Pokazywanie postów oznaczonych etykietą retinoidy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą retinoidy. Pokaż wszystkie posty
Kilka pielęgnacyjnych wskazówek na najbliższy miesiąc oraz wyprawa w nieznane

Kilka pielęgnacyjnych wskazówek na najbliższy miesiąc oraz wyprawa w nieznane


Kochani, wiem, że obiecałam post o pielęgnacji po retinolu i retinoidach i wiem, że wielu z Was wstrzymuje się nawet do tego czasu z zakupami, niestety nie zdążyłam go napisać przed wyjazdem. Aby jednak nie zostawiać Was zagubionych w kosmetycznej dżungli na cały miesiąc, skreślam kilka pielęgnacyjnych wskazówek na najbliższy czas.

Przede wszystkim warto pociągnąć kurację retinolem nawet do końca marca, jeżeli Wasza skóra dobrze toleruje tę substancję, róbcie to jak najdłużej. Nie zapominajcie oczywiście o filtrach, bo zapowiada się piękna wiosna. Ja musiałam przerwać kurację na początku lutego, bo odbudować barierę naskórkową przed wyjazdem do ciepłych krajów i bardzo żałuję, bo udało mi się uzyskać dobre efekty, moja skóra też zaskakująco dobrze tolerowała retinol (po serum Liq CR, przerzuciłam się na silniejszy preparat Neutrea retinol 0,5) i liczyłam na więcej.

Kuracja tretinoiną na przykładzie preparatu Mediqskin

Kuracja tretinoiną na przykładzie preparatu Mediqskin


Kiedy w aptekach pojawił się Mediqskin- pierwszy na naszym rynku preparat z retinoidem bez recepty, miałam mieszane uczucia. Bo ile osób sięgnie po ten produkt, jako krem na pryszcze i zrobi sobie krzywdę? Z drugiej strony pomyślałam ilu dermatologów, bez żadnej refleksji wypisuje kolejną receptę na Atrederm, Locacid, czy Acnatac? Bez cienia informacji o skutkach ubocznych, konieczności fotoprotekcji czy nawilżania? 


Leczenie trądziku niskimi dawkami izotretynoiny Low Dose Accutane

Leczenie trądziku niskimi dawkami izotretynoiny Low Dose Accutane






Bohaterem dzisiejszego wpisu jest Adam, który leczy trądzik, stosując niskie dawki izotretynoiny. Postanowił podzielić się cennymi, osobistymi doświadczeniami, by pomóc innym w podjęciu decyzji, zainspirować i dodać otuchy.

 Pozwolę sobie na krótkie wprowadzenie. 
Niskie dawki izotretynoiny Low Dose Accutane zyskują w ostatnim czasie coraz większą popularność, zarówno w leczeniu trądziku, jak i profilaktyce starzenia. Retinoidy to grupa substancji obejmujących witaminę A (retinol) oraz jej naturalne i syntetyczne pochodne. Stosuje się je zewnętrznie i na tym blogu znajdziecie wiele informacji na temat konkretnych preparatów i ich zastosowania oraz ogólnoustrojowo i tym tematem nigdy nie zajmowałam się szczegółowo, za wyjątkiem postu o Basi klik.
Pielęgnacyjne paradoksy

Pielęgnacyjne paradoksy


foto Ziem
Bardzo lubię Wasze komentarze i aktywność na blogu. Często jednak pytania się powtarzają i odpowiadanie na nie bywa nudne i irytujące, np. kiedy pod postem o serum z wit. C pytacie, jakie serum polecam, albo czy Effaklar K bedzie dobry do skóry mieszanej, poza tym ile można odpowiadać na wciąż te same pytania? Równie często zdarzają się jednak zagadnienia ciekawe i inspirujące i dlatego wciąż jeszcze mam cierpliwość do prowadzenia tego bloga:). Czytelnicy są też coraz lepiej wyedukowani i miło jest z Wami podyskutować. Ostatnio natchnęła mnie Magda swoimi rozterkami dwudziestosześciolatki. Dziś spróbuję poprowadzić z nimi dialog i podejmę temat pielęgnacyjnych paradoksów według Magdy- złuszczania i stanów zapalnych, starzenia i wolnych rodnikach oraz filtrów i opalenizny. Artykuł jest w formie lużnego felietonu i kieruję go do osób, które mają już jakieś pojęcie o pielęgnacji oraz interesują się procesami zachodzącymi w skórze- czas skończyć z tym kosmetycznym przedszkolem:) 
Ciemna strona retinoidów

Ciemna strona retinoidów


Trudno nie popaść w zachwyt nad retinoidami, wynalezione w 1976 roku przez najwybitniejszego światowego dermatologa Alberta Kligmana, bezsprzecznie królują w dzisiejszej dermatologii. Są najsilniejszym narzędziem w leczeniu trądzika, ale również substancjami stosowanymi w profilaktyce starzenia. Ich skuteczność została potwierdzona w licznych badaniach.

Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o ich ciemnej stronie.
O co najczęściej mnie pytacie odnośnie filtrów UV?

O co najczęściej mnie pytacie odnośnie filtrów UV?


Hallo! Hoe gaat het? Witam Was po holendersku:)



Dziś chciałabym odpowiedzieć, na najczęściej zadawane mi pytania na temat filtrów UV.


Potraktujcie zdjęcie ilustrujące ten artykuł z lekkim przymrużeniem oka, wciąż jestem w Holandii i moja koleżanka Zoë, którą poznaliście w poprzednim poście, wciąż wyżywa się na mnie swoim Canonem, więc choć artykuł jest jak najbardziej współczesny, foto jest utrzymane w konwencji retro. Poza tym Zoë jest wielką miłośniczką jasnej skóry:)

Redermic R- retinol dla skóry wrażliwej

Redermic R- retinol dla skóry wrażliwej

Redermic R- najbardziej oczekiwany produkt La Roche- Posay- jest już w Polsce:) I choć jeszcze go nie używałam, juz jestem w nim zakochana i chociaż recenzje kosmetyków nie są moją specjalnością, to jednak lubię od czasu do czasu podzielić się z Wami tym, co najlepsze. Dzisiaj będzie to nowy Redrmic R.

Redermic to gama produktów przeciwzmarszczkowych La Roche- Posay. W tej chwili składają się na nią dwa podstawowe preparaty: Redermic C (C jak witamina C) i Redemic R (R jak retinol).

Redermic C, wcześniej znany jako Redermic+, przeszedł niewielką renowację i został wzbogacony w mannozę- cukier, który ma stabilizować wit. C i zapobiegać a przynajmniej zmniejszyć jej utlenianie. Zatem preparat nie będzie już tak mocno brudził na żółto poduszek i kołnierzyków. O zaletach wit. C pisałam już kilkakrotnie. Jest silnym przeciwutleniaczem, stymuluje syntezę kolagenu, leciutko złuszcza poprawiając koloryt, rozjaśnia przebarwienia i wzmacnia naczynia krwionośne. W Redermicu C wit. C występuje w stężeniu  5%. Oprócz tego w składzie kremu znajdziemy jeszcze: nawilżający kwas hialuronowy, madekasozyd- substancję przyspieszającą regenerację oraz neurosensynę, która ma działanie kojące i przeciwzapalne.
O co chodzi z tym złuszczaniem

O co chodzi z tym złuszczaniem


 W poście o pielęgnacji przeciwzmarszczkowej pisałam o filarach pielęgnacji, czyli nawilżaniu, złuszczaniu i filtrach UV. Najwięcej pytań pojawiło się w kwestii złuszczania, zatem postaram się temat nieco przybliżyć.

Złuszczanie dotyczy cer dojrzałych, u których naturalny proces wymiany komórek przebiega coraz wolniej, skór tłustych i trądzikowych, gdzie rogowacenie jest zaburzone.

Preparaty złuszczające mają mniejszą i większą moc- niektóre więc możemy używać do codziennej pielęgnacji np toniki z kwasami lub kremy delikatnie eksfoliujące, niektóre zaś, tylko w formie kuracji. I tymi drugimi zajmę się dzisiaj.

skóra podrażniona Atredermem-obraz z vizjoskanu
Mówiąc o złuszczaniu, mam na myśli preparaty o działaniu keratolitycznym, czyli różnego rodzaju kwasy i retinoidy, nie chodzi mi o klasyczne peelingi z drobinkami czy bez, których działanie jest raczej higieniczne, usuwają te martwe komórki, które zaczęły już się odrywać od skóry. Mówiąc o złuszczaniu mam na myśli substancje, które rozpuszczają wiązania pomiędzy komórkami, często powodując silne podrażnienie. I o to podrażnienie właśnie się rozchodzi. Bardzo często zniechęca ono do kuracji.  Bardzo często zdarza się, że lekarz przepisawszy pacjentowi z trądzikiem jakiś silny retinoid, nie informuje o jego działaniu drażniącym. Osoba, która po kilkukrotnym użyciu widzi, że z jej skórą zaczyna się dziać coś niedobrego, przestraszona odstawia lek, sądząc, że jest to odczyn alergiczny. Podrażnienie w przypadku tego typu preparatów jest właściwe, ale zanim Wam o tym opowiem, wyjaśnię dlaczego skóra nie lubi zbyt dobrego traktowania.

