Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozszerzone pory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozszerzone pory. Pokaż wszystkie posty
Makijaż łuszczącej się skóry i słówko o składach kosmetyków

Makijaż łuszczącej się skóry i słówko o składach kosmetyków


Dziś o makijażu na Atredermie czyli, jak zrobić sobie make up i nie podkreślać jednocześnie suchych skórek. Chciałam Was też przeprosić, że ostatnio piszę znacznie mniej, ale w pracy zaczyna się właśnie gorący okres a ostatnie dni spędziłam w Warszawie na szkoleniu. Kolejna rzecz- wybaczcie, że nie odpisuje na bieżąco na komentarze, ale mam jakiś problem z bloggerem i blog nie wyświetla się na moim komputerze. Mogę na niego wejść z każdego innego komputera, a na moim domowym error...czyżbym musiała zmienić komputer:). A może któraś z Was miała podobny problem i będzie mogła mi pomóc?

Ale do rzeczy. Odkąd rozpoczęłam kurację retinoidami łuszczenie towarzyszy mi niczym zły szeląg. I niby fajnie bo skóra się odnawia, wygładza i regeneruje, ale ile do cholery można się łuszczyć?! Uporczywe, nieustające, upierdliwe łuszczenie jest najgorszym aspektem kuracji Atredermem a makijaż jeszcze te suche skórki podkreśla.  Nie chcę rezygnować z makijażu, zresztą jest on w mojej pracy obowiązkowy,  zaczęłam więc szukać nowych rozwiązań. I tak oto mój wzrok padł na dawno nie używany podkład mineralny- taki w postaci proszku. I tutaj chcę Wam powiedzieć, że nie jestem wielką fanką tego typu produktów. Miałam dwa podejście do minerałów- oba nieudane. Nie lubię efektu błyszczącej twarzy, który dają, poza tym podkreślają rozszerzne pory i ważą mi się na policzkach, w miejscu gdzie sucha skóra przechodzi w tłustą oraz uwydatniają włoski na twarzy. Natomiast bardzo lubię i od lat używam mineralne bronzery, przede wszystkim ze względu na brak parafiny, która jest podłożem wielu tego typu kosmetyków.

Więc przeprosiłam swój stary podkład mineralny - podczas atredermowania okazał się idealny. Przy czym nie nakładam go pędzelkiem do tego przeznaczonym, ale oprószam twarz, szerokimi ruchami, przy pomocy dużego pędzla do pudru. Jeśli potrzebuję większego krycia nakładam więcej warstw, najpierw jednak na problematyczne miejsca wklepuję odrobinkę korektora. Ostatnio zresztą mam tak ładną skórę, że i korektor nie jest potrzebny:) Przyprószam minerałkami również szyję, bo o ile nigdy nie wykonuję makijażu szyi a aplikacje podkładu kończę na lini żuchwy, o tyle na Atre szyja też się łuszczy i jest upstrzona czerwonymi plackami.

Po nałożeniu mineralnego podkładu stosuję mój ulubiony sypki puder Dermablend. Stosuję na strefę T, ponieważ mam cerę mieszaną. Minerały nie matują wystarczająco, poza tym jak już pisałam bardzo podkreślają rozszerzone pory. Po użyciu " mąki" z Vichy pory po prostu znikają i jestem spokojna, że mój makijaż wytrzyma cały dzień i się nie zważy.

Zatrzymam się jeszcze chwilkę przy pudrze Dermablend- jest to mój ukochany produkt i gdybym miała zabrać jedną, jedyną rzecz na bezludną wyspę, na pewno byłby to właśnie Dermablend. Zapytacie co z filtrami- Dermablend jest biały więc dobrze odbija światło i zapewnia również protekcje UV :)
Na blogach i forach jest mnóstwo opinii o tym produkcie, większość pozytywna. Nieliczne złe opinie są najczęściej spowodowane jego nieprawidłowym użyciem a jak stosować ten specyfik pisałam tutaj klik.

Co niektórzy piszą też, że nie będą używać pudru za 90 zł, w którym jest tylko talk i konserwant. Moja odpowiedz brzmi- spróbujcie zatem zwykłego talku a szybko dostrzeżecie różnicę. Wiem, że od czasu, kiedy nauczyłyście się czytać składy jesteście bardzo ostrożne w wybieraniu kosmetyków- i bardzo dobrze, producenci już Was nie oszukają. Jednak dziewczyny- nie tylko skład czyni kosmetyk! Dlaczego jedna gospodyni upiecze pyszną babkę a drugiej wyjdzie zakalec, skoro obie użyły tych samych składników?
Na udany kosmetyk oprócz INCI składają się również: sposób pozyskiwania i oczyszczania składników, proporcje, użyte nośniki, unikalne technologie, patenty, testy kliniczne, zaawansowane technicznie opakowania, które zapewniają sterylność a także postać substancji aktywnej. Na przykład wit C cudowny antyoksydant o działaniu przeciwzmarszczkowym i jedna z niewielu substancji potrafiących przebić się przez barierę naskórkową  jest aktywna tylko w postaci lewoskrętnej a najlepiej jeszcze gdy jest stabilizowana kwasem ferulowym. W składzie jednak obojętnie, czy jest to jej forma aktywna, czy tylko zakwaszacz, będzie figurowała pod nazwą ascrobic acid.

Kolejna rzecz na którą chciałabym zwrócić Waszą uwagę to testy kliniczne- niewiele firm może się nimi poszczycić, ponieważ są bardzo kosztowne i większość dostępnych na polskim rynku kosmetyków i suplementów diety, takich testów nie posiada. Napisze może kiedyś o tym szerzej, bo dzisiaj o makijażu miało być.

Wracając zatem do pudru Dermablend, co różni go od zwykłego aptecznego talku? Otóż proces mikronizacji i unikalna technologia mikropulweryzacji. Dzięki temu Dermablend otula skórę i utrwala makijaż a zwykły talk zapycha pory. Spróbuję wrócić do tematu i zrobić wizjoskanem zdjęcia skóry pokrytej talkiem i Dermablendem.

No dobra więc mamy już podkład i puder teraz czas na bronzer- również mineralny (dopiero teraz widzę, że z jednej sttony nałożyłam go więcej) i tusz do rzęs. Po przygodzie z Lancome Hipnose (odbijał mi się pod oczami) wróciłam do starego dobrego Max Factora. W wersji extra maluję jeszcze brwi i tak wygląda mój codzienny makijaż. Aha na usta trochę błyszczyku lub sztyft natłuszczający i to wszystko. Jak widzicie łuszczenie nie jest zbyt widoczne- ostatnie zdjęcie mocno wyostrzyłam i zostawiam w oryginalnym rozmiarze, po powiększeniu zobaczycie, że skóra jednak się łuszczy i jest trochę ściągnięta.

Przypominam jeszcze o nawilżeniu- skóra na Atredermie jest mocno odwodniona, przed zrobieniem makijażu nakładamy dobry krem nawilżający. Ja stosuję serum Hydraphase intense La Roche- Posay  a w policzki i szyję wklepuję trochę jakiegoś tłuściocha, zwłaszcza w czasie mrozów.



