Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja po Atredermie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja po Atredermie. Pokaż wszystkie posty
Kilka pielęgnacyjnych wskazówek na najbliższy miesiąc oraz wyprawa w nieznane

Kilka pielęgnacyjnych wskazówek na najbliższy miesiąc oraz wyprawa w nieznane


Kochani, wiem, że obiecałam post o pielęgnacji po retinolu i retinoidach i wiem, że wielu z Was wstrzymuje się nawet do tego czasu z zakupami, niestety nie zdążyłam go napisać przed wyjazdem. Aby jednak nie zostawiać Was zagubionych w kosmetycznej dżungli na cały miesiąc, skreślam kilka pielęgnacyjnych wskazówek na najbliższy czas.

Przede wszystkim warto pociągnąć kurację retinolem nawet do końca marca, jeżeli Wasza skóra dobrze toleruje tę substancję, róbcie to jak najdłużej. Nie zapominajcie oczywiście o filtrach, bo zapowiada się piękna wiosna. Ja musiałam przerwać kurację na początku lutego, bo odbudować barierę naskórkową przed wyjazdem do ciepłych krajów i bardzo żałuję, bo udało mi się uzyskać dobre efekty, moja skóra też zaskakująco dobrze tolerowała retinol (po serum Liq CR, przerzuciłam się na silniejszy preparat Neutrea retinol 0,5) i liczyłam na więcej.

Dla tych, którzy stracili nadzieję

Dla tych, którzy stracili nadzieję

Dzisiejszy post będzie długi i chciałabym w nim zamieścić:
1. Zakończoną happy endem historię Netki
2. Słówko o głębokich peelingch w trądziku.
3. Opisać pielęgnację skóry trądzikowej po Atredermie.
4. Musnąć nieco temat podtrądzikowych blizn.

Netka napisała do mnie w listopadzie. Był to list osoby, która się poddała i nie ma już żadnych oczekiwań. Jej historia jest tak bardzo podobna, do wszystkich innych przegranych bojów z trądzikiem.


Trądzik pojawił się u mnie w wieku 14 lat i od tej pory zaczęło się moje przekleństwo! Wszyscy się ode mnie odwrócili. Ciągnął się on przez gimnazjum, liceum, studia i  jest moją zmorą do dziś.  Nie mówię tu o paru pryszczach, czy krostach, ale o naprawdę mega wysypie ropnych bolących cyst, policzkach pełnych blizn i mega zaskórnikach! Ludzie mnie wyzywali od najgorszych, zawsze byłam sama, nawet rodzina potrafi się ze mnie naśmiewać! 

Przeszłam leczenie u dwudziestu trzech dermatologów, którzy namówili mnie na różnego rodzaju terapie: Izotek, Retina A, sterydy, zastrzyki. Leczyłam się u kosmetyczek kwasami, laserami wypróbowałam też szereg maści,płynów i żeli z drogerii. Wszystkie te specyfiki okazały się w moim przypadku nieskuteczne a została mi po nich pamiątka w postaci zniszczonej wątroby i obniżonej odporności. Powiem Ci szczerze, że chyba nie spotkałam dermatologa, który chciałby naprawdę mnie wyleczyć, a nie tylko zarobić...

Straciłam masę pieniędzy na tą walkę i niestety nie udało mi się jej wygrać! Bez makijażu nie pokazuję się nigdzie, choć właściwie to cały czas siedzę w domu, bo ogarnia mnie strach, że ludzie patrzą na mnie z obrzydzeniem i traktują jak trędowatą:( 

