 |
| foto. wizjalokalna.wordpres |
Dawno już nic nie pisałam- wybaczcie. Zawirowania osobiste i prawdziwy
huragan w pracy, która kiedyś była dla mnie przyjemnością a teraz jest
przyczyna nieustannego stresu- to wszystko sprawia, że jakoś nie potrafię wykrzesać z siebie natchnienia a mój optymizm jest już prawie na wyczerpaniu.
Dziś jednak byłam na masażu i akupunkturze u mojej Ani-Chinki i powoli
zaczynam dostrzegać jakby przejaśnienie na horyzoncie, może jest jeszcze dla
mnie nadzieja:) W każdym razie z tej
radości chyba w końcu coś napiszę.
Dostaję od Was mnóstwo listów- traktujecie mnie jak swoją osobistą
dermokonsultantkę i to mnie bardzo cieszy, ale traktujecie też jak wyszukiwarkę Google a to już nie jest miłe. Wiele listów jest pisane „ na kolanie”, szybko,
chaotycznie, byle jak. Macie też różne w stosunku do mnie oczekiwania np.
„Cześć fajny blog. Słyszałam, że dysponujesz próbkami podkładu Dermablend,
proszę o wysyłkę (tu adres)”.
Na szczęście jednak większość listów jest miła i ciekawa a czasami zdarzy
się list naprawdę wyjątkowy- piękny i poruszający. Tak jak list D., który
dostałam spędzając święta w Młynku i pewnie dlatego już zawsze będzie mi się ze
świętami kojarzył. List napisany starannie, dowcipnie i z autoironią i list,
który mnie bardzo poruszył:
„Sobie tak od początku zacznę.
Też jestem z tych co w komunie cudów próbowały. Że raz na
jakiś czas lądowałam z wizyta w
zaprzyjaźnionym gospodarstwie na wsi hulałam po łąkach i zbierałam bratki.
Suszyłam i piłam. Pokrzywę owszem też zbierałam. Ale do włosów. Chłostę tym
zielskiem również przeżyłam lecz nie z własnej woli. Rumiankiem poiła mnie
mamusia i włosy litrami spłukiwała, bo marzyła o blondynce.
Dziś mam 42 lata. (Już nie długo, bo do 30 stycznia)
I doszła do wniosku... że jestem stara.
Patrzę na swoją twarz i szlak mnie trafia. Nie mam żadnych
atrakcji typu trądzik. I dzięki Bogu, bo syn ma i wygląda jak idź stąd. JUż
trzy razy zrobiłam mu peeling kwasem salicylowym na spirytusie i jest BARDZO
DUŻA poprawa.
Ale miało być o mnie.
Właśnie przeprowadziłam test cery. SUCHA !!!! Cała. Nigdzie
nawet kropelki tłuszczu nie było. Na brodzie mam kilka dziurek, nie czarnych,
takich nijakich. I przy płatkach nosa też. Może ta suchość to efekt kwasu 10
dni temu, ale raczej nie. Żawsze dwie minuty po umyciu twarzy mam tak suchą i naciągniętą
skórę, że mam wrażenie, że mi pęknie. Zwłaszcza policzki i czoło.
Mój problem zatem to nie jakieś mega zaskórniaki czy
trądzik. Mój problem to zmarszczki. Nigdy nie miałam dośc kasy na dobre kremy.
Może to dla tego? A może dlatego, że życie nieźle dało mi w kość. Najpierw guz
piersi u mnie (21 lat) rok później mama - jeszcze większe zmartwienie, niestety
złośliwy, musieli usunąć pierś. Potem mąż. Oj jak ja bym chciała, żeby on swoje
graty reperował i dał mi spokój. Niestety. Picie, potem doszło niestety bicie.