Nigdy nie miałam wrażliwej skóry, ale kiedy zaczęłam pracować w firmie kosmetycznej i nagle otrzymałam nieograniczony dostęp do niezliczonej ilości kosmetyków z zapałem zabrałam się za nakładanie całego tego dobrodziejstwa na skórę- mleczko, tonic, krem na dzień, krem na noc i pod oczy, żadnej wody, żadnego słońca, żadnej Ziaji.  Owszem skóra zrobiła się gładka i delikatna, ale zauważyłam coś jeszcze, no właśnie- delikatna, moja skóra stała się zbyt zbyt delikatna! Naglę zaczęła się ściągać od byle wietrzyku, czerwienić nawet od lekkiego mrozu i wciąż łaknęła kremu. Sumiennie odpowiadałam na jej potrzeby- dokładałam kolejna warstwę nawilżacza,  wybierałam jeszcze delikatniejsze kosmetyki. A ona, niczym jakaś cholerna księżniczka, rozsmakowała się w luksusach i ciągle miała fochy.  Stała się skórą wrażliwą.

Okazuje się nawet, ze zbyt intensywne nawilżanie może prowadzić do atypii komórek naskórka, jak to pięknie wyjaśnił kiedyś Patryk w komentarzu: „Zoe Draelos, czyli pani, która jest wybitną postacią anglosaskiej dermatologii estetycznej i wg mnie jedną z najlepszych na świecie, jeśli chodzi o znajomość homeostazy wodnej skóry (genialne artykuły np. o akwaporynach) i nawilżanie, mówi wyraźnie: jeśli skóra nie daje wyraźnych sygnałów, że potrzebuje intensywnego nawilżenia, to nie nakładamy kilku warstw kremu nawilżającego, bo wiąże się to z tzw. aqua-deregulacją cyklu naskórkowego. Kolejna opinia jest taka, że zbyt intensywne stosowanie emolientów w sytuacji, kiedy skóra jest odpowiednio uwodniona, może w dłuższej perspektywie prowadzić do atypii wśród populacji keranocytów (a stąd już tylko trochę do transformacji nowotworowej). Nawilżamy, ale nie przeginamy (choć wiem, że czasami kusi, żeby nałożyć dodatkową warstewkę).”

 Po przeanalizowaniu problemu, uknułam wniosek, że nie można zbyt skóry rozpieszczać i trzymać jej w cieplarnianych warunkach, bo reaguje tylko wzmożoną wrażliwością  Jest jak rachityczna roślinka, wyhodowana w szklarni- wystawiona nagle na prawdziwy świat, kompletnie sobie nie radzi. A takie na przykład drzewo, które wyrosło na skraju góry, bezustannie smagane przez ostre wiatry i bezlitosny klimat, jakże piękną wykształciło koronę i mocno uczepiło się niegościnnej skały. Drzewo owo, jest tak silne, że nic mu już nie straszne, no chyba, że piła drwala, ale i to, drwal musie się najpierw na tę górę wspiąć.

Oczywiście nie chcę tu podważać idei pielęgnacji w ogóle i tak, jak zawsze pisałam, że należy obserwować swoją skórę a Patryk dodał, że trzeba jej jeszcze słuchać, tak pragnę Was zachęcić do świadomej pielęgnacji z użyciem zdrowego rozsądku i intuicji. 

Ale wracając do tematu skóry wrażliwej-trzeba ją nieraz porządnie zdzielić batem, by zechciała współpracować. Tak jak w życiu – naprawdę mądrzy i wielcy ludzie, to często ci, których życie nie oszczędzało i pokonywali wiele trudów. Bo w życiu, co nas nie zabije to nas wzmocni.

Zatem o co chodzi z tym złuszczaniem i dlaczego podrażnienie skóry jest dobre? Chyba zrozumieliście już, że nie zawsze zbyt pieczołowita pielęgnacja, spełnia swoje zadanie a nasza skóra potrzebuje nieraz, by ją gwałtem zmusić do pracy. Trzeba ją zatem nieco popieścić ostrą diamentową głowicą, tudzież oblać kwasem lub przypalić laserem :). Stosując substancje drażniące, wywołując stan zapalny i kontrolowane poparzenia chcemy skłonić skórę do głębokiej odnowy.

Czy nasza skóra kocha Atrederm? Oczywiście, że nie- ona go nienawidzi. Czerwieni się ze wściekłości i próbuje się go pozbyć, zrzucając naskórek. Usilnie stara się bronić .Wzmacnia swoja strukturę i gromadzi armię, by lepiej odeprzeć wroga. Produkuje kolagen, elastynę i substancje podporowe, dzięki czemu staje się coraz silniejsza i coraz bardziej odporna.

I o to właśnie nam chodzi. Poprzez podrażnienie wywołujemy silne procesy naprawcze, których wynikiem jest mocna, dobrze napięta, wspaniale nawilżona skóra.

Jak we wszystkim i w przypadku złuszczania, trzeba mieć umiar. Nie można nieustannie być w stanie wojny. Szkapa, którą cały czas zdzielmy batem w końcu padnie nieżywa. Dlatego też, nie można skóry nieustannie złuszczać. Ma to być impuls, zastrzyk energii, dźwięk oboju rozpoczynający symfonię (wybaczcie, ale mam dzisiaj wyjątkowo grafomańskie nastrój:). Znam kilka osób uzależnionych od złuszczania tak samo, jak od solarium, czy botoxu. We wszystkim należy zachować umiar i zdrowy rozsądek. Wiem, powtarzam się, ale będę to robić aż do znudzenia :P
Nie podam Wam tez gotowej recepty, czy matematycznego wzoru (dzieki P.) jak długo się złuszczać, każda skóra jest inna i jeśli się dobrze w nią wsłuchacie, sama Wam na to odpowie :). Ja uważam, że maksymalny czas złuszczanie to pół roku, chyba, że mamy do czynienia z jakimś większym problemem i lekarz zaleci inaczej.

Na razie wciąż jeszcze, jest dobry czas na złuszczanie. Gdzieś pod koniec marca lub kwietnia, zamierzam zdać Wam relację z zakończenia mojej kuracji oraz napisać co dalej.

Tymczasem nich moc Atre będzie z Wami!
O Oli, która nie słuchała mamy

O Oli, która nie słuchała mamy


Dziś listów od czytelniczek ciąg dalszy. Wybrałam list Oli, ponieważ jest napisany lekko, dowcipnie i czyta się go bardzo przyjemnie a problem, z którym się do mnie zwróciła, zainteresuje zapewne wielu z Was.

foto.dooktor.pl
"Witaj Ziemolinko,

Długo zbierałam się do tego meila.. :) układałam w głowie słowa, zdania, co napiszę i jak zacznę, o czym powiem i czy będzie to w miare zwięzłe, bo zazwyczaj lubię się rozwodzić.. może po prostu napiszę, że nazywam się Ola, na Twojego bloga trafiłam przypadkiem, szukając czegoś o maści Retin A (rozglądałam się, czy gdzieś może są jakieś informacje o wznowieniu jej dostaw w aptekach), przeglądałam różne strony i tak oto jestem dzisiaj tu, w tym miejscu :) piszę do Ciebie ze Szczecina, choc serce w Poznaniu, gdzie mieszka moja miłość. Ot i drugi powód , przez który ciepło o Tobie myślę - Poznań :)

Jestem Ci wdzięczna za wszystko o czym piszesz, za porady, które dajesz i wiedzę którą się dzielisz. Dość już blogów stricte o opiniach na temat kosmetyków, bo te, choć przydatne, występują już w takiej ilości, że można dostać zawrotu głowy. Twój blog czyta się jak książkę, albo co najmniej jak magazyn kosmetyczny z najwyższej półki. Jest świetny i nigdy nie przestawaj pisać!

a teraz, do rzeczy.. :)

Piszę do Ciebie, ponieważ wiele zostało powiedziane już o pielęgnacji, o skórze mieszanej i tłustej, z trądzikiem nawet w wieku w jakim powinniśmy go tylko wspominać jako mankament różowych szkolnych lat. Ja również taką skórę posiadam, choć nie mogę powiedzieć, że jest tragicznie. Denerwuje mnie jednak, męczy, irytuje, jest tłusta i odwodniona, raz lepsza, raz gorsza, kapryśna i wrażliwa, myślę, że sama najlepiej wiesz w czym rzecz :) i gdybym tylko kiedyś miała wiedzę jaką mam teraz, albo taką Ciebie, którą mogłabym przeczytać, na pewno nie popełniłabym tylu błędów ile niestety popełniłam do tej pory. To nie jest tak, że się tłumaczę, bo wielu rzeczy byłam świadoma, ale tak jakby nie zdawałam sobie z nich sprawy (? nie wiem jak to ująć). Po prostu wiedziałam, że pewne rzeczy szkodzą, ale wydawało mi się, że ja nigdy się nie zestarzeję!  zabawne :) teraz jestem już trochę starsza (27 lat) i (dzięki Bogu!) mądrzejsza, ale podstawowe pytanie brzmi, czy możemy zrobić coś jeszcze dla skóry, którą traktowaliśmy źle przez wiele, wiele lat ? czy są jakieś szanse, aby pomóc jej nie zestarzeć się za wcześnie ? 