Nie pytajcie mnie jaki mineralny podkład polecam, bo ja używam podkładu Vichy, którego nie ma już w sprzedaży. A ponieważ jak pisałam wcześniej nie jestem wielką miłośniczką minerałów, to i nie mam wiedzy na ich temat. Myślę, że każdy podkład mineralny będzie ok. Zainteresowanym polecam blog Karinam klik

Wybaczcie kiepskie zdjęcia (niektóre są nieostre bo to lustrzane odbicia), ale Z. w ogóle nie wykazuje zainteresowania moim blogiem i kiedy proszę, by zrobił mi zdjęcia odpowiada, że nie będzie fotografował moich pryszczy, bo ostatnio tylko takie prace mu zlecałam:)  Na co ja mówię, że po Atredermie nie mam już pryszczy, więc pstryka mi fotki na odpieprz ze z niecierpliwioną  miną, bo już nie może się doczekać kiedy pójdzie do garażu polerować swoje gruchoty…
Zwierzenia kobiety jaszczurki- 11 dni na Atredermie

Zwierzenia kobiety jaszczurki- 11 dni na Atredermie



Na początek anegdota. Odkąd zamieściłam na blogu swoją twarz bez makijażu i jedna z Was napisała, że miło mnie widzieć taką nagą- codziennie mam kilkanaście wyświetleń ze stron pornograficznych oraz kilka propozycji czatów- wyszukiwarki działają bezbłędnie:)

A dzisiaj będzie o postępach mojej atredermowej kuracji.

proces łuszczenia obraz z wizjoskanu
Tretinoinę stosuję już od kilku lat, ale głownie na ciało. Nakładałam parę razy na twarz, ale tylko jednorazowo, albo miejscowo na jakieś większe wykwity. Tym razem postanowiłam pójść na całość i choć Wam to odradzałam zastosować kurację w wersji hard. Pisałam poprzednio, że po dwóch dniach miałam ogromne podrażnienie oraz skóra złaziła mi płatami. Zrobiłam dzień przerwy po czym wróciłam do kuracji, którą prowadzę nieprzerwanie w dalszym ciągu. To już 11 dni i zachęcona świetnymi wynikami postanowiłam, że będę prowadzić kurację przez całą zimę- naprawdę warto! Po pierwszym podrażnieniu skóra się w miarę przyzwyczaiła i nie reaguje już na płyn tak histerycznie. Owszem jest uwrażliwiona i w dalszym ciągu się łuszczy, ale jest to do wytrzymania i stopniowo ustępuje. Właściwie dzisiaj po nałożeniu makijażu w końcu wyglądałam jak człowiek a nie jaszczurka:)

Stosuję Atrederm przeciwtrądzikowo ale także przeciwzmarszczkowo i w celu pojędrnienia skóry.


Smaruję Atredetrmem całą twarz- również okolice oczu oraz plecy dekolt, piersi i brzuch. 

Twarz
Skóra jest wciąż  lekko podrażniona, łuszczy się i jest zaczerwieniona. Pojawiła się też jedna niespodzianka na nosie i boląca gula na brodzie(myślę, że nie jest to związane z kuracją). Najgorsza tolerancja na skrzydełkach nosa oraz w okolicy bruzdu nosowo- policzkowago. Moja twarz jest też ściągnięta i błyszcząca- wygląda jak wypolerowana- to zresztą charakterystyczne po każdym mocniejszym złuszczaniu. Usta , choć ich nie smaruję- bardzo suche. 
Podrażnienie jednak znacznie zelżało i również łuszczenie jest do przyjęcia- każdego dnia coraz mniejsze. Natomiast dawno moja skóra nie była tak gładka i wspaniale 
napięta! Czuję się odmłodzona o kilka lat! Porównajcie ze zdjęciem tutaj klik.

zaskórniki na nosie obraz z wizjoskanu
Pory wyraźnie się zmniejszyły to samo przebarwienia, jeśli zaś chodzi o zaskórniki to zniknęły te na czole i po bokach twarzy oraz na żuchwie i szyi. Na nosie wciąż są, choć na pewno mniejsze. Na zdjęciu z wizjoskanu widać wciąż obszerne zaczopowane ujścia gruczołów łojowych, ale widać też mniejsze kropeczki- w tych miejscach zaskórniki zniknęły prawie zupełnie.  Wydaje mi się, że nos jest taką częścią twarzy gdzie zaskórników nie da się całkowicie pokonać. Nawet osoby o suchej skórze mają wągry na nosie. Cóż trzeba będzie się z tym pogodzić, albo pomyśleć jeszcze później o IPL-u u doktora Kuczyńskiego.

Skóra pod oczami
Nakładam Atre również pod oczy oraz na powieki- ich nieruchomą część tuż pod łukiem brwiowym. To zabawne, ale cieniutka skóra pod oczami znosi kuracje tretinoiną najlepiej z całej twarzy. Nie łuszczy się wcale za to jest gładka i napięta jak po liftingu. Rano wstaję bez worków i obrzęków, które dla mnie alergika już od lat są standardem. Spojrzenie  zaś mam jasne i wypoczęte.


Szyja
W trądziku wieku dorosłego to na szyi i żuchwie pojawia się najwięcej wykwitów- zastosowałam Atrederm również tutaj. No i muszę powiedzieć, że skóra na szyi a zwłaszcza w jej górnej części i pod spodem żuchwy- znosi kurację najgorzej. Wciąż jest w tych miejscach mocno podrażniona, ściągnięta i swędząca- łuszczy się też okropnie- traktuję ja zatem ulgowo i nakładam tam płyn co drugi dzień.

Ciało
Ponieważ używam Atre na ciało już od dwóch lat, moja skóra jest już w miarę do tretinoiny przyzwyczajona i mimo, ze smaruję ciało codziennie- znosi kurację bardzo dobrze.  Jest gładka i ładnie oczyszczona. Plecy i dekolt- super, tylko trochę krostek. Skóra łuszczy się raczej niewidocznie, widać to tylko jak założę czarną bluzkę- po wewnętrznej stronie pozostają takie jakby pajęczynki złuszczonego naskórka. Plecy i dekolt trochę mnie swędzą, ale tam nakładam płynu więcej niż na resztę ciała- to moja najbardziej trądzikowa strefa.

