona. Czyli jeśli już zdiagnozowaliście swoją cerę tutaj i wiecie, że jest mieszana, to może ona być mieszana i płytkounaczyniona na przykład. A naczynka mogą się pojawić zarówno na skórze suchej jak i tłustej, mogą też być dziedziczne lub nabyte w wyniku nieprawidłowej pielęgnacji.

rozszerzone naczynka obraz z wizjoskanu
Po pierwsze jeśli mamy pękniętych kilka naczynek przy nosie nie jesteśmy posiadaczami skóry naczynkowej. Praktycznie każdy ma w tym miejscu pęknięte naczynko a jest to związane chociażby z oczyszczaniem nosa. Wszyscy kiedyś tam mieliśmy katar i maltretowaliśmy chusteczkami swój nos, już zmaltretowany cieknącą wydzieliną- łatwo wtedy o pęknięcie. Kolejna rzecz- skóra wokół skrzydełek nosa to nawrażliwsze miejsce na twarzy, często właśnie tutaj robi się wszelkie testy wrażliwości.

Po drugie jeśli oprócz tych przy nosie znajdziemy pod lupą jeszcze kilka teleangiektazji na kościach policzkowych, czy brodzie- również nie posiadamy skóry naczynkowej. Kości policzkowe i nos jako najbardziej wystające częśći twarzy są także najbardziej narażone a to na podmuch wiatru a to na siarczysty mróz czy gorące słoneczne promienie- jeśli nie zabezpieczamy skóry odpowiednio, zawsze może nam się trafić w tych miejscach mały pajączek.

Ale do rzeczy jak zdiagnozować u siebie skórę naczynkową? Jednym ze sposobów jest przyjść do mnie na dermokonsultacje :), jeśli jednak chwilowo tego nie planujecie, proponuję na początek odpowiedzieć na kilka pytań:
Czy czerwienisz się pod wpływem emocji?
Czy na Twojej skórze pojawia się rumień podczas gwałtownej zmiany temperatur np. gdy wchodzisz z zimnego do ciepłego?
Czy pod wpływem alkoholu i ostrych przypraw też występuje?
Czy któreś z rodziców lub dziadków ma skórę naczynkową z wyraźnym rumieniem? U mężczyzn często rumieniowi towarzyszy przerost tkanek miękkich nosa tzw,kalafiorowaty nos?
Jeśli na większość pytań odpowiedź brzmi tak- prawdopodobnie masz skórę naczynkową, jeśli na wszystkie pytania odpowiadasz twierdząco- masz ją na pewno. Przy czym czynnik dziedziczenia ma tutaj niestety pierwszorzędne znaczenie...
rumień utrwalony foto. naczynka.com

Skóra naczynkowa jest bardzo cienka i delikatna, cechuje ją duża wrażliwość spowodowana płytkim unaczynieniem i tendencja do rumienia.  I pisząc tu o rumieniu nie mam na myśli delikatnego rumieńca, który pojawia się , gdy wyjątkowo przystojny brunet obdarzy nas powłóczystym spojrzeniem, czy też owieje nas zimny arktyczny wiatr. Mówiąc rumień mam na myśli intensywne czerwone plamy obejmujące nos i policzki "coś w stylu momentalnego uderzenia gorąca, które skutkuje zarumienieniem twarzy i przechodzi po chwili" jak podpowiedziała mi autorka bloga uroda i włosy. W aktywnym stadium trądzika różowatego, bądź w przypadku silnej wrażliwości plamy te są piekące, wręcz palące i bardzo nieprzyjemneZaczerwienienia pojawiają się pod wpływem emocji, wahań temperatury, ozdabiają nasze policzki po wypiciu alkoholu, czy spożyciu ostro doprawionej potrawy. Rumień ma początkowo charakter przejściowy z czasem może się utrwalić, a około czterdziestego roku życia może się przekształcić w trądzik różowaty. Zaczerwienienie jest spowodowane tym, że naczynka są bardzo płytko pod skórą i szybko reagują na czynniki zewnętrzne i wewnętrzne. Reagują też histerycznie i często nieadekwatnie do warunków, które je wywołały. Można więc powiedzieć, że są to skóry wyjątkowo nerwowe i skłonne do irytacji i dlatego też musimy się z nimi obchodzić bardzo delikatnie.
W młodości skóry naczynkowe są bardzo ładne, gładkie z delikatnym rumieńcem, nasze babki nazywały to krew z mlekiem. Krew płynąca płytko pod skórą sprawia też, że są dobrze odżywione, ale krew jest też doskonałą pożywką dla bakterii i dlatego z wiekiem może się na tych skórach pojawić trądzik różowaty.


