Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja latem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja latem. Pokaż wszystkie posty
Letnia pielęgnacja przeciwtrądzikowa

Letnia pielęgnacja przeciwtrądzikowa




Skóra trądzikowa po intensywnych zimowych kuracjach jest zwykle w miarę wyregulowana i wolna od trądziku. Jedyne co może jej dolegać na wiosnę to lekkie przesuszenie czy uwrażliwienie. Najlepiej złagodzić je preparatami z kwasami PHA, bo idealnie przywracają skórze równowagę po kwasach i retinoidach. Pisałam o tym w marcu klik, teraz mamy początek lipca i perspektywę naprawdę upalnego lata, chcemy przez cały ten czas zachować zdrową skórę, jak najdłużej utrzymać efekty swoich kuracji i beztrosko cieszyć się wakacjami.

Letnia pielęgnacja przeciwstarzeniowa

Letnia pielęgnacja przeciwstarzeniowa




Wiem, że czekaliście na ten post długo- za długo, mam jednak nadzieję, że nie zniechęciliście się zupełnie i ktoś jeszcze tu zagląda. Niestety nie zawsze można wszystko zaplanować, bo często to życie planuje za nas. U mnie działo się dużo i źle, ale wracam do żywych z nadzieją, że co nas nie zabije to nas wzmocni. Wracam jeszcze w ostatniej fazie tej pięknej, słonecznej wiosny, akurat, by pomóc Wam w zaplanowaniu letniej pielęgnacji.

Opowiem Wam dziś, jak dbać o skórę po kuracji retinolem i jego pochodnymi, by cieszyć się jej zdrowiem przez całe lato. Post podzieliłam na dwie części o pielęgnacji przeciwstarzeniowej i przeciwtrądzikowej. Będzie też o mojej pielęgnacji i egipskich wakacjach. Będzie długo i ciekawie, możecie parzyć kawę:)

Moja letnia antypielęgnacja

Moja letnia antypielęgnacja


Od początku lipca przebywam w Młynku, mojej kryjówce i to stąd do Was nadaję. Przyjechałam zająć się mamą, przy okazji zajęłam się też sobą, swoimi skołatanymi nerwami i zmaltretowanym długoletnim stresem ciałem. Ten post będzie o moim letnim młynkowym detoxie.

Od czasu zwolnienia z pracy, znacząco zmieniło się moje życie, z zestresowanego korpoludka, stałam się wolną kobietą. Wstaję kiedy obudzi mnie słońce, nigdzie się nie spieszę, cieszę chwilą, nie myślę o jutrze i piszę. Wielkomiejski zgiełk zamieniłam na śpiew ptaków i szum płynącego za domem strumyka. Zrezygnowałam z kupowania, bywania i lansowania się, a szpilki odrzuciłam na rzecz gumiaków. Przestałam też oglądać wiadomości, by nie denerwować się polityką. Kompletny reset, zupełny detox, cudowne oczyszczenie, również od związku, bo Ziem został w Poznaniu a wkrótce wybiera się do Nepalu. W każdym razie facet nie plącze mi się w łóżku a z lodówki nie ginie piwo, ja zaś mogę sobie nieco odpuścić depilację;)
Trądzik i słońce

Trądzik i słońce



po prawej skóra opalona
Wiem, że trochę się spóźniłam z tym postem, ale ponoć ma być jeszcze pogoda, więc może komuś się przyda;) Inspiracją był dla mnie list Olgi, który na wstępie przytoczę:

Byłam na festiwalu Woodstock. Od środy do niedzieli moje życie wyglądało tak: cały dzień na kempingu, było dość słonecznie, a nie mieliśmy żadnych daszków - trochę się chowałam w cieniu obok samochodów, ale też nie cały czas; przez większość czasu miałam na twarzy filtr 50, ale też wiadomo - nie dokładałam co chwila, a tu się przetarłam, tam trochę poleżałam itd. - nawet udało mi się troszkę poparzyć czoło (niewiele, ale troszkę mi skóra schodziła). Do tego prawie brak higieny - tzn umyłam twarz wodą parę razy, ale nic ponadto. I żadnych kremów oprócz filtra. 