Korespondowałyśmy przez jakiś czas a z listów Netki, wyłoniła się dziewczyna zgorzkniała i cyniczna, która porzuciła już  wszelką nadzieję... Cóż, to takie typowe dla naznaczonych trądzikiem. Lata upokorzeń pokrywają ich grubą skorupą, która odizolowuje od nieprzyjaznego świata i przez którą nie da się ich zranić: Tak wiem mam pryszcze i jestem brzydka, ale mam to gdzieś i ciebie też mam gdzieś- możesz sobie gadać, co chcesz, mam to wszystko w dupie. Trudno jest mieć dobre podejście, kiedy dostaje się list z zapakowanymi robakami i umieszczoną w srodku kartką " to twoje pryszcze". Trądzik to choroba skóry, ale przede wszystkim choroba duszy.
Nie chcę zdradzać tutaj szczegółów naszej korespondencji, Netka nie miała w tamtym momencie ani chęci, ani pieniędzy na kolejną walkę. Rzuciłam luźno, że Atre kosztuje tylko 35 zł i nie wierzyłam specjalnie, że dziewczyna skorzysta z moich rad. Potem Netka ucichła i odezwała się ponownie w dzień, kiedy opublikowałam historię Agnieszki o przegranej walce z trądzikiem. Napisała:

Dobry wieczór!
Długo nie pisałam, bo nie wiedziałam jak zacząć i czy znów się narzucać, ale po przeczytaniu dzisiejszej notki na blogu misuaiałam to zrobić!
Bardzo mi przykro się zrobiło po przeczytaniu tych zwierzeń, wiem co czuje kobieta, sama byłam w takim stanie, dopóki nie napisałam do Pani. I tu pragnę serdecznie podziękować za Pani maile, miłe słowa i za prowadzenie bloga bo dzięki niemu wyleczyłam trądzik(!) TAK wyleczyłam go wreszcie po dziesięciu latach walki! Chciałabym się podzielić swoją metodą pokonania go ze wszystkim załamanymi kobietami, bo wiem, jak ciężko żyć z tym przekleństwem!
Ludzie spotykają mnie na ulicy i się pytają czy przeszłam operecaję plastyczną, uwierzy Pani? Każdy mi mówi, że to nie jest możliwe, żeby wyleczyć taki trąd!!!
Udało mi się choć i tak nic nie zmieniło to w moim życiu, bo nadal brak mi pewności siebie!!! Myślałam, że piękna cera pozwoli mi czuć się lepiej i otworzy przede mną cały świat...


Ale nic tam, nie będę przynudzać o sobie, tylko przedstawię swoją metodę a więc tak: dzięki Pani zakupiłam Atrederm i stosowałam go przez całe 3 tygodnie CODZIENNIE, wyrzuciłam wszystkie kosmetyki, jakie miałam do walki z pryszczami i zaopatrzyłam się w mydło savon noir i laurowe 40%.  Myłam twarz na zmianę,  tylko wieczorem, gdyż pewna mądra kobieta powiedziała mi, że z rana nasza skóra jest zregenerowana po nocy i nie powinniśmy ścierać naskórka. Kupiłam zwykły krem do twarzy dla niemowląt, oczywiście naturalny bez żadnych parabenów, SLS i innych konserwantów, i poszłam jeszcze raz wykonać wszelkie możliwe badania. Tak jak wcześniej pisałam, miałam duże problemy zdrowotne, przez to że zażywałam silne antybiotyki i inne specyfiki by pozbyć się tego paskudztwa. Wyniki się nie zmieniły, ale odkryłam, że mam alergie na mleko i produkty nabiałowe, więc ograniczyłam je do minimum, choć już zanim zmodyfikowałam dietę, wygląd skóry zaczął się poprawiać.
 Co prawda zostało mi parę plamek i ze 4 dziurki ale z każdym dniem jest ich coraz mniej!
i makijaż mój się strasznie zmieniłam używam tylko azjatyckiego kremu bb a na poważniejsze wyjścia podkładu mineralnego MEOW i to wszystko!
 
Bardzo bym chciała pomóc komukolwiek, bo wiem, co to znaczy żyć nadzieją, faszerować się chemią i chodzić po specjalistach! Też miałam zamawiane leki ze Stanów, Niemiec, Anglii i ciągle miałam pewność, że zadziają, ale to jest tylko marketing i ludzie muszą to zrozumieć, nikt nie wymyśli skutecznego leku na trądzik, bo firmy farmaceutyczne i kosmetyczne nie zarabiały by na problemie, więc musi on być!
 