Trądzik różowaty jest to przewlekła choroba zapalna, objawiająca się po środku twarzy, głównie na policzkach, nosie i podbródku. Może się pojawić już około 25 roku życia, ale najczęściej atakuje osoby po czterdziestce, może się też przytrafić po porodzie, kiedy to  naczynka pękają w wyniku ogromnego wysiłku, oraz szaleństwa hormonalnego. Charakteryzuje się trwałym piekącym rumieniem i licznymi teleangiektazjami, w obrębie rumienia pojawiają się również grudki i krosty. Bardzo często posiadaczami skór naczynkowych są mężczyźni, właściwie większość przebadanych przeze mnie panów miała popękane naczynka i tendencje do rumienia. U mężczyzn trądzik różowaty umiejscawia się głównie w okolicy nosa, dochodzi do przerostu tkanek miękkich i nos przyjmuje brzydki porowaty kształt tzw. nos kalafiorowaty (na pewno widzieliście u starszych panów- ostatnio zauważyłam, że cierpi na to również mój ginekolog:).W tym stadium zmiany są już nieodwracalne. Dlatego ważna jest szybka i prawidłowa diagnoza. U nas rumień u mężczyzn kojarzony jest głównie z alkoholizmem. Pamiętam jak kiedyś na obiedzie u koleżanki zdiagnozowałam u jej ojca trądzik różowaty a ona zaczęła się śmiać i powiedziała, że zawsze myślała, że ojciec od picia jest taki czerwony. Owszem alkohol pogarsza wygląd skóry naczynkowej, ale nie jest przyczyną trądziku różowatego. O trądziku różowatym napiszę kiedyś szczegółowy post, tymczasem chciałam Was uczulić, abyście pilnie obserwowały skóry wasze i waszych mężczyzn i jeśli tylko rumień przybierze postać permanentnego zaczerwienienia lub nie daj boże zaczną się na nim pojawiać grudki- natychmiast biegnijcie do dermatologa. Leczenie trądziku różowatego jest trudne i przewlekłe, dlatego tak ważna jest profilaktyka. 
skóra osoby uzależnionej od solarium, obraz z wizjoskanu

Jutro umieszczę post o pielęgnacji wrażliwej skóry naczynkowej a dzisiaj chciałam jeszcze króciutko Wam powiedzieć, że naczynka mogą się również pojawić w wyniku złej pielęgnacji lub jej braku(np. jeśli nie zabezpieczamy skóry przed mrozem i słońcem) i jest to najczęściej duży defekt kosmetyczny, ale jeśli nie jest połączony z rumieniem nie jest traktowany jako skóra naczynkowa.  Brzydkich szpecących naczynek możemy się nabawić w solarium- często wystarczy nawet jedna wizyta lub jeśli lubimy godzinami smażyć się na plaży. Teleangiektazje mogą być również wynikiem długotrwałego leczenia sterydami ,np w przebiegu atopowego zapalenia skóry. Sterydy nieodwracalnie ścieńczają naskórek, dlatego też ostrzegam przed nieumiejętnym ich stosowaniem. Sterydowa maść hydrokortyzon jest u nas dość niefrasobliwie traktowana niemalże jako odpowiednik kremu Nivea...
I jeszcze jedno intensywny rumień może się również pojawiać na skórach uwrażliwionych  w wyniku silnie wysuszającej kuracji np. kuracji przeciwtrądzikowej.