Jeśli chodzi o jedzenie, to średnio były warunki do gotowania, więc porzuciłam moją zdrową dietę na te parę dni i jadłam, co mi wpadło w ręce. Chleb pszenny, Nutella, owoce, itd - wszystko, czego bym normalnie nie zjadła.No i (o ironio) wróciłam w zasadzie bez trądzika. Twarz mam prawie gładką (oczywiście z przebarwieniami, wiadomo) - nie licząc takich drobnych grudeczek tu i tam, ale z tym mogę żyć. No i od niedzieli wyskoczyły mi dwie zmiany, ale bardzo drobne i niebolesne.

I teraz pytanie: to słońce mnie tak wysuszyło i zaraz wszystko wróci? Taka była moja pierwsza hipoteza, ale potem też pomyślałam, że przez te parę dni prawie w ogóle nie piłam mleka (tylko troszkę do kawy w sobotę) - gdzie normalnie piję do kawy, ale też dorzucam trochę do płatków czy koktajli białkowych, a także relatywnie często jem nabiał (2-3 razy w tygodniu powiedzmy; no i te koktajle, białko na bazie kazeiny i serwatki - ale te robię od miesiąca, a problem z trądzikiem na policzkach jest od 4-5 miesięcy, wcześniej problem z czołem). Może to to? Gdzie szukać przyczyn? Słońce? Mleko? Brak makijażu? Bo podoba mi się ta gładka twarz, ale średnio sobie wyobrażam życie bez mleka...ani bez makijażu. I nie za bardzo wiem co z tym zrobić. Na razie od niedzieli wypiłam dwie kawy z mlekiem, a potem nic, jak wymyśliłam, że to może od tego. Nadmienię, że od naszej konsultacji w mojej pielęgnacji nic się jeszcze nie zmieniło - nadal muszę jechać do Polski po receptę i wszystko kupić.

Przepraszam za to zawracanie głowy, ale stąpam tu jak po kruchym lodzie, do tego w ciemności, i nie mam pojęcia co teraz zrobić. Bardzo chciałabym utrzymać twarz taką, jaka jest teraz, ale nie mam pojęcia, dlaczego akurat teraz taka jest :(

Olgo, nie doszukuj się przyczyn w odstawieniu mleka, bo to za krótki okres, co nie zmienia faktu, że tradzikowcy powinni mleko ograniczyć. To słońce tak ładnie wygładziło Ci skórę i witamina D :-). Male dawki promieniowania maja dobry wpływ na zapalne dermatozy. Jeśli korzystać z niego z umiarem jest naszym sprzymierzeńcem :-) 
Mój schemat pielęgnacyjny

Mój schemat pielęgnacyjny


Bardzo często pytacie o moją pielęgnację, czas najwyższy o niej napisać, przy okazji w statystykach pojawia się też pytanie "ile lat ma kosmostolog" więc i na nie dzisiaj odpowiem, wspomnę też o pilęgnacji skóry wokół oczu, bo to zagadnienie wraca w Waszych komentarzach jak bumerang, oraz pielęgnacji ciała i suplementach diety- no prawdziwy koncert życzeń dzisiaj będzie:)

Post ilustruję moimi zdjęciami z wygłupów z Zoë Daez :)

 Moja pielęgnacja jest bardzo prosta i oparta na schemacie cyklicznego złuszczania, jest też intuicyjna i odpowiada na potrzeby skóry, bo w ciągu swojego życia, nauczyłam się z nią współpracować.
Dla tych, którzy stracili nadzieję

Dla tych, którzy stracili nadzieję

Dzisiejszy post będzie długi i chciałabym w nim zamieścić:
1. Zakończoną happy endem historię Netki
2. Słówko o głębokich peelingch w trądziku.
3. Opisać pielęgnację skóry trądzikowej po Atredermie.
4. Musnąć nieco temat podtrądzikowych blizn.

Netka napisała do mnie w listopadzie. Był to list osoby, która się poddała i nie ma już żadnych oczekiwań. Jej historia jest tak bardzo podobna, do wszystkich innych przegranych bojów z trądzikiem.


Trądzik pojawił się u mnie w wieku 14 lat i od tej pory zaczęło się moje przekleństwo! Wszyscy się ode mnie odwrócili. Ciągnął się on przez gimnazjum, liceum, studia i  jest moją zmorą do dziś.  Nie mówię tu o paru pryszczach, czy krostach, ale o naprawdę mega wysypie ropnych bolących cyst, policzkach pełnych blizn i mega zaskórnikach! Ludzie mnie wyzywali od najgorszych, zawsze byłam sama, nawet rodzina potrafi się ze mnie naśmiewać! 

