Dziś będzie na temat, czyli kosmetycznie. W końcu blog o mazidłach miał być.
Chcę Wam pokazać makijaż ślubny Kasi- mojej ulubionej klientki i przyjaciółki- chyba mogę już tak powiedzieć.
Kasię malowałam wielokrotnie i zwykle były to rożne wersje smoki eye. W dzień ślubu postanowiłyśmy, że będzie inaczej. Przy make- upie ślubnym należy unikać obrysowywania dolnej powieki- nie znam bowiem panny młodej, która by nie uroniła choć jednej łezki w tym dniu, a nie chcemy mieć przecież rozmazanej panny młodej.
Zrobiłam zatem Kasi na górnej powiece grubą kreskę eyelinerem, którą potem roztarłam brązowym matowym cieniem.
Zamarzyły nam się sztuczne rzęsy i nie żeby Kasia ładnych rzęs nie miała, ale sztuczne dały efekt bardziej dramatyczny i burdelowy- bo jak wiadomo w całym tym ślubie najważniejsza jest noc poślubna :)
Makijaż udał się świetnie- był wyrazisty ale nie narzucający się- myślę, że to zresztą moja cecha rozpoznawcza- maluje tak by mówiono "o jak pięknie wyglądasz" a nie "o jak pięknie się umalowałaś". Kasia zatem wyglądała pięknie a makijaż, który tak ładnie sfotografował mi Ziemek, okazał się bardzo niefotogeniczny- fotogeniczna natomiast okazała się w nim Kasia :)
Jak widać Kasia jest śliczna i bez makijażu
 |
Jesteś w dobrych rękach :) |