Jestem bardzo zadowolona z efektów kuracji i zamierzam stosować ją całą zimę:)

A na koniec jeszcze jedna sprawa, o której napisała mi jedna z Was- termin ważności. Atrederm po otwarciu jest zdatny do użytku tylko przez 30 dni.
zużycie po 11 dniach stosowania: twarz, dekolt, plecy brzuch
Szczerze mówiąc nigdy nie zwróciłam na to uwagi. Oczywiście wiem, że retinol jest substancją wysoce niestabilną oraz wrażliwą na czynniki zewnętrzne i najlepiej jeśli jest zapakowany w tubkę. Początkowo nawet zdziwiła mnie płynna postać preparatu, ale skoro działał, nie zaprzątałam sobie tym więcej głowy. Po komentarzu jednej z Was przypomniałam mi się jednak, że rzeczywiście, kiedy w tamtym roku zastosowałam zeszłoroczny słoiczek Atredermu na ciało, nie czułam jakiejś szczególnej reakcji. Pomyślałam, że pewnie skóra się do niego przyzwyczaiła- teraz wiem, że płyn już nie działał. Tak krótki, restrykcyjny termin ważności jest związany z utlenianiem się tretinoiny i oznacza, że tylko przez 30 dni preparat ma prawidłowe działanie. Z czasem jest ono coraz słabsze. Oczywiście możemy stosować płyn po terminie, ale musimy mieć świadomość, że nie zadziała już równie intensywnie jak na początku a w końcu przestanie działać w ogóle. Podczas nakładania zwróćcie uwagę by szczelnie zakręcać buteleczkę, trzymać ją w kartoniku i nie narażać na silne nasłonecznienie- nie kłaść na przykład na oknie.

A jak Wasze kuracje?

A już zupełnie na koniec dzisiejszy smaczek z cyklu przychodzi baba do apteki:
”Pani klej do protez szybko, bo jezdem nerwowo jak mi loto”
(loto - znaczy proteza się przemieszcza).

                                                             :)
Cała prawda o mojej twarzy

Cała prawda o mojej twarzy

Dziś nieplanowany spontaniczny post, do którego zainspirował mnie wczorajszy wygląd mojej skóry:)

Przyznam się Wam w sekrecie, że chociaż bardzo przestrzegałam przed nakładaniem Atredermu klik w wersji hard na twarz- sama się na nią zdecydowałam... Zamierzałam nakładać płyn przez pięć dni z rzędu, by porządnie dać pryszczom w kość. Rozpoczęłam w poniedziałek, by moment kulminacyjnego łuszczenia i zaczerwienienia osiągnąć w weekend. Tymczasem moja skóra zareagowała błyskawicznie. Wczoraj kiedy wróciłam z pracy i zmyłam makijaż okazało się, że jest zaogniona i zaczyna się mocno łuszczyć- raptem po dwóch aplikacjach! Najgorzej i to jest najśmieszniejsze wyglądały partie tłuste, czyli te rzekomo grube i mało wrażliwe, natomiast na suchych policzkach, ba nawet pod oczami ( tak nakładam również na zmarszczki pod oczami) nie ma śladu podrażnienia. Zastanowiłam się wczoraj, czy nałożyć preparat jeszcze raz i zdecydowałam, że zrobię to, ale z ominięciem miejsc zaognionych.

Dziś rano wstałam mocno zaczerwieniona a skóra odłazi mi płatkami. Nie wygląda to dobrze, najchętniej zostawiłabym ją w spokoju, by w samotności wylizała swoje rany, sama zaś zasiadła z książką pod kocykiem- niestety muszę iść do pracy. Posmarowałam się zatem bardzo tłustym balsamem dla dzieci i wacikiem nasączonym wodą termalna delikatnie usiłowałam usunąć łuszczące skórki- w efekcie moja skóra wkurzyła się nie na żarty i takiej czerwieni na twarzy nie widziałam jeszcze nigdy. Byłam zmuszona pastwić się nad nią dalej, więc na gruba warstwę tłustego mazidła nałożyłam filtr (oj szczypało bardzo) i podkład oraz puder. Cóż rumień i łuszczenie wciąż są widoczne- nie wiem w jaki sposób mam być dziś wiarygodna i polecać kosmetyki... Och, proszę wziąć ten krem, będzie pani miała skórę jak anioł:)
Zdecydowałam, że wieczorem  nie będę już nakładać atredermu na twarz- 3 aplikacje mi w zupełności wystarczą. Natomiast zamierzam kontynuować kuracje na plecach i dekolcie. Nakładam płyn również na zewnętrzne części dłoni, bo tam skóra też mi się starzeje i nawet zaczynam dostrzegać zaczątki brzydkich plam:( Ręce na razie trzymają się nieźle i nie dają tretinoinie.

Moja skóra jest jednak bardzo wrażliwa, żeby tak hiseryzować przy ledwo trzech aplikacjach retinoidu? Ale nie wszystkie cery reagują w ten sposób, wiem, że wiele z Was znosi kurację bardzo dobrze np Gosiak :

"Kupiłam słabszy atrederm i na plecy nałożyłam 3 dni z rzędu, odczekałam tydzień i oprócz leciutkiego przesuszenia nic. Na twarzy nałożyłam dwa dni pod rząd i tylko leciutko wałkowała mi się skóra.A w międzyczasie miałam jeszcze zabieg z kwasem migdałowym 40%. Chyba mam skórę nosorożca.. :)"

Ja myślę, że nałożę sobie jeszcze kwas migdałowy jeszcze na dłonie.

A teraz zdjęcia. Przedstawiam Wam moja prawie 40letnia (39) twarz bez makijażu, podrażnioną i łuszczącą się. Są to fotki z wczorajszego wieczoru, dziś rano moja skóra wygląda jeszcze gorzej, ale nie ma Z., żeby mi zrobił zdjęcia. Zresztą i wczoraj fotografował mnie bardzo niechętnie. Powiedział, że nie rozumie dlaczego robię to swojej twarzy i jeszcze chcę pokazać innym... Zastanawiałam się czy opublikować te zdjęcia, ale stwierdziłam, że będzie Wam raźniej wysyłać mi swoje fotki bez makijażu, kiedy poznacie całą prawdę również o mojej twarzy:)


Ratunku spaliłam sobie twarz!

Ratunku spaliłam sobie twarz!


Ponieważ  niektóre z Was zakupiły już Atrederm i rozpoczęły swoje kuracje, oraz dochodzą mnie słuchy, że część z Was zdecydowała się na wersje hard, chciałabym odpowiedzieć tym postem na  najczęściej zadawane pytania.Większość z nich wynika zresztą z nieuważnego czytania moich postów, bo często pytacie o rzeczy, które już napisałam. Wydawało mi się, że piszę zrozumiale, ale muszę się chyba jeszcze bardziej postarać. Zawszę biorę pod uwagę Wasze komentarze oraz uwagi, aby tworzyć jeszcze lepsze artykuły.

Napisałam post o Atredermie klik, ponieważ chciałam Was zapoznać z działaniem i skutecznością retionoidów, ale chciałam też Was ostrzec, że nie są to takie tam zwykłe kremiki, ale bardzo silnie działające substancje i należy do nich podchodzić ostrożnie. Opisałam szczegółowo działania niepożądane i środki ostrożności, ale część z Was jest tak niecierpliwa, że chciałaby osiągnąć efekt już teraz, w tym momencie, now i troszkę przesadziła...