Cieszę się mimo wszystko, że trafiłam na Pani bloga i napisałam! Naprawdę jestem bardzo wdzięczna za tchnięcie we mnie jeszcze raz nadziei, choć powiem szczerze, że nie wierzyłam iż płyn zadziała i że jakieś tam mydełka dadzą taki efekt a proszę! A i jeszcze najważniejsze- moja cera jest tak miękka i wygładzona, że nikt mi nie daje 25 lat! B,a ludzie myślą, że mam 16 hehe!





I co wy na to?! Netka zafundowała sobie niezły hardcore! W życiu nie odważyła bym się nakładać Atredermu codziennie przez  trzy tygodnie! Nasza bohaterka jednak, była już w takim stanie, że było jej to obojętne. Albo ja, albo trądzik!

Teraz Netka pyta mnie, jak usunąć blizny po trądziku a ja zastanawiam się, czy oby na pewno pokonała trądzik raz na zawsze... Myślę, niestety że jej trądzik wróci, chociaż na pewno nie w takim nasileniu. Poza  tym, teraz Netka ma na niego skuteczną metodę i będzie mogła bez problemów trzymać go w ryzach. Sama byłabym o wiele szczęśliwsza, gdybym poznała Atre wcześniej.

Oprócz doustnej izotretinoiny, która poprzez zniszczenie nieszczęsnych gruczołów łojowych, jest w stanie wyleczyć trądzik ostatecznie, ale która jest też metodą bardzo kontrowersyjną i ma wiele skutków ubocznych. Oprócz doustnej izotretinoiny zatem, pozostają nam głębokie złuszczania, złuszczania, które trzeba powtarzać, gdyż efekt nie jest trwały. Atrederm można stosować bezpiecznie przez wiele lat pamiętając jednak o ochronie UV. Z każdą kuracją nasilenie trądziku będzie się zmniejszało. Mogę powiedzieć z własnego doświadczenia,  że po pierwszym zastosowaniu Atre, moja skóra już nigdy nie wróciła do stanu z przed kuracji. Stosuję ten płyn od kilku lat na plecy (twarz potraktowałam nim pełno wymiarowo dopiero w tym roku). Początkowo moje plecy były w okropnym stanie, pełne sinoczerwonych gul, zaskórników i przebarwień. W tej chwile ropne zmiany wciąż się pojawiają, ale naprawdę nie ma porównania do tego, co działo się kiedyś. 

Podsumowując: należy powtarzać kuracje aż do skutku i zapewne Was to nie ucieszy, ale  często trądzik może ciągnąć się do końca życia. I jest to informacja, którą powinniście wziąć sobie do serca. Wiele osób poddaje się po kilku kuracjach i wycofuje z leczenia, nie uzyskawszy trwałych efektów. Trwałe efekty w trądziku to fikcja, będzie on powracał w większym lub mniejszym nasileniu i aby mieć go pod kontrolą, należy przez cały czas stosować odpowiednio ukierunkowaną pielęgnację. A, że większość substancji stosowanych w leczeniu trądziku, jest również używana w profilaktyce starzenia, nie ma się co martwić o zmarszczki.
Musicie się pogodzić z tym, że skórę tłustą należy nieustannie kontrolować a odpowiednia jej pielęgnacja jest stałą koniecznością a nie tylko sporadycznym luksusem. Uważam zresztą, że nie jest to wcale zła wiadomość. Wszystkie bardzo lubimy kosmetyki, dlaczego nie mogą to być kosmetyki przeciwtrądzikowe? :) Pamiętajcie zatem: systematyczna pielęgnacja + głębokie złuszczania raz w roku = trądzik pod kontrolą.

Ok, mamy za sobą kurację Atre, co dalej?

Po pierwsze w dalszym ciągu stosujemy filtry i używamy ich całe lato i w ogóle zaprzyjaźniamy się z nimi na stałe.

Po drugie trzymamy trądzik pod kontrolą przez odpowiednią pielęgnację. Należy utrzymywać naskórek w równowadze i nie dopuszczać do pogrubienia warstwy rogowej, oraz trzymać w ryzach łojotok (chociażby przez picie herbatki z wierzbownicy), tak aby nie tworzyły się zaskórniki, bo każdy zaskórnik jest potencjalnym podłożem do zmiany zapalnej. 