Zabrałam reklamówkę, troje dzieci i odeszłam. Znów zaczynałam wszystko od
początku. Brak kasy, mieszkanko 22 m2 bez toalety, łazienki. jedno
pomieszczenie, dwóch synów i córka. I wszystkie dzieciaki z kamienicy i nie
tylko. Bo u mnie zawsze miał kto w lekcjach pomóc, zawsze jakiś placek był,
zawsze można było pogadać.Doszliśmy do tego, że drzwi nie zamykaliśmy, a
sąsiadka potrafiła wejść o 6 rano i powiedzieć... "śpij, śpij. Ja tylko po
kawę przyszłam". Znaleźli się dobrzy ludzie, którzy mi bardzo pomogli.
Zamienili moją dziuplę na całe 45 m2. Raj. A potem... potem to już sama jestem
sobie winna. Wdałam się w coś co cholernie mnie wykończyło. Oddałam całą
siebie. niestety na darmo. Kolejny stres, łzy i kolejne zmarszczki.
Piszę to wszystko żebyś zrozumiała, że są u mnie nie tylko
oznaką starzenia, ale także przeżyć. Są trochę śladem tego co przeszłam. I za
to ich najbardziej nienawidzę. Patrzę w lustro i widzę podniesiona rękę mojego
mężą, a czasami twarz człowieka, którego pokochałam jako doświadczona kobieta
w wieku 36 lat nad życie, a on mnie
oszukał, cierpienie syna podłączonego do kroplówki. I niestety - pusty wciąż
portfel.
Najczęściej zużywam resztki kremów po koleżankach lub
siostrze. Jak leci. Co komu nie posłużyło lub się znudziło. Byle nie piekło i
żeby odpuściło ściągnięcie.
I tak sobie żyłam. A miesiąc temu powiedziałam JA WAM
POKARZĘ!!!
Zaczęłam szperać po internecie. Najtańsze co znalazłam to
peeling kwasem salicylowym. więc dawaj. Kupiłam mega opakowanie po mega niskiej
cenie. Nie w internecie a w CHEMIA ŁÓDŹ. I jazda. PEELING. Efekt - poparzony
pysk u mnie u syna znaczna poprawa. Całe szczęście że chcąc się pozbyć tych
kropeczek nałożyłam tylko na T.
Znalazłam tam bardzo zyczliwą dziewczynę. Chodził jej po
głowie atre i spróbowała. Dała mi link do twojej stronki. No i zaraziła mnie.
Mam wielką ochotę spróbować w celu pozbycia się zmarszczek.
Nawet już zamówiłam w aptece. Ale teraz, po przeczytaniu Twoich wszystkich rad
jestem trochę zaniepokojona. Czy na bardzo suchą cerę mogę go stosować? Czy mi
nie zszkodzi zamiast pomóc? Ponadto pracuję i muszę jakoś wyglądać. Martwię
się, bo nie mam pokładów, pudrów, bronzerów. Czy przyklepanie np oliwką na noc
coś pomoże. Nawet nie oliwką tylko czymś lepszym :-) Mam olej słonecznikowy zimnotłoczony.
I Jeszcze mam super krem. Wczoraj dostałam na gwiazdkę cały zestaw odkrywczy
MATIS PARIS. Mało z krzesła nie spadłam jak poczytałam o kremie w necie. I
KOSZTUJE MAJĄTEK!!! Pierwszy raz w życiu mam taką rewelację!!! Pamiętam o
filtrze i z tym wydatkiem też się pogodziłam. Umyłam przed świętami kilka okien
u ludzi, żeby na niego mieć. Z pracy moich rączek przy trójce dzieci nie stać
mnie na takie luksusy.
Ale tak BARDZO BARDZO chcę troszkę się porozpieszczać. Do
licha może w końcu coś dla siebie?
Mam plan jak na to rozpieszczanie zaoszczędzić, ale to może
jednak po nowym roku.
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję, że jesteś. Mam nadzieję,
że nie pomyślałaś o mnie... następna tylko narzekająca. Ja mam też dużo powodów
do radości. Np to, że jesteśmy wszyscy zdrowi. I że mam cudnego psa. I że nie
mam trądziku :-)."