Uff...a myślałam, że uda mi się wszystko napisać w jednym poście, jutro ciąg dalszy...

                                                                       Buziaki:)


Sucha czy tłusta- pewnie mieszana

Sucha czy tłusta- pewnie mieszana

Jak już wiecie pracuję jako dermokonsultantka i na co dzień zajmuję się badaniem skóry. Dysponuję profesjonalnym sprzętem, wartym kilka tysięcy, który często bywa...zawodny. Bez mojej wiedzy i doświadczenie i bez mojego bystrego oka dermokonsultantki, byłby bezużyteczny. Często używam tego sprzętu tylko po to, by panie czuły się dopieszczone, ale gdybym miała opierać się tylko na nim, moja diagnoza mogłaby być błędna. Dlatego zawsze badam skórę również organolepytcznie. Was natomiast przestrzegam przed diagnostyką w przypadkowych miejscach, przez przypadkowe osoby. Pamiętam jak kiedyś na jakimś outdoorze w centrum handlowym, stała obok mnie hostessa z nowym ślicznym mack`iem i super wypasionym wizjoskanem i w ogóle nie umiała tego sprzętu obsługiwać o higienie już nie wspomnę. Ponoć dostarczył go jej w nocy przedstawiciel agencji  i następnego dnia miała wykonywać badanie skóry, bez żadnego przeszkolenia!

A dzisiaj chciałabym napisać o prawidłowej diagnostyce skóry. Post będzie długi uprzedzam.

Najczęstszym błędem, który popełniamy diagnozując własną cerę, jest mylenie skóry suchej z tłustą. Wielokrotnie w swojej pracy spotykam osoby z tłustą, nierówna i błyszcząca skórę, które twierdzą uparcie, że posiadają skórę suchą- no bo przecież łuszczy się i ściąga. Naprawdę wiele czasu i energii kosztowało mnie przekonanie ich, że robią swojej skórze wielką krzywdę smarując ją wazeliną. A było to tym trudniejsze, jeśli taka pani uważała się za ekspertkę w pielęgnacji, bo przeczytała w internecie (na przykład w kilku blogach), że jak się łuszczy to suche.

Ale po kolei w przypadku skóry przeciwieństwem do suche nie jest mokre- a tłuste. Zatem mamy albo skórę suchą, albo tłustą a najczęściej mieszankę obu czyli mieszaną. Zaś wyznaczniekiem rodzaju skóry nie jest nawilżenie a natłuszczenie. Czyli jeśli mamy zbyt duże natłuszczenie posiadamy skórę tłustą a jesli zbyt małe- suchą. Braki nawilżenia nazywamy odwodnieniem.


Skórę suchą porównałabym do brzoskwini- jest równa, gładka z leciuteńkim ślicznym meszkiem, może się na niej pojawiać delikatny rumieniec. Dobrze pielęgnowana nie sprawia kłopotów, chyba, że jest bardzo sucha i wrażliwa, wtedy rzeczywiście może być problematyczna np. suchość może przybrać wymiar alergiczny- czyli atopowe zapalenie skóry. Napiszę kiedyś o tym szerzej w odrębnym poście. Na skórze suchej nie pojawiają się pryszcze, takie z jakimi mamy do czynienia przy trądziku, natomiast mogą uwidocznić się na niej wypryski alergiczne- wszelkiego rodzaju kaszki i wysypki. W ostrych stanach skóra ta jest mocno zaczerwieniona swędząca i wręcz popękana.
obraz skóry suchej z wizjoskanu