To zabrzmi trochę jak spowiedź, ale na prawdę zgrzeszyłam w wielu aspektach.. jako bardzo wczesna nastolatka odkryłam solarium i się w nim zakochałam, korzystając codziennie i bez umiaru, wyciskałam wszystko co pojawiało się na mojej buzi, paliłam papierosy i zarywałam noce, źle się odżywiałam. Ponieważ uważałam , że mam cerę tłustą, ciągle ją czymś wysuszałam, stosowałam wszystkie te kosmetyki, które miały za zadanie odtłuścić mi twarz, nawilżenie kojarzyłam z natłuszczaniem, więc nie było o nim mowy. Tragedia!! 

Moje opamiętanie zaczęło się, kiedy kilka lat temu trafiłam na doświadczona i świadomą Panią dermatolog, która dla mojej buzi zaleciła kwasy a to znowuż oznaczało brak słońca. Dopiero wtedy zrozumiałam jak uzależniona jestem. Miałam wręcz depresje z powodu braku opalonej buzi czy ciała, nie podobałam się sobie i czułam nieatrakcyjna. Na szczęście to przeszłość. Potem zrozumiałam , jak ważne jest nawilżanie i od tej pory wyrzuciłam wszystko, co drastycznie przesuszało moja buzię. Zaczęłam stosować filtry, no i oczywiście rzuciłam palenie :) w tej chwili zastanawiam się nad retinoidami, nie wiem jednak w którą artylerie uderzyć najpierw. Kiedyś dermatolog doradziła mi Retin A, lecz po wielu poszukiwaniach możliwości zrealizowania recepty poddałam się. Zastanawiałam się nad rozpoczęciem przygody z retinoidami od Effaclaru K. Nie cierpię moich rozszerzonych porów i grudek, tworzących się od nadmiaru tłuszczu, oraz dorywczych "niespodzianek"... :)

Dziś patrząc wstecz jestem na siebie zła..ale przecież mama powtarzała mi to wielokrotnie. wiedziała, że tak będzie, dlaczego nie słuchałam mamy ! :) Mamy zawsze wiedza najlepiej, nawet jak nam się wydaje, że nie wiedza, to one wiedzą.. i żeby nie było, uśmiecham się, ale zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji w jakiej jestem, a ponieważ nie mogę cofnąć czasu, to chciałabym wiedzieć czy coś mogę dla siebie jeszcze zrobić.. być może w takiej sytuacji sa jeszcze inne osoby i moze one także ucieszyłyby się, gdybyś napisała im kilka słów o tym, jak mogą uratować swoją buzię.. jeśli doczytałaś do tego momentu, to jesteś bardzo wytrwała.. :)

Ziemolinko, dziękuję że przeczytałaś te parę słów i raz jeszcze dziękuję, że jesteś, piszesz i chcesz dzielić się wiedzą!"
foto.eiw.com.pl
No to kto jeszcze nie słuchał mamy? Uśmiałam się czytając list Oli, ale i przypomniałam sobie, jaką okropną byłam nastolatką. Z ostentacyjnym znudzeniem, znosiłam mamine ględzenie. Gdybym jej wtedy słuchała, uniknęłabym zapewne wielu wpadek. Ale tak już jest na tym świecie, że każdy musi nauczyć się na własnych błędach a najmądrzejsze nawet rady, nie zastąpią własnych doświadczeń. "Przeżyj to sam”…

Młodość jest butna i arogancka. Wydaje się nam, że będziemy żyć wiecznie i nigdy się nie zestarzejemy. Tymczasem, nic nie jest nam dane na zawsze i trzeba się bardzo troszczyć o swój naturalny potencjał.

Oglądałam wczoraj film „Wszystko za życie”. Jego bohater porzuca dotychczasowe życie, przyjaciół i rodzinę, samotnie wyruszając w świat. Nie obchodzi go, że sprawia wielki ból rodzicom, beztrosko pali całą swoja gotówkę. Jest młody piękny i przekonany o własnej niezniszczalności. Przemierza pustkowia, żywi się tym, co zbierze lub upoluje, śpi pod gołym niebem- radosne dziecko natury. Kiedy jednak po kilometrach bezkresnej wędrówki, odnajduje to, czego szukał- prawdę, że szczęście istnieje tylko wtedy, kiedy można je dzielić z innymi- jest już zbyt chory, by wrócić do domu. Umiera samotnie w opuszczonym autobusie gdzieś na niegościnnej Alasce.

Cóż, Ola nie traktowała swojej skóry zbyt dobrze i pewnych rzeczy nie da się już zmienić, ale nie na wszystko jest jeszcze za późno :). Najważniejsze, że się w końcu opamiętała i nie umrze w  samotności nadgryziona przez owczarka alzackiego (oglądałam też Bridget Jones :)).

Nadużywając solarium, Ola fundowała swojej skórze ogromne dawki UVA- promieniowania w głównej mierze odpowiedzialnego za tzw. fotostarzenie. Jest ono wyjątkowo podstępne, ponieważ efekty jego działalności, widać dopiero około 40 roku życia w postaci mocno ścieńczonej, pergaminowej skóry z gęstą siateczka drobnych zmarszczek a także licznymi przebarwieniami i porozszerzanymi naczynkami.

Również palenie papierosów nie jest obojętne dla naszej skóry. Podaje się je na drugim miejscu, zaraz po UV, wśród czynników przyspieszających starzenie. Dym papierosowy generuje potworne ilości wolnych rodników a skóry wieloletnich palaczek, można łatwo rozpoznać po charakterystycznym ziemistym kolorycie, oraz głębokich bruzdach wokół ust.

Kolejne na naszej liście są zarwane noce i złe odżywianie. Młody, silny organizm, dość dobrze znosi, takie złe traktowanie, ale z czasem, zaczyna się ono uwidaczniać na jego skórze.Worki pod oczami i niezdrowy koloryt, są znakami rozpoznawczymi wiecznych imprezowiczów. Moja babcia zawsze mówiła, że najlepszym kosmetykiem jest sen i jesteśmy tym, co jemy. Nie ma zdrowej skóry bez zdrowej, zbilansowanej diety i dobrego snu.

No, ale do rzeczy co można zrobić ze skutkami wieloletnich zaniedbań kosmetycznych?

Pani doktor zaproponowała Oli Retin A, zarówno jako lek na trądzik, jak i substancję przeciwzamarszczkową. Tretinoina w nim zawarta, rzeczywiście jest w stanie, odwrócić w pewnym stopniu, efekty fotostarzenia, oraz wieloletniego złego obchodzenia się ze skórą. Lek sprawia, że prawia, że skóra pięknie się regeneruje, ciężko pracuje produkując kolagen, elastynę i substancje podporowe. Intensywne złuszczanie naskórka, poprawia też jego koloryt i rozjaśnia przebarwienia. Oczywiście tretinoinę należy stosować przez dobrych kilka miesięcy, aby osiągnąć, jak najlepsze rezultaty, kurację zaś powtarzać raz w roku w okresie jesienno- zimowym. Tretinoinę znajdziecie w takich preparatach, jak wspominany wcześniej Retin A a także mój ulubiony Atrederm, oraz  Locacid i Aretin ICN. Stężenie substancji aktywnej w wymienionych preparaatch jest od 0,025 do 0,05 % a lekarze medycyny estetycznej wykonują także zabiegi  z użyciem 15% tretinoiny. To musi być dopiero jazda :). Jak się złuszczać tretinoiną pisałam tutaj klik .
weselnydrinkbar.pl

Dermatolodzy i kosmetyczki oferują również, szeroki wybór zabiegów złuszczających z kwasami, które wspaniale odnawiają powierzchnię skóry i przyspieszają jej regenerację. Ponieważ jestem miłośniczką tretinoiny ,nie mam dużego doświadczenie w stosowaniu kwasów, ale bardzo lubię LHA i kwas migdałowy. Myślę też, że aby zmusić, obrażoną złym traktowaniem skórę do współpracy, należy zastosować wysokie tzw. gabinetowe stężenia tych substancji i  zaufać specjalistom.