Spróbuję jeszcze raz wyjaśnić przebieg kuracji- widocznie część z Was potrzebuję prowadzenia za rączkę krok po kroku:)

Przede wszystkim retinoidy działają z opóźnionym zapłonem i początkowo skóra jest ładna i gładka ponieważ proces zapalny, który już rozpoczął się w warstwie podstawnej naskórka, powoduje lepsze napięcie a przede wszystkim przesuszona warstwa rogowa mocno się ściąga - tak jakbyśmy nałożyły na twarz maskę peel- off. Po jakimś czasie ta spalona skorupka może się nawet trochę marszczyć, stąd chwilowo pojawiają się zmarszczki, spowodowane właśnie mocnym ściągnięciem, buzia jest napięta, czujemy jakby jej było za mało. To sygnał, że wkrótce zacznie się łuszczyć. Najpierw warstwa martwych komórek zaczyna tu i ówdzie pękać a potem złaźić. Zrzucamy stary naskórek i odsłania się nowa piękna skóra, ale też skóra mocno zaczerwieniona i podrażniona- trzeba się z nią w tym okresie obchodzić bardzo ostrożnie.


Pierwsza kuracja- przede wszystkim raczej odradzam ją na twarz, pisałam, że lepsza będzie na plecy czy dekolt, bo podrażnienie jest mocne i uciążliwe. Zresztą nigdy nie wiemy jak nasza skóra zareaguje na retinoidy, więc spróbujmy najpierw na zasłoniętej części ciała.
Wylewamy Atrederm z buteleczki na wacik, najlepiej wacik zgiąć na pól i trochę pouciskać, żeby preparat równomiernie pokrył jego powierzchnię i bardzo cieniutką warstwą nakładamy go na skórę. Skórę oczyszczoną, ale dobre pół godziny po umyciu twarzy, żeby zdążyła  wytworzyć hydrolipidową warstewkę ochronną. Preparat zawsze nakładamy na noc a w dzień unikamy słońca. Atrederm nakładamy przeż 5 do 7 nocy z rzędu. Po tym czasie skóra się złuszczy i pokaże nam swoją odnowiona powierzchnie. Wtedy bardzo mocno ją nawilżamy i chronimy, nie stosujemy innych preparatów na trądzik. Ja najczęściej przeprowadzam sobie 2 takie kuracje w okresie od jesieni do wiosny. Pierwszą późną jesienią i drugą bardzo wczesną wiosną . Tę formę kuracji stosuję tylko na ciało.

Druga kuracja- nakładamy Atredem cieniutką warstwą na noc początkowo raz w tygodniu, stopniowo ten czas skracając. Nie powiem Wam dokładnie, musicie same obserwować swoją skórę i w miarę coraz lepszej tolerancji preparatu, nakładać go częściej 2-3 razy w tygodniu a później nawet codziennie. Kurację tę można stosować cały okres od jesieni do wiosny. W trakcie skórę należy mocno nawilżać , nie stosować innych środków złuszczających, chyba że delikatne peelingi o których pisałam szczegółowo w poście wcześniejszym no i oczywiście filtry UV.

Komentarz jednej z Was (pozdrawiam Natalkę) nasunął mi też pomysł, aby przed kuracją wykonać próbę, taką jaką się robi np. przed farbowaniem włosów (a której nikt nie robi hihi) w każdym razie proponuję najpierw posmarować preparatem wybrany element twarzy np. czoło lub brodę, by zaobserwować naszą reakcje na retinoidy. Natalia bojąc się niespodzianek na całej buzi stosuje go kolejno na poszczególne części twarzy najpierw czoło, potem nos itd. Też dobry pomysł- na pewno rozsądny.

No a co zrobić, kiedy stało się - chciałyśmy jak najszybciej zlikwidować cholerne pryszcze i omalże nie zlikwidowałyśmy sobie skóry w ogóle? Co zrobić, gdy przeholowałyśmy i skóra naprawdę piecze jest lekko opuchnięta i tkliwa w dotyku? Podrażnienie może być oczywiście wynikiem działania również innych substancji- na przykład jedna z Was spaliła sobie twarz Brewoxylem. Chciałabym opisać dziś postępowanie w przypadku podrażnienia skóry jakimkolwiek mocno działającym preparatem. Przede wszystkim nie należy jej myć wodą- przejść na oczyszczanie czymś tłustym, ale nie mleczkiem bo ma za dużo emulgatorów, może to być np bardzo prosty, kilkuskładnikowy krem dla dzieci np bambino, lub oleje takie jak do OCM. Na noc należy nakładać na twarz okluzyjny opatrunek w postaci wazeliny, wcześniej można jeszcze posmarować się pianka panthenol. W aptekach jest też bardzo dobry prepaart Cicaplast La Roche- Posay, zalecany po peelingach chemicznych. Przyspiesza on gojenie naskórka, ma też działanie przeciwbakteryjne i okluzyjne. Zwróćcie tylko uwagę by była to wersja z silikonami- Cicaplast nie Cicaplast B5. Silikony wytwarzają warstewkę ochronną na powierzchni skóry- taki jakby biologiczny plasterek.
W przypadku, gdy te działania nie pomogą, należy oczywiście skonsultować się z lekarzem- prawdopodobnie zapisze maść sterydową.


I nie denerwujcie się moje kochane, oraz przestańcie histeryzować- skóra  na pewno dojdzie do siebie, potrzebuje tylko czasu:)

Trzymajcie się a ja uciekam na rower -oczywiście z grubą warstwą filtru na twarzy, bo też jestem w trakcie atredermowej kuracji.

Buziaki!
Atrederm- pogromca zaskórników

Atrederm- pogromca zaskórników

Ostatnia aktualizacja 29.10.2017

O historii moich problemów ze skórą pisałam Wam tutaj klik. A w skrócie- od lat zmagam się z trądzikiem i najgorszy jego wysyp miałam około 30tki. Kiedy poznałam dermokosmetyki oraz zaczęłam systematycznie złuszczać się kwasami, udało mi się opanować trądzik na twarzy a po odkryciu pudru dermablend nauczyłam się też dobrze i trwale go maskować. Natomiast pozostał problem na plecach i dekolcie-duży problem.  Przez wiele lat nie miałam w szafie żadnego ciuszka z dekoltem i stałam się z konieczności wielką fanką golfów. Unikałam odkrywania ciała jak diabeł święconej wody.
No i wtedy się zakochałam...tak naprawdę, mocno, do utraty tchu.  Jak wiadomo trudno jest dawać dowód miłości w ubraniu, więc początkowo smarowałam się do łóżka podkładem, ale ile można, powiedziałam dość i udałam się do doktora Kuczyńskiego: "Panie doktorze, albo ja albo pryszcze, proszę mnie oblać najmocniejszym kwasem jaki pan posiada" i dostałam tajemniczą buteleczkę płynu z ostrzeżeniem, że mam się nim smarować nie częściej niż raz w tygodniu. Ostrzeżenie oczywiście zbagatelizowałam- byłam bardzo zdesperowana i chciałam szybkiego efektu. Nałożyłam płyn pierwszego dnia i nic, drugiego- nic trzeciego i czwartego- podobnie. Dnia piątego aałłaaa! nie mogłam oprzeć pleców- były czerwone, zaognione, palące, jakby poparzone...i tak zapoznałam się z Atredermem:)
Effaclar K- retinoidy w wersji light:)