Na suchej skórze nie pojawiają się zaskórniki,  no bo niby skąd? Zaskórniki to zaczopowane ujścia gruczołów łojowych- powstające w momencie, kiedy skóra produkuje za dużo tłuszczu. (oczywiście możemy mieć ogólnie suchą skórę i kilka zaskórników na nosie, każdy ma mniej lub więcej zaskórników w tym miejscu i są ona bardzo trudne do wytępienia). Gruczoły łojowe skóry suchej produkują tłuszczu bardzo niewiele, często tak mało, że skóra ta się ściąga, łuszczy i czujemy jakby jej było za mało. Chciałabym abyście wzięły to sobie do serca, bo niestety dużo jest błędów na blogach, złej diagnostyki i przez to nieodpowiedniej pielęgnacji.
Wiele się pisze, że np parafina czy inne oleje powodują powstawanie zaskórników i mam wrażenie, że gros dziewczyn nie rozumie tego pojęcia. Zaskórniki mogą się pojawić a jakże, ale musi być do tego baza w postaci tłustej skóry i nadprodukcji sebum. Zaskórniki nie pojawią się na skórze suchej O, na przykład suchą skórę mamy na rekach, czy widział ktoś może zaskórniki na dłoniach? A często funduje się im nawet kąpiele parafinowe.


O skórze tłustej pisałam już wiele, ale powtórzę. Charakteryzuje sie ona nadprodukcją tłuszczu ładnie zwanego sebum i nadmiernym rogowaceniem, co prowadzi do zablokowanie ujść gruczołów łojowych i w konsekwencj powstawania zaskórników, czyli czarnych nieładnych kropek na przykład na nosie. Skóra tłusta ma brzydką nierówna powierzchnię i rozszerzone pory, mocno się błyszczy, ma nieładny szarawy koloryt, spowodowany zaleganiem sebum, często pojawia się na niej trądzik. Skórę tłustą porównałabym do pomarańczy. A tak na marginesie uważam, że prównanie cellulitu do pomarańczowej skórki jest dośc niefortunne, poniewąz cellulit to wybrzuszenia -jakby gorki i doliny na udach czy brzuchu a nie malutkie dziurki tak jak w pomarańczy. Skórka pomarańczowa jest połyskliwa i pełna porów- czyli wypisz wymaluj nasza skóra tłusta. Ładne mi wyszło zdjęcie pomarańczki prawda?:)
obraz skóry tłustej z wizjoskanu

Znamienne dla skóry tłustej jest łuszczenie i stąd wiele pomyłek. A łuszczy się ona ponieważ ma zbyt pogrubioną warstwę rogową i nie radzi sobie ze złuszczaniem- aż staje się ono widoczne Sebum skleja martwe komórki i utrudnia im odrywanie sie od powierzchni. Aby to łuszczenie usunąć, należy zastosować peeling, nawilżenie nie zlikwiduje tago problemu. Choć oczywiście skóra tłuta nawilżenia potrzebuje, a sebum, którego skład jest nieprawidłowy z nawilzeniem nie ma za wiele wspólnego.

Aby rozróżnić wysuszenie skóry tłustej i wysuszenie suchej skóry, używamy terminu odwodnienie i nie mówimy, że skóra tłusta jest sucha tylko odwodniona, choć odwodniona może byc również skóra sucha. Odwodnienie to bardzo przydatne słówko tylko, że nie zawsze znane i używane przez dermatologów czy kosmetyczki no i dlatego właśnie prowadzi do wielu nieporozumień. Na licznych outdoorach, gdzie pracowałam z dermatologami, zdarzało się, że pisali oni na receptach, trafiających później do mnie: skóra sucha, zaskórniki. I ich diagnoza była prawidłowa, tylko, że znajomość pojęcia odwodnienia sprawiłaby, że byłaby ona bardziej trafna i pozwoliła uniknąć niezgodności. No bo co robi dziewczyna z taką receptą, ano idzie do drogerii i prosi o krem do skóry suchej- no bo pan doktor kazał. A krem do skóry suchej oprócz nawilżenia dodatkowo natłuszcza, więc smaruje potem swoją tłustą skórę tłustym kremem, fundując sobie piękne zaskórniki. Skóra tłusta bywa zatem odwodniona, bywa też wrażliwa czy płytko unaczyniona.