Kolejną obok  kwasów i retinoidów substancją, która jest w stanie odwrócić efekty fotostarzenia, jest wit.C. Mówię tutaj oczywiście o jej postaciach stosowanych na skórę  Suplementacja diety, acz bardzo pomocna, nie zda się na wile, gdyż skóra jako narząd dystalny, jest zaoptrywana w witaminy na samym końcu. Trzeba by było łykać ogromne ilości kwasu askorbowego, aby dotarł on w zwiększonej dawce do skóry a takie ilości nie były by z kolei obojętne dla nerek. Polecam zatem wit C dostępna w wielu preparatch kosmetycznych a zwłaszcza postaciach serum, gdzie jej stężenie jest wyższe. Serum z wit C najlepiej stosować na dzień i również w okresie letnim, ponieważ jest ona silnym antyoksydantem i intensyfikuje działanie filtrów. Wit C stymuluje syntezę kolagenu leciutko złuszcza, poprawiając koloryt i uszczelnia naczynia krwionośne.
Polecam Serum flavo C Isis Laboratoires, CE Ferulic Skinceuticals. a także to: 
http://mazidla.com/receptariusz/18/187-serum-z-witamin-c-15--wit-e-1--lecytyna-hlb-4--pol-80--kwas-hialuronowy-dla-cery-suchej.html

Poza tym oczywiście nawilżanie i filtry UV i Ola będzie jak nowa- czego jej bardzo życzę. A Wam życzę mądrości w młodości:)

Więcej o pielęgnacji przeciwzmarszczkowej pisałam tutaj klik

PS. W komentarzach pod postem wywiązała się ciekawa dyskusja na temat dystalności skóry i lisów polarnych- zachęcam również do czytania komentarzy:)
Od kiedy krem przeciwzmarszczkowy? Dla niecierpliwych 20tolatek i nie tylko

Od kiedy krem przeciwzmarszczkowy? Dla niecierpliwych 20tolatek i nie tylko



Spotykam w mojej pracy histeryczne dwudziestolatki, które żądają kremu przeciwzmarszczkowego, bo dostrzegły na swoich gładkich buziach jakąś milimetrową kreskę, spotykam też zblazowane pięćdziesiątki, które dumnie używają kremu Nivea, bo one zmarszczek nie mają (maja natomiast wszystkie ich koleżanki) i spotykam niepewne sześćdziesięciolatki, które pytają czy już mogą...

Moi drodzy zmarszczkom należy zapobiegać a starzeć zaczynamy się zaraz po urodzeniu:)

Dlatego pierwszą osobą odpowiedzialną za nasz późniejszy wygląd jest nasza matka, która przede wszystkim winna nas chronić przed promieniowaniem UV. Dzieci do trzeciego roku życia w ogóle nie powinny się opalać, aby układ odpornościowy ich skóry wykształcił się prawidłowo. Warto też już w dzieciństwie wyrobić nawyk stosowania filtrów.

1. Ochrona UV jest pierwszym, podstawowym i najważniejszym czynnikiem przeciwzmarszczkowym, bo aż 80% starzenia to fotostarzenie a każda godzina na plaży bez ochrony i każde słoneczne poparzenie odwdzięczy się nam w postaci przyspieszonego starzenia ok 40 roku życia.

2. Drugą najważniejszą rzeczą w pielęgnacji skóry jest, no właśnie co? Kto powie? Tak macie rację, jesteście bardzo dobrze wyedukowane:) Drugą najważniejsza rzeczą jest nawilżanie. Jak już wielokrotnie pisałam każda skóra i w każdym wieku wymaga nawilżenia. I tu zatrzymam się na chwilę przy pewnym często mi zadawanym pytaniu. Czy jeśli stosuję krem przeciwzmarszczkowy powinnam skórę dodatkowo nawilżać? Nie- każdy krem, no może za wyjątkiem tych typowo do oczyszczania skóry tłustej, każdy krem przede wszystkim nawilża, jego bazą są składniki nawilżające gliceryna, masło karite, kwas hialuronowy itp. Nie trzeba zatem stosować dodatkowo kremu nawilżającego.

Kolejna rzecz którą mnie pytacie to- czy kwas hialuronowy ma działanie przeciwzmarszczkowe. Odpowiadam o tyle o ile nawilżanie jest przeciwzmarszczkowe, bo kwas hialuronowy nie wnika w głębsze warstwy skóry i wyłącznie nawilża zresztą poprzez okluzję jak wykazały najnowsze badania. A nawilżanie rzeczywiście jest przeciwzmarszczkowe, bo dobrze nawilżona skóra starzeje się znacznie wolniej.

3. Trzecim filarem pielęgnacji skóry jest złuszczanie. Przy czym, w wypadku młodej, dobrze funkcjonującej skóry, bez problemu trądziku, nie jest ono konieczne a jeżeli już chcemy się zdecydować na jakiś składnik o działaniu keratolitycznym siegnijmy po delikatne kwasy PHA czyli glukonolakton i kwas laktobionowy. Dwudziestoletnia skóra świetnie odnawia się sama, więc nie ma sensu zbytnio w nią ingerować. Choć oczywiście rozumiem, że to  właśnie w tym wieku koniecznie chcemy poprawiać swoja urodę.Pamiętam, że jako młodziutka dziewczyna nie mogłam się już doczekać, kiedy będę mogła stosować kremy przeciwzmarszczkowe- w tym przypadku spełnienie marzeń przyszło szybciej niż się spodziewałam i od tej pory jestem bardzo ostrożna z marzeniami, bo cholera rzeczywiście się spełniają:) Co zatem mogą jeszcze stosować młode osoby?

4. Pozycję czwartą na naszej liście zajmują antyoksydanty. Wielu z Was wie doskonale co to jest, ale muszę mimo wszystko umieścić krótkie objaśnienie. Przez cały czas nasza skóra a także wszystkie inne narządy są atakowane przez wolne rodniki. Wolne rodniki są to niezwykle reaktywne formy tlenu i związki szalenie niestabilne, które pragną stabilizacji. Niczym singiel, który za wszelką cenę chce się zakochać. Kiedy taki wolny rodnik spotka cokolwiek na swojej drodze, natychmiast się z tym łączy, czego skutkiem jest nowotworzenie, starzenie i destrukcja tkanek. Wolne rodniki są produkowane przez UV, dym papierosowy, spaliny ale również nasz organizm wytwarza ich całkiem sporo np w procesie metabolizmu. Generalnie zapamiętajcie- wolny rodnik twój wróg.

 Bronią przeciw wolnym rodnikom są przeciwutleniacze zwane również antyoksydantami, czy substancjami o działaniu antyrodnikowym. Najskuteczniejsza jest wit. C i wit. E, karotenoidy przede wszystkim witamina A .  Szczególnie bogate w antyutleniacze są rośliny i zawarte w nich polifenole. Warto sięgać po kremy i serum bogate w roślinne wyciągi szczególnie resveratrol, czyli wyciąg z pestek winogron oraz bajkalinę i ekstrakt z zielonej herbaty.
Wit C stymuluje syntezę kolagenu, leciutko złuszcza, poprawia koloryt i rozjaśnia przebarwienia i wzmacnia naturalna odporność skóry przed UV- dodaje skórze blasku. Rozpuszcza się w wodzie i jest bardzo niestabilna.
Wit E chroni membrany komórek oraz struktury lipidowe przed atakiem wolnych rodników. Najlepiej aby obie te substancje występowały w duecie, ponieważ doskonale się uzupełniają. Wit. C chroni środowisko wodne a wit. E- tłuszczowe. Kiedy wit. E już ledwo zipie bo własnie spotkała na swojej drodze wolny rodnik, wit. C ja reanimuje. Obie działają synergicznie i zapobiegają uszkodzeniom skóry.