Przeszłam leczenie u dwudziestu trzech dermatologów, którzy namówili mnie na różnego rodzaju terapie: Izotek, Retina A, sterydy, zastrzyki. Leczyłam się u kosmetyczek kwasami, laserami wypróbowałam też szereg maści,płynów i żeli z drogerii. Wszystkie te specyfiki okazały się w moim przypadku nieskuteczne a została mi po nich pamiątka w postaci zniszczonej wątroby i obniżonej odporności. Powiem Ci szczerze, że chyba nie spotkałam dermatologa, który chciałby naprawdę mnie wyleczyć, a nie tylko zarobić...

Straciłam masę pieniędzy na tą walkę i niestety nie udało mi się jej wygrać! Bez makijażu nie pokazuję się nigdzie, choć właściwie to cały czas siedzę w domu, bo ogarnia mnie strach, że ludzie patrzą na mnie z obrzydzeniem i traktują jak trędowatą:( 

Korespondowałyśmy przez jakiś czas a z listów Netki, wyłoniła się dziewczyna zgorzkniała i cyniczna, która porzuciła już  wszelką nadzieję... Cóż, to takie typowe dla naznaczonych trądzikiem. Lata upokorzeń pokrywają ich grubą skorupą, która odizolowuje od nieprzyjaznego świata i przez którą nie da się ich zranić: Tak wiem mam pryszcze i jestem brzydka, ale mam to gdzieś i ciebie też mam gdzieś- możesz sobie gadać, co chcesz, mam to wszystko w dupie. Trudno jest mieć dobre podejście, kiedy dostaje się list z zapakowanymi robakami i umieszczoną w srodku kartką " to twoje pryszcze". Trądzik to choroba skóry, ale przede wszystkim choroba duszy.
Nie chcę zdradzać tutaj szczegółów naszej korespondencji, Netka nie miała w tamtym momencie ani chęci, ani pieniędzy na kolejną walkę. Rzuciłam luźno, że Atre kosztuje tylko 35 zł i nie wierzyłam specjalnie, że dziewczyna skorzysta z moich rad. Potem Netka ucichła i odezwała się ponownie w dzień, kiedy opublikowałam historię Agnieszki o przegranej walce z trądzikiem. Napisała:

Dobry wieczór!
Długo nie pisałam, bo nie wiedziałam jak zacząć i czy znów się narzucać, ale po przeczytaniu dzisiejszej notki na blogu misuaiałam to zrobić!
Bardzo mi przykro się zrobiło po przeczytaniu tych zwierzeń, wiem co czuje kobieta, sama byłam w takim stanie, dopóki nie napisałam do Pani. I tu pragnę serdecznie podziękować za Pani maile, miłe słowa i za prowadzenie bloga bo dzięki niemu wyleczyłam trądzik(!) TAK wyleczyłam go wreszcie po dziesięciu latach walki! Chciałabym się podzielić swoją metodą pokonania go ze wszystkim załamanymi kobietami, bo wiem, jak ciężko żyć z tym przekleństwem!
Ludzie spotykają mnie na ulicy i się pytają czy przeszłam operecaję plastyczną, uwierzy Pani? Każdy mi mówi, że to nie jest możliwe, żeby wyleczyć taki trąd!!!
Udało mi się choć i tak nic nie zmieniło to w moim życiu, bo nadal brak mi pewności siebie!!! Myślałam, że piękna cera pozwoli mi czuć się lepiej i otworzy przede mną cały świat...