W okresie wiosenno- letnim, czyli wtedy, kiedy nasłonecznienie jest już bardzo intensywne, do pielęgnacji najlepsze będą delikatne stężenia kwasu migdałowego, mlekowego, salicylowego, azeleinowego, czy mojego ulubionego LHA. W tym czasie nie należy stosować wysokich stężeń kwasów AHA i BHA, gdyż w większości uwrażliwiają one skórę na słońce. Lato to czas na stosowanie złożonych preparatów o delikatnym działaniu kertatolitycznym, przeciwłojotokowym i przeciwzapalnym- to czas na dermokosmetyki:)

Znacie już moje typy to Effaclary. Ponieważ wciąż jeszcze dostaję mnóstwo pytań czym różnią się od siebie Effaclar K i Effaclaru Duo, posłużę się tutaj cytatem z Patryka, mojej podręcznej encyklopedii, który opisał oba produkty tak zgrabnie i z finezją, że sama nie zrobiłabym tego lepiej. Poza tym, jako przedstawicielka marki La roche- Posay, nie chciała bym uchodzić za stronniczą:

Jestem wielkim fanem obu Effaclarów. Prywatnie uważam, że oba te preparaty to absolutna czołówka, jeśli chodzi o pielęgnację skóry mieszanej/tłustej/trądzikowej. Fundamentem obu jest fantastyczny duet 2 kwasów: salicylowego + jego wyjątkowej lipofilnej (obrazowo: doskonale wnikającej do porów wypełnionych sebum) pochodnej, czyli LHA (Capryloyl Salicylic Acid). Efektem jest bardzo łagodne złuszczanie, czyli mikroeksfoliacja. I to jest podstawa ich działania: delikatne złuszczanie, odblokowanie porów.

Różnice:

Eff K: przygotowany tak, by działać w ciągu dnia, świetny pod make-up (właściwości primera/bazy). Nie jest tak szybki jak jego kolega Eff Duo, trzeba dać mu trochę czasu. Zawiera aktywną postać retinolu, która ma regulować wewnątrzmieszkowe złuszczanie. Najfajniej widać to po trudnej strefie, jaką jest nos (a dokładniej utrwalone zaskórniki)- ładnie oczyszcza, rozjaśnia, zmienia skórę. Biegacz długodystansowy (nie wolno oceniać jego efektów po kilku dniach).

Eff Duo: Usain Bolt, potrafi zdziałać cuda podczas jednej nocy. Preparat dedykowany aktywnym zmianom zapalnym, na noc (2 substancje przeciwzapalne), fajnie rozjaśnia skórę (niacynamid). 

Oba uwielbiam za super właściwości nawilżające, bardzo estetycznie się ich używa. Podczas gdy takiego TriAcneal nienawidziłem (pomarańczowa skóra rano, kremowa, gęsta maź, ble, właściwości wywołujące tzw. buraka).



Można je używać w przeróżnych konfiguracjach. Effaklar K na noc, Duo na dzień i odwrotnie. Naprzemiennie raz K, raz Duo i co tam jeszcze przyjdzie Wam do głowy, lub co skóra Wam podpowie. Jeśli chcemy się bardziej skoncentrować na usuwaniu potrądzikowych przebarwień, warto połączyć Effaclary z kwasem azaleinowym (Acnederm, Skinoren). W ogóle warto mieszać kwasy i stosować je naprzemiennie.

Effaclary i słońce. Stężenie kwasów w tych prepartach jest bezpieczne, podobnie z retinolem w K- jest to delikatna pochodna o małym nasyceniu, ale i tak zalecam używanie filtrów, no i najsensowniej jest stosować te kremy na noc. Miałam raz pacjentkę, która posmarowała się Effaclarem Duo w słoneczny, upalny dzień i już po godzinie wróciła do apteki z osutką świetlną. Zatem bez filtrów się nie obędzie.