Stabilną formę wit. C znajdziecie w kremach La Roche- Posay Active C i Redermic oraz serum Flavo C Auriga i najlepszym w moim mniemaniu produkcie Liq CC firmy Liqpharm. Wiem też, że same przyrządzacie takie serum, ale nie jestem ich wielka fanką, gdyż wit. C jest bardzo niestabilna i takie serum szybko się utlenia a utleniona wit. C sama może generować wodne rodniki. W każdym razie kiedy takie serum ma ciemny, żółto- brunatny kolor, na pewno nie nadaje się już do użytku. Nie jestem jednak specjalistą od własnoręcznych produkcji kosmetyków i chętnie wysłucham opinii osób, które się na tym lepiej znają:)

Najlepsze na rynku kombinacje antyoksydantów ma firma Skinceuticals. Ta amerykańska marka jest prawdziwym prekursorem w dziedzinie walki z procesem oksydacji a jej ojciec doktor Sheldon R Pinnel jako pierwszy opatentował technologię dzieki której możemy używać czystą wit C do pielegnacji skóry.

Firma Skinceuticals produkuje kilka serum z antyoksydantami, wśród których prawdziwą gwiazdę jest CE Ferulic (ponoć używa go sama Madonna) połączenie wit. C, E oraz kwasu ferulowego, który genialnie stabilizuje kapryśny kwas askorbinowy. Świetne jest również serum Phloretin CF z ustabilizowaną kwasem ferulowym wit. C i floretyną. Floretyna to cudowny flawonoid  o silnych właściwościach przeciwrodnikowych, który wykazuje również działanie antynowotworowe a jego cząsteczka ma niesamowitą zdolność przenikania do głębszych warstw skóry. Floretyna to patent Pinnela  i jest dostępna wyłącznie w produktach Skinceuticals. To wspaniałe kosmetyki, niestety bardzo drogie... Angeliko F. jak Twoje eksperymenty ze Skinem?

No, ale kiedy krem na którego pudełeczku jest napisane krem przeciwzmarszczkowy?

Około 25 roku życia nasza skóra zaczyna stopniowo produkować mniej kolagenu a około 30stki wyraźnie się rozleniwia. Jest to dobry moment by właczyć do pielegnacji retinol. Czysty retinol jest związkiem, który znacznie spowalnia starzenie i stosowany systematycznie może zatrzymać czas nawet na 10 lat. Pochodne retinolu a szczególnie tretinoiny są w stanie odwrócić efekty starzenia. Dlatego kiedy pytacie mnie o swoje mamy, których twarze już dawno straciły młodzieńczą świeżość a życie naznaczyło je licznymi bruzdami, polecam wam Locacid. Tretinoina w nim zawarta jest prawdziwym eliksirem młodości i może sobie poradzić nawet z wieloletnimi zaniedbaniami pielęgnacyjnymi.

Podsumowując retinol stosujemy prewencyjni około 30- 35 roku życia aby starzeć sie wolniej, natomiast tretinoiny czyli jego pochodne wprowadzamy ok 35- 40 w wieku kiedy skóra potrzebuje juz ostrzejszej artylerii  Przez cały ten czas nie zapominamy o pozostałych zasadch pielęgnacyjnych czyli nawilżaniu, złuszczaniu, filtrach UV i antyoksydantach. 

Osoby walczące od najmłodszych lat z trądzikiem nie muszą stosować dodatkowo kremu przeciwzmarszczkowego, ponieważ większość substancji, które stosujemy do leczenia tego schorzenia (kwasy, retinoidy) to jednocześnie najsilniej działające substancje przeciwzmarszczkowe- pisałam o tym zresztą już wielokrotnie w postach o trądziku.

Młodzi ludzie mają w sobie mnóstwo pasji i egzystencjonalnego niepokoju, bardzo pragną wyrazić siebie, czymś wyróżnić się z tłumu. Najłatwiej to osiągnąć przez wygląd. Efekty tych eksperymentów często zostają nam na całe życie, dlatego – rozsądnie moi drodzy 20tolatkowie. Nie ma co przesadzać, wasze skóry mają się zupełnie dobrze. Czy samochód prosto z salonu wymaga naprawy? Nie, ale wymaga konserwacji. Dlatego stosowanie filtrów, nawilżanie i ochrona przed wolnym rodnikami oraz rozsądne złuszczanie w zupełności wystarczy.

Do tematu zmarszczek jeszcze powrócę, zajmę się też skórami bardziej dojrzałymi, bo to drugi najczęściej przewijający się w waszych listach i komentarzach temat.

Zaczęłam pisać ten post już przed świętami, ale szło mi to bardzo opornie, ciągle coś kreśliłam, dodawałam, przeżywałam prawdziwe twórcze męki, mam nadzieję, że mimo to udało mi się zachować lekki styl a informacje będą dla Was przydatne:) Podobny wpis pojawił się ostatnio również na blogu Twoja cera- gorąco polecam klik

Na prośbę jednej z czytelniczek Przykładowy Plan Pielęgnacji:

Dzień: Krem z antyoksydantami np. Active C lub serum Flavo C. Ponieważ wit. C ma dość niskie ph, serum może początkowo podrażnić skórę, żeby to zminimalizować można pod nie nałożyć leciutki krem nawilżający, choć generalnie zasada jest taka, że krem nakładamy na serum. Flavo C można też stosować samodzielnie.
Na całość oczywiście filtr.

Noc: krem nawilżający lub krem albo serum z antyoksydantami. Przeciwutleniacze najlepiej jest stosować na dzień, ponieważ oprócz działania antyrodnikowego wzmacniają również działanie filtrów (wit. C) ale zastosowane na noc, skórę rozświetlą i wspomogą w regeneracji.
Po 25 roku życia na noc stosujemy krem z retinolem. Jeśli wybierzemy produkt dobrej firmy, będzie też skórę odpowiednio nawilżał. Ja polecam Vichy Liftactiv retinol HA z retinolem i kwasem hialuronowym lub Avene Ystheal- retinaldehyd (nieco mocniejsza pochodna retinolu, patent Pierre Fabre) i pro-tocoferyl (wit. E). Doskonały jest również Retinol 0,3 Skinceuticals.

Złuszczanie przeprowadzamy w formie kuracji- najlepiej w zimie i oczywiście na noc, maksymalnie przez pół roku. Preparat z kwasami możemy też stosować raz w tygodniu, żeby poprawić koloryt i gładkość cery. Z dostępnych na rynku gotowych preparatów do złuszczania polecam Glico A Isis Laboratoires, Sebo Almond Peel 10% (kwas migdalłowy) Pharmaceris, Blemish +Age Defense Skinceuticals (2% kwas dikarboksylowy,1,5% kwas salicylowy,3,5% kwas glikolowy & 0,5% kwas cytrynowy,0,3% kwas lipohydroksylowy). Atrederm (tretinoina), Retin A (tretinoina), Retinol 0, 3 Skinceuticals.
Warto też zaufać specjaliście i wybrać się na zabieg kwasami do kosmetyczki lub dermatologa.

Trzymajcie się ciepło w ten zimowy czas!


Chcę zajść w ciążę, ale wciąż jeszcze mam pryszcze- teratogenność izotretinoiny

Chcę zajść w ciążę, ale wciąż jeszcze mam pryszcze- teratogenność izotretinoiny


Pod ostatnim postem rozpętała się dyskusja na temat teratogenności retinoidów. Myślę, że to ważny temat, więc spieszę z wyjaśnieniami.

Teratogenny dosłownie oznacza "potworowaty",  mogący prowadzić do deformacji płodu. Teratogennych jest wiele leków, między innymi niektóre antybiotyki i dość popularne leki z grupy sulfonamidów, teratogenny może być niedobór kwasu foliowego- dlatego jeśli chcemy urodzić zdrowe dziecko, jakiś czas przed poczęciem należy przyjmować tę substancję w postaci tabletek i teratogenne w końcu są retinoidy a zwłaszcza izotretinoina. Udowodnioną teratogenność ma izotretinoina podawana doustnie w leczeniu ostrych postaci trądziku młodzieńczego. W Polsce dostępna pod nazwą  Roaccutane, Izotek, Axotret, Curacne, Tretinex. Słyszałam opinię, że po dosustnej kuracji przeciwtrądzikowej nie należy zachodzić w ciążę nawet przez 2 lata, ale nikt nie potrafił mi tej tezy udowodnić, zwłaszcza, że badania wykazują, że lek jest eliminowany z ustroju po 2 tygodniach od ukończenia kuracji a dla bezpieczeństwa zaleca się pełen miesiąc. Czyli jeszcze miesiąc po zakończeniu leczenia Izotekiem nie można zajść w ciążę.