Ale nic tam, nie będę przynudzać o sobie, tylko przedstawię swoją metodę a więc tak: dzięki Pani zakupiłam Atrederm i stosowałam go przez całe 3 tygodnie CODZIENNIE, wyrzuciłam wszystkie kosmetyki, jakie miałam do walki z pryszczami i zaopatrzyłam się w mydło savon noir i laurowe 40%.  Myłam twarz na zmianę,  tylko wieczorem, gdyż pewna mądra kobieta powiedziała mi, że z rana nasza skóra jest zregenerowana po nocy i nie powinniśmy ścierać naskórka. Kupiłam zwykły krem do twarzy dla niemowląt, oczywiście naturalny bez żadnych parabenów, SLS i innych konserwantów, i poszłam jeszcze raz wykonać wszelkie możliwe badania. Tak jak wcześniej pisałam, miałam duże problemy zdrowotne, przez to że zażywałam silne antybiotyki i inne specyfiki by pozbyć się tego paskudztwa. Wyniki się nie zmieniły, ale odkryłam, że mam alergie na mleko i produkty nabiałowe, więc ograniczyłam je do minimum, choć już zanim zmodyfikowałam dietę, wygląd skóry zaczął się poprawiać.
 Co prawda zostało mi parę plamek i ze 4 dziurki ale z każdym dniem jest ich coraz mniej!
i makijaż mój się strasznie zmieniłam używam tylko azjatyckiego kremu bb a na poważniejsze wyjścia podkładu mineralnego MEOW i to wszystko!
 
Bardzo bym chciała pomóc komukolwiek, bo wiem, co to znaczy żyć nadzieją, faszerować się chemią i chodzić po specjalistach! Też miałam zamawiane leki ze Stanów, Niemiec, Anglii i ciągle miałam pewność, że zadziają, ale to jest tylko marketing i ludzie muszą to zrozumieć, nikt nie wymyśli skutecznego leku na trądzik, bo firmy farmaceutyczne i kosmetyczne nie zarabiały by na problemie, więc musi on być!
 
Cieszę się mimo wszystko, że trafiłam na Pani bloga i napisałam! Naprawdę jestem bardzo wdzięczna za tchnięcie we mnie jeszcze raz nadziei, choć powiem szczerze, że nie wierzyłam iż płyn zadziała i że jakieś tam mydełka dadzą taki efekt a proszę! A i jeszcze najważniejsze- moja cera jest tak miękka i wygładzona, że nikt mi nie daje 25 lat! B,a ludzie myślą, że mam 16 hehe!





I co wy na to?! Netka zafundowała sobie niezły hardcore! W życiu nie odważyła bym się nakładać Atredermu codziennie przez  trzy tygodnie! Nasza bohaterka jednak, była już w takim stanie, że było jej to obojętne. Albo ja, albo trądzik!

Teraz Netka pyta mnie, jak usunąć blizny po trądziku a ja zastanawiam się, czy oby na pewno pokonała trądzik raz na zawsze... Myślę, niestety że jej trądzik wróci, chociaż na pewno nie w takim nasileniu. Poza  tym, teraz Netka ma na niego skuteczną metodę i będzie mogła bez problemów trzymać go w ryzach. Sama byłabym o wiele szczęśliwsza, gdybym poznała Atre wcześniej.

Oprócz doustnej izotretinoiny, która poprzez zniszczenie nieszczęsnych gruczołów łojowych, jest w stanie wyleczyć trądzik ostatecznie, ale która jest też metodą bardzo kontrowersyjną i ma wiele skutków ubocznych. Oprócz doustnej izotretinoiny zatem, pozostają nam głębokie złuszczania, złuszczania, które trzeba powtarzać, gdyż efekt nie jest trwały. Atrederm można stosować bezpiecznie przez wiele lat pamiętając jednak o ochronie UV. Z każdą kuracją nasilenie trądziku będzie się zmniejszało. Mogę powiedzieć z własnego doświadczenia,  że po pierwszym zastosowaniu Atre, moja skóra już nigdy nie wróciła do stanu z przed kuracji. Stosuję ten płyn od kilku lat na plecy (twarz potraktowałam nim pełno wymiarowo dopiero w tym roku). Początkowo moje plecy były w okropnym stanie, pełne sinoczerwonych gul, zaskórników i przebarwień. W tej chwile ropne zmiany wciąż się pojawiają, ale naprawdę nie ma porównania do tego, co działo się kiedyś. 