Effaclar K- retinoidy w wersji light:)


Dostaję od Was mnóstwo maili z zapytaniem o kuracje retinoidami. Pytacie o Effaclar K i Atrederm. Ponieważ wiele z Was po moim poleceniu zakupiła Effaclar K więc rozpocznę Effaclarem a następnym razem będzie o Atredermie- mamy jeszcze dużo czasu na głębokie złuszczania- zacznijmy delikatnie:)

Effacar K to krem odnawiający do skóry tłustej i trądzikowej. Posiada trzy składniki aktywne lipohydroksykwas (capryloyl salicylic acid). To bardzo delikatnie działający kwas połączony z łańcuchami lipidowymi o dużym powinowactwie do naskórka i dzięki temu bardzo dobrze tolerowany nawet przez skóry szczególnie wrażliwe (a skóra tłusta może być jednocześnie wrażliwa). Lipohydroksykwas ma przede wszystkim usunąć zalegającą warstwę martwych komórek i odblokować ujścia gruczołów łojowych i wtedy w ich głąb wnika drugi aktywny składnik Effaclaru kwas salicylowy. Kwas salicylowy zaliczany jest do grupy betahydroksykwasów i najbardziej zanany jest z właściwości przeciwzaskórnikowych (komedolitycznych) i zwężających pory. Rozpuszcza on czop łojowy, który tworzy zaskórnik i dzięki temu ujście gruczołu łojowego (rozszerzony por) się zwęża. Trzecią substancją aktywną omawianego preparatu jest retinyl linoleate czyli łagodna pochodna retinolu związana z kwasem linolenowym. Retinol zmniejsza aktywność gruczołów łojowych, hamuje nadmierne rogowacenie, działa przeciwbakteryjnie, przeciwzapalnie i komedolitycznych, blokuje właściwie wszystkie przyczyny trądziku i przy okazji działa przeciwzmarszczkowo. A zastosowanie delikatnego retinylu linolate gwarantuje bardzo dobrą tolerancje i jak najmniej działań nieporządnych z których znane są retinoidy czyli łuszczenie, uwrażliwienie i podrażnienie.
Wszystkie składniki działają synergicznie a preparat jest bardzo dobrze tolerowany nawet przez bardzo wrażliwe skóry. Dzień po dniu odnawia powierzchnię tłustej skóry i zapobiega nawrotom trądziku. Jest polecany bardziej przy trądziku wieku dorosłego ze względu na działanie przeciwzmarszczkowe retinolu.
Warto właśnie od niego rozpocząć swoją przygodę z retinoidami, które znane są z silnych właściwości drażniących. Effaclar K jest bardzo delikatny i polecam go wszystkim z Was, którzy boją się silnych kuracji i nigdy jeszcze retinolu nie stosowały.

Jak stosować Effaclar K? Retinoidy stosuje sie głównie na noc, ale Effaclar K świetnie nadaje się również na dzień pod makija. Mozna stosować preparat na całą twarz, można tylko na te miejsca, gdzie nasza skóra się przetłuszcza. Ponieważ większość z nas posiada skórę mieszaną, stosujemy Effaclar na tzw. strefę T czyli brodę, nos, czoło (rzadziej sytuacja odwrotna sucha strefa T, tłuste policzki). Jeśli mamy skórę mieszaną w kierunku tłustej stosujemy Effaclar na cała twarz, jeśli mamy skórę tłusta wiadomo- również na całość. Jeżeli mamy skórę raczej suchą a zaskórniki tylko na nosie- smarujemy Effaclarem tylko nos. Nie zapominajmy, ze trądzik czy zaskórniki pojawiają się również na szyi i za uszami a także na dekolcie i plecach- wszędzie tam stosujemy Effaclar K. Jeśli mamy skórę bardzo wrażliwą i wiemy już, że źle ona reaguje na retinoidy- można najpierw nałożyć na całą twarz krem nawilżający a dopiero potem Effaclar. Nie oczekujmy od razu cudów. Dajmy Effaclarowi czas, aby zadziałał. Pierwszych rezultatów możemy się spodziewać po miesiącu. Początkowo wygląd skóry może się pogorszyć i pojawiać więcej zmian trądzikowych, po jakimś czasie też możecie zauważyć  że skóra będzie się lekko łuszczyć i być delikatnie zaczerwieniona- jest to normalne i po jakimś czasie ustępuje  Jeśli jednak jest bardzo niemiłe,  spróbujcie stosować preparat rzadziej np co 2-3 dzień.

Skóra mieszana
Noc - Effaclar K na strefę T, na policzki krem nawilżający.
Dzień- lekki krem nawilżający i filtr UV. Jeśli Twoje policzki są normalne i dobrze tolerują retinoidy, wówczas możesz stosować Effaclar na całą twarz. Jeśli Twoja skóra jest bardzo wrażliwa najpierw zastosuj krem nawilżający, potem Effaclar K.
Skóra mieszana w kierunku Tłustej Effaclar K na całość, mieszana w kierunku suchej tylko i wyłącznie na strefę T- nie używać na bardzo suche policzki.

Skóra tłusta
Noc- Effaclr K na całość.
Dzień- lekki krem nawilżający i filtr UV. Tutaj podobnie, jeśli skóra jest bardzo wrażliwa przed nałożeniem Effaclaru krem nawilżający.

Kuracje
Effaclr K można stosować jako codzienny krem pielęgnacyjny przez wiele lat, ale można go stosować również kuracyjnie.
Opcja I Cały okres od późnej jesieni do wczesnej wiosny złuszczamy się Effaclarem a latem skórę tylko nawilżamy i stosujemy filtry.
Opcja II Można tez Effaclar stosować tylko raz lub dwa razy w tygodniu- odpowiednia propozycja dla osób słabo tolerujących retinoidy.
Opcja III Stosowanie Effaclaru można rozpocząć od razu smarując się nim codziennie lub stopniowo skórę przyzwyczajać czyli np co 2-3 dzień.  Pamiętajmy, że retinoidy działają z opóźnionym zapłonem i efekt podrażnienia może się pojawić dopiero po jakimś czasie, np po tygodniu. Jeśli stosowaliśmy prepart codziennie i po tygodniu skóra jest wyraźnie podrażniona smarujemy się kremem rzadziej- z czasem tolerancja będzie coraz lepsza.
Nie polecam używania Effaclaru tylko kiedy "coś nam wyskoczy"- retinol potrzebuje dłuższego czasu aby zadziałał.

Przejściowe pogorszenie stanu cery jest spowodowane przesuszeniem warstwy rogowej i chwilowym zablokowaniem ujść gruczołów łojowych, może też być odpowiedzią wrażliwej tłustej skóry na mimo wszystko drażniące działanie retinolu lub kwasów. Pojawia się wówczas płytki około mieszkowy stan zapalny w postaci grudek. Dlatego należy skórę w trakcie kuracji naprawdę porządnie nawilżać, można też od czasu do czasu wykonać bardzo delikatny peeling, można zastosować krem łagodzący i przyspieszający regenerację typu Cicaplast i w końcu można zostawic skórę samej sobie- wysyp na pewno minie.