Wszystko co napisałam dotyczy postaci doustnych izotretinoiny a co z jej formami do stosowania na skórę czyli naszym ulubionym Atredermem?
Otóż zasięgnęłam opinii dwóch lekarzy dermatologów jednego (za pośrednictwem Basi) znanego z metod kontrowersyjnych, oryginalnych i brawurowych, oraz drugiego ocenianego raczej jako dość zachowawczego, zapytałam także o zdanie doktora farmacji. Wszyscy twierdzą, że izotretinoina w bardzo niewielkim stopniu przenika do krwiobiegu i prawdopodobnie w ogóle nie ma przeciwwskazań w zachodzeniu w ciążę. Nie istnieją jednak żadne badania na ten temat- no bo która matka zgodziła by się, by na jej przypadku sprawdzano, czy dany środek może zdeformować płód?
W każdym razie w tak ważnej kwestii warto dmuchać na zimne i wziąć sobie głęboko do serca, że w takcie kuracji Atredermem nie należy zachodzić w ciążę. 
Wszystkie te informacje znajdują się na ulotkach dołączonych do leków- dlatego uczulam Was abyście zawsze te ulotki czytały i pozdrawiam Angelikę F.:)

Zwierzenia kobiety jaszczurki- 11 dni na Atredermie

Zwierzenia kobiety jaszczurki- 11 dni na Atredermie



Na początek anegdota. Odkąd zamieściłam na blogu swoją twarz bez makijażu i jedna z Was napisała, że miło mnie widzieć taką nagą- codziennie mam kilkanaście wyświetleń ze stron pornograficznych oraz kilka propozycji czatów- wyszukiwarki działają bezbłędnie:)

A dzisiaj będzie o postępach mojej atredermowej kuracji.

proces łuszczenia obraz z wizjoskanu
Tretinoinę stosuję już od kilku lat, ale głownie na ciało. Nakładałam parę razy na twarz, ale tylko jednorazowo, albo miejscowo na jakieś większe wykwity. Tym razem postanowiłam pójść na całość i choć Wam to odradzałam zastosować kurację w wersji hard. Pisałam poprzednio, że po dwóch dniach miałam ogromne podrażnienie oraz skóra złaziła mi płatami. Zrobiłam dzień przerwy po czym wróciłam do kuracji, którą prowadzę nieprzerwanie w dalszym ciągu. To już 11 dni i zachęcona świetnymi wynikami postanowiłam, że będę prowadzić kurację przez całą zimę- naprawdę warto! Po pierwszym podrażnieniu skóra się w miarę przyzwyczaiła i nie reaguje już na płyn tak histerycznie. Owszem jest uwrażliwiona i w dalszym ciągu się łuszczy, ale jest to do wytrzymania i stopniowo ustępuje. Właściwie dzisiaj po nałożeniu makijażu w końcu wyglądałam jak człowiek a nie jaszczurka:)

Stosuję Atrederm przeciwtrądzikowo ale także przeciwzmarszczkowo i w celu pojędrnienia skóry.


Smaruję Atredetrmem całą twarz- również okolice oczu oraz plecy dekolt, piersi i brzuch. 

Twarz
Skóra jest wciąż  lekko podrażniona, łuszczy się i jest zaczerwieniona. Pojawiła się też jedna niespodzianka na nosie i boląca gula na brodzie(myślę, że nie jest to związane z kuracją). Najgorsza tolerancja na skrzydełkach nosa oraz w okolicy bruzdu nosowo- policzkowago. Moja twarz jest też ściągnięta i błyszcząca- wygląda jak wypolerowana- to zresztą charakterystyczne po każdym mocniejszym złuszczaniu. Usta , choć ich nie smaruję- bardzo suche. 
Podrażnienie jednak znacznie zelżało i również łuszczenie jest do przyjęcia- każdego dnia coraz mniejsze. Natomiast dawno moja skóra nie była tak gładka i wspaniale 
napięta! Czuję się odmłodzona o kilka lat! Porównajcie ze zdjęciem tutaj klik.

zaskórniki na nosie obraz z wizjoskanu
Pory wyraźnie się zmniejszyły to samo przebarwienia, jeśli zaś chodzi o zaskórniki to zniknęły te na czole i po bokach twarzy oraz na żuchwie i szyi. Na nosie wciąż są, choć na pewno mniejsze. Na zdjęciu z wizjoskanu widać wciąż obszerne zaczopowane ujścia gruczołów łojowych, ale widać też mniejsze kropeczki- w tych miejscach zaskórniki zniknęły prawie zupełnie.  Wydaje mi się, że nos jest taką częścią twarzy gdzie zaskórników nie da się całkowicie pokonać. Nawet osoby o suchej skórze mają wągry na nosie. Cóż trzeba będzie się z tym pogodzić, albo pomyśleć jeszcze później o IPL-u u doktora Kuczyńskiego.

Skóra pod oczami
Nakładam Atre również pod oczy oraz na powieki- ich nieruchomą część tuż pod łukiem brwiowym. To zabawne, ale cieniutka skóra pod oczami znosi kuracje tretinoiną najlepiej z całej twarzy. Nie łuszczy się wcale za to jest gładka i napięta jak po liftingu. Rano wstaję bez worków i obrzęków, które dla mnie alergika już od lat są standardem. Spojrzenie  zaś mam jasne i wypoczęte.


Szyja
W trądziku wieku dorosłego to na szyi i żuchwie pojawia się najwięcej wykwitów- zastosowałam Atrederm również tutaj. No i muszę powiedzieć, że skóra na szyi a zwłaszcza w jej górnej części i pod spodem żuchwy- znosi kurację najgorzej. Wciąż jest w tych miejscach mocno podrażniona, ściągnięta i swędząca- łuszczy się też okropnie- traktuję ja zatem ulgowo i nakładam tam płyn co drugi dzień.

Ciało
Ponieważ używam Atre na ciało już od dwóch lat, moja skóra jest już w miarę do tretinoiny przyzwyczajona i mimo, ze smaruję ciało codziennie- znosi kurację bardzo dobrze.  Jest gładka i ładnie oczyszczona. Plecy i dekolt- super, tylko trochę krostek. Skóra łuszczy się raczej niewidocznie, widać to tylko jak założę czarną bluzkę- po wewnętrznej stronie pozostają takie jakby pajęczynki złuszczonego naskórka. Plecy i dekolt trochę mnie swędzą, ale tam nakładam płynu więcej niż na resztę ciała- to moja najbardziej trądzikowa strefa.

Jestem bardzo zadowolona z efektów kuracji i zamierzam stosować ją całą zimę:)

A na koniec jeszcze jedna sprawa, o której napisała mi jedna z Was- termin ważności. Atrederm po otwarciu jest zdatny do użytku tylko przez 30 dni.
zużycie po 11 dniach stosowania: twarz, dekolt, plecy brzuch
Szczerze mówiąc nigdy nie zwróciłam na to uwagi. Oczywiście wiem, że retinol jest substancją wysoce niestabilną oraz wrażliwą na czynniki zewnętrzne i najlepiej jeśli jest zapakowany w tubkę. Początkowo nawet zdziwiła mnie płynna postać preparatu, ale skoro działał, nie zaprzątałam sobie tym więcej głowy. Po komentarzu jednej z Was przypomniałam mi się jednak, że rzeczywiście, kiedy w tamtym roku zastosowałam zeszłoroczny słoiczek Atredermu na ciało, nie czułam jakiejś szczególnej reakcji. Pomyślałam, że pewnie skóra się do niego przyzwyczaiła- teraz wiem, że płyn już nie działał. Tak krótki, restrykcyjny termin ważności jest związany z utlenianiem się tretinoiny i oznacza, że tylko przez 30 dni preparat ma prawidłowe działanie. Z czasem jest ono coraz słabsze. Oczywiście możemy stosować płyn po terminie, ale musimy mieć świadomość, że nie zadziała już równie intensywnie jak na początku a w końcu przestanie działać w ogóle. Podczas nakładania zwróćcie uwagę by szczelnie zakręcać buteleczkę, trzymać ją w kartoniku i nie narażać na silne nasłonecznienie- nie kłaść na przykład na oknie.

A jak Wasze kuracje?

A już zupełnie na koniec dzisiejszy smaczek z cyklu przychodzi baba do apteki:
”Pani klej do protez szybko, bo jezdem nerwowo jak mi loto”
(loto - znaczy proteza się przemieszcza).