Podsumowując: należy powtarzać kuracje aż do skutku i zapewne Was to nie ucieszy, ale  często trądzik może ciągnąć się do końca życia. I jest to informacja, którą powinniście wziąć sobie do serca. Wiele osób poddaje się po kilku kuracjach i wycofuje z leczenia, nie uzyskawszy trwałych efektów. Trwałe efekty w trądziku to fikcja, będzie on powracał w większym lub mniejszym nasileniu i aby mieć go pod kontrolą, należy przez cały czas stosować odpowiednio ukierunkowaną pielęgnację. A, że większość substancji stosowanych w leczeniu trądziku, jest również używana w profilaktyce starzenia, nie ma się co martwić o zmarszczki.
Musicie się pogodzić z tym, że skórę tłustą należy nieustannie kontrolować a odpowiednia jej pielęgnacja jest stałą koniecznością a nie tylko sporadycznym luksusem. Uważam zresztą, że nie jest to wcale zła wiadomość. Wszystkie bardzo lubimy kosmetyki, dlaczego nie mogą to być kosmetyki przeciwtrądzikowe? :) Pamiętajcie zatem: systematyczna pielęgnacja + głębokie złuszczania raz w roku = trądzik pod kontrolą.

Ok, mamy za sobą kurację Atre, co dalej?

Po pierwsze w dalszym ciągu stosujemy filtry i używamy ich całe lato i w ogóle zaprzyjaźniamy się z nimi na stałe.

Po drugie trzymamy trądzik pod kontrolą przez odpowiednią pielęgnację. Należy utrzymywać naskórek w równowadze i nie dopuszczać do pogrubienia warstwy rogowej, oraz trzymać w ryzach łojotok (chociażby przez picie herbatki z wierzbownicy), tak aby nie tworzyły się zaskórniki, bo każdy zaskórnik jest potencjalnym podłożem do zmiany zapalnej. 

W okresie wiosenno- letnim, czyli wtedy, kiedy nasłonecznienie jest już bardzo intensywne, do pielęgnacji najlepsze będą delikatne stężenia kwasu migdałowego, mlekowego, salicylowego, azeleinowego, czy mojego ulubionego LHA. W tym czasie nie należy stosować wysokich stężeń kwasów AHA i BHA, gdyż w większości uwrażliwiają one skórę na słońce. Lato to czas na stosowanie złożonych preparatów o delikatnym działaniu kertatolitycznym, przeciwłojotokowym i przeciwzapalnym- to czas na dermokosmetyki:)

Znacie już moje typy to Effaclary. Ponieważ wciąż jeszcze dostaję mnóstwo pytań czym różnią się od siebie Effaclar K i Effaclaru Duo, posłużę się tutaj cytatem z Patryka, mojej podręcznej encyklopedii, który opisał oba produkty tak zgrabnie i z finezją, że sama nie zrobiłabym tego lepiej. Poza tym, jako przedstawicielka marki La roche- Posay, nie chciała bym uchodzić za stronniczą:

Jestem wielkim fanem obu Effaclarów. Prywatnie uważam, że oba te preparaty to absolutna czołówka, jeśli chodzi o pielęgnację skóry mieszanej/tłustej/trądzikowej. Fundamentem obu jest fantastyczny duet 2 kwasów: salicylowego + jego wyjątkowej lipofilnej (obrazowo: doskonale wnikającej do porów wypełnionych sebum) pochodnej, czyli LHA (Capryloyl Salicylic Acid). Efektem jest bardzo łagodne złuszczanie, czyli mikroeksfoliacja. I to jest podstawa ich działania: delikatne złuszczanie, odblokowanie porów.

Różnice:

Eff K: przygotowany tak, by działać w ciągu dnia, świetny pod make-up (właściwości primera/bazy). Nie jest tak szybki jak jego kolega Eff Duo, trzeba dać mu trochę czasu. Zawiera aktywną postać retinolu, która ma regulować wewnątrzmieszkowe złuszczanie. Najfajniej widać to po trudnej strefie, jaką jest nos (a dokładniej utrwalone zaskórniki)- ładnie oczyszcza, rozjaśnia, zmienia skórę. Biegacz długodystansowy (nie wolno oceniać jego efektów po kilku dniach).

Eff Duo: Usain Bolt, potrafi zdziałać cuda podczas jednej nocy. Preparat dedykowany aktywnym zmianom zapalnym, na noc (2 substancje przeciwzapalne), fajnie rozjaśnia skórę (niacynamid). 

Oba uwielbiam za super właściwości nawilżające, bardzo estetycznie się ich używa. Podczas gdy takiego TriAcneal nienawidziłem (pomarańczowa skóra rano, kremowa, gęsta maź, ble, właściwości wywołujące tzw. buraka).



