Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filtry UV. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filtry UV. Pokaż wszystkie posty
Moja aktualna pielęgnacja
W okresie jesień- zima zafundowałam swojej cerze prawdziwą katastrofę ekologiczną, początkowo nieświadomie a potem już celowo, chciałam sprawdzić co dzieje się z tak intensywnie stymulowaną przez różne substancje cerą. Poza tym moja skóra to mój warsztat pracy, testuję wiele produktów, by móc je Wam potem polecić. Szczególnie ważne są dla mnie indywidualne konsultacje, tutaj muszę być pewna efektu terapetycznego, a zgłaszają się do mnie osoby z poważnymi problemami skórnymi.
Apteczne filtry UV 2021- przegląd
Bardzo lubię filtry firm aptecznych, cenię za solidność, bezpieczeństwo i przyjemność stosowania. Ufam producentom dermokosmetyków, bo przez wiele lat pracowałam dla Vichy i La Roche-Posay i wiem, jakie znaczenie przywiązują te firmy do badań. Wydaje się to szczególnie istotne w związku z kontrowersjami wokół filtrów azjatyckich, w przypadku których nigdy nie mamy pewności co do realnej ochrony. Pisała o tym Basia. na swoim Instagramie https://www.instagram.com/basia.blog/
Pielęgnacja mojej cery oparta o jad pszczeli
Kiedy wrzuciłam na Instagram https://www.instagram.com/kosmostolog post o swojej aktualnej pielęgnacji Ola napisała: „Parę lat temu mnie zainspirowałaś do używania retinolu, filtrów i porządnego nawilżania skóry. Wtedy NIE MOGŁAM UWIERZYĆ, że masz tyle lat, co miałaś :) Po paru latach od tej inspiracji spotykam czasem osoby, które NIE MOGĄ UWIERZYĆ, że ja mam tyle lat, co mam 😊 Dziękuję!”
Kilka lat temu odkryłam przed Wami zalety retinolu, dziś chciałabym Wam przedstawić właściwości innej niesamowitej substancji- jadu pszczelego. Opowiem Wam zatem o aktualnej pielęgnacji mojej cery opartej o apitoksynę. Będzie długo, zaparzyliście już kawę?
Minimalizm w pielęgnacji skóry, czyli wielkie sprzątanie łazienek
Ostatnio mam coraz większe wyrzuty sumienia, że prowadzę blog kosmetyczny i polecam wciąż nowe produkty, które zagracają Wasze i tak już mocno przeładowane toaletki i uginające się półki w łazienkach, przyczyniając się tym samym do zanieczyszczania środowiska. I chociaż wszystkim moim wpisom towarzyszy idea minimalizmu, to wielu z Was i tak niewiele sobie z tego robi i chyba tylko podczas indywidualnych konsultacji jestem w stanie przekonać Was, do okrojenia zawartości swoich kosmetyczek.
Nowy Anthelios shaka fluid SPF 50+ La Roche-Posay
W ubiegłym miesiącu pisałam Wam o szkodliwości filtrów UV stosowanych w kremach do opalania. Badania na temat przenikalności, toksyczności endokrynologicznej i szkodliwości dla środowiska substancji promieniochronnych są bardzo niepokojące, nie znaczy to jednak, że mamy natychmiast, bezzwłocznie, teraz, now zaprzestać stosowania filtrów, zwłaszcza kiedy na zewnątrz upały rodem z Sahary. Trudno wyjść na słońce bez kremu z filtrem i zaprzepaścić efekty całej wcześniejszej pielęgnacji. Należy jednak zachować umiar i dokonywać świadomych wyborów.