                                                             :)
Cała prawda o mojej twarzy

Cała prawda o mojej twarzy

Dziś nieplanowany spontaniczny post, do którego zainspirował mnie wczorajszy wygląd mojej skóry:)

Przyznam się Wam w sekrecie, że chociaż bardzo przestrzegałam przed nakładaniem Atredermu klik w wersji hard na twarz- sama się na nią zdecydowałam... Zamierzałam nakładać płyn przez pięć dni z rzędu, by porządnie dać pryszczom w kość. Rozpoczęłam w poniedziałek, by moment kulminacyjnego łuszczenia i zaczerwienienia osiągnąć w weekend. Tymczasem moja skóra zareagowała błyskawicznie. Wczoraj kiedy wróciłam z pracy i zmyłam makijaż okazało się, że jest zaogniona i zaczyna się mocno łuszczyć- raptem po dwóch aplikacjach! Najgorzej i to jest najśmieszniejsze wyglądały partie tłuste, czyli te rzekomo grube i mało wrażliwe, natomiast na suchych policzkach, ba nawet pod oczami ( tak nakładam również na zmarszczki pod oczami) nie ma śladu podrażnienia. Zastanowiłam się wczoraj, czy nałożyć preparat jeszcze raz i zdecydowałam, że zrobię to, ale z ominięciem miejsc zaognionych.

Dziś rano wstałam mocno zaczerwieniona a skóra odłazi mi płatkami. Nie wygląda to dobrze, najchętniej zostawiłabym ją w spokoju, by w samotności wylizała swoje rany, sama zaś zasiadła z książką pod kocykiem- niestety muszę iść do pracy. Posmarowałam się zatem bardzo tłustym balsamem dla dzieci i wacikiem nasączonym wodą termalna delikatnie usiłowałam usunąć łuszczące skórki- w efekcie moja skóra wkurzyła się nie na żarty i takiej czerwieni na twarzy nie widziałam jeszcze nigdy. Byłam zmuszona pastwić się nad nią dalej, więc na gruba warstwę tłustego mazidła nałożyłam filtr (oj szczypało bardzo) i podkład oraz puder. Cóż rumień i łuszczenie wciąż są widoczne- nie wiem w jaki sposób mam być dziś wiarygodna i polecać kosmetyki... Och, proszę wziąć ten krem, będzie pani miała skórę jak anioł:)
Zdecydowałam, że wieczorem  nie będę już nakładać atredermu na twarz- 3 aplikacje mi w zupełności wystarczą. Natomiast zamierzam kontynuować kuracje na plecach i dekolcie. Nakładam płyn również na zewnętrzne części dłoni, bo tam skóra też mi się starzeje i nawet zaczynam dostrzegać zaczątki brzydkich plam:( Ręce na razie trzymają się nieźle i nie dają tretinoinie.

Moja skóra jest jednak bardzo wrażliwa, żeby tak hiseryzować przy ledwo trzech aplikacjach retinoidu? Ale nie wszystkie cery reagują w ten sposób, wiem, że wiele z Was znosi kurację bardzo dobrze np Gosiak :

"Kupiłam słabszy atrederm i na plecy nałożyłam 3 dni z rzędu, odczekałam tydzień i oprócz leciutkiego przesuszenia nic. Na twarzy nałożyłam dwa dni pod rząd i tylko leciutko wałkowała mi się skóra.A w międzyczasie miałam jeszcze zabieg z kwasem migdałowym 40%. Chyba mam skórę nosorożca.. :)"

Ja myślę, że nałożę sobie jeszcze kwas migdałowy jeszcze na dłonie.

A teraz zdjęcia. Przedstawiam Wam moja prawie 40letnia (39) twarz bez makijażu, podrażnioną i łuszczącą się. Są to fotki z wczorajszego wieczoru, dziś rano moja skóra wygląda jeszcze gorzej, ale nie ma Z., żeby mi zrobił zdjęcia. Zresztą i wczoraj fotografował mnie bardzo niechętnie. Powiedział, że nie rozumie dlaczego robię to swojej twarzy i jeszcze chcę pokazać innym... Zastanawiałam się czy opublikować te zdjęcia, ale stwierdziłam, że będzie Wam raźniej wysyłać mi swoje fotki bez makijażu, kiedy poznacie całą prawdę również o mojej twarzy:)


Ratunku spaliłam sobie twarz!

Ratunku spaliłam sobie twarz!


Ponieważ  niektóre z Was zakupiły już Atrederm i rozpoczęły swoje kuracje, oraz dochodzą mnie słuchy, że część z Was zdecydowała się na wersje hard, chciałabym odpowiedzieć tym postem na  najczęściej zadawane pytania.Większość z nich wynika zresztą z nieuważnego czytania moich postów, bo często pytacie o rzeczy, które już napisałam. Wydawało mi się, że piszę zrozumiale, ale muszę się chyba jeszcze bardziej postarać. Zawszę biorę pod uwagę Wasze komentarze oraz uwagi, aby tworzyć jeszcze lepsze artykuły.

Napisałam post o Atredermie klik, ponieważ chciałam Was zapoznać z działaniem i skutecznością retionoidów, ale chciałam też Was ostrzec, że nie są to takie tam zwykłe kremiki, ale bardzo silnie działające substancje i należy do nich podchodzić ostrożnie. Opisałam szczegółowo działania niepożądane i środki ostrożności, ale część z Was jest tak niecierpliwa, że chciałaby osiągnąć efekt już teraz, w tym momencie, now i troszkę przesadziła...

Spróbuję jeszcze raz wyjaśnić przebieg kuracji- widocznie część z Was potrzebuję prowadzenia za rączkę krok po kroku:)

Przede wszystkim retinoidy działają z opóźnionym zapłonem i początkowo skóra jest ładna i gładka ponieważ proces zapalny, który już rozpoczął się w warstwie podstawnej naskórka, powoduje lepsze napięcie a przede wszystkim przesuszona warstwa rogowa mocno się ściąga - tak jakbyśmy nałożyły na twarz maskę peel- off. Po jakimś czasie ta spalona skorupka może się nawet trochę marszczyć, stąd chwilowo pojawiają się zmarszczki, spowodowane właśnie mocnym ściągnięciem, buzia jest napięta, czujemy jakby jej było za mało. To sygnał, że wkrótce zacznie się łuszczyć. Najpierw warstwa martwych komórek zaczyna tu i ówdzie pękać a potem złaźić. Zrzucamy stary naskórek i odsłania się nowa piękna skóra, ale też skóra mocno zaczerwieniona i podrażniona- trzeba się z nią w tym okresie obchodzić bardzo ostrożnie.


Pierwsza kuracja- przede wszystkim raczej odradzam ją na twarz, pisałam, że lepsza będzie na plecy czy dekolt, bo podrażnienie jest mocne i uciążliwe. Zresztą nigdy nie wiemy jak nasza skóra zareaguje na retinoidy, więc spróbujmy najpierw na zasłoniętej części ciała.
Wylewamy Atrederm z buteleczki na wacik, najlepiej wacik zgiąć na pól i trochę pouciskać, żeby preparat równomiernie pokrył jego powierzchnię i bardzo cieniutką warstwą nakładamy go na skórę. Skórę oczyszczoną, ale dobre pół godziny po umyciu twarzy, żeby zdążyła  wytworzyć hydrolipidową warstewkę ochronną. Preparat zawsze nakładamy na noc a w dzień unikamy słońca. Atrederm nakładamy przeż 5 do 7 nocy z rzędu. Po tym czasie skóra się złuszczy i pokaże nam swoją odnowiona powierzchnie. Wtedy bardzo mocno ją nawilżamy i chronimy, nie stosujemy innych preparatów na trądzik. Ja najczęściej przeprowadzam sobie 2 takie kuracje w okresie od jesieni do wiosny. Pierwszą późną jesienią i drugą bardzo wczesną wiosną . Tę formę kuracji stosuję tylko na ciało.

Druga kuracja- nakładamy Atredem cieniutką warstwą na noc początkowo raz w tygodniu, stopniowo ten czas skracając. Nie powiem Wam dokładnie, musicie same obserwować swoją skórę i w miarę coraz lepszej tolerancji preparatu, nakładać go częściej 2-3 razy w tygodniu a później nawet codziennie. Kurację tę można stosować cały okres od jesieni do wiosny. W trakcie skórę należy mocno nawilżać , nie stosować innych środków złuszczających, chyba że delikatne peelingi o których pisałam szczegółowo w poście wcześniejszym no i oczywiście filtry UV.

Komentarz jednej z Was (pozdrawiam Natalkę) nasunął mi też pomysł, aby przed kuracją wykonać próbę, taką jaką się robi np. przed farbowaniem włosów (a której nikt nie robi hihi) w każdym razie proponuję najpierw posmarować preparatem wybrany element twarzy np. czoło lub brodę, by zaobserwować naszą reakcje na retinoidy. Natalia bojąc się niespodzianek na całej buzi stosuje go kolejno na poszczególne części twarzy najpierw czoło, potem nos itd. Też dobry pomysł- na pewno rozsądny.