Można je używać w przeróżnych konfiguracjach. Effaklar K na noc, Duo na dzień i odwrotnie. Naprzemiennie raz K, raz Duo i co tam jeszcze przyjdzie Wam do głowy, lub co skóra Wam podpowie. Jeśli chcemy się bardziej skoncentrować na usuwaniu potrądzikowych przebarwień, warto połączyć Effaclary z kwasem azaleinowym (Acnederm, Skinoren). W ogóle warto mieszać kwasy i stosować je naprzemiennie.

Effaclary i słońce. Stężenie kwasów w tych prepartach jest bezpieczne, podobnie z retinolem w K- jest to delikatna pochodna o małym nasyceniu, ale i tak zalecam używanie filtrów, no i najsensowniej jest stosować te kremy na noc. Miałam raz pacjentkę, która posmarowała się Effaclarem Duo w słoneczny, upalny dzień i już po godzinie wróciła do apteki z osutką świetlną. Zatem bez filtrów się nie obędzie.

Effaclary i nawilżenie. Nie są to preparaty mocno złuszczające, czy wysuszające i na ogół, zwłaszcza przy skórze tłustej i mocnym łojotoku, są bardzo dobrze tolerowane. Może się jednak zdarzyć, że będziecie odczuwać potrzebę nawilżenia. Można wówczas zastosować krem a jeszcze lepiej serum nawilżające pod Effacler K, tak jak pisałam o tym tutaj, Można też odczekać z nałożeniem, aż skóra sama odtworzy barierę hydrolipidową (jakieś 15-20 min po umyciu) i wówczas nawilżenie być może, okaże się niepotrzebne. Nie polecam stosowania nawilżacza na Effaclar- to bez sensu i tak nie uzyskamy dobrego nawilżenia a możemy osłabić działanie preparatu. Fajnym rozwiązaniem, w przypadku wyraźnego odwodnienia, jest chwilowe przerwanie kuracji, na rzecz lekkiego kremu nawilżającego, bądź takowej maseczki.
Lubiący prewencję, mogą używać kremu nawilżającego na dzień, pod filtr, wówczas w nocy jeden z Effaclarów, lub oba naprzemiennie.

To są pytania które powtarzają się w wielu komentarzach i mailach, więc mam nadzieję, że rozwiałam już Wasze wątpliwości.

Na koniec jeszcze słówko o usuwaniu potrądzikowych blizn. Do tematu powrócę jeszcze po konsultacji z moim dermatologiem, muszę też zaznaczyć, że nie uważam się w tej kwestii za eksperta.

Blizny potrądzikowe to trudny temat, aby uniknąć błędów i rozczarowań, najlepiej znaleźć lekarza, który się w tym specjalizuje, ma bogatą praktykę i duże doświadczenie.

Przede wszystkim zależy z jak głębokimi i rozległymi bliznami mamy do czynienia. Dlatego specjalista ocen,i czy zastosujemy metody nieinwazyjne, małoinwazyjne czy nawet chirurgiczną interwencję. U mnie na przykład wystarczające okazały się peelingi tretinoinowe (Atrederm) i kwasowe (LHA i kwas migdałowy), oraz wypełnianie kilku większych wgłębień kwasem hialuronowym.

W przypadku blizn potrądzikowych, naszym celem jest wypełnienie dziurek- ubytków po zmianach ropnych, wygładzenie i poprawa kolorytu. W tym celu, należy usunąć najpierw zalegającą warstwe martwych komórek a następnie stymulować skórę do odnowy i wypełnienia ubytków prawidłową tkanką.

Metod mamy kilka:

głębokie peelingi kwasowe i tretinowe w tym najsilniejszy chyba kwas TCA (trójchlorooctowy), który w przeciwieństwie do kwasów AHA o działaniu keratolitycznym- koaguluje, czyli ścina białko. 

- dermabrazja- najlepiej u dermatologa, jest to mechaniczne złuszczanie naskórka oraz częściowo skóry właściwej przy pomocy głowicy diamentowej.

-dermapen, czyli sposób nakłuwania skóry miejsce przy miejscu i wytworzenie mikroranek, aby wywołać procesy gojenia i regeneracji, przyrząd ten stosuje się również przy mezoterapii.

-laser, metoda dość inwazyjna, polegająca na kontrolowanym poparzeniu tkanek, w celu ich silniejszej regeneracji. Wśród dermatologów to właśnie laser co2 uchodzi za najskuteczniejszy w terapii blizn. Metoda niestety dość ryzykowna, zawsze można przesadzić z mocą lasera. Najlepsze efekty, tylko w rękach najwyższej klasy fachowca.