Ja również rozpoczęłam moją kurację Effaclarem K. Stosuję go zawsze po lecie przez ok miesiąc a potem przerzucam się na cięższą artylerię- kwasy, bądź atrederm. Mam skórę mieszaną w kierunku tłustej i uwrażliwioną w wyniku licznych kuracji złuszczających. Retinol toleruję bardzo kiepsko, nawet w małych stężeniach, mimo to dzielnie używam Effaclaru na noc .Zdradzę Wam moje obserwacje i spostrzeżenia.
Nakładałam Effaclar K na całą twarz i na krem nawilżający Hydraphase lergere. Już następnego dnia po zastosowaniu kremu, skóra pięknie mi się wygładziła, nawet koleżanka dermokonsultantka zapytała " a co Ty taka gładka jesteś- lifting sobie zrobiłaś? Gładkość utrzymywała się przez około tydzień a potem niestety wywaliło mnie strasznie. Całą twarz i szyję miałam w grudkach  i nierównościach. Potem skóra zaczęła mi się łuszczyć i była bardzo ściągnięta a najciekawsze jest to, że mimo iż stosowałam preparat na całą twarz to suche policzki bardzo dobrze go tolerowały, natomiast partię tłuste strasznie histeryzowałay i się oburzały na takie traktowanie a przecież to wszystko dla ich dobra. Łuszczenie nie było jakieś straszne i bez problemu ukryłam je pod makijażem.
Po dwóch tygodniach moja skóra bardzo domagała się nawilżenie i pomimo, że stosowałam Effaclar na krem nawilżający i nawilżałam skórę również na dzień, to moja ulubiona Hydraphasa legere wyraźnie sobie nie radziła. A że akurat dostałam do przetestowania nowe nawilżające serum Hydrephase intense, zaczęłam je nakładać pod krem nawilżający. Moje nawilżenie wzrosło błyskawicznie z 30 do 80-sprawdzałam to higrometrem. Zatem serum bomba- polecam i wybaczam mu nawet zawartość parafiny, nie czuję się zapchana ani odrobinkę a serum jest super lekkie i wchłania się praktycznie bez śladu.
W tej chwili minął już miesiąc od rozpoczęcia mojej kuracji, skórę mam gładką i oczyszczoną, chociaż w dalszym ciągu jest lekko ściągnięta i łuszcząca. Zdecydowanie  też mniej mi się przetłuszcza w ciągu dnia.

Polecam Effaclar K tym z Was, którzy nie mają poważnych problemów ze skóra, natomiast chcieliby wygładzić, odnowić jej powierzchnię, zwężyć nieco pory i zmniejszyć ilość zaskórników oraz zahamować nadmierny łojotok. Polecam również tym, którzy boją się bardziej inwazyjnych kuracji. Osoby te mogą stosować Effaclar K przez cały czas lub kuracyjnie. Te natomiast, które potrzebują silniejszej broni a podrażnienie i widoczne łuszczenie nie jest im straszne, już wkrótce post o Atredermie:)

Zapomniałam Wam powiedzieć o jednaj ważnej rzeczy wynikającej ze stosowania Effaclaru K a przypomniała mi o niej 9thPrincess:
"Effaclar K używam od ok. miesiąca, a zaczęłam po lekturze Twojego bloga:) Krem błyskawicznie zlikwidował bolące gule na brodzie, sprawia że codziennie budzę się z matową cerą, a i w dzień nie przetłuszczam tak mocno (choć idealnie wciąż nie jest). Co do zaskórników- czuję że lezą na powierzchnię, robią się bardziej wypukłe i widoczne, ale wystarczy że mocniej przetrę twarz ręcznikiem po myciu i buzia robi się gładziutka. Nie łuszczę się nic a nic"
Ja też zaobserwowałam u siebie, że zaskórniki jakby się zasuszyły i uwypukliły- wystarczy zdrapać i po zaskórniku:) A Princess tylko pozazdrościć tak genialnej tolerancji retinolu:)

I jeszcze jeden komentarz zadowolonej użytkowniczki Pentoxyfiliny, tak pieknie napisany, że nie mogę sie powstrzymać:
"To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Spotkaliśmy się bardzo wczesną wiosną, chwilę wcześniej flirtowałam z Blemish&Age (było nam razem cudownie), jednak kiedy Blemish mnie opuścił potrzebowałam czegoś nowego, innego, może nie takiego brutala, szukałam delikatności. W tamtym czasie okazało się jednak, że delikatność nie zrobiła na mnie wrażenia, była jakby.... zbyt delikatna. Rozstaliśmy się. Ponowne nasze spotkanie nastąpiło wczesną jesienią... nie mogąc się doczekać mniej słonecznych miesięcy rzuciłam się na niego, sądząc, że może tym razem zaiskrzy... Zaiskrzyło, a jakże! Okazał się idealny dla wygłodniałej złuszczania skóry, dodał świeżości, wygładził, zmniejszył zaskórniki, nie był brutalny. Nasz romans nie trwał jednak długo... Po jednym opakowaniu zdradziłam go z Glyco-A... Być może nasz romans jeszcze się kiedyś powtórzy, nie trwał długo, ale będę go dobrze wspominać ;)"

Pielęgnacja skóry tłustej

Pielęgnacja skóry tłustej



     Skóra tłusta charakteryzuje się nasilonym łojotokiem i nadmiernym rogowaceniem. Na jej powierzchni występują zaskórniki (nie mylić z zaskórniakami:) i rozszerzone pory a także zmiany zapalne. W dotyku jest szorstka i nierówna, ma nieładny koloryt i się błyszczy, nierzadko pojawia się na niej trądzik. Znamienne dla tej skóry jest również łuszczenie, które jest często przyczyną złej diagnozy i mylenia jej ze skórą suchą, oraz w konsekwencji zła pielegnacja, oparta o natłuszczanie, które jest dużym błedem. Łuszczenie się skóry tłustej jest spowodowany nadmiernym rogowaceniem a nie suchością.

Przetłuszczanie się całej skóry twarzy jest stosunkowo rzadkie, najczęściej dotyczy ono tzw. strefy T czyli czoła, nosa i brody. I wówczas mamy do czynienia ze skórą mieszaną.

Tłusta to rodzaj skóry, ale cera ta może być również wrażliwa, odwodniona czy płytko unaczyniona.

Pielęgnacja tej skóry, nie jest łatwa, ale przy odrobinie determinacji i zaangażowania można ją "wyprowadzić" :) Podstawą pielęgnacji  cery tłustej jest odpowiednia higiena, oczyszczanie, złuszczanie a także nawilżanie i ochrona UV.

Higiena
Preparat myjący do skóry tłustej powinien ją dobrze odtłuścić, co nie znaczy wysuszyć (!) I tak samo dobry jest płyn micelarny, żel oczyszczający, czy muślinowa szmatka- jak kto lubi- z wodą czy bez wody. Najczęściej jednak osoby z taką skórą lubią odświeżenie jakie daje woda. Skóra tłusta, bywa też często bardzo wrażliwa  i odwodniona, dlatego nie zawsze musimy używać mocno sciągajacych żeli przeznaczonych specjalnie dla tego rodzaju skóry. Bardzo dobrze sprawdzają sie też delikatne żele do skóry suchej- oczyszczają, ale nie powoduja takiego ściągnięcia.