Zatem dziś będzie o Atredermie i suchej skórze. Duet wydaje Wam się niedobrany? Nic bardziej mylnego.
Co prawda Atrederm, czyli preparat retinoidowy z tretinoiną stosuje się przy
leczeniu trądziku, ale jak każdy retinoid działa również przeciwzmarszczkowo i
tutaj ma prawdziwe pole do popisu w pielęgnacji skóry suchej. Jako jeden z
niewielu medykamentów jest w stanie cofnąć efekty starzenia. Pogrubia naskórek,
który z wiekiem cieńczeje, stymuluje syntezę kolagenu i kwasu hialuronowego w
skórze. Rozjaśnia i wygładza jej powierzchnię, która staje sie bardziej napięta
i nawilżona- po prostu młodsza.
Ponieważ skóra sucha bywa wrażliwa, szybko się odwadnia i łatwo ściąga,
przyjmujemy, że tretinoina jako substancja, która jeszcze te doznania potęguje, nie
nadaj się do jej pielegnacji. Tymczasem z moich doświadczeń wynika, że sucha skóra
znacznie lepiej znosi działanie drażniące tretinoiny.
Jak wiecie jestem posiadaczką cery mieszanej, czyli tłustej w strefie
T i suchej na policzkach i to właśnie moje policzki poddają się tretinoinie
spokojnie i bez histerii, przede wszystkim zaś znacznie mniej się łuszczą w
porównaniu z partiami tłustymi, które wyglądają czasami jak przy wyjątkowo ciężkiej
postaci łuszczycy. Myślę, że ma to jakiś związek warstwą rogową, która jest znacznie cieńsza niż w przypadku tłustej skóry.
Dlatego zachęcam również posiadaczki tego rodzaju cery do kuracji
Atredermem, oczywiście mówię tutaj o osobach po 30tce, które chciałyby
spróbować odmładzającej mocy tego preparatu.
W celach przeciwzmarszczkowych stosujemy Atrederm na cała twarz, łącznie ze skórą
po oczami. Oczywiście możemy potraktować tretinoiną również szyję dekolt,
piersi i co tam jeszcze zechcemy z uwzględnianiem efektów ubocznych i środkami ostrożności, które opisałam tutaj klik
.
Ja smaruje Atre prawie całe ciało, stosuję płyn także na skórę pod oczami i
na powieki, na dłonie a także uwaga – na usta:). Skóra pod oczami
bardzo długo nie reagował na preparat- nie łuszczyła się prawie w ogóle, natomiast bardzo szybko ładnie się napięła. Dopiero po jakimś czasie, kiedy
płyn "przeżarł” również i tę okolicę, zauważyłam łuszczenie, duże przesuszenie i
jakby mikro ranki w tej delikatnej strefie. Obecnie dopadł mnie chyba osławiony "efekt
staruszki" bo skóra jest mocno wysuszona i nie wygląda zbyt dobrze-
nie poddaję się jednak i z desperacją stosuję Atre nadal, zwracając szczególną uwagą na porządne nawilżenie tej okolicy. Usta też znoszą kuracje bardzo dobrze o ile mam zawsze
przy sobie sztyft natłuszczający a skóra rąk to już w ogóle jest odporna, bo
nie łuszczy się ani odrobinkę, może to ma związek z brakiem gruczołów łojowych
w tej części ciała...
Posiadaczki suchych skór najbardziej obawiają się maga wysuszenie i
ściągnięcia- tak naprawdę jest to problem tylko na początku kuracji. Kilka dni
temu Italiana opisywała swoją przygodę z Atredermem klik i słusznie zauważyła, że po
początkowym ściągnięciu jej skóra jest bardzo dobrze nawilżona jakby od środka. Mam podobne odczucia, kiedy zmyje wieczorem makijaż, nie czuję już naglącej potrzeby by natychmiast nałożyć krem. Myślę, że jest to spowodowane tym, że tretinoina stymuluje syntezę kolagenu a także kwasu hialuronowego- substancji nawilżającej. Żeby jednak to osiągnąć trzeba stosować preparat kilka miesięcy i oswoić jakoś działanie drażniące oraz początkowe bardzo nieprzyjemne wysuszenie.