Effaclary i nawilżenie. Nie są to preparaty mocno złuszczające, czy wysuszające i na ogół, zwłaszcza przy skórze tłustej i mocnym łojotoku, są bardzo dobrze tolerowane. Może się jednak zdarzyć, że będziecie odczuwać potrzebę nawilżenia. Można wówczas zastosować krem a jeszcze lepiej serum nawilżające pod Effacler K, tak jak pisałam o tym tutaj, Można też odczekać z nałożeniem, aż skóra sama odtworzy barierę hydrolipidową (jakieś 15-20 min po umyciu) i wówczas nawilżenie być może, okaże się niepotrzebne. Nie polecam stosowania nawilżacza na Effaclar- to bez sensu i tak nie uzyskamy dobrego nawilżenia a możemy osłabić działanie preparatu. Fajnym rozwiązaniem, w przypadku wyraźnego odwodnienia, jest chwilowe przerwanie kuracji, na rzecz lekkiego kremu nawilżającego, bądź takowej maseczki.
Lubiący prewencję, mogą używać kremu nawilżającego na dzień, pod filtr, wówczas w nocy jeden z Effaclarów, lub oba naprzemiennie.

To są pytania które powtarzają się w wielu komentarzach i mailach, więc mam nadzieję, że rozwiałam już Wasze wątpliwości.

Na koniec jeszcze słówko o usuwaniu potrądzikowych blizn. Do tematu powrócę jeszcze po konsultacji z moim dermatologiem, muszę też zaznaczyć, że nie uważam się w tej kwestii za eksperta.

Blizny potrądzikowe to trudny temat, aby uniknąć błędów i rozczarowań, najlepiej znaleźć lekarza, który się w tym specjalizuje, ma bogatą praktykę i duże doświadczenie.

Przede wszystkim zależy z jak głębokimi i rozległymi bliznami mamy do czynienia. Dlatego specjalista ocen,i czy zastosujemy metody nieinwazyjne, małoinwazyjne czy nawet chirurgiczną interwencję. U mnie na przykład wystarczające okazały się peelingi tretinoinowe (Atrederm) i kwasowe (LHA i kwas migdałowy), oraz wypełnianie kilku większych wgłębień kwasem hialuronowym.

W przypadku blizn potrądzikowych, naszym celem jest wypełnienie dziurek- ubytków po zmianach ropnych, wygładzenie i poprawa kolorytu. W tym celu, należy usunąć najpierw zalegającą warstwe martwych komórek a następnie stymulować skórę do odnowy i wypełnienia ubytków prawidłową tkanką.

Metod mamy kilka:

głębokie peelingi kwasowe i tretinowe w tym najsilniejszy chyba kwas TCA (trójchlorooctowy), który w przeciwieństwie do kwasów AHA o działaniu keratolitycznym- koaguluje, czyli ścina białko. 

- dermabrazja- najlepiej u dermatologa, jest to mechaniczne złuszczanie naskórka oraz częściowo skóry właściwej przy pomocy głowicy diamentowej.

-dermapen, czyli sposób nakłuwania skóry miejsce przy miejscu i wytworzenie mikroranek, aby wywołać procesy gojenia i regeneracji, przyrząd ten stosuje się również przy mezoterapii.

-laser, metoda dość inwazyjna, polegająca na kontrolowanym poparzeniu tkanek, w celu ich silniejszej regeneracji. Wśród dermatologów to właśnie laser co2 uchodzi za najskuteczniejszy w terapii blizn. Metoda niestety dość ryzykowna, zawsze można przesadzić z mocą lasera. Najlepsze efekty, tylko w rękach najwyższej klasy fachowca.

Zabiegi te poprzez złuszczanie i kontrolowane podrażnienie tkanek, stymulują skórę do odnowy. Jednak jeśli blizny są naprawdę głębokie, trzeba je będzie powypełniać kwasem hialuronowym (restylane). Efekty są naprawdę świetne, ale niestety nie są trwałe- należy je powtarzać, mniej więcej co rok- dwa.


Uff, to tyle na dzisiaj, ciekawa jestem jak Wasze kuracje Atredermem. Chyba już czas je zakończyć?

PS. Nie tylko Netka osiągnęła tak wspaniałe rezultaty po tretinoinie, 
Dostałam od Was znacznie więcej listów, z podzękowaniami za polecenie Atredermu i zdjeciami przed i po kuracji. Naprawdę się ciesze, że udało się nam wspólnie osiągnąć TAKIE efekty:)

Buziaki!

Copyright © Kosmostolog , Blogger