Niebezpieczne związki
Od pierwszych artykułów na tym blogu piszę o konieczności ochrony skóry przed promieniowaniem słonecznymi i zachęcam Was do stosowania kremów z filtrami. Nigdy nie należałam jednak do filtromaniaczek i zawsze apelowałam o rozwagę również w kwestii stosowania substancji promieniochronnych. Dziś wiem, że słusznie, bo choć ochrona przeciwsłoneczna jest konieczna, to substancje, których do tego używamy, pozostawiają wiele do życzenia. Co jakiś czas pojawiają się informacje na temat ich przenikalności, właściwości proestrogennych, neurotoksyczności i szkodliwości dla środowiska. Wiecie, że daleka jestem od uskuteczniania teorii spiskowych, straszenia i ekoterroryzmu, ale obok tych doniesień nie można przejść obojętnie.
Moja aktualna pielęgnacja retinolem
Tegoroczna kuracja retinolem idzie mi jak po grudzie. Zaopatrzona w świeżutką buteleczkę serum Liq CR rozpoczęłam ją już we wrześniu, jednak po pierwszej aplikacji pojawiła mi się jakaś kaszka na twarzy, a pozbycie się jej zajęło mi dobry tydzień. Po tym czasie zastosowałam oczywiście serum ponownie, bo nie takie akcje przerabiałam na swojej twarzy- wiedziałam, że to minie. Minęło, choć nie tak szybko, jak przewidywałam, kaszka pojawiała się uparcie po kolejnych trzech aplikacjach. Cóż skóra to żywy wciąż zmieniający się narząd i bywa nieprzewidywalna. Może różnie reagować na dobrze sobie znaną substancję, czy preparat. Jeśli coś nam służyło przez wiele lat, nie musi tak być do końca życia.
Kuracja kwasami na przykładzie preparatu Summer Peel Neutrea
Jak mają się Wasze skóry po lecie, czy zastanawiacie się już nad jesienno- zimową kuracją? W tym sezonie chcę Was namówić na pielęgnację kwasami. Pamiętacie preparat Summer Peel klik? Na początku roku zgłosił się do mnie producent kosmetyków Neutrea i zaproponował ich przetestowanie. Bardzo spodobał mi się skład i przyjęłam propozycję bez wahania, ale akurat byłam w trakcie kuracji retinolem i moja skóra nie potrzebowała dodatkowych wrażeń. Zaproponowałam testowanie czytelnikom i dziś wracam z Waszymi recenzjami oraz kilkoma uwagami na temat kuracji kwasami. Summer Peel testowały dla nas Beata, Agnieszka i Agata. Zanim przejdę do ich recenzji małe wprowadzenie.
Letnia pielęgnacja przeciwtrądzikowa
Skóra trądzikowa po intensywnych zimowych kuracjach jest zwykle w miarę wyregulowana i wolna od trądziku. Jedyne co może jej dolegać na wiosnę to lekkie przesuszenie czy uwrażliwienie. Najlepiej złagodzić je preparatami z kwasami PHA, bo idealnie przywracają skórze równowagę po kwasach i retinoidach. Pisałam o tym w marcu klik, teraz mamy początek lipca i perspektywę naprawdę upalnego lata, chcemy przez cały ten czas zachować zdrową skórę, jak najdłużej utrzymać efekty swoich kuracji i beztrosko cieszyć się wakacjami.
Letnia pielęgnacja przeciwstarzeniowa
Wiem, że czekaliście na ten post długo- za długo, mam jednak nadzieję, że nie zniechęciliście się zupełnie i ktoś jeszcze tu zagląda. Niestety nie zawsze można wszystko zaplanować, bo często to życie planuje za nas. U mnie działo się dużo i źle, ale wracam do żywych z nadzieją, że co nas nie zabije to nas wzmocni. Wracam jeszcze w ostatniej fazie tej pięknej, słonecznej wiosny, akurat, by pomóc Wam w zaplanowaniu letniej pielęgnacji.