Zabiegi te poprzez złuszczanie i kontrolowane podrażnienie tkanek, stymulują skórę do odnowy. Jednak jeśli blizny są naprawdę głębokie, trzeba je będzie powypełniać kwasem hialuronowym (restylane). Efekty są naprawdę świetne, ale niestety nie są trwałe- należy je powtarzać, mniej więcej co rok- dwa.


Uff, to tyle na dzisiaj, ciekawa jestem jak Wasze kuracje Atredermem. Chyba już czas je zakończyć?

PS. Nie tylko Netka osiągnęła tak wspaniałe rezultaty po tretinoinie, 
Dostałam od Was znacznie więcej listów, z podzękowaniami za polecenie Atredermu i zdjeciami przed i po kuracji. Naprawdę się ciesze, że udało się nam wspólnie osiągnąć TAKIE efekty:)

Buziaki!

Letnia pielęgnacja każdego typu skóry i o tym dlaczego faceci potrzebują lusterka by nałożyc krem.

Letnia pielęgnacja każdego typu skóry i o tym dlaczego faceci potrzebują lusterka by nałożyc krem.

O sprawozdaniu z wyprawy rowerowej na Rzeszowszczyznę i lubelskie nie ma na razie mowy. Ziemniak urobiony po pachy, nie zrobi mi w najbliższym czasie zdjęć, a podszedł do tematu ambitnie i większość fotografii wykonywał bardzo starym analogowym aparatem Hasselblad. Zdjęcia musi własnoręcznie wywołać, zeskanować a potem jeszcze obrobić w fotoszopie. Jest też kilka fotek pstrykniętych komórką (o przepraszam to nie komórka to HTC) i te mam nadzieję uzyskać wcześniej:)

Z braku laku w takim razie napiszę o pielęgnacji cery latem, podczas upałów.
Ponieważ oboje z Z. lubimy ekstremalne doznania tegoroczna wycieczka rowerowa nas nie zawiodła. Na przykład jazda rowerem kilkadziesiąt kilometrów w szczerym polu, bez żadnego choćby najmniejszego śladu cienia. Aby się nie usmażyć, musiałam bardzo grubo smarować się filtrem i czynność te wielokrotnie powtarzać. Do posmarowania odsłoniętych części ciała, usiłowałam przekonać również męską część wycieczki, która mnie oczywiście wyśmiała, ponieważ prawdziwy mężczyzna kremu nie używa, ale już następnego dnia szybko zdanie zmieniła i pokazując czerwone piekące kończyny o filtr grzecznie poprosiła. Już potem chłopcy paćkali się codziennie:) A tak na marginesie, zauważyłyście, że facet potrzebuje lusterka, by posmarować się kremem?
A wracając do mnie, to używanie ogromnej ilości komedogennych przecież filtrów, do tego jeszcze super lekki co prawda, ale zawsze makijaż, pot lejący się strumieniami, kurz i lessowy pył z Doliny Roztocza, zakleił moją skórę niczym gipsowa maska. W efekcie jest mocno przetłuszczona a jednocześnie też odwodniona, nierówna, z kaszkowatą wysypką. Potrzebuje porządnego oczyszczenia.
Ale może po kolei i w bardziej uporzadkowany sposób:

Letnia pielęgnacja skóry tłustej i mieszanej w kierunku tłustej

Przyjmuję tutaj opcje prawidłowo pilęgnowanej w zimie cery tłustej, czyli poddawanej systematycznemu złuszczaniu (pisałam tutaj). Latem się ni złuszczamy i nie stosujemy wysokich stężeń kwasów oraz retinoidów. Większość preparatów o działaniu keratolitycznych uwrażliwia skórę na słońce a poza tym zbyt częste złuszczanie jest szkodliwe i bardzo skórę uwrażliwia. Oczywiście jeśli skóra jest bardzo problematyczna, możemy stosować preparty delikatnie eksfoliujące np. Effaclar Duo, ale głównie skórę nawilżamy. I powtórzę po raz kolejny- dobrze nawilżona skóra tłusta, wbrew pozorom znacznie mniej się przetłuszcza!