No a co zrobić, kiedy stało się - chciałyśmy jak najszybciej zlikwidować cholerne pryszcze i omalże nie zlikwidowałyśmy sobie skóry w ogóle? Co zrobić, gdy przeholowałyśmy i skóra naprawdę piecze jest lekko opuchnięta i tkliwa w dotyku? Podrażnienie może być oczywiście wynikiem działania również innych substancji- na przykład jedna z Was spaliła sobie twarz Brewoxylem. Chciałabym opisać dziś postępowanie w przypadku podrażnienia skóry jakimkolwiek mocno działającym preparatem. Przede wszystkim nie należy jej myć wodą- przejść na oczyszczanie czymś tłustym, ale nie mleczkiem bo ma za dużo emulgatorów, może to być np bardzo prosty, kilkuskładnikowy krem dla dzieci np bambino, lub oleje takie jak do OCM. Na noc należy nakładać na twarz okluzyjny opatrunek w postaci wazeliny, wcześniej można jeszcze posmarować się pianka panthenol. W aptekach jest też bardzo dobry prepaart Cicaplast La Roche- Posay, zalecany po peelingach chemicznych. Przyspiesza on gojenie naskórka, ma też działanie przeciwbakteryjne i okluzyjne. Zwróćcie tylko uwagę by była to wersja z silikonami- Cicaplast nie Cicaplast B5. Silikony wytwarzają warstewkę ochronną na powierzchni skóry- taki jakby biologiczny plasterek.
W przypadku, gdy te działania nie pomogą, należy oczywiście skonsultować się z lekarzem- prawdopodobnie zapisze maść sterydową.


I nie denerwujcie się moje kochane, oraz przestańcie histeryzować- skóra  na pewno dojdzie do siebie, potrzebuje tylko czasu:)

Trzymajcie się a ja uciekam na rower -oczywiście z grubą warstwą filtru na twarzy, bo też jestem w trakcie atredermowej kuracji.

Buziaki!
Basia i Izotek, czyli na trądzik potrzeba mężczyzny

Basia i Izotek, czyli na trądzik potrzeba mężczyzny


Właściwie to chciałam napisać o rożnych metodach złuszczania, ale przeczytałam to klik
Basię poznałam w blogsferze i była to  miłość od pierwszego wejrzenia:) Basia pisze blog o swoich zmaganiach z trądzikiem- o prawdziwych zmaganiach.  Nie o kilku krostach na brodzie i czole, z powodu których histeryzują niektóre nastolatki. Ta radosna i niezwykle ciepła dziewczyna została naznaczona jedną z najcięższych postaci trądziku. Na blogu opisuje swoją walkę i swoje życie z tym schorzeniem. Pisze o odrzuceniu przez otoczenie, izolacji, głupich docinkach i uśmieszkach ślicznych dziewczyn o gładkich buziach o arogancji, która może charakteryzować tylko ludzi, którzy nigdy nie mieli problemów ze skórą. Pisze językiem prostym i bez egzaltacji, w którą ja właśnie wpadam, ale musicie mi wybaczyć, bo jestem bardzo poruszona. W każdym razie jej historia jest tak sugestywna, że nie potrzebuje wstążeczek i koronek. Podaje oczywiście wiele metod leczenia trądziku, ale najbardziej poruszające są jej wspomnienia z lat szkolnych. Czytając je wielokrotnie się wzruszyłam ale i porządnie wkurzyłam (oj chciało by się użyć mocniejszego słowa, ale to bardzo kulturalny blogJ ), wkurzyłam na ludzką ignorancję, chamstwo i najzwyklejszą głupotę. Któregoś razu pani nauczycielka upokorzyła ja na forum klasowym, mówiąc, że jej pryszcze są wynikiem brudu i zaniedbań higienicznych!!!!!!!!!????????????

Pomimo tak traumatycznych przeżyc Basia wyrosła na piękną i wartościową kobietę. A może właśnie dlatego? Bo taką mądrość i empatię dają tylko ciężkie przeżycia.... i gdyby nie zło, które nas spotyka, nie umielibyśmy docenić szczęśliwych chwil...

Piszemy do siebie codziennie, bardzo się zaprzyjaźniłyśmy. Patrząc na jej rozęśmiana buzię i czytając o cieście czekoladowym nie zdawałam sobie zupełnie sprawy, że gdzieś za tymi niebieskimi oczami wciąż czai się strach...

Dlatego poczułam się jakbym dostała obuchem w łeb (a swoją drogą co to jest ten obuch?), kiedy przeczytałam, że Basia po raz drugi wchodzi do tej samej rzeki i decyduje się na ponowną terapię Izotekiam.
Osoby, których problem trądziku dotyczy zapewne znają tą nazwę, dlatego tylko króciutko przypomnę.  Izotek a także Acnenormin, czy w orginale Reacutan to retinoid podawany doustnie- izotretinoina. Lek bardzo kontrowersyjny i budzący wiele obaw, ale i wiele nadziei- podawany przy bardzo ciężkich postaciach trądziku. Mający chyba tyle samo wielkich zwolenników, co zaciekłych krytyków. Lek o bardzo licznych i poważnych skutkach ubocznych- teratogenny, fotouczulający, mogący uszkodzić wątrobę a także wzrok, depresjogenny. Izotretinoina niszczy gruczoły łojowe, hamując ich wzrost- charakterystyczne dla osób w czasie kuracji są maxymalnie wysuszone, popękane usta oraz różowawa, bardzo wrażliwa skóra. Lek nie jest inteligentny więc wysusza nie tylko miejsca objęte trądzikiem ale i resztę organizmu. Cała skóra jest w trakcie kuracji skrajnie sucha i ściągnięta, wysuszone są również  śluzówki. Kilka lat temu kiedy Reakutan pojawił się na rynku, lekarze podchodzili do niego z dużym dystansem.  W tej chwili jego popularność znacznie wzrosła, gdyż wielu pacjentów znosi kuracje dobrze a większość skutków ubocznych nie występuje, albo przynajmniej mija po kuracji.
Jedno jest pewne- przed zastosowaniem tak poważnego środka trzeba się naprawdę dobrze zastanowić 

Izotek jest preparatem, który może wyleczyć trądzik raz na zawsze. No właśnie może.  Ale czy musi? Czy warto decydować się na tak inwazyjne leczenie nie mając 100% gwarancji sukcesu? Zawsze zastanawiało mnie, dlaczego lek jednym pomaga a innym nie. Bywa tak, że pół roku do 2 lat po kuracji trądzik znów wraca...

Decyzja Basi była bardzo przemyślana. Specjalnie z Pragi przyjechała do maleńkiego Leszna, by spotkać się z dermatologiem, którego poleciła jej koleżanka. Koleżanka ostrzegła ją też, że pan doktor jest osobą dość kontrowersyjną. Kiedy obejrzał cerę Basi stwierdził bez ogródek- tragedia...zapytał o dotychczasowy przebieg leczenia. Basia stosowała już izotretinoine, ale trądzik powrócił i wtedy dermatolog niczym jakiś jasnowidz zadał pytanie ”A czy przypadkiem nie była pani leczona przez kobietę?” owszem...Ponoć kobiety bojąc się poważnych skutków ubocznych Izoteku, zapisują zwykle swoim pacjentom niższą dawkę, dawkę, która nie niszczy jednak całkowicie gruczołów łojowych i dlatego trądzik wraca. Gdyby pani doktor zapisała wtedy Basi dawkę wyższą i dłuższy okres leczenia, dziewczyna miałaby 100% szans na wyleczenie- teraz, w trakcie drugiej kuracji ma ich już tylko 80...Szczerze mówiąc po prostu mnie zatkało a lekarz bardzo mi zaimponował.

Podniecona nowym odkryciem rozmawiałam dziś z zaprzyjaźnionym farmaceutą, który przeszedł w młodości niemalże 3 letnią kurację reacutanem (orginał).  Było to jeszcze w czasach, gdy lek był w Polsce bardzo drogi i sprowadzał go sobie z zagranicy. Pan Tomek powiedział „ Rzeczywiście coś w tym jest”. On przeszedł kuracje od dawki niższej do najwyższej i od wielu lat nie ma w ogóle problemów z trądzikiem. Po kuracji pozostał mu lekko zachrypnięty głos, który uważam zreszta za bardzo sexowny a jego skóra z tłustej zamieniła sie w suchą i dość wrażliwą.

A jaki z tego morał? Ano, że jeśli świadomi wszystkich zagrożeń, zdecydujemy się na bombę, jaką jest izotretinoina- niech to będzie bomba atomowa, nie zwykły granat.

 Życzę Ci Basiu abyś wygrała tę  bitwę i moooocno trzymam kciuki. NIGDY WIĘCEJ TRĄDZIKU! A sama się do pana doktora chętnie wybiorę, może powie mi coś nowego na temat mojego wypadania włosów...
Copyright © Kosmostolog , Blogger