Opowiem Wam dziś, jak dbać o skórę po kuracji retinolem i jego pochodnymi, by cieszyć się jej zdrowiem przez całe lato. Post podzieliłam na dwie części o pielęgnacji przeciwstarzeniowej i przeciwtrądzikowej. Będzie też o mojej pielęgnacji i egipskich wakacjach. Będzie długo i ciekawie, możecie parzyć kawę:)
Kuracja tretinoiną na przykładzie preparatu Mediqskin
Kiedy w aptekach pojawił się Mediqskin- pierwszy na naszym rynku preparat z retinoidem bez recepty, miałam mieszane uczucia. Bo ile osób sięgnie po ten produkt, jako krem na pryszcze i zrobi sobie krzywdę? Z drugiej strony pomyślałam ilu dermatologów, bez żadnej refleksji wypisuje kolejną receptę na Atrederm, Locacid, czy Acnatac? Bez cienia informacji o skutkach ubocznych, konieczności fotoprotekcji czy nawilżania?
Moja kuracja retinolem
Obiecałam sobie, że nigdy więcej nie użyję retinolu i wtedy pojawiło się nowe serum Liq...
Moja skóra nigdy nie lubiła się z retinolem- jej reakcja była nadmierna i wyolbrzymiona, nawet przy małych dawkach łuszczyła się i czerwieniła, a kiedy zastosowałam najsilniejszą formę retinolu- kwas retinowy (Atrederm), dobre dwa lata zajęło mi wyprowadzanie jej na prostą. W tym momencie jestem zadowolona ze stanu mojej cery, ma w miarę równy koloryt, jest gładka i nie czerwieni się już tak histerycznie a zmiany trądzikowe pojawiają się rzadko. Udało mi się przywrócić jej równowagę i obawiałam się, że retinol może ją zaburzyć. Zdecydowałam jednak, że zaryzykuję, ponieważ potrzebuję silnego działania przeciwstarzeniowego, a bogatsza o wcześniejsze doświadczenia, postanowiłam przeprowadzić kurację zrównoważoną i bez prowokowania zbyt silnego stanu zapalnego.
Tegoroczne filtrowe nowości od Avene, Biodermy i SVR
W tym sezonie pojawiło się w aptekach dużo filtrowych nowości- całkiem zresztą udanych. Widać, że producenci wciąż udoskonalają formuły, by zwiększyć ochronę przeciwsłoneczną i poprawić właściwości użytkowe. Na rynku można znależć coraz więcej lekkich i nieobciążających preparatów i jeśli tak dalej pójdzie, stosowanie kremów z filtrami UV będzie już nie tylko obowiązkiem, ale i przyjemnością:).
Sunsimed Avene, czyli o co chodzi z tym wyrobem medycznym?
Wszyscy, którzy obserwują mnie na fb, znają już pierwsze wrażenie na temat nowego filtru Avene Sunsimed, dziś spieszę ze szczegółową relacją, w której oprócz mojej opinii znajdziecie informacje, czym jest wyrób medyczny, jaka jest protekcja preparatu Sunsimed i co to jest ekscipients, a także, że filtry wcale nie chronią nas przed czerniakiem.
Rozpocznę od moich wrażeń po przetestowaniu próbki kremu Sunsimed. Konsystencja produktu jest kremowa, ale lekka. Aplikuje się przyjemnie, preparat ma też dobrą przyczepność, co jest istotne w przypadku produktu z filtrami, bo nie ma ryzyka, że podczas rozcierania filtry wylądują jedynie po bokach twarzy. Krem delikatnie bieli, nie tak intensywnie, jak w przypadku filtrów mineralnych, ale jednak twarz jest wyraźnie jaśniejsza i nie znika to z czasem, daje się jednak łatwo ukryć pod makijażem. Choć producent komunikuje, że formuła filtru jest "sucha w dotyku" to zdecydowanie się z tym nie zgadzam- produkt nie wchłania się do matu, jak na przykład Ideal Soleil Vichy, nie jest też tak lekka jak Antheliosa, krem jest wyczuwalny na skórze przez cały dzień, ciut się klei.