1.Nawilżanie- najlepiej bardzo lekkim kremem- emulsją, który nie będzie miał właściwości komedogennych (zwróćcie uwagę by nie miała w składzie olejów mineralnych, bo mocno przetłuszczają skórę). Z moich ulubionych kosmetyków aptecznych polecam Hydraphase legere- najlżejszy jaki znam, bądź Hydreane legere-  w dobrej cenie ok 40zł." Legere" jest to forma lekkiej, niekomedogennej konsystencji do skóry normalnej i mieszanej. Kremy te występują również w konsystencji riche do skóry suchej.
2. Oczyszczanie. Ponieważ w czasie upałów skóra mocniej się przetłuszcza a filtry, pot i kurz nadmiernie ją obciążają, należy od czasu do czasu ją głębiej oczyścić, żeby nie tworzyły się zaskórniki a  co za tym idzie i zmiany ropne. Dobre właściwości oczyszczające mają maseczki z glinek- zwłaszcza zielonej, czy puder amla, o którym pisałam tutaj , zarówno w formie gotowych maseczek jak i proszku do przygotowania w domu. Maseczkę nakładamy 2- 3 razy a tygodniu. Nie będę się tu rozwodzić na temat glinek, bo post i tak jest już długi, ale dociekliwych zapraszam na strone koleżanki Biochemia kosmetyczna, bardzo wnikliwie i skrupulatnie podeszła do tematu glinek. Z jedną tylko uwagą ,że do proponowanego przez nią korundu podchodziłabym ostrożnie- do gładkości, która daje mikrodermabrazja łatwo się uzależnić a zbyt częste tak inwazyjne złuszczanie, prowadzi do trwałego ścieńczenia naskórka, uwrażliwienia i szybszego starzenia się skóry.
Jeśli jednak trądzik latem nie odpuszcza stosujemy kosmetyk przeciwtrądzikowy, ale tylko na noc i najlepiej aby miał jak najmniejsze stężenie kwasów czy retinolu.



Letnia pielęgnacja skóry suchej i mieszanej w kierunku suchej

Skóra sucha czyli taka, która kremy bardzo lubi a im bardziej tłuste tym lepiej- w tak wielkie upały jakie mamy w tym momencie, ledwo toleruje jakikolwiek kosmetyk, co nie przeszkadza jej zreszta mocno się odwadniać.
Zatem i tutaj najważniejsze będzie nawilżanie, ale nie katujmy jej kremami bardzo tłustymi, zastosujmy kosmetyk lżejszy. Latem  lepiej będzie ją potraktować kremem nawilżającym do cery mieszanej i normalnej, czyli takim o konsystencji legere. Zimą znów możemy wrócić do swoich ulubionych tłustych mazideł.
Kilka razy w tygodniu skórę suchą możemy "dowodnić" maseczką nawilżającą nałożoną na noc.

Również skóry dojrzałe mogą sobie w te upały odpuścić pielęgnację przeciwzmarszczkową, bo substancje aktywne zawarte w tychże, bardzo często uwrazliwiają na UV, mają też dość ciężkie konsystencje. Skóra będzie nam wdzięczna za aplikację  lekkiego jak mgiełka kremu nawilżającego.

No i wody termalne w sprayu- bez nich sobie lata nie wyobrażam. Cudownie odświeżają,  koją i likwidują rumień.  W czasie wycieczki rowerowej często dziękowałam Vichy za wodę termalna. Zgrzana i spocona, natychmiast odzyskiwałam uczucie świeżości, po spryskaniu nią twarzy.
Aha- wody termalne nie nawilżają a wręcz przeciwnie pozostawione na twarzy, dodatkowo nam skórę odwadniają, gdyż odparowując zabierają z niej wilgoć własną. Wodą w sprayu należy skórę spryskać a po chwili osuszyć np. delikatnie przykładając do niej chusteczkę higieniczną.
Wyjątkiem jest izotoniczna woda firmy Uriage, której wycierać nie musimy.

A podsumowując- latem w czasie upałów im mniej tym lepiej. Spocona skóra niewiele przyjmuje, na jej wilgotnej powierzchni kremy nie chcą się wchłaniać.

Aha! gdyby ktoś przypadkiem zapomniał- przypominam, że podstawą pielęgnacji każdego rodzaju skóry latem  jest stosowanie filtrów UV- na dzień oczywiście, przed księżycem nie musimy się chronić:)

Copyright © Kosmostolog , Blogger