Oczyszczanie

Nie jestem miłośniczką oczyszczania mechanicznego, wciąż ulubionego przez polskie kosmetyczki a na świecie już prawie w ogóle nie stosowane. Najczęściej po zabiegu skóra jeszcze jakiś czas dochodzi do siebie a tak naprawdę po kilku dniach znów pojawiają się zaskórniki. Jaki zatem sens maltretować ją wyciskaniem? Zawsze może nam podczas takiego zabiegu dodatkowo pęknąć naczynko a maski termiczne trwale rozszerzają  pory.

Polecam natomiast stosowanie kremów oczyszczających na bazie kwasów i retinoidów. Liderem wśród substancji  stosowanych w pielegnacji skóry tłustej jest zdecydowanie kwas salicylowy-  najskuteczniejszy w połaczeniu z kwasem glikolowym lub lipohydroksykwasem. Kwas glikolowy bowiem złuszcza zrogowaciały naskórek i wtedy salicylowy wnika w głąb gruczołów łojowych, rozpuszczjąc czop łojowy, czego efektem są pięknie zwężone pory.


Kolejną substancją, która świetnie radzi sobie z tłusta skórą jest retinol oraz jego pochodne- retinoidy. Zmniejszają on aktywność gruczołów łojowych, hamują nadmierne rogowacenie, przez co skóra mniej się błyszczy a jej powierzchnia jest odnowiona. Retinol ma również działanie przeciwzmarszczkowe- pogrubia naskórek, stymuluje syntezę kolagenu i kwasu hialuronowego . Efekt pogrubienia naskórka jest również wykorzystywany w pielęgnacji skór płytko unaczynionych i trądziku różowatym. Retinol jest moją ulubioną substancją stosowaną w kosmetyce a spektrum jego działania jest bardzo szerokie. I nie jest to kolejny wymysł jakiejś  firmy kosmetyczne,j ale substancja od wielu lat stosowana w dermatologii, której działanie zostało udowodnione. W kosmetykach stosowany stosunkowo niedawno, wcześniej wydawany wyłącznie na receptę.



Z preparatów, które zawieraja i kwasy i retinol polecam linie Effaclar La Roche- Posay oraz genialne, ale niestety bardzo drogie kosmetyki Skinceuticals.




W aptece jest również dostepny środek o nazwie Atrederm płyn (tretynoina czyli retinoid w stężeniu 0,025 i 0,05) Jeden z moich ulubionych, ale wydawany tylko na receptę. Warto zapytać o niego swojego dermatologa. Preparat ten stosuje się przy ostrych postaciach trądziku ale rownież do odnowienia skóry tłustej- genialnie radzi sobie z zaskórnikami.




Mam skóre mieszana z tendencją do tłustej i od lat użeram się z trądzikeiem na twarzy, ale także na dekolcie i plecach:(. W tej chwili mam go pod kontrolą, ale systematycznie robię sobie kuracje retinoidami i raz w roku się złuszczam. Przy okazji też moja skóra znacznie wolniej się starzeje, ponieważ najsilniejsze substancje przeciwtrądzikowe to również najintensywniej działające substancje przeciwzmarszczkowe. Stosując retinoidy czy kwasy mamy 2w1- walkę z trądzikiem i zmarszczkami jednocześnie. Ale wracając do retinolu ma on niestety dość dużą wadę- mocno podrażnia i uwrazliwia skórę na słońce. Podrażnienie wystepuje w większości przypadków, ale naszczęście ustępuje po jakimś czasie, aż skóra się przyzwyczai- do tego czasu stosujemy preparaty z retinolem na przykład 2- 3 razy w tygodniu.

Zresztą retinoidy to tak obszerny temat i tak genialne substancje, że chyba napiszę o nich oddzielny post, w oddzielnym wpisie zaprezentuję Wam szerzej również mój ulubiony preparat Atrederm.

Złuszczanie

Właściwie w punkcie poprzednim o oczyszczaniu juz wstępnie napisałam o złuszczanieu, poniważ skórę tłusta oczyszcza się poprzez złuszczanie. I nie mam tu na myśli zwykłych peelingów, bo ich skuteczność jest niewielka- usuwaja tylko te martwe komórki, które zaczęły się już od skóry odrywać. Mówiąc złuszczanie, mam na myśli stosowanie kremów z kwasami o działaniu mikrozłuszczającym w codziennej pielęgnacji skóry tłustaj. Skóra ta wymaga również mocniejszej kuracji raz w roku- złuszczania głębszego. Przeprowadza je dermatolog i w zależności od stanu skóry, wybiera najlepszą substancję lub mieszankę. Stosuje sie alfa i beta hydroksykwasy a także retinoidy i kwas trójchlorooctowy (TCA). Zastosowany kwas ma działanie keratolityczne ( za wyjatkiem TCA-on ścina białko) - rozpuszcza wiązania pomiędzy komórkami i usuwa w znacznym stopniu warstwe rogową. Po początkowym podrażnieniu i wyrażnym łuszczeniu, skóra jest jak nowa- gładka i prominna, znikaja zaskórniki i nierównościi, poprawia się koloryt. 
Złuszczać możemy sie również sami w domu- efekt nie bedzie tak spektakularny, ale również bardzo skuteczny. W aptece można kupić odpowiedni preparat . Najpopularniejszy to Glico-A firmy Isis Pharma 12 % kwas glikolowy- nakładamy codziennie na noc, zaczynamy od 5 min i stopniowo czas wydłużamy.  Świetny również Pharmaceris 5 i 10% kwas migdałowy. Mój ulubiony to Blemish Skinceuticals


Złuszczanie przeprowadza sie w okresie kiedy nie ma silnego nasłonecznienia- wczesną wiosna, zimą, poźną jesienią ale i tak należy stosować wysokie filtry, gdyż większość tych substancji uwrażliwiają skórę na słońce.

Złuszczanie to kolejny temat rzeka wiec na pewno poświęcę mu jeszcze oddzielny wpis, ale raczej bliżej jesieni.

Nawilżanie 

Mówiąc obrazowo i w dużym uproszczeniu skóra tłusta produkuje za dużo tłuszczu a nie wody więc również wymaga nawilżenia, tylko krem nawilżający nie powinien tej skóry przetłuszczać, więc ważne jest, by wybrać jak najbardziej lekki kosmetyk. Tylko marki apteczne mają odpowiednie nawilżacze dla skór mieszanych i tłustych- to te z dopiskiem light albo legere. Unikamy konsystencji riche. 
Mój ulubiony to Hydraphase legere La Roche- Posay. Super lekka, wręcz wodnista konsystencja, przyjemny zapach i specjalne próżniowe opakowanie bez dostępu powietrza, dzięki któremu krem nie jest nafaszerowany konserwantami. Nawet moj mężczyzna go lubi a faceci w tej kwestii sa bardzo wymagający- krem musi sie natychmiast wchłąnąć bez śladu- żeby przypadkiem kolega nie zauważył- O posmarowałeś się kremem! Jedyna jego wadą jest to, że bardzo szybko znika niestety. Cena ok 80zł, ale można nieraz dostać w promocji za 60zł.