Moja cera już się nie przetłuszcza, w zasadzie jest nawet bardziej sucha, więc formuła Sunsimed jest dla mnie komfortowa, nawet bez kremu nawilżającego nie czuję ściągnięcia, preparat nie potęguje też zaczerwienienia, co może się przytrafiać filtrom chemicznym. Myślę jednak, że osoby z cerą tłustą będą musiały go porządnie przypudrować i muszą też uważać na potencjalnie komedogenny emolient w składzie.
Azjatycka pielęgnacja magia, czy ściema?
Często pytacie mnie o koreańską pielęgnację, po przeczytaniu "Sekretów urody Koreanek" Charlotte Cho mogę się już wypowiedzieć i powiem krótko, jest to kolejny sposób na zwiekszenie sprzedaży kosmetyków. Czytając książkę, która jest zresztą naprawdę ciekawa, z każdą stroną nabierałam coraz większego przekonania, że coś tu nie gra, a kiedy trafiłam (za pośrednictwem bloga 1001 pasji) na ten artykuł klik, wiedziałam już co dokładnie. Ania znana jako Dwa Koty, która mieszka w Japonii twierdzi, że azjatycki rytuał urodowy nie istnieje i jest tylko kolejnym pomysłem na sprzedaż produktów:
Avene fluid mineralny SPF50+ szybka recenzja
Kiedy kilka dni temu Szymon zauważył na fb klik, że wśród filtrów Avene pojawiła się nowość Sunsimed produkt medyczny o wysokiej ochronie UVA i UVB, natychmiast się nim zainteresowałam, ponieważ cenię markę i bardzo lubię jej produkty. Skład INCI zachwycił mnie minimalizmem formuły i nawet w pierwszej chwili nie mogłam uwierzyć, że naprawdę jest taki prosty. Natychmiast zapragnęłam go mieć! Tym milszą niespodziankę zrobiła mi firma Avene wychodząc z propozycją przesłania produktu do testowania. Czekałam na paczuszkę z niecierpliwością, zwłaszcza że wielu z Was też zainteresowało się tym filtrem i chciałam, jak najszybciej wrzucić recenzję, wszak słońce już całkiem mocno sobie poczyna. Kiedy przyszła, rozpakowałam kopertę z niecierpliwością, jakież jednak było moje rozczarowanie, kiedy znalazłam w niej zupełnie inny produkt, mianowicie Mineral Fluid SPF50+ czyli ekran mineralny. Oczywiście od razu napisałam do firmy, ale do tej pory nie otrzymałam odpowiedzi. Stwierdziłam zatem, że kupię Sunsimed, jednak nigdzie nie mogłam go znaleźć. Okazało się, że jest niedostępny i pojawi się w Polsce dopiero w maju. Tymczasem Hexxana wypatrzyła produkt we francuskiej aptece i zdążyła się już podzielić pierwszymi spostrzeżeniami klik. Ja chwilowo obeszłam się smakiem, jednak będę drążyć temat i kiedy Sunsimed tylko się pojawi, natychmiast dam znać:).Moja aktualna pielęgnacja- twarz, ciało, włosy, makijaż
We wczorajszym wpisie klik opisałam Wam moją dietę oraz aktywność fizyczną a dzisiaj przechodzę do właściwej pielęgnacji, czyli preparatów kosmetycznych, których aktualnie używam do twarzy, ciała i włosów.
Pielęgnacyjne paradoksy
| foto Ziem |
Cicaplast baume B5 SPF50 idealny krem na zimę
O pielęgnacji zimowej napisałam już dwa obszerne posty tutaj i tutaj i nic się na w taj kwestii nie zmieniło. Jednak w związku z nagłym atakiem zimy w naszym kraju i wieloma histerycznymi sygnałami od Was, oraz dlatego, że w ubiegłym roku pojawił się ciekawy krem na zimę i właściwie już dawno powinnam była o nim napisać, napiszę teraz- Cicaplast SPF 50- mój idealny kram na zimę:)