Najczęściej występującym rodzajem skóry jest skóra mieszana czyli tłusta na nosie, czole i brodzie czyti w tzw. strefie T i sucha na policzkach. Nie prowadziłam żadnych statystyk na ten temat, ale pokuszę sie nawet o stwierdzenie, że skóre mieszaną ma 90% wszystkich ludzi. Dziwię się też, że nie nazywa się tej skóry normalną, skoro występuje ona tak często. Normalna skóra używana w obecnym znaczeniu jest bardzo rzadka i występuje głownie u dzieci.
Istnieją też różne wariacje na temat skóry mieszanej, może być ona na przykład mieszana w kierunku suchej, mieszana w kierunku tłustej a także wrażliwa czy naczynkowa.

Jeśli przeczytawszy mój przydługi opis nadal nie wiecie jaką macie skórę proponuję test. Potrzebne nam będą papierowe serwetki, takie jakich używa się w gastronomi lub bibułki matujące, ewentualnie małe podręczne lusterko. Test wykonujemy rano po nocy, podczas której nie użyłyśmy kremu, lub dla tych którym nieużycie kremu nie mieści się w głowie - rano godzinę lub dwie po umyciu twarzy. Przykładamy po prostu wymienione wyżej przyrządy w rożnych partiach twarzy, lekko dociskając i liczymy do 10. Tam, gdzie pojawią sie na nich kropki tłuszczu- mamy skórę tłustą a tam gdzie się nie pojawią - skórę suchą lub mormalną.

Mam nadzieję, że dzisiejszym wpisem rozwiałam wiele wątpliwości i będziecie od dziś umiały precyzyjnie zdiagnozować swoje skóry. Mądre dziewczynki:)
Solarka

Solarka

Nie chcę tu pisać o szkodliwości solarium bo wszyscy o tym wiedzą a i tak nie przeszkadza to miłośniczkom opalenizny, smażyć się bez opamiętania. Chcę pokazać Wam skóre 19nastoletniej dziewczyny uzależnionej od sztucznej opalenizny.
Ostrzegam, że zdjęcie przeznaczone jest dla osób o silnych nerwach :)


To bardzo przykry widok naskórek wyraźnie się łuszczy i jest odwodniony a warstwa rogowa bardzo pogrubiona- to mechanizm obronny skóry na promieniowanie UV. Na zdjęciu widoczne są też przebarwienia i mocno rozszerzone naczynka- zmiany w dużym stopniu nieodwracalne.
Dla porównania po lewej stronie umieściłam obraz mojej prawie 40dziestoletniej skóry. Bez fotoszopa :)
Centrum dowodzenia

Centrum dowodzenia

A oto moje centrum dowodzenia. To tutaj uzbrojona w 60sieciokrotnie powiększający wizjoskan, jestem w stanie dostrzec każdy rozszerzony por, najmniejsze pęknięte naczynko czy przebarwienie, odwodnienie i jakakolwiek niedoskonałość czy raczej doskonałość skóry.
Bo Polki maja ładne i zadbane skory, zresztą dobrze o tym wiedza, bo najczęściej nie przychodzą do mnie po fachowa diagnostykę  tylko po potwierdzenie : "No ale niech pani powie, mam dobra skore jak na swój wiek" :) Co zresztą zawsze potwierdzam. A jeśli pani pyta mnie kokieteryjnie "na ile lat wyglądam " to odpowiadam tyle ile myślę minus piec:). Bo w końcu maja ode mnie wyjść w doskonałym nastroju.
Copyright © Kosmostolog , Blogger