Wiem, że posiadaczki skór tłustych boją sie nawilżania, bo zapycha pory i potęguje błyszczenie. Wierzcie mi- dobrze nawilżona tłusta skóra- znacznie mniej sie przetłuszcza!

Preparaty starszej generacji do pielęgnacji skór tłustych i trądzikowych mocno wysuszały, co właśnie powodowało większe przetłuszczanie. Sygnał z powierzchni- sucho i skóra produkuje jeszcze więcej tłuszczu. Polecam zaprzyjaźnić sie z lekkim kremem nawilżającym.
Najlepiej stosować go na dzień plus filtr UV natomiast na noc krem mikrozłuszczjący, który sprawi,że skóra będzie się w ciągu dnia mniej przetłuszczała.

Ochrona UV

Skóra tłusta jak każda inna wymaga ochrony przed promieniowaniem UV, zwłaszcza, że większość preparatów do jej pielęgnacji uwrażliwia skórę na słońce- mogąc powodować podrażnienie i trwałe przebarwienia.
Pisałam już o filtrach tutaj, ale powtórzę króciutko. Filtry mineralny stosowane w kremach przeciwsłonecznych niestety są silnie okluzyjne i mogą zapychać pory, w tej chwili się je mikronizuje i łączy z filtrami chemicznymi, które nie są komedogenne, ale mimo wszystko firmy kosmetyczne wciąż poszukują filtru idealnego  czyli takiego, który zapewni skórze maksymalną ochronę i będzie miał świetne właściwości kosmetyczne.
W każdym razie tradycyjne filtry są osadzone na podłożu tłuszczowym, więc nie dość, że same się błyszczą to jeszcze dochodzi jeszcze ciężka baza. Anthelios fluid extreme La Roche- Posay to filtr nowej generacji, gdzie oprócz filtrów są tylko olejki ułatwiające aplikacje a które się po chwili ulatniają, pozostawiając na skórze tylko filtry. Preparat ma najlżejszą konsystencje, ale uprzedzam, że  i tak będzie się nieco błyszczał- bo taki jest mechanizm działania filtrów. W każdym razie jest to najlepszy filtr jaki dotychczas stosowałam. W tym roku pojawił się też nowy preparat, z którym wiążę wielkie nadzieję emulsja matująca 50 Capital Soleil  Vichy, pierwszy filtr, który naprawdę wchłania się do matu. Nie chroni jednak maxymalnie, bo jest to pięćdziesiątka, a najwyższą ochronę oznacza się 50+. Mimo wszystko jednak 50 to bardzo wysoka ochrona a konsystencja emulsji jest naprawdę genialna. Polecam oba.



Uff, skóra tłusta to ciężki temat a nie ruszyłam nawet trądziku. Chcę też napisać o makijażu tłustej skóry. 
                                                       Ciąg dalszy nastąpi ...

Do napisania tego posta zainspirowała mnie Stula- pozdrawiam serdecznie :) a pięknego koloru ścian jako tła do zdjęć oraz niektórych eksponatów użyczyła moja ukochana apteka  http://przyparkuwilsona.pl/


Pani vip i rozszerzone pory

Pani vip i rozszerzone pory

Parę dni temu przeprowadzałam dermoknosultacje w małej aptece na peryferiach miasta.
W którymś momencie dzrzwi otworzyly się z łoskotem i do apteki weszla ONA- bardzo ważna pani vip. Wypełniła sobą całą przestrzeń, wymagała nieustannej uwagi i wydawała komendy glosem nieznoszacym sprzeciwu. Farmaceutki, by w końcu się jej pozbyć, zaproponowały dermokonsultacje.

Drzewa zaczynają juz pylić, wiec byłam mocno pociagajaca tego dnia, co doszlo do uszu bardzo ważnej pani vip
- Ale ta pani ma katar, jeszcze mnie zarazi!
- To alergiczny katar, nie zarażam- proszę usiąść- uśmiechnęłam się zachęcająco.
No i usiadła. Pół twarzy przesłaniały jej okulary Armaniego a łydkach lśniły kozaczki Prady. Rzuciła na stolik kluczyki od jaguara i pozwoliła łaskawie się sobą zająć.
Przyłożyłam jej do czola sebupatch, by zbadać poziom natłuszczenia, na co ona prawie wyrwała mi go z reki:
- Co pani robi! Zmaże mi pani puder!
Heroicznie próbowałam ukryć swoje poirytowanie.
- Proszą pani, jeśli nie jest pani zainteresowana badaniem- do niczego nie zmuszam.
- Skoro już tu siedzę, niech pani bada - rzuciła łaskawie.
Bardzo ważna pani vip miała zadbaną skórę, ale mocno rozszerzone pory.
- Ma pani bardzo ładną cere, ale nieco rozszerzone pory, polecam...
-Nie mam rozszerzonych porów!- wrzasnęła i podrwawszy sie z krzsła opusciła aptekę trzaskajac drzwiami.

Wszyscy odetchneli z ulgą.

Ale skoro juz o rozszerzonych porach mowa to są one charaakterystyczne dla skór tłustych i łojotokowych a także dojrzałych. Rozszerzone pory można zwężyć, stosując odpowiednią pielegnację.  Na przyklad kremem. Idealny powienien mieć kwasy AHA, żeby zluszczyc zrogowaciały naskórek a także kwas salicylowy aby odblokować ujscia gruczołów łojowych i zmniejszyć ilość zaskórników. Genialnie do tego celu nadają sie preparaty z retinolem, który zmniejsza aktywność gruczołów łojowych i hamuje nadmierne rogowacenie- przyczyny "zapychania" sie porów.
Polecam Effaclar K z La Roche- Posay. Zawiera lipohydroksykwas, kwas salicylowy i retinyl linoleate.

Kosmatyki trzeba stosowac systematycznie i przez dłuższy czas, aby uzyskać zamierzony efekt. Jeśli jestesmy niecierpliwe i oczekujemy bardziej spektakularnych rezultatów, polecam głębokie złuszczanie.  Najlepiej u dermatologa, który nałoży nam kwas migdałowy na przyklad lub mlekowy albo glikolowy, czy co tam jeszcze uzna za właściwe. Buzia będzie jak nowa.

U mnie dermatolog i  mój guru dr. Sebastian Kuczyński zastosowal ostatnio IPL (coś w rodazju lasera- wiązka światła skierowana na skórę) i jestem bardzo zadowolona. W życiu nie miałam tak gładkiej skóry a pory po prostu zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Zniknęły też zaczerwienienia, rozszerzone naczynka i jeszcze łojotokowe zapalenie skóry znacznie się uspokoiło.

Polecam:)
Copyright © Kosmostolog , Blogger