To są moje odczucia, ale zapytałam o kurację Atredermem moją ekspertkę od
suchej skóry – Domninikę. Dominika podobnie jak ja jest dermokonsultntką Cosmetics Activ i pracuje na terenie Trójmiasta, może niektóre z Was już kiedyś ją spotkały? Oprócz pielęgnancji Dominika zajmuje się również makijażem i
to jest coś w czym jest naprawdę dobra. Pracuje przy sesjach i pokazach mody,
współpracuje z telewizja jest moim makijażowym guru, ale o tym może kiedy indziej. Dziś Dominika opowie Wam o suchej skórze i Atredermie.
"Mój pierwszy raz 15 lat temu, nieświadoma, i zawsze robiąca po swojemu
stosowałam Atrederm dwa razy dziennie. Efekt masakryczny, skóra poparzona, czerwona. Nie
mogłam nakładać właściwie nic. Ulgę przyniósł krem Hydraphase. Efekt po 2
miesiącach skóra jak u 5 latka!!! no i odkryłam lek na zmarszczki:)
Od 10 lat stosuję Atrederm przynajmniej raz w roku przez tydzień, w tym
roku przez 2 miesiące na noc, 7 dni nakładam, 7 dni przerwy.Myję skórę wieczorem Vichy 3 w 1, a rano płynem micelarnym Vichy lub
Lirac, jedyne które mnie nie szczypią.
Od 2 lat pomimo suchej i lekko naczyniowej skóry, smarowanie Atredermem nie powoduje już u mnie ani odrobiny łuszczenia, owszem skóra jest zaczerwieniona i uwrażliwiona, ale nie łuszczy się w ogóle. Rano nakładam Cicaplast Baume B5, albo Lirac Hydra Chrono baume s.o.s, Pod krem serum Hydraphase LRP, albo serum 10 Vichy a odkąd pojawił się Rosaliac AR Intense jest lepiej jeśli chodzi o odczuwanie pieczenia i zaczerwienienia.
Wracjąc do braku łuszczenia w moim przypadku, to w tym roku zrobiłam też 3 zabiegi kawasami 70% i też się nie
złuszczałam, wiec mam chyba skórę nosorożca:) Nie wiem czy to to że mam suchą skórę i mam mało martwego naskórka czy taka specyfika skóry ale się w sposób widoczny już nie złuszczam.
Ziemolina: A może to dlatego Domi, że używasz Cicaplast, który hamuje łuszczenie?
Od tygodnia odstawiłam mój
ukochany Atrederm, ale stosuję High peel (10% kwas glikolowy, salicylowy i
mocznik).
Atrederm stosuję jako "taniego dermatologa estetycznego".
Na to oczywiście makijaż, zimą Lancome Absolue(nie wiem co zrobię, wycofali
go!!!) a tak La Roche Unifiance Crem Satin ,na to Vichy mineralny
oczywiście a latem tylko on .Ja nie wiem co teraz skoro kolejny ukochany puder
mi wycofali:((((
Efekty takiej kuracji to równomierny koloryt, skóra dobrze napięta i praktycznie brak zmarszczek jak na moje 36 lat."
Potwierdzam Dominika ma przepiękna cerę, której jej bardzo zazdroszczę:)
Zachęcam zatem do wypróbowania tego " taniego dermatologa estetycznego" również posiadaczki i posiadaczy suchej skóry i życzę szczęścia w negocjacjach o receptę. Niestety dermatolodzy strzegą zazdrośnie swojego sekretu młodej skóry i dzielą się nim niechętnie.
